niedziela, 30 czerwca 2013

Kobieta - cudowne naczynie

Fot. Marcin Oleksa


Czy kiedykolwiek myślałaś o sobie jak o naczyniu? Naczyniu stworzonym właśnie w takiej, a nie innej postaci, które wyszło spod palców niesamowitego Twórcy i którego piękne wnętrze ozdabiasz Ty sama swoją kobiecością, delikatnością, wrażliwością i otwartością na drugiego człowieka? Czy zdawałaś sobie sprawę z tego, że nie jesteś i nigdy nie byłaś przypadkiem, i że jesteś tutaj, na tym świecie po prostu dlatego, że miałaś tu być, bo jesteś chciana, zaplanowana i wpisana w Wielki Plan, który postawił cię właśnie w tym miejscu i w takim życiu jakie otrzymałaś? Każda z nas jest cudownym Bożym naczyniem, które otrzymało swój kształt i wygląd właśnie taki, a nie inny, i które zostało ustawione na tej właśnie półce, na której się znajdujesz; a nie na innej; wśród tych właśnie ludzi, którzy nas otaczają, i których na swojej drodze spotykamy, a nie wśród innych. Nie mamy wpływu na kształt naczynia którym jesteśmy; ale od nas - ode mnie, od ciebie i od niej zależy, co zrobimy z tym naczyniem; czym je wypełnimy i jak ozdobimy, aby było po prostu piękne.
Jesteśmy różne; każda z nas ma inną osobowość i inaczej postrzega świat; ale każda jest potrzebna i w tej swojej różnorodności - wyjątkowa. Każda i każdy z nas ma prawo być sobą i trzeba to zaakceptować, ucząc się przyjmować drugiego człowieka takim, jakim jest; a nie takim, jakim chcemy go widzieć. 
Ty, ja i ona; każda z nas dostała zadanie, aby zdobić ten świat. Zdobimy go naszą kobiecością; ale również naszym wewnętrznym pięknem. Zdobimy go wplatając siebie i wykonywane przez nas obowiązki w zwykłą codzienność. W naszym życiu dostajemy role, z których mamy się wywiązać. Czasami otrzymujemy jedną rolę na całe życie; a czasami nasze zadania się zmieniają. Bez względu na to, kim jestem i co w swoim życiu mam wykonać - jestem wyjątkowa i ta rola też jest wyjątkowa, bo nie ma mniej lub bardziej ważnego życia. Każde z nich jest nieocenionym darem, a zwykła codzienność i bycie blisko tych, którzy mnie potrzebują, niejednokrotnie ma o wiele większą wartość niż zdobywanie himalajskich szczytów, czy zagranie głównej roli w filmie, obok głośnych nazwisk cenionych aktorów. To nie Ty, ani nie ja, wybieramy swoje zadania. My je po prostu dostajemy, a wraz z nimi zostajemy do nich przygotowani i jako naczynie - wyposażeni w odpowiednią osobowość, kształt wewnętrzny i okoliczności życia; i od nas samych już zależy, jak się z tego powierzonego nam zadania wywiążemy. Czasami bywa tak, że możemy nie widzieć sensu w roli, jaką otrzymaliśmy; ale uwierz mi, ta rola została wpisana w Wielki Boży Plan i zawsze ma cię dokądś zaprowadzić. Jeżeli ją dostałaś, po prostu zaufaj i idź śmiało przed siebie, bez względu na to, co spotkasz na swojej drodze. Słuchając pragnienia swojego serca, nie zgubisz się i bądź pewna, że nie będziesz na tej drodze sama, bo zawsze dostajemy ludzi, którzy mają nam pomóc tę rolę wypełnić.
Kiedy patrzę z perspektywy czasu na swoje życie, i na ludzi, których na tej swojej drodze spotkałam; widzę wyraźnie, że żadne z tych spotkań nie było przypadkiem i że ci, którzy byli i którzy nadal są blisko mnie, mieli mi coś przekazać, czegoś nauczyć, wesprzeć, dać nadzieję, dodać odwagi, zabrać lęk i wnieść w moje życie tę część siebie, której ja na tym etapie mojego życia właśnie potrzebowałam. Zostałam stworzona jako krucha filiżanka, którą łatwo obtłuc czy wyszczerbić, i która pęka, nagle wypełniona wrzątkiem. Ale do tej filiżanki dostałam talerzyk, na którym zawsze mogę się oprzeć i na którym zatrzyma się to, z czym ja już sobie nie mogłam poradzić i co przelało się ponad brzegi. Obok mnie są inne filiżanki, kubeczki, kubki i kubasy; miseczki, wazoniki i wielkie misy; i każde z tych naczyń ma swój cel; i każde jest potrzebne i niezbędne w zwykłej codzienności. 
Jesteś kobietą. Naczyniem stworzonym. Naczyniem przeznaczonym. Naczyniem skradzionym i odkupionym. Naczyniem wyszczerbionym i wypalonym. Naczyniem bezcennym; bo takie jest Twoje życie. 
O tym wszystkim opowiedziała mi w niesamowity sposób Magdalena Grabowska - kobieta; żona, mama trzech synów, babcia; od wielu lat zaangażowana w posługę kobietom i rodzinom. Autorka książek m.in. "Kobieta warta królestwa" i "Klucze do pokoju". Kilka tygodni temu spędziłam "babski" weekend; dwa cudowne dni w Nałęczowie, podczas których, wraz z innymi, niepowtarzalnymi kobietami, zatrzymałam się w biegu codzienności, oderwałam od obowiązków, które na mnie poczekały cierpliwie i pomyślałam o tym, co naprawdę dla mnie ważne. O swoim życiu; o tym, dokąd ono zmierza i jak je ozdobić, aby było po prostu piękne. Wróciłam napełniona siłą do zmagania się z trudami każdego dnia i z odpowiedziami na wiele pytań, które tam zawiozłam. Taki wyjazd polecam gorąco każdej z Was. Mogę ten czas określić tylko jak niesamowite SPA dla ducha, z którego wraca się szczęśliwszym i napełnionym nadzieją, która naprawdę unosi skrzydła wysoko. 
Monika A. Oleksa     



