Twarzą w twarz

Fot. Karolina Kuzemczak

Spotkanie twarzą w twarz z drugą osobą jest zawsze cenniejsze niż te wirtualne. Słowo wypowiedziane i usłyszane głębiej zapada w pamięć niż to zapisane i przeczytane. Dlatego tak ważne są dla mnie osobiste spotkania z Czytelnikiem, w czasie których nie tylko mogę przekazać drugiemu człowiekowi więcej niż przekazałam w książce, ale namacalnie poczuć wzajemność tej niesamowitej relacji Autor - Czytelnik, dzięki którym ja uświadamiam sobie, że piszę dla ludzi, których chcę szanować słowem i treścią książki, a Czytelnik ma możliwość poznać mnie jako zwyczajną kobietę, mamę i żonę, w której życiu jest miejsce na pasję pisania. 
Spotkanie autorskie nabiera dużo głębszego wymiaru, gdy staje się naprzeciw Czytelnika, dla którego miejsca i ludzie opisani w powieści są codziennością. Konfrontacja fikcji z rzeczywistością nie jest prosta, szczególnie jeśli Autor stara się jak najbardziej wiarygodnie odtworzyć w książce to wszystko, co opisuje, patrząc jednak bardzo subiektywnie i mając świadomość, że Czytelnik również odbierze treść książki subiektywnie. 
W dniach 28.01 - 02.02 miałam przyjemność spotkać się z mieszkańcami Gminy Darłowo i odwiedzić nie tylko wszystkie miejsca opisane w powieści "Tylko morze zapamięta", ale również te, w jakich jeszcze nie byłam, stawiając coraz pewniejsze kroki w miejscu, które traktuję jak swój drugi dom. Dąbki, Kowalewice, Dobiesław, Darłowo, Słowino, Drozdowo, Postomino, Wiekowice, Porzecze i Nowy Kraków. Intensywnie i owocnie. Niezapomnianie. 







Kowalewice i Słowino zauroczyły mnie pięknym zasłuchaniem, które zaowocowało ciekawymi rozmowami po części oficjalnej i atmosferą pełną takiego uroku, że zupełnie nie chciało się opuszczać świetlic, w których odbyły się te spotkania. Było tam ciepło, serdecznie i dyskusyjnie, co zawsze bardzo cieszy, bo oznacza, że Słuchacze nie pozostali obojętni wobec wysłuchanego słowa, do którego z ożywieniem się odnoszą. W obu tych miejscowościach byłam po raz pierwszy i z obu wywiozłam bardzo miłe wspomnienia i wdzięczność za otwartość i ciekawość. 











Świetlica w Drozdowie zaskoczyła mnie najpiękniejszą i najstaranniejszą dekoracją, za którą serdecznie dziękuję Małgosi Kuś. Gosia poświęciła dużo swojego czasu na tak staranne dopracowanie szczegółów, że efekt naprawdę zapierał dech, a ja poczułam wzruszenie, ale i drobny żal, że nie wszyscy z przybyłych na to spotkanie w Drozdowie docenili pracę Małgosi i jej starania, aby ten wspólnie spędzony czas był naprawdę niezapomniany. Ja to wszystko dostrzegłam, doceniłam i bardzo dziękuję tym, dla których również było to ważne i wyjątkowe spotkanie. 










Wyjątkowym miejscem na mapie spotkań było Darłowo i pełna przytulności i ciepła Miejska Biblioteka Publiczna im. Agnieszki Osieckiej, którą po raz pierwszy odwiedziłam rok temu i od razu poczułam, że jest to takie miejsce, do którego będę często wracać, bo są tu dobrzy ludzie, otwarci na człowieka, pełni pomysłów i pasji życia, za które tę bibliotekę się kocha. 
Prowadząca to spotkanie pani dyrektor i jednocześnie Sołtys Cisowa, Krystyna Krakowiak, przedstawiła mnie jako "Przyjaciela Biblioteki i tutejszych Czytelników", i jest to szczera prawda, bo w Darłowie zaczynam się czuć niemal tak pewnie i domowo, jak u siebie w Lublinie, i coraz więcej ludzi jest mi tam bliskich. 
Pytania Krysi Krakowiak, podobnie jak rok temu, okazały się niebanalne i nieoczywiste, skłaniając do głębokich przemyśleń i odpowiedzi, przy których musiałam się mocno zastanawiać, by przekazać najwłaściwsze słowa i właściwe przesłanie. 
W darłowskiej bibliotece nie było ani jednego wolnego krzesła, a wśród przybyłych Czytelników znaleźli się przyjaciele i niektórzy bohaterowie powieści "Tylko morze zapamięta". Biblioteczna przestrzeń pachniała świeżym ciastem drożdżowym, a z przytulnej sali w ogóle nie chciało się wychodzić i gdyby nie napięty harmonogram i czas, który nas gonił, na pewno zostałabym w darłowskiej bibliotece dłużej, chłonąc jej atmosferę i bliskość ludzi, z którymi mi po drodze. 






