Posty

Literackie czwartki: Czwartkowe obiady odc.27

Obraz
Fot. Marcin Piotr Oleksa  Musiała wyciszyć rozbiegane myśli, dlatego przyjechała do Kazimierza, pustego o tej porze roku, i do tego w dzień powszedni. Potrzebowała spokoju, aby spojrzeć na to wszystko, co ostatnio działo się w jej życiu i czego ona - dotąd radząca sobie ze wszystkim, nie potrafiła poukładać.  Przyjechała do Lublina pragnąc odskoczni. To była ucieczka od rzeczywistości, która Nataszę przerosła. Przez ubiegły rok żyła jak we śnie, w którym błądziła po omacku. Ostatnia rozmowa z Radkiem obudziła ją z letargu w jaki zapadła, i uświadomiła Nataszy, że właśnie stanęła na rozdrożu. Już nie mogła dłużej trwać w zawieszeniu, musiała podjąć decyzję, od której będzie zależało jej dalsze życie. Tylko gdzie miała je przeżyć?  Radek postawił sprawę jasno. Nie umiał trwać w zawieszeniu między małżeństwem, które już dawno było tylko formalnym związkiem pozbawionym bliskości, a nową miłością, którą się zachłysnął. Natasza nie winiła go za to, choć czuła pewien ...

Cudze chwalicie... Spotkanie autorskie w Jutrosinie

Obraz
Fot. Marcin Piotr Oleksa  " Kilka lat temu wracałem z delegacji. Była wiosna, dzień coraz dłuższy, jechałem spokojnie, nigdzie się nie spiesząc. Lubię w czasie jazdy oglądać naszą Polskę, bo uważam, że naprawdę jest piękna. W pewnej chwili zobaczyłem pole rzepaku, który akurat kwitł. Ten intensywny żółty kolor tak mnie zachwycił, że przystanąłem na poboczu, włączyłem światła awaryjne i postanowiłem utrwalić ten widok. I wtedy na jednym z kwiatów dostrzegłem pszczołę. Podszedłem bliżej, zrobiłem zbliżenie i złapałem tę chwilę." Monika A. Oleksa  Ten fragment mojej najnowszej książki "Samotność ma twoje imię"   został przywołany na spotkaniu z Czytelnikami w Jutrosinie, niewielkim miasteczku, położonym w południowo-zachodniej części Wielkopolski, w powiecie rawickim. To tutaj, dzięki Sabince Tyrakowskiej, która była inicjatorką wszystkich moich spotkań autorskich w Wielkopolsce, bardzo szeroko otworzyły się dla mnie drzwi jutrosińskiej  Biblioteki Publicznej...

Literackie czwartki: Czwartkowe obiady odc.26

Obraz
Moje Eulalie są dziełem uzdolnionych rąk Gabrysi Kotas:)  Przedpołudniowa cisza i spokój lubelskiego cmentarza przy ulicy Lipowej, otuliły Bogusię, spacerującą tego pięknego słonecznego dnia zadbanymi alejkami. Przystrojone na Święto Zmarłych groby bezgłośnie opowiadały historie tych, którzy w nich spoczywali, a po ilości wypalonych zniczy można było dopowiedzieć, jak bliscy byli tym, którzy pozostali, ucząc się żyć z pustką, której nie można było niczym ani nikim zapełnić.  Przechodząc tak po dywanie z opadłych liści, Bogusia pomyślała, jak wielką nieprawdą jest to, że ludzi można zastąpić innymi. Owszem, czas leczy rany, ci co pozostają, uczą się żyć na nowo, ale każdy człowiek jest tak niepowtarzalny i, w swoim zwyczajnym człowieczeństwie, wyjątkowy, że zawsze zostaje po nim dziura, której nie można tak po prostu załatać.  Pewne miejsce w sercu Bogusi, choć pocerowane i zaleczone upływem lat, wciąż ziało pustką, która przełożyła się na całe jej życie, skłani...