Fot. Marcin Oleksa


Tę miseczkę na zdjęciu rozpoczynającym post ozdobiłam sama :) Właśnie w Nałęczowie, na warsztatach garncarskich :) Jeśli któraś z Was chciałaby dowiedzieć się więcej na temat konferencji prowadzonych przez Magdę (odbywają się w różnych częściach Polski), przekażę wszystkie potrzebne informacje. 
Miłego tygodnia tym, którzy już odpoczywają; tym, którzy jeszcze czekają na swój urlop i tym, którzy właśnie go skończyli  i wracają do pracy (Kornelia, ściskam Cię mocno!).   
Dobrego poniedziałku każdej i każdemu z Was :D
M.

sobota, 29 czerwca 2013

Szczęśliwa siódemka - rozwiązanie konkursu

zdjecia.biz.pl


Książka

Nie ma granic
ani uprzedzeń.
Na nikogo nie patrzy z góry, 
nie zadziera nosa,
nikomu się z niczym nie narzuca,
nie miewa humorów, 
zawsze ma czas,
jest cierpliwa i wyrozumiała.
Czasem zdenerwuje,
innym razem rozśmieszy,
ale nigdy nie pozostawia cię obojętnym.
Książka - przyjaciel,
nauczyciel i mentor, 
towarzysz podróży, 
czyjaś obecność w samotności;
przytulenie, gdy tego potrzebujesz
i refleksja, 
na jaką życie nie ma czasu. 
Książka, twoje miejsce
gdzie zawsze możesz być sobą,
niczego nie udając, 
nie nakładając maski ani makijażu.
Dom, do którego chcesz wracać, 
i w którym zawsze ktoś na ciebie czeka. 
Monika A. Oleksa 



Bardzo dziękuję wszystkim moim czytelniczkom, które podzieliły się ze mną swoimi książkowymi zachwyceniami. Dziękuję też wszystkim tym, którzy zaglądają tutaj z ciekawością, lub z potrzeby serca, i którzy interesowali się konkursowymi wypowiedziami. Niesamowite i bardzo budujące jest to, że jest nas tak wielu - miłośników książek, dla których szelest białych kartek brzmi jak najpiękniejsza melodia. Co jakiś czas statystyki straszą nas, że książki niedługo wymrą, gdyż Polacy ich nie czytają. Słucham tego z niedowierzaniem, bo dookoła siebie mam mnóstwo dowodów na to, że jednak jest nas, moli książkowych, naprawdę dużo i tak łatwo nie damy się zepchnąć na margines i nie pozwolimy na "wymarcie" papierowej książki. Patrzę z radością na moich synów, którzy kończą każdy dzień z książką przy poduszce i sami o sobie mówią, że ich pasją jest czytanie. Cieszy mnie to ogromnie, bo mam świadomość, że udało mi się wychować dwóch fajnych chłopaków :) Od wielu lat mamy w domu taką tradycję, że zawsze na koniec roku szkolnego robimy sobie święto i wyruszamy do księgarni po książkę dla każdego. Na dobry początek wakacji. Wczoraj każdy z nas wybrał sobie coś dla siebie, a dziś ja chcę na miły początek lata oddać w Wasze ręce książki, które zawsze są niespodzianką i wspaniałą przygodą.
Co tu dużo mówić, Klementynka rozłożyła mnie na obie łopatki. Wiem, że może to wyglądać jak stronniczość lub przekupstwo :), ale w swojej wypowiedzi Małgosia wyraziła tak wiele szczerych emocji i pokazała mi rzecz dla autora nieocenioną - to, że jego praca ma sens; a książka pisana sercem potrafi przynieść tyle dobrych owoców. Swoimi słowami Małgosia sprawiła, że moje skrzydła znów się uniosły wysoko, a pióro przyciąga jak magnes. Dlatego "Matki, żony, czarownice" Joanny Miszczuk wędrują właśnie do Klementynki. Bardzo spodobała mi się też wypowiedź Agnieszki (Moje Książki), w której ręce oddaję "Jeden dzień" Davida Nicholls'a. Książka "Jest takie miejsce" Wojciecha Zawioły wyruszy w podróż do Dizzy; "Trzy kobiety z Westport" Cathleen Schine należą już do Ejotka, a "Nie zawrócę" Jolanty Guse oddaję w ręce Anny. Książki podarowane do konkursu przez Panią Marię (kochana Pani Mario, serdecznie Panią pozdrawiam!) "Julie&Julia" Julie Powell oraz "Pod słońcem Toskanii" Frances Mayes trafią do Gabrysi i do Kwiatusi :), a "Gruba" Natalii Rogińskiej (podarowana na konkurs przez Gabrysię:D) oddaję w ręce Awioli. Aga przyznała, że ma na półce za dużo książek, które czekają na przeczytanie (jak ja Cię, Agnieszko, dobrze rozumiem!), więc bardzo Ci dzisiaj dziękuję za to, że podzieliłaś się z nami książką, która Cię przy sobie zatrzymała i zapraszam do kolejnych konkursów :); natomiast Kornelia, Cyrysia i Kasiek otrzymają nagrody niespodzianki. W ręce Pani Marii trafił "Kamienny Anioł" Katherine Scholes.    
Wiem, wiem, miała być siódemka, ale... naprawdę doceniam to, że tak szczerze podzieliłyście się swoimi przemyśleniami i zatrzymałyście się na chwilę w tej zabieganej rzeczywistości, aby mi o tym napisać. Dziękuję za to każdej z Was! Tak miło jest mi gościć każdą z Was tutaj :) Lata, pełnego słońca i ciekawych książek życzę każdemu i każdej z Was! 
Monika