Drugą biblioteką na zachodniopomorskiej trasie autorskiej była biblioteka w Postomino, gdzie nigdy dotąd nie byłam. Bardzo przyjemne wnętrze z przemiłą panią dyrektor Renatą Zielonką przyciągnęło na spotkanie Czytelników, którzy dopiero zapoznają się z moją twórczością. To spotkanie było dialogiem, któremu towarzyszyła jednak uważność słuchania i mądra dociekliwość, co bardzo cenię u słuchaczy. Wiele ważnych tematów wspólnie poruszyliśmy i dużo potrzebnych słów padło, łącznie z obietnicą powrotu do Postomino, bo z tutejszą biblioteką już czuję się zaprzyjaźniona! 





W Wiekowicach, które odwiedziłam również po raz pierwszy, byłam mile zaskoczona frekwencją zupełnie nowych Czytelników, a Marta Szmajdziak i Justyna Chojnacka podbiły moje serce przez żołądek, rozleniwiając mnie przed spotkaniem przepysznymi pierogami! :). Wiekowice miło wpisały się w moją pamięć również dzięki pani Ani Krawczuk - Kiełb, Radnej Rady Gminy Darłowo i jej aktywnemu i mądremu włączaniu się w rozmowę, za co dziękuję, bo właśnie poprzez takie angażowanie się Słuchaczy w spotkanie, ten czas jest dobrze wykorzystany i prawdziwie ubogacający. 
Dobiesław i Porzecze to miejscowości, które już wcześniej odwiedziłam. W Dobiesławiu pani Krysia przyjęła mnie bardzo serdecznie, z nadzieją że seniorzy, którzy zostali na to spotkanie zaproszeni, docenią wartość popołudnia, które z myślą o nich zostało przygotowane, ale nie każdy czuje się dobrze w obecności kultury i nie każdy potrafi ją docenić i dobrze wykorzystać. Szkoda tylko, że ci, którzy naprawdę byli zainteresowani i chcieli coś z tego czasu wynieść, mieli w pewnych momentach utrudniony odbiór. 






Świetlica "Marysieńka" w Porzeczu to miejsce, z którym jestem zaprzyjaźniona, bo przecież moja bohaterka, Irenka Więcławska, właśnie tutaj pracuje, razem z Danusią i Renatą, którym w wypiekach ciężko dorównać! To miejsce szczególne, celowo wybrane jako ostatnie na uroczyste zakończenie trasy autorskiej. Nic dziwnego, że właśnie tu obecny był Wójt Gminy Darłowo, Radosław Głażewski, i tu byli zaproszeni wszyscy niefikcyjni bohaterowie "Tylko morze zapamięta". O Porzeczu będzie jeszcze głośno, bo wrócę do niego w drugiej części tej powieści. Dziś z całego serca chcę podziękować Danusi Kołatka i Renacie Łenc za kolejny tort, którym znów mnie zaskoczyły tak, że wbiło mnie w podłogę, i za klimat "Marysieńki", miejsca zaprzyjaźnionego, dopieszczonego i zadbanego tak, że każdy kto przekroczy próg tej świetlicy czuje się tutaj naprawdę wyjątkowo. 

Tort nie tylko wyglądał, ale jak smakował!!! 

Trzeba mieć prawdziwy talent, aby zrobić coś takiego!

Dwie Mistrzynie... 
  
