Posty

Grudniowe spotkania autorskie

Obraz
Serdecznie zapraszam na spotkania ze mną w Warszawie:) 

Oczekiwanie

Obraz
Fot. Marcin Piotr Oleksa  Adwent to szczególny czas radosnego oczekiwania; czas wyciszenia i wyjrzenia poza to, czym ogranicza nas codzienność. To również czas postawienia sobie pytania, czym są dla mnie Święta Bożego Narodzenia i w co, tak naprawdę, wierzę - w ich zamerykanizowaną magię, którą już od końca listopada można poczuć w każdym centrum handlowym, wprowadzającą radosną atmosferę skłaniającą do zakupów i wydania jak największej sumy pieniędzy; czy w cichą i osamotnioną stajenkę betlejemską, która stała się świadkiem największego cudu w dziejach świata - narodzin Jezusa Chrystusa, który wszedł między ludzi z bezradnością niemowlęcia, z ufnością wierząc, że znajdzie wśród nich tych, którzy będą gotowi się Nim zaopiekować i przyjąć z miłością.  Adwentowe tygodnie sprowadzają z powrotem do ludzi Wiarę, Nadzieję i Miłość. Dają szansę na to, aby przejrzeć i dostrzec w dniu, na który czekały pokolenia, coś więcej niż tylko rodzinną uroczystość, podniosłą lub osamotni...

Czwartkowe obiady, odc.38

Obraz
Fot. Marcin Piotr Oleksa Jadzia krzątała się po kuchni z energią trzydziestolatki. Dawno już nie czuła się tak podekscytowana, a radość która jej towarzyszyła od rana porównywalna była do radości dziecka, oczekującego Świąt Bożego Narodzenia. I chociaż kuchnia Jadzi zupełnie nie przypominała tej z pedantycznym porządkiem, do którego Jadwiga przez tyle samotnych lat się przyzwyczaiła, to i tak kobieta była dziś przeszczęśliwa, bo w tej kuchni razem z nią był mały Franio. Co więcej, miał spędzić u niej całe dwa dni, gdyż jego rodzice wybrali się na andrzejkowe szaleństwa. Po raz pierwszy w życiu Jadzi, w jej domu miało nocować dziecko. Do tego dziecko, które było jej bardzo bliskie i z którym Jadwiga była mocno emocjonalnie związana.  - Babciu, ładny mi wysedł piernicek? . Mały Franio, bardzo skupiony, z wysuniętym języczkiem, wykrajał na zabielonej mąką tortownicy wielokształtne pierniczki, które wspólnie z Jadzią mieli upiec.  - Śliczny, Franeczku! - Jadzia pogłaskał...

Opowieść o dwunastu miesiącach

Obraz
Fot. Marcin Piotr Oleksa  Listopad doszedł do rozdroża i przystanął zafrapowany. Dwie drogi, dwa wybory. Jedna prowadząca w łagodną szarość odchodzącego dnia i wtuloną w niego wieś, z domami przykucniętymi na poboczu; druga - rozświetlona i rozpraszająca zapadający mrok blaskiem tysięcy miejskich okien, zaglądających jedno w drugie.  Którędy pójść i którą z dróg wybrać? Nigdzie nie był mile widziany i nikt go nie oczekiwał. Na sam dźwięk jego imienia - Listopad - ludzie się wzdrygiwali, krzywili i kręcili głowami. Oczekiwali Maja, cieszyli się słonecznym Lipcem i nawet lubili Październik. Grudzień witali z uśmiechem, bo miał w sobie magię świąt, ale o Listopadzie najchętniej by zapomnieli. Kojarzył się ze smutkiem i odchodzeniem, miał w sobie nostalgię i melancholię, a szary płaszcz utkany z mgieł mało kto umiał docenić.  Przyzwyczaił się już do tego i nie oczekiwał wiele, ale mimo to przynosił zaskakujące niespodzianki, niekiedy ozdabiając świat puszystym śnieg...

Wtorkowe spotkania kulturalne: Hanna Kowalewska - spotkanie autorskie

Obraz
Fot. Michał Andrzej Oleksa  W życiu każdego człowieka, dla którego książka to coś więcej niż zadrukowane kartki papieru, są takie tytuły, które sprawiły, że coś się odmieniło. Sposób patrzenia na świat, myśli, które dotąd biegły w zupełnie innym kierunku, oczekiwania wobec życia czy wiara w marzenia, po które mamy odwagę sięgnąć. Są takie książki, które coś w nas pootwierały, albo coś bolesnego pomogły nam pozamykać; książki, które nie pozostawiły nas obojętnymi i które długo, a może w ogóle nie pozwalają o sobie zapomnieć. W moim życiu taka książka pojawiła się ponad szesnaście lat temu. Po jej przeczytaniu długo nie mogłam dojść do siebie, będąc pod wpływem emocji, jakie ta powieść na mnie wywarła, i zachwycając się językiem, którego od tej pory szukam w każdej opowieści, po którą sięgam. Od tej jednej książki każdą inną oceniam już nie poprzez fabułę i treść, ale poprzez klimat, nastrój i język, w którym autor wyraża - lub nie - swój szacunek wobec czytelnika. Powieść "Te...

Świt

Obraz
Fot. Marcin Piotr Oleksa   Listopadowy świt nadchodzi niespostrzeżenie. Zakrada się cichutko, jakby w obawie, że wybudzi uśpiony świat zbyt gwałtownie. Miękkość nocy powoli przepuszcza jasne smugi, które sprowadzą dzień zmuszający do działania. Cisza dnia stojącego u progu, koi. Nie ma w niej jeszcze pośpiechu, ani niepokoju, który wślizgnie się wraz z przebudzeniem. Jest za to spokojne oczekiwanie na to, co przyniosą najbliższe godziny i nieświadomość nowego, przysłoniętego jeszcze mleczną mgłą, za którą ukryło się życie.  Każdy świt przynosi z sobą tajemnicę, a potem rozrzuca godziny, które daje na jej odkrycie. Każdy brzask nowego dnia jest obietnicą, z której dzień zawsze stara się wywiązywać. Czas, odmierzany miarowymi krokami wskazówek zegara, jeszcze nie przyspiesza, budząc się z takim samym ociąganiem co zmęczony człowiek. Przyspieszy, gdy życie nabierze tempa, a potem rozpędzi się tak, że trudno będzie za nim nadążyć. Teraz jeszcze drzemie pozwalając, aby świt...

Opowieść o dwunastu miesiącach

Obraz
Zamyślony pan Prus, z marsem na czole Zmęczony długim spacerem Październik przysiadł na ławce w nałęczowskim Parku Zdrojowym, tuż obok Bolesława Prusa zamyślonego nad życiem i słowami. Zimna ławka nie pamiętała już ciepła letnich miesięcy, ale poprzez ozdobione koronką liści drzewa przedzierały się nikłe promienie słońca, odbijając się w rudych, październikowych włosach iskrzącymi błyskami. Pałac Małachowskich przyozdobiony był jesiennymi barwami, a żółto-pomarańczowe liście słały się na parkowych alejkach jak miękki dywan z niepowtarzalnymi wzorami.  Październik schylił się i podniósł dwa najładniejsze, wielokolorowe. Jeden zostawił dla siebie, drugi podał panu Prusowi, aby rozgonić ten surowy mars z jego czoła.  Nałęczowski Park Zdrojowy pełen był ludzi wędrujących po przytulnych alejkach i cieszących się ostatnimi dniami Października i atmosferą tego miasteczka, które stawało się bliskie każdemu, kto choć raz się tutaj zatrzymał na spacer pełen zamyślenia. Dumne ł...