Fot. Michał Oleksa
 

wtorek, 25 czerwca 2013

Życzenia dla... Ciebie

Fot. Michał Oleksa



Witaj, 
Tak się cieszę, że jesteś. Jesteś tu, w tym miejscu, i w jakiś sposób jesteś w moim życiu. Twoje i moje życie splotło się ze sobą - czasami na dłużej, w sposób zupełnie dla nas niepojęty; czasem tylko na chwilkę; na moment zatrzymania się przy słowach. Być może łączy nas tak wiele; być może w podobny sposób patrzymy na świat i ludzi; a może jesteśmy zupełnie różni, ale połączyła nas myśl, słowo, zdjęcie, którymi tak starannie ozdabiają to miejsce moi ukochani panowie M. (obu im bardzo za to dziękuję :D). Być może wpadasz tu tylko na chwilę, aby pobyć ze mną od czasu do czasu; a może przychodzisz regularnie, siadasz wygodnie i razem ze mną wypijasz swoją ulubioną herbatę, albo kawę zaparzoną tak jak lubisz najbardziej; i rozmawiasz, jak z kimś bliskim. Z kimś, komu na Tobie zależy. Z kimś, dla kogo jesteś ważny i ważna.
Te moje dzisiejsze słowa są życzeniami dla Ciebie, które chcę Ci złożyć z różnej okazji. Być może obchodziłaś lub obchodziłeś ostatnio swoje imieniny; być może świętowałeś urodziny lub jakąś inną, ważną dla Ciebie okazję. Być może ktoś o tym zapomniał, a ktoś inny zawiódł. Dziś ja chcę Ci złożyć najlepsze życzenia, dziękując, że jesteś ze mną. Dziś piszę do Ciebie mój jubileuszowy, setny post. Po raz setny opisuję Ci świat, który właśnie w taki sposób postrzegam. Po raz setny mówię o tym, jak wartościowym jesteś człowiekiem i ile niesamowitych rzeczy kryje się w Tobie. I właśnie dziś, kolejny raz przypominam Ci o skrzydłach, które masz, a których być może nie rozłożyłaś lub nie rozłożyłeś jeszcze na tyle szeroko, aby uniosły Cię ponad to wszystko, co przygniata w codzienności. 
Wraz z setnym postem przytulam Cię dzisiaj mocno, życząc Ci, abyś miał siłę i odwagę, aby ujawnić swoją głębię i pozwolić, aby pragnienie serca, którego być może jeszcze nie do końca rozumiesz, doprowadziło Cię tam, gdzie dojść powinieneś, choć możesz o tym jeszcze nie wiedzieć. Życzę Ci, abyś odnalazł swoje miejsce na ziemi i ludzi, którzy zawsze znajdą dla Ciebie czas i będą umieli Cię słuchać. Pamiętaj, że nie musisz spełniać wszystkich oczekiwań i żądań. jesteś kimś wyjątkowym również wtedy, kiedy po prostu jesteś. Przebywanie w Twoim towarzystwie jest dla mnie zawsze nowym doświadczeniem, które i moje życie ubogaca właśnie przez to, że jesteśmy różni i wzajemnie możemy siebie czymś obdarowywać.
Nie każdy potrafi dostrzec to, co naprawdę w życiu jest ważne. Ty bądź tą osobą, która to potrafi. Życie naprawdę jest lepsze i piękniejsze, jeśli umiemy zatrzymać się przy drobiazgach, którymi nieustannie obdarowuje nas codzienność; i jeśli potrafimy się nimi zachwycić. Pamiętaj, że "Szczęście to ciche, bezustanne cieszenie się drobiazgami." Życzę Ci więc umiejętności zauważania tych drobiazgów, a także tych wszystkich rzeczy, które rozgrzewają serce i sprawiają, że warto podjąć każdy, nawet najcięższy dzień. 
Życzę Ci obecności drugiego człowieka w Twoim  życiu. Takiego, który zawsze będzie Cię traktował poważnie i który nigdy nie zostawi Cię w potrzebie. Życzę Ci siły, byś bez lęku umiał podejmować wyzwania i abyś nie bał sie tego, co Życie dla Ciebie przygotuje. Pamiętaj, że żaden moment Twojego życia nie powtórzy się, dlatego każdy staraj się przeżywać z radością, przyjmując bez lęku zaproszenia od losu i doceniając niepowtarzalne chwile, których często w naszym zabieganiu nie zauważamy. Życzę Ci tego, aby szara codzienność nie przesłoniła Ci prawdziwego piękna tego świata, zapisanego często w twarzach obojętnie mijanych ludzi; oraz zrozumienia, że wszystko w życiu ma swój czas. I życzę Ci również pewności siebie, potrzebnej do odnalezienia własnej ścieżki życia; a jeśli już na nią wejdziesz - wytrwałego podążania nią do zamierzonego celu. I w końcu życzę tego, abyś potrafił żyć w zgodzie z samym sobą i pragnieniami swojego serca.
Nie potrafię wymienić Cię z imienia, bo tych bliskich mi imion jest tak wiele; ale każde z nich jest dla mnie ważne i cieszę się, że dziś jesteś tu ze mną. Szczególnie gorąco chcę pozdrowić tych, którzy geograficznie są daleko, a którzy "przychodzą" do tego miejsca, aby tu, choć przez chwilę, odpocząć. Bardzo ciepłe myśli kieruję do Rosji i Ukrainy, dziękując Wam kochani za to, że jesteście. Cieszy mnie bardzo Wasza obecność i obejmuję Was swoim sercem, w którym miejsca jest wiele... 
Dziękuję za to, że jesteś i że właśnie z Tobą mogę się dzielić swoimi myślami i porozmawiać o tym, co ważne. Wróć do tych słów zawsze wtedy, kiedy będziesz miała lub miał swoje święto i pomyśl przez chwilę, że jest ktoś, kto życzy Ci jak najlepiej na każdy dzień Twojego życia. 
Monika A. Oleksa

