Posty

Codzienna Poetka

Obraz
Fot. Marcin Piotr Oleksa Codzienna poetka w mych progach gościła i światło swej duszy  u mnie zostawiła promyki radości po kątach rozsnuła słowa uchwyciła, poezją wykuła. Gabriela, to imię przecież od Anioła troską zapisane we frasunku czoła, z którą to pochyla się nad każdym lękiem rozpraszając ciemności, i robiąc to z wdziękiem. Kto ją na swej drodze napotka przez chwilę wokół siebie czuje radość jak motyle kolorową, bujająca ponad obłokami śmiejącą się do nas marzeń przygodami, które skrzydła dają, gdy im pozwolimy i naprawdę w proste szczęście uwierzymy. Gabrysia to szczęście słowami uchwyca pogodą zaraża, życiem się zachwyca, nie pamięta złego, serce dzieli czule rozdając je ludziom jak ciepłą koszulę. Po świecie z tomikiem odważnie wędruje wierszami - jak różdżką subtelnie czaruje.     Monika A. Oleksa  Codzienna Poetka - Gabrysia Kotas Kazimierz pokazał się Gabrysi w pełni słońca, wiedząc jak...

Historia w codzienność wpleciona

Obraz
Fot. Michał Oleksa  Twoje życie jest księgą, każdego dnia pisaną na nowo. Brzask witającego dnia wkłada Ci pióro do ręki, a ty, bardziej lub mniej świadomie, tkasz swoją historię , godzina po godzinie, minuta po minucie, wypisując nieścieralnym atramentem litery i słowa określające twoją codzienność. Chcielibyśmy, aby nasza księga wyglądała jak najpiękniej, bez błędów i skreśleń, bez zagiętych rogów i opuszczonych w roztargnieniu stron, ale wcześniej czy później nie da się uniknąć pomyłek, bo człowiek jest tylko człowiekiem, z wpisaną w jego istotę słabością i skłonnością do błądzenia. W rzeczywistości nasze księgi pełne są kleksów, powtórzeń i śladów ścierania, bo taki właśnie jest człowiek. Złożony z emocji, poddający się zwątpieniu, szukający autorytetów, podważający wartości, zagubiony we własnej złożoności i pełen sprzeczności. Dzięki temu jednak, rozpisywana przez nas księga nie jest nudna ani monotonna, a poddawany doświadczeniom człowiek stając oko w oko z własnymi lę...

Otwarcie Kawiarenki Literackiej w Lędzinach

Obraz
Fot. Gabrysia Kotas  W dniu 19 marca 2015 roku odbyło się w Lędzinach uroczyste otwarcie Kawiarenki Literackiej "U Eulalii", którą to miałam przyjemność objąć honorowym patronatem, czując się jednocześnie Matką Chrzestną przedsięwzięcia, którego mocą sprawczą stały się cztery niesamowite kobiety: Elżbieta Mrowiec, Gabrysia Kotas, Joanna Wicik i Agnieszka Kucharewicz.  Pomysł Kawiarenki narodził się pod wpływem lektury "Czwartkowych obiadów", a cztery sympatyczne, starsze panie - Eulalia, Bogusia, Jadzia i Helena tak podbiły serca lędzińskich Czytelników, że postanowili, idąc przykładem charakternych seniorek, stworzyć swoje własne czwartkowo-literackie miejsce, aby pobyć razem; posiedzieć przy kawie, herbacie i domowym cieście, i dzielić się sobą - ubogacając innych. Pomysł cudny, a ja czuję się zaszczycona będąc Ambasadorką Kawiarenki.  Na otwarcie Kawiarenki moje Eulalie dostały nowe sukienki! Eulalii towarzyszył tego wieczoru Adam Strojewski:)  ...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Olga Bończyk

Obraz
Moim dzisiejszym gościem na Literackiej Kanapie jest Olga Bończyk, kobieta niebanalna i bardzo wyjątkowa. Aktorka, piosenkarka, Artystka, która zachwyciła mnie dawno temu swoją subtelnością i osobowością; i której bardzo kibicuję we wszystkich projektach i zamierzeniach. Zapraszam na rozmowę, która była dla mnie ogromną przyjemnością i jednocześnie wyzwaniem.  Patrząc na Panią, zarówno na scenie, jak i w tych migawkach prywatności poza sceną, uderza i zadziwia Pani ogromna pokora wobec Życia. Nie robi Pani niczego wbrew sobie i pozostając od początku do końca Olgą, przyjmuje życie z tym, co przynosi. Długo się do tego dojrzewa? Olga Bończyk:  Po przekroczeniu magicznej 40-tki mój świat zaczął inaczej  wyglądać. Złapałam dystans do siebie, do pracy i ludzi którzy mnie otaczają. Zaczęłam patrzeć na wszystko spokojniej i bez naciskania i przyspieszania. Wszystko zwolniło. Nie wiem czy to dobrze, ale żyję dziś bez zadyszki. Potrafię w święta się wyłączyć i nie ...

Magnoliowe spotkania wielkopolskie, cd.

Obraz
Fot. Marcin Piotr Oleksa Lubię odwiedzać nowe miejsca i poznawać ludzi, którzy poprzez spotkania stają mi się w jakiś sposób bliscy; jeszcze bardziej jednak lubię wracać do miejsc, w których zostawiam ludzi "od Józefa", jak mawiała Ania Shirley, aby choć przez chwilę poczuć tę "harmonię dusz", jaką odkryliśmy przy pierwszym spotkaniu. W poszukiwaniu tej harmonii, w drodze do Rawicza, wstąpiliśmy - ja i moja druga połówka:), do Jutrosina. Zaproszeni przez panią dyrektor Biblioteki w Jutrosinie, Kamilę Malechę, chcieliśmy podelektować się wielkopolską kuchnią, w której moje podniebienie podbiły kluski parowane - w wykonaniu pani Marylki Malechowej - poezja smaku na talerzu!  Rodzinna specjalność - zupa selerowa, deser z podaną na ciepło gruszką i dodatkami, oraz rozmowa przy wspólnym stole; to wszystko razem sprawiło, że Jutrosin stał się jeszcze bliższy i zaznaczony serduszkiem na mapie podróży po Wielkopolsce:).  Za rozpieszczenie naszego podniebienia serd...