Nowa Opowieść o Dwunastu Miesiącach: Styczeń

Fot. Marcin Piotr Oleksa

Styczeń przystanął na rozdrożu, opierając się jedną ręką o drzewo. Chropowata kora poddała się pieszczocie nagiej dłoni, odsłaniając tajemnice, które tylko nieliczni mogli odczytać i zrozumieć. Przyroda, pomimo tego że uśpiona, reagowała na obecność Stycznia, z wdzięcznością przyjmując narzuconą puchową pierzynkę, pod którą drzewa, krzewy i ziemia mogły odpocząć, by nabrać oddechu przed wiosennym przebudzeniem. 
Rozdroże i dwie krzyżujące się drogi, rozchodzące się na cztery kierunki świata. Styczeń zawsze od tego miejsca zaczynał swoją wędrówkę. Jako pierwszy miesiąc roku zawsze dawał ludziom wybór. To oni decydowali czy zostać tam, gdzie byli, czy też wybrać inną drogę - niewiadomą, nieznaną, ale dającą obietnicę dojścia gdzieś, gdzie być może będzie lepiej. 
Styczniowe rozdroże jest takim prezentem jeszcze niewykorzystanych szans i nowych możliwości. Jest niewiadomą, budzącą pewien lęk, ale jednocześnie rozświetlającą tę nową, nieznaną drogę nadzieją, że może tym razem nie będzie tak stromo pod górkę, i że ta nowa droga w końcu doprowadzi tam, gdzie chcielibyśmy się znaleźć. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Gdzieś niedaleko zaskrzeczała sroka. Styczeń uniósł głowę i pomiędzy nagimi gałęziami dostrzegł dwa biało-czarne ptaki z długimi, lśniącymi czernią ogonami. Jeden z nich zabawnie przekrzywił łepek i wpatrywał się w zimowy miesiąc błyszczącymi oczkami. Styczeń podniósł dłoń w geście pozdrowienia, uśmiechając się do ptaszyska. Sroka jeszcze raz głośno zaskrzeczała, a potem oba ptaki poderwały się do lotu, machając szybko skrzydłami. 
Styczeń dotknął nagiej i kruchej gałęzi drzewa z czułością, z jaką dotyka się kogoś drogiego. Wzruszała go bezbronność drzewa pozbawionego liści. Na nagich gałęziach drzew wszystko jest lepiej widoczne. Zatrzymany w drodze z nieba płatek śniegu czy zawieszone, jak na naszyjniku, przejrzyste kropelki deszczu, drżące wraz z gałęzią poruszaną wiatrem. Nagie gałęzie drzew niczego nie ukryją. Cała prawda o drzewie widoczna jest dla człowieka, który zatrzyma się przy uniesionych w górę konarach. Wszystko w przyrodzie działało według prostych zasad i było doskonałe, dopóki człowiek nie próbował po swojemu w nią ingerować. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Styczeń objął ramionami stojące na rozdrożu drzewo tak, jak obejmuje się na pożegnanie przyjaciela i ruszył przed siebie, wybierając drogę na północ. Z długiego, szarpanego przez wiatr płaszcza sypał się szron, osiadający na drzewach, polach i szutrowej drodze, którą Styczeń wędrował. Świat piękniał, choć na chwilę stając się obrazkiem z dobrej bajki, a Styczeń zastanawiał się czy ludzie tę chwilę docenią, czy też, jak zawsze, będą narzekać na chłód, na śnieg, na zimę, na dzień, który nie przyniósł tego, czego oczekiwali. A przecież życie codziennie przynosiło jakieś dary, tylko ludzie coraz rzadziej potrafili wybrać spośród nich coś dla siebie. 
Styczeń przytupnął, aby rozgrzać zmarznięte stopy i otrzepać przylepiony do butów śnieg, a potem wolnym krokiem powędrował przed siebie, odprowadzany skrzekliwym pożegnaniem srok. 
Monika A. Oleksa 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 
   

Komentarze

  1. Piękny prezent u progu nowego roku :) Nawet już, dwa lub trzy dni temu, myślałam, że będzie mi brakować Twoich esejów, tak cudnie wprowadzających nas w każdy miesiąc, a tu - proszę, jaka niespodzianka. Rozpieszczasz słowem swoich czytelników :) I jak tu nie wracać na blog, kiedy takie wspaniałości na nas czekają :) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. niech to będzie zapowiedź dobrego roku

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

Literackie Czwartki: "Galeria na Złotej" - fragment

Z wizytą u... Karolci :)