W prezencie - właśnie dla Ciebie: 

"Można znaleźć wielkie szczęście w dawaniu. 
Lecz nieustanne dawanie może wyczerpać serce i umysł. 
Naucz się brać choć trochę - choćby chwile w ogrodzie, 
w galerii, w kawiarni. 
Doceń to. Pozwól, aby ptaki i żaby, dzieła sztuki, muzyka i książki,
a także nie wymagający przyjaciele
przywracali Ci siły. 
Ludzie potrzebują ciągłego odnawiania się." 
Pam Brown  



Fot. Marcin Oleksa


Wyniki i rozstrzygnięcie konkursu o Waszych książkowych zachwyceniach opublikuję jutro :)     

czwartek, 20 czerwca 2013

Psie smutki

Fot. Marcin Oleksa


Kto powiedział, że pies nie może spać w łóżku? Albo, że pies nie może jeść ze stołu? I skąd takie przeświadczenie, że w psiej misce powinny być głównie suche bubki; choćby i nazywały się Królewskie? To wszystko to jedno wielkie nieporozumienie! Przecież łóżko jest duże i miejsca w nim dość i dla psa i dla człowieka! A ja wcale nie zajmuję dużo tego łóżka; potrafię się albo wyciągnąć jak parówka, i wtedy nawet pan nie odkryje, że jest nas troje na jednej kanapie :), albo skręcić w precel, i wtedy jestem małą kuleczką, którą trudno zauważyć. No, może trochę przesadzam, ale aż szkoda marnować tyle miejsca, którego pan z panią i tak nie wykorzystują. A świat z kanapy wygląda inaczej; tak jakby ciekawiej... I te przytulaski o poranku! Jak ja to lubię, gdy pani drapie mnie za uchem i pozwala się "wycałować"! Miłość sypie się garściami, a ja najchętniej bym się w niej wytarzała, aby zatrzymać ten dotyk dłoni mojej pani na swojej sierści jak najdłużej. 
I ten stół... W misce na podłodze jedzenie nie wygląda i nie pachnie tak apetycznie jak na stole, na talerzu. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego za każdym razem kiedy próbuję posprzątać po Miłoszu, który w celu dla mnie niezrozumiałym, zawsze zostawia na swoim talerzu najsmaczniejsze kawałki; słyszę to głośne "Fe!", które mnie paraliżuje. Chcesz pomóc i posprzątać na stole, słyszysz to nielubiane "fe!"; w trosce o środowisko chcesz posprzątać poniewierające się na trawniku kości (co za marnotrastwo!) - natychmiast słyszysz "Fe!"; chcesz wyrazic radość całą sobą, co oznacza nabranie rozpędu i zatrzymanie się przednimi łapami na klatce piersiowej swojej pani, pana lub gości - znów słyszysz "Fe!". Człowieka naprawdę trudno zrozumieć... 
Jest jeszcze problem wody i miski. No i co z tego, że mam swoją wodę w misce, jak bardziej mi smakuje picie nad wanną z ręki? Fascynuje mnie zapach mydła i hipnotyzuje srebrna wstążeczka, wpadająca prosto w zagłębienie dłoni mojej pani, lub ściekająca między palcami pana. I co w tym dziwnego, że wolę to bardziej niż nieruchomą miskę, z której woda zawsze wycieka mi z pyska?
No i znowu była wielka awantura zupełnie nie wiem o co! O śmiecie? A czy to moja wina, że pani zamiast wrzucić te smaczne kąski do mojej miski, wkłada je właśnie tam? Zupełnie nie rozumiem po co i nie rozumiem o co to całe zamieszanie, naburmuszanie, milczenie i odwracanie głowy jak się łaszę i przytulam, wymachując swoim ogonem "kocham cię". Jedyne co słyszę wtedy w odpowiedzi to "zły pies", ewentualnie "brzydki pies". I że obrus ściągnięty w pokoju, a wazon z kwiatami prawie zatrzymał się na krawędzi? Niczego przecież nie zbiłam, huku nie narobiłam, bo nie lubię - chciałam tylko sprawdzić co tam tak ładnie pachnie. No i znowu wracamy do punktu wyjścia; stół i łóżko to nie są miejsca dla psa, ale dlaczego?! 
Nie na darmo ludzie powtarzają: "pieskie życie". Dlaczego ja zostaję w domu zupełnie sama, a wszyscy wychodzą? Przecież wiedzą, że tego nie lubię :( Dlaczego najlepsze kości kurczaka zakopuje się w śmietniku? Na później? Dlaczego po każdym deszczowym spacerze muszę wycierać utytłane błotem łapy, skoro ono tak fajnie lepi się do podłogi? Dlaczego moje zabawki spadają na dół kiedy wynoszę je na balkon? Dlaczego muszę jeść wątróbkę z kaszą, skoro sama wątróbka w zupełności by wystarczyła? Dlaczego nie wolno mi gonić kota, jak przede mną ucieka? Dlaczego nie mogę pić wody z kałuży i witać się z każdym, kogo spotkam? I dlaczego słoik od Nutelli jest wiecznie zamknięty?!
Za dużo tych smutków jak na głowę jednego psa. Chyba nie będę się nad tym teraz zastanawiać. Może jednak spróbuję tych bubków z miski i wyobrażę sobie, że to kurczak, albo wątróbka... Pies też ma marzenia, które od czasu do czasu się spełniają :) Czego i Wam życzę!   
Monika A. Oleksa ( w imieniu Mattie :D)   