Wtorkowe spotkania kulturalne: Sade - moja miłość

Obraz
Fot. Marcin Piotr Oleksa  Niski, melodyjny głos z ciepłą barwą, która przyciąga i magnetyzuje. Mieszanka muzyki soul ze smooth jazzem, doskonała dla ucha, łagodząca rozdrażnienia i otulająca sobą jak miły, zimowy pled. Na jej najnowszą płytę "Soldier of love" ( Żołnierz miłości) kazała czekać bardzo długo - aż dziesięć lat, ale było warto! Sade pokazała, że jest jak najlepsze wino, z wiekiem nabiera nowego, niepowtarzalnego smaku, i za każdym razem odkrywa się ją na nowo. Przy tym wszystkim pozostaje skromnym człowiekiem; artystką, której popularność nie zawróciła w głowie pomimo tego, że od ponad dwudziestu pięciu lat jest uwielbiana przez rzesze fanów. Perfekcjonistka we wszystkim co robi, i za co się zabiera. Zarówno w swoje piosenki, jak i przygotowanie koncertów wkłada całą siebie, nie uznając rozwiązań połowicznych. Dlatego każdy wykonany przez nią utwór, czy to w studiu nagraniowym, czy na scenie - jest doskonały. Sade nie zostawia miejsca na bylejakość, ona wy...

Dary losu

Obraz
Fot. Marcin Piotr Oleksa  Listopad, otulony szalem z mlecznej mgły, obejmuje świat swoimi ramionami, pozostawiając na kurtkach i płaszczach łzy wzruszenia. Docenia tych, którzy go zauważają i przyjmują, bez narzekania i odwracania się do niego plecami. I pomimo tego, że nie ma do zaoferowania aż takiej gamy kolorów jak październik, i że słońce coraz rzadziej wygląda zza ostatnich liści, które jeszcze pozostały na nagich konarach drzew; listopad stara się bardzo, aby na ludzkich twarzach nie było tego melancholijnego zamyślenia ani przygnębienia, które często oplata serce człowieka.  Każdy miesiąc, bez względu na to, do jakiej pory roku należy, przynosi nam swoje dary, czekając, aż je dostrzeżemy. Zamyka je w szczegółach, którymi wykańcza każdy dzień z nadzieją, że człowiek je odnajdzie i doceni. Warto ich szukać i zrozumieć, że monotonia powszednich dni jest tak naprawdę w nas. Jeśli przebiegniemy przez listopadowe dni bez zatrzymywania się po drodze, albo zbyt senni, ...

Literacki Lublin: Spotkanie autorskie w Filii nr 28 MBP w Lublinie

Obraz
Fot. Marcin Piotr Oleksa Drobiazgi. Chwile wyrwane codzienności; odświętne, inne od wszystkich, toczących się utartym rytmem. Chwile magiczne i schowane głęboko w sercu na dni, kiedy zimno na dobre rozgości się na świecie, a wraz z nim przyjdzie przygnębienie. Chwile, które łączą, pozostawiają wspomnienia, i za którymi się tęskni, bo przyniosły coś dobrego. Ogrzały ludzkim ciepłem i serdecznością, którą wymieniliśmy 28 października na spotkaniu autorskim w mojej osiedlowej bibliotece, Filii nr 28 MBP w Lublinie.  O piękny, jesienny wystrój i urzekający, pogodny nastrój zadbały jak zawsze:) cudowne panie, pracujące w tutejszej bibliotece - pani Beata, pani Iwona, pani Magda i pani Maria, pod opiekuńczymi skrzydłami pani kierownik Marii Poręby, której serdecznie dziękuję za zorganizowanie tak urokliwego spotkania już po raz kolejny. Aż chce się tutaj wracać, by na nowo spotkać się z ludźmi, wśród których tak dobrze się czuję, i którzy za każdym razem zaskakują mnie głębią sw...