Dziękuję Bożence i Waldkowi Kożuchowskim oraz Ewie Dziemieszonek za uroczystą kolację w Agroturystyce Nowy Kraków - Zobacz!  i cudowny, odprężający wieczór, który na długo pozostanie we wspomnieniach, podobnie jak smak tortu Ewy. 


Dziękuję Wójtowi Gminy Darłowo, panu Radkowi Głażewskiemu, za objęcie patronatem medialnym mojej powieści "Tylko morze zapamięta" i za tę bogatą trasę autorską promującą moją książkę, która promuje Gminę Darłowo. Panie Radku, dziękuję za życzliwość z jaką moja twórczość została w tej części Polski przyjęta i doceniona, dziękuję za obustronną owocną współpracę i świadomość, że w miejscu, które pokochałam i którym chcę się dzielić, mówią o mnie: "Nasza Monika". To jest bezcenne. Dziękuję! 
Największe podziękowania należą się Justynie Pacuła - Woźniak, bo to ona zorganizowała tę trasę, dopilnowała szczegółów, była obecna na każdym spotkaniu i w swój subtelny i pełen łagodności sposób poprowadziła wszystkie spotkania w świetlicach. 
Justynko, dziękuję za Twoje zaangażowanie, zorganizowanie wszystkiego na najwyższym poziomie, za poprowadzenie tych spotkań w sposób jaki lubię, i za Twój poświęcony czas. Wiem jak dużo masz zajęć i obowiązków, dlatego doceniam każdą godzinę jaką ze mną spędziłaś i bardzo Ci za to dziękuję! 









Na koniec zostawiłam spotkanie, na którym bardzo mi zależało i które dla mnie było szczególne i wyjątkowe, bo zorganizowane z inicjatywy mieszkańców w moich ukochanych Dąbkach, w Restauracji "Laguna" Romana Guta, opisanej w najnowszej powieści. Było kameralnie i tak blisko serca, bo większość z osób, które na to spotkanie przybyło, jest mi bliska i wspomniana w "Tylko morze zapamięta". 





Dziękuję pani Sołtys, Marzenie Drzewuckiej i najbliższej mi Marii Sawickiej, za inicjatywę zorganizowania tego spotkania i jego nagłośnienie. Dziękuję wszystkim mieszkańcom Dąbek, którzy byli na tym spotkaniu obecni - za ogromną serdeczność, życzliwość, dobre słowa jakimi zostałam obdarowana i za to, że dzielą się Dąbkami ze mną i rozumieją moją miłość do tego miejsca. 
Dziękuję Księdzu Proboszczowi, Andrzejowi Pęcherzewskiemu, za uczestniczenie w tym spotkaniu, podzielenie się wrażeniami po lekturze i głęboką analizę treści, oraz za niezwykłą przyjaźń, którą dostałam w darze. 


Najserdeczniej dziękuję Marii Sawickiej za to wszystko, czego nie sposób wyrazić słowami, bo tylko serce potrafi opowiedzieć o swojej wdzięczności za dar, jakim Maria jest dla mnie. Dziękuję Eli i Zbyszkowi Krukowskim za gościnę w rodzinnej atmosferze w ich ciepłym domu, w którym drzwi są zawsze szeroko otwarte i gdzie zawsze jest po drodze, szczególnie na pączki!  
Wena podszeptuje drugą część "Tylko morze zapamięta", a ja długo jeszcze będę żyła wrażeniami i dobrymi wspomnieniami po tych intensywnych dniach, pełnych bliskości ważnych dla mnie ludzi... 
Monika A. Oleksa    







Komentarze

  1. Piękna relacja. piękne spotkanie...To tak, jakbym tam była i otuliła się tym ciepłym emanującym w tej wspaniałej atmosferze spotkania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moniko, spotkania z Tobą to uczta, która na długo zapada w pamięci. Każde wypowiedziane słowo niesie za sobą ładunek pozytywnej energii. I nie ważne jaka to biblioteka czy inne miejsce, ważne jest to co Ty dajesz nam czytelnikom, przyjaciołom czy przypadkowo spotykanym osobom. Za to wszystko bardzo Ci dziękuję.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kobieta z Kobietą: Smakowanie życia

Uważność