Fot. Marcin Oleksa


Przypominam, że tylko do niedzieli dzielimy się książkowymi zachwytami i zauroczeniami:)

niedziela, 16 czerwca 2013

Niedzielne zatrzymanie

Fot. Michał Oleksa



Dojrzałość 

Blady świt zagląda nieśmiało 
w nasze okna
z ciekawością przygląda się bliskości,
którą przerwą pierwsze promienie słońca. 
Nie śpisz. 
Jeszcze na wpół sennie otwartymi oczami
patrzysz na mnie
w bezruchu wstrzymując oddech, 
aby mnie nie zbudził. 
Co widzisz? 
O czym myślisz, gdy dotykasz wzrokiem to, 
czego kiedyś pragnąłeś? 
Czy gdybym teraz otworzyła oczy,
odnalazłabym w tobie czułość, 
którą chciałbyś mnie obdarować? 
I czy wyczytałbyś we mnie te wszystkie pragnienia,
które z biegiem lat
jeszcze nie zdążyły się pogubić? 
Czy dziś umiałbyś na nie odpowiedzieć
tak jak kiedyś, gdy byłeś gotowy
przenosić dla mnie góry?
Czy potrafisz jeszcze spojrzeć na mnie
oczami tamtej młodości
i odnaleźć to
czym się tak zachwyciłeś? 
Chcę wierzyć, że tak. 
Chcę wierzyć, że monotonia dni 
i zdarzeń
nie zabiła tego, co w nas najcenniejsze. 
Mojego "ja" w tobie
i twojego "ty" we mnie.
Wspólnego "my" w nas. 
Po prostu - miłości. 

Marcinowi - Monika A. Oleksa, marzec 2013



Fot. Michał Oleksa
 

Dziś kolejna liryczna niedziela z chwilą do zatrzymania i nabrania sił na nowy tydzień. Życzę Ci, aby to był dobry czas i aby przyniósł wiele uśmiechów słońca w Twoim sercu. Życzę Ci również wiary w niemożliwe i niepozornych spotkań, które zawsze mają szansę na to, aby stać się Rozmową. Życzę zachwytu nad drobiazgami; szczęśliwej drogi, jeśli gdzieś się wybierasz, oraz tego, abyś pod koniec każdego dnia mógł spojrzeć na niego ze spokojem. I zawsze, nieustannie, życzę Ci drugiego człowieka obok Ciebie. 
Dobrego tygodnia :) 
M.            

