Wgłębienia

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Ślady ludzkich stóp, odciśnięte na suchym nadmorskim piasku, tworzą wgłębienia. Jedne są płytsze, inne głębsze, ułożone we wzór jednolitych gór i dolin, tworzących na plaży pofałdowaną powierzchnię. Dla człowieka przejście taką plażą jest wyzwaniem na umiarkowanym poziomie, dla mrówki natomiast, która zapędziła się ku morzu z lasu, jest to mozolna wędrówka, łącząca się z pokonywaniem wielu przeszkód, z ryzykiem ugrzęźnięcia  na niestabilnym gruncie czy niebezpieczeństwem przysypania przez piasek. Nawet jeśli taka mrówka sprawnie radzi sobie z tym wędrowaniem, każde wspięcie się na szczyt pociąga za sobą drogę w dół głęboką doliną, a potem kolejną wspinaczkę, bo tylko w ten sposób można pokonać tę drogę - wzlotami i upadkami, wspinaczką i zbiegnięciem albo stoczeniem się w dół, aby dojść tam, gdzie życie prowadzi. 

Fot. Monika A. Oleksa 

Życie człowieka można porównać do takiego wędrowania mrówki, mozolnego pokonywania wgłębień i uporczywego zmierzania w bliżej nieokreślonym kierunku. Z perspektywy mrówki nie widać, czy podjęta droga prowadzi w wyznaczoną stronę. Taka mała mrówka, kiedy zdoła się wygrzebać z jednego wgłębienia, natychmiast wpada w kolejne, a te krótkie momenty na szczycie mogą dać pełniejszy obraz tylko wtedy, gdy się tam zatrzyma i poobraca dookoła, bo tylko wtedy można stwierdzić czy wybrany kierunek zmierza do wyznaczonego celu, czy też od niego oddala. 
Z nami, ludźmi, jest dokładnie tak samo jak z tą mrówką. Podejmujemy wędrówkę poprzez takie piaskowe wgłębienia, zakładając że chcemy gdzieś dojść, bo każdy człowiek wchodzi w dorosłe życie z pewnymi oczekiwaniami. Każdy z nas pokonuje jednak tę drogę po swojemu. Niektórzy idą konsekwentnie przed siebie, zupełnie jak ta leśna mrówka, nie dając się zniechęcić trudom wędrowania. Pokonują jedno wgłębienie po drugim rozumiejąc, że trud i wysiłek wpisane są w życie i że nie da się stawiać tylu kroków bez bólu, nie przyjmując go jednak za główną wytyczną i nie robiąc z cierpienia swojego oręża i nie manifestując  go przed światem cierpiętniczą postawą. Krok, a po nim kolejny i zwalczanie pokusy utknięcia w jednym wgłębieniu, które nigdy nie da pełni, przyniesie jedynie zgorzknienie i rozżalenie, że ktoś ma lepiej, a ja tkwię tu, gdzie zupełnie nie jest mi dobrze. Ilu wśród nas jest takich, którzy zostali w miejscu, w którym wszystko nie pasuje, a lawiny piasku schodzą w mniej lub bardziej spodziewanych momentach, ale nawet mając świadomość tych lawin, nie robią nic, aby poszukać wyjścia, doświadczyć czegoś nowego i podjąć wysiłek zmiany.

Fot. Monika A. Oleksa 

Samo nie zadzieje się nic. Samo nic się nie rozwiąże i nie odmieni, jak w bajce. Kręcąc się w kółko wciąż w tym samym wgłębieniu, człowiek nie odnajdzie ani celu, ani sensu, ani żadnej perspektywy, powielając te same zachowania i przedeptując te same ślady, które prowadzą donikąd. 
"A co ja mogę zrobić?". Bardzo często słyszę takie zdanie i towarzyszące mu wzruszenie ramionami. Właśnie - zdanie, wyrażające brak gotowości jakiejkolwiek zmiany z lęku przed nieznanym i przed tym, ile trudu będzie mnie to kosztowało. Rzadko ktoś wypowiada te słowa, ubrane w pytanie. Bo na zadane pytanie pada odpowiedź, która skłania do podjęcia jakiejś konkretnej decyzji i dokonania wyboru - zostaję tu, gdzie jestem i nadal narzekam, bo z czymś w życiu mi nie wyszło, albo podejmuję drogę, by opuścić to wgłębienie, które stało się moim więzieniem, i na które w jakiś sposób wyrażam przyzwolenie. 

Fot. Monika A. Oleksa 

W życiu nie ma jednej prostej drogi, usianej różami czy choćby polnymi kwiatami. Droga, do jakiej skłania nas życie bardziej przypomina taką poznaczoną wgłębieniami plażę niż autostradę z gładkim asfaltem. Gdy pokonamy jedno, wpadamy w drugie, a potem w kolejne i kolejne. Zmagamy się z silnym wiatrem i piaskiem w oczy, często upadamy, przysypani ciężarem piaskowych lawin, spod których ciężko się wygrzebać, bo trudnych spraw jest tyle, że jedna przygniata drugą, a nam nie starcza siły, aby je odgarniać i odrzucać. Nie robiąc jednak nic i godząc się na to, co jest, pomimo, że czujemy się w tym i z tym potwornie źle, najokrutniej krzywdzimy samych siebie i coś sobie odbieramy. I rozglądamy się dookoła, szukając winnych, by na nich zrzucić odpowiedzialność za swoje niepowodzenia. I zazdrościmy tym, którym się udało, nie biorąc w ogóle pod uwagę tego, że udało im się, bo mieli odwagę podjąć mozolną drogę, nie godząc się na utknięcie we wgłębieniu bez żadnych perspektyw. 

Fot. Monika A. Oleksa 

Twoje życie naprawdę jest twoje, a ty masz wpływ na drogę, jaką wybierasz. W wędrówce nigdy nie jesteś sam, bo nieustannie spotykasz ludzi zmierzających w podobnym kierunku. Natomiast gdy utkniesz w zagłębieniu, musisz liczyć się z tym, że ludzie będą cię mijać, przystając przy tobie jedynie na krótką chwilę, a ty nie możesz nikogo winić za to, że poszedł dalej, a ty zostałaś czy zostałeś, jeśli nie ma w tobie chęci ani gotowości, by poszukiwać, wędrować i podejmować nowe ścieżki, które wyprowadzą cię z wgłębienia, gdzie tkwisz. Daj sobie szansę, aby się o tym przekonać. 
Monika A. Oleksa 

Fot. Monika A. Oleksa 

Komentarze

  1. Toż to metafizyka! "Każde wspięcie się na szczyt pociąga za sobą drogę w dół głęboką doliną"... Dziękuję za każde słowo tego wpisu.
    D.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

Kobieta z Kobietą: Smakowanie życia

Literackie Czwartki: "Galeria na Złotej" - fragment