Fot. Michał Andrzej Oleksa W życiu każdego człowieka, dla którego książka to coś więcej niż zadrukowane kartki papieru, są takie tytuły, które sprawiły, że coś się odmieniło. Sposób patrzenia na świat, myśli, które dotąd biegły w zupełnie innym kierunku, oczekiwania wobec życia czy wiara w marzenia, po które mamy odwagę sięgnąć. Są takie książki, które coś w nas pootwierały, albo coś bolesnego pomogły nam pozamykać; książki, które nie pozostawiły nas obojętnymi i które długo, a może w ogóle nie pozwalają o sobie zapomnieć. W moim życiu taka książka pojawiła się ponad szesnaście lat temu. Po jej przeczytaniu długo nie mogłam dojść do siebie, będąc pod wpływem emocji, jakie ta powieść na mnie wywarła, i zachwycając się językiem, którego od tej pory szukam w każdej opowieści, po którą sięgam. Od tej jednej książki każdą inną oceniam już nie poprzez fabułę i treść, ale poprzez klimat, nastrój i język, w którym autor wyraża - lub nie - swój szacunek wobec czytelnika. Powieść "Te...