czwartek, 13 czerwca 2013

Jednym sercem

Fot. Michał Oleksa



Czy wiesz, że kałamarnica ma trzy serca? Ciekawe, prawda? Na tyle ciekawe, że przystanęłam przy tym i zastanowiłam się, czy mając trzy serca odczuwa się wszystko potrójnie? Kocha się potrójnie, tęskni potrójnie, przeżywa radość potrójnie i cierpi po trzykroć bardziej? Czy mając trzy serca, można uporządkować swoje życie; i tak jak wkładamy w szuflady nasze poniewierające się stosy rzeczy, porządkując pomieszczenie; możemy podobnie "powkładać" uczucia i emocje w odpowiednie serce, każde z nich czyniąc odpowiedzialnym za inną dziedzinę życia? I co by się stało, gdyby jedno z tych serc zachorowało? Czy pozostałe dwa dałyby sobie same radę, pompując więcej krwi i utrzymując nas przy życiu, czy byłyby tak osłabione, że pomimo swojego istnienia okazałyby się zupełnie bezużyteczne? 
Tyle pytań nasunęło mi się po odkryciu tego zaskakującego faktu z życia kałamarnicy. Człowiek dostał tylko jedno serce, które pomimo tego, że utrzymuje nas przy życiu; ma zmieścić w sobie tyle skrajnych uczuć.  Ale podobnie jak w kałamarnicy zaskakujący jest fakt mnogości tego niezbędnego do istnienia narządu; tak w człowieku nieodmiennie zadziwia mnie to, że tym jednym sercem, w które został wyposażony, musi objąć tak wiele ludzi, zdarzeń, wspomnień, emocji, nierozwiązanych problemów, które gdzieś tam w sercu zakłują; i do tego jeszcze wykorzystać to serce do czynności biologicznych. 
Jedno serce. Mięsień poruszający się rytmicznie i pompujący krew; przedstawiany na dziecięcych laurkach w postaci, która nie ma nic wspólnego z tym organem, który mamy w sobie; ale która każdemu z nas kojarzy się z czymś miłym - z serduszkiem, które kocha. Czasami jednak, pod wpływem czynników zewnętrznych i wielu zdarzeń, które człowiek doświadcza od człowieka; to jedno serce zaskorupia się i otacza warstwą obronną, nie dopuszczając do siebie nic i nikogo z obawy przed bólem, który kiedyś już doświadczyło. Bije sobie swoim rytmem i pilnuje na każdym kroku, aby nie zbliżyć się zbyt mocno do drugiego serca, bo to boli i zawsze dużo kosztuje. Takie serce jest pełne żalu; a często też jest w nim wyrzut i pretensja do ludzi, którzy zawiedli. Do świata, bo na to pozwolił. Do innych, bo się uśmiechają i potrafią być szczęśliwi. Takie serce najczęściej wypełnione jest goryczą i ten gorzki smak życia czuje nieustannie. Nie jest wolne, choć nie zdaje sobie z tego sprawy. Jest spętane supłami i sznurami, które samo na siebie narzuciło. Nie potrafi odetchnąć pełną piersią, bo jest mu za ciężko. I czeka, aby zmienili się inni i cały otaczający świat, choć tak naprawdę to ono samo musi się zmienić, aby poczuć się naprawdę wolne i szczęśliwe. 
Przez wiele lat nosiłam w sobie żal do ludzi, którzy w jakiś sposób "poobijali" moje życie. Dałam sobie do tego prawo, bo przecież żal jest uczuciem ludzkim; ale nie było mi z tym dobrze. Uwierało i zaciskało supły na moim wrażliwym sercu, które prosiło o więcej przestrzeni. Moje urazy zabierały zbyt dużo miejsca, które przecież można przeznaczyć na objęcie tym sercem więcej osób. Jeśli jest mi z czymś źle lub niewygodnie, rozmawiam o tym. O swoich żalach też rozmawiałam i pewna mądra osoba powiedziała mi, że tak naprawdę, ten żal i uraza ranią przede wszystkim mnie. Nie od razu to zrozumiałam. Uczyłam się trudnej sztuki przebaczania; buntowałam się przeciwko mądrości, którą usłyszałam i długo nie mogłam sobie z tym poradzić, bo ludzie wciąż ranili. Dojrzewałam do tego, aby w pełni uświadomić sobie, ile prawdy jest w tym usłyszanym zdaniu. I przyszedł moment, że przyjęłam tę prawdę i uwierzyłam w nią, a potem zrobiłam porządek w swoim sercu i wokół siebie. Nie zapomniałam, ale przebaczyłam. Przestałam pielęgnować urazę, przez którą moje serce z roku na rok zaskorupiało się, użalając się nad sobą; i zaczęłam pielęgnować te dobre uczucia, które wyzwalają. To nie było łatwe, ale najczęściej bywa tak, że to co dobre, nie jest łatwe. Trzeba do tego dojrzeć, zrozumieć i postarać się, a to oznacza - dać coś z siebie.
Jednym sercem człowiek musi ogarnąć całe swoje życie. Każdy wybór kosztuje, a każda decyzja pociąga za sobą jakieś skutki. Ale warto uwolnić swoje serce, bo to właśnie my poczujemy się lepiej i będzie nam lżej znosić przeciwności losu i ludzi, których ktoś kiedyś zranił, a oni podają to dalej, raniąc innych. Jednym sercem można tak wiele. Uwierz w to. 
Monika A. Oleksa 



Fot. Michał Oleksa

Kochani moi, chciałam przeprosić za to, że milczę w mailach i nie daję znaku istnienia. Jestem, ale życie mnie trochę pogoniło, aż dostałam zadyszki. Obiecuję, że wkrótce zwolnię i napiszę wszystkie zaległe maile. Szczególnie przepraszam moje "kasztanowe" czytelniczki :) Kasię ( niestety nie będzie mnie 22-go w Warszawie :( ) i Agnieszkę (zafascynował mnie ten niesamowity księgarz w Starachowicach!). I Ciebie, Gabrysiu ( za zwłokę!). 
Pozdrawiam bardzo serdecznie i wszystkie Was przytulam cieplutko do tego mojego jednego serca :) 
M.    

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Kobieta jest melodią

Fot. Michał Oleksa


Melodia to coś subtelniejszego niż dźwięk i o wiele delikatniejszego niż piosenka. Melodia wchodzi w nasze życie po cichu i często zostaje w nim na długo. Melodia powraca wraz z zasłyszaną nutką, przywraca wspomnienia i gra nam gdzieś w duszy. Melodia opowiada swoją historię. 
Każda kobieta ma w sobie taką melodię. Życie każdej z nas to historia, którą tworzymy codziennie. Radosna, tragiczna; zaskakująca, banalna; dobra, czasem wyszczerbiona, ale nasza. Wyjątkowa, bo opowiada o mnie. O Tobie. O Niej. O Kobiecie. Kobiecie, która zawsze jest pięknem, ale nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę. 
Jesteś melodią. Niepowtarzalną i wyjątkową. Nie znajdziesz drugiej takiej, która będzie brzmiała identycznie jak ty. Może mieć w sobie tę samą nutę i być podobna w tonie; ale nigdy nie będzie identyczna. Tak samo jak ty nigdy nie zabrzmisz jak ta, którą chciałabyś być. Możesz ją naśladować, ale nigdy nie uda ci się odtworzyć jej dokładnie w taki sam sposób. Bo każda z nas dostała swoją niepowtarzalność i brzmienie, którego nie da się podrobić. Każda z nas ma właśnie taką, a nie inną osobowość, której nie da się nagiąć czy dostosować do okoliczności. Można nad nią pracować i eliminować pewne cechy, które nam przeszkadzają; albo rozwijać te, które niedomagają, ale nie uda nam się odciąć od samych siebie i być kimś innym po prostu dlatego, że w ten sposób zostałyśmy stworzone. Nie mogę być Basią, Pauliną, Gabrysią, Natalią czy Kornelią; bo jestem po prostu Moniką. Tak samo jak ty nie możesz być kimś innym, bo jesteś po prostu sobą. Melodią, która ma w sobie piękno. Dostrzeżesz je dopiero wtedy, gdy zaakceptujesz i pokochasz siebie taką, jaka jesteś. Z wszystkimi swoimi niedociągnięciami, rysami i pęknięciami. Z kilogramami, których być może nie kochasz; z ciałem, które dostałaś i nie możesz go wymienić na inne, i z wnętrzem, które jest wyjątkowe, jeśli tylko pozwolisz sobie na to, aby w nie zajrzeć i zachwycić się nim.
Jeżeli z jakiś względów, tylko tobie wiadomych, zaniedbałaś się ostatnio; jeśli odtrąciłaś lub zagubiłaś samą siebie w pogoni spraw i zdarzeń; jeżeli od dawna przestałaś się sobie podobać i wciąż masz sobie coś do zarzucenia, spróbuj odkryć siebie na nowo. Popatrz sobie w oczy i znajdź tę chwilę zatrzymania na rozmowę samej ze sobą. Być może od jakiegoś czasu przestałaś się słuchać; być może te wszystkie "muszę", "powinnam", "tak trzeba" lub po prostu "nic mi się nie chce", przesłoniły ci samą siebie, twoje pragnienia i to, co od zawsze nosisz w sobie, ale nie chcesz się nad tym zatrzymać. Masz naprawdę tak dużo do zaoferowania. Pamiętaj, że nikt nie przeżyje twojego życia za ciebie i to, czy ono będzie dobre i piękne, zależy tylko i wyłącznie od ciebie. Masz w sobie wiele darów i talentów, którymi możesz zachwycić ten świat; musisz to tylko w sobie odnaleźć i nauczyć się to odsłaniać i umiejętnie wykorzystywać, aby przemieniać samą siebie w kobietę szczęśliwą i spełnioną; i aby ozdobić tymi naszymi darami otaczający nas świat. Każda z nas jest ozdobą tego świata i choć jesteśmy tak różne, razem tworzymy przepiękny, kolorowy ogród, w którym chce się przebywać, aby odpocząć, ogrzać się i z którego piękna czerpiemy siły i motywację do działania i zmagania się z życiem, bez względu na to, gdzie ono nas zaprowadzi. Nie bądź, droga Melodio, biernym obserwatorem swojego życia, tylko twórz je dzień po dniu swoją codziennością, wykorzystując te umiejętności i talenty, które otrzymałaś, i doprawiając je pięknem, które masz w sobie. Pozwól na to, aby twoja melodia rozbrzmiała twoją wyjątkową niepowtarzalnością i nie pozwól, aby ktoś ci to brzmienie zakłócił, czy narzucił swoje własne. Nie możesz, wyjątkowa Kobieto, brzmieć tak, jak inni tego od ciebie oczekują, ale tak, jak dyktuje ci to twoje serce. Bo ono zna twoją melodię najlepiej i jeśli wsłuchasz się w nie, przypomni ci, czym była ta melodia i wskaże ci drogę, jak ją w sobie odnaleźć i uwolnić, abyś mogła zabrzmieć w jedyny, tylko tobie przypisany, wyjątkowy sposób. 
Odkryj siebie, droga Melodio, i zachwyć się sobą. Nie bądź jedynie przypadkowym widzem życia, w którym uczestniczysz, ale zacznij je tworzyć po swojemu. Wsłuchaj się w siebie i odnajdź w sobie pragnienia swojego serca, które są w każdej z nas. Jeśli je usłyszysz i zrozumiesz siebie, będziesz wiedziała, na co cię stać i rozwiniesz skrzydła, które poniosą twoją melodię i pomogą ci przeżyć to życie pięknie, bo na to zasługujesz. 
Monika A. Oleksa 



Fot. Michał Oleksa
      

czwartek, 6 czerwca 2013

Uśmiechaj się

Fot. Michał Oleksa


"Uśmiechaj się
do każdej chwili uśmiechaj
na dzień szczęśliwy nie czekaj..."

Tak pięknie wyśpiewała to Anna German. Ona wiedziała, że każda pochwycona chwila życia nie powinna upłynąć ot tak, nie wnosząc nic w życiowym zabieganiu; bo nasze życie jest naprawdę nieprzewidywalne, a każdy dzień dokładnie odliczony. O brzasku dostajemy jeden z nie wiadomo ilu przeznaczonych dla nas, i naszym zadaniem jest przeżyć go tak, aby był niepodobny do innych. 
Taka refleksja co z tym darowanym nam czasem zrobiliśmy, i jak go wykorzystujemy nachodzi nas szczególnie wtedy, gdy spotykamy się z życiem nagle przerwanym. Bez żadnej zapowiedzi, uprzedzenia; w jednej krótkiej chwili czyjś podjęty w banku życia dzień okazuje się tym ostatnim. Jesteśmy w stanie to zrozumieć, gdy odchodzą ludzie starsi. Tłumaczymy to przemijaniem, zwykłą koleją rzeczy z którą wcześniej czy później, będziemy musieli się pogodzić. Pytanie "dlaczego?" nasuwa się wtedy, gdy odchodzą nasi rówieśnicy. Ktoś, kto jeszcze tydzień wcześniej rozmawiał z nami przez telefon; ktoś, z kim zupełnie niedawno się widzieliśmy; ktoś, kto był za kogoś odpowiedzialny; ktoś, kogo ktoś inny kochał... Ktoś ważny. Ktoś bliski. Ktoś, kto miał jeszcze tyle czasu do nadrobienia, tyle rzeczy do dokończenia i tyle niewypowiedzianych słów do powiedzenia... 
Tego jednego człowiek nie jest w stanie przewidzieć - ostatniego dnia, który nie zostanie dokończony. 
A gdybyśmy umieli go przewidzieć, czy żylibyśmy inaczej? Czy bylibyśmy wobec siebie bardziej uprzejmi i serdeczni? Czy nie czekalibyśmy na odpowiedni moment, aby powiedzieć komuś ile dla nas znaczy? Czy nie tracilibyśmy czasu na rzeczy niewarte uwagi, tylko uczylibyśmy się wykorzystywać go do ostatniej minuty? Czy żylibyśmy pełnią zycia, a nie tylko przechodzili z jednego dnia w drugi, czekając latami aby coś się wokół mnie zmieniło? Czy uśmiechalibyśmy się częściej? I czy nauczylibyśmy się być po prostu szczęśliwi? Z powodu tego co mamy, i pomimo tego, czego nie mamy? 
Rozejrzyj się - nawet jeśli masz dziś kiepski dzień, lub nie najlepszy czas w życiu; jeśli od dłuższego czasu tkwisz w miejscu i nie masz siły ani nadziei, aby cokolwiek zmienić; zrób choć jeden malutki krok; i spróbuj znaleźć choć dwie rzeczy, dla których warto było podjąć ten dzień. Tak często nie dostrzegamy drobnych szczegółów, które towarzyszą nam cichutko, czekając aż je odkryjemy i zadziwimy, że były tak blisko, na wyciągnięcie ręki. Czasami długie lata dojrzewamy, aby je docenić. 
"Uśmiechaj się." Do samej i samego siebie. Do mijanej na klatce sąsiadki. Do ludzi na ulicy. Do kogoś, kto jest blisko Ciebie. Do psa. Do kota. Do gołębia. Uśmiechaj się przy ulubionej piosence i przy książce, którą właśnie czytasz. Uśmiechaj się do swoich dzieci i wnuków. Do zdjęcia kogoś, za kim tęsknisz. Uśmiechaj się do życia, które odwzajemni Ci się tym samym, jeśli dasz mu szansę. 
Miałam dziś kiepski dzień, a za sobą tydzień, z którym ciężko mi było sobie poradzić. Wystarczył jeden telefon Przyjaciółki, aby dzień nabrał bladych kolorów tęczy. Poprosiłam, aby na mnie nakrzyczała bym wzięła się do kupy. Nie nakrzyczała. Przytuliła, tak od serca. Pomogło. Dostrzegłam tak wiele szczegółów, za które powinnam być wdzięczna i z powodu których powinnam się uśmiechnąć. Dostrzegłam siłę Aniołów, które są wśród nas. Dziękuję, kochana B. 
"Jeśli umiem naprawdę patrzeć, mogę odkryć tyle niespodzianek i cudów na tym świecie." Phil Bosmans
Otwórz szeroko oczy i popatrz na to, co jest dookoła. Jeśli nie znajdziesz tam niczego, do czego warto byłoby się uśmiechnąć, spróbuj wyjść krok dalej. Czasami, z innej perspektywy, pewne rzeczy wyglądają zupełnie inaczej. Zależy, jak na nie spojrzymy. 
"Dla przeciwwagi wielu uciążliwości życia niebo ofiarowało człowiekowi trzy rzeczy: nadzieję, sen i śmiech." Immanuel Kant
Wykorzystujmy je. 
Monika A. Oleksa 

p.s. Stawiając ostatnią kropkę, dostałam niespodziewanego mms-a z pięknym zachodem słońca we Władysławowie! Uśmiechnęłam się, kończąc tym uśmiechem ten dzień, który zaczął się nie najlepiej. Dziękuję!



Fot. Michał Oleksa
    

niedziela, 2 czerwca 2013

Chwila zatrzymania

Fot. Michał Oleksa



Zielona nadzieja

"Mam zniszczone dłonie starej kobiety" - 
pomyślała i przysiadła na ławce,
z której odprysła niebieska farba; 
podniosła
poznaczoną wiekiem twarz
i pozwoliła,
by promienie słoneczne zatrzymały się na niej
i zaczytały
w linijkach kresek i niteczek
wypisanych przez czas. 
Pod przymkniętymi powiekami
świat nabierał koloru
dając zieloną nadzieję
na jeszcze jeden dzień
bez bólu
bez troski
bez zaglądającej przez okno samotności. 
Przy ławce przystanął rozpędzony wiatr
i delikatnie pogładził kobietę po policzku. 
Uśmiechnęła się
budząc uśpioną zimą ochotę
na cokolwiek. 
Przebudzała się wraz z wiosną
czekając na
kolejny spacer
nowalijki
dzwonek do drzwi
pierwsze truskawki
przypadkowe spotkanie
zapach jaśminu i bzów
wiosenną burzę
na moment, 
kiedy z jajeczek złożonych w jej balkonowej skrzynce
wylęgną się gołębie pisklęta,
na które będzie mogła
patrzeć z rozczuleniem
jakby patrzyła na dorastające wnuki. 
Gdzieś w górze rozśpiewał się skowronek
ukryty w gałęziach piękniejącego drzewa.
Kobieta rozpoznała w jego melodii
swoją tęsknotę
za życiem, którego zapragnęła
rozpaczliwie
radośnie
zachłannie. 
Monika A. Oleksa 


Fot. Michał Oleksa
 

Dzisiaj tutaj lirycznie, kawałek prozy pojawił się natomiast w zakładce Jedna do Drugiej :) Dzięki uprzejmości bardzo miłej czytelniczki, Pani Marii, do konkursowego rozdania dołączyły dwie kolejne książki - Julie Powell "Julie & Julia"; oraz Frances Mayes "Pod słońcem Toskanii". Oznacza to, że mamy Szczęśliwą Dziewiątkę zamiast Siódemki :D Czekam cierpliwie na wasze zachwycenia, a za wszystkie wypowiedzi, które czytam z wielką przyjemnością, serdecznie dziękuję! 
M.