Dźwięki jesieni

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Moje jesienne dźwięki dedykuję Bożence - na rozświetlenie poniedziałku i z podziękowaniem za wszystko :D

Kocham jesień, ale jak każdy poddaję się jej zmiennym nastrojom i melancholii. W takie dni kiedy niebo szarzeje, a ja tracę energię i opadają mi skrzydła, lubię otulić się dźwiękami, które przenoszą mnie w mój własny świat, tam gdzie czuję się dobrze i bezpiecznie. W świecie dźwięków to nie szarość skupia moją uwagę, ale ciepło muzyki, którym się owijam jak szalem, poprzez miękkość którego otaczający mnie świat łagodzi kontury i wydaje się dużo bardziej przyjazny i barwny. 
Moje jesienne dźwięki to przede wszystkim Kraina Łagodności, do której wkraczam wraz z pierwszym chłodniejszym powiewem wrześniowego wiatru i w której zostaję aż do zimy. Każda pora roku stroi dla mnie inne instrumenty, które czekają na swój czas. Mam ulubione płyty, które słucham wyłącznie jesienią i zimą - wyciszające, kojące i miękkie w swoim brzmieniu, te pełne energii i ostrości zostawiając na wiosnę, gdy wraz z przyrodą się wybudzam. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa

Kraina Łagodności to nie tylko muzyka; to mój sposób na życie, w którym staram się nie skupiać jedynie na zbyt wielu obowiązkach i zbyt krótkiej dobie, ale dostrzec szczegóły, którymi codziennie obdarowuje mnie otaczający świat. Otwieram się na niespodzianki, które przynosi życie, podnosząc z ziemi sypiące się przede mną kasztany, i cieszę się jak dziecko, krocząc po szeleszczącym dywanie złotych liści pod moimi stopami. Odczytuję wiadomość zamkniętą w opadłym z drzewa liściu, wsłuchując się w "Koncert jesienny na dwa świerszcze" Magdy Umer. Ta piosenka jest magiczną bramą, przez którą wchodzę do świata takiej jesieni, jaką kocham. Z siwym dymem snującym się nad ogniskiem, wilgotnym zapachem liści, ciepłem przytulnego domu, i świerszczem wygrywającym za kominem swoje jesienne koncerty. Słucham tej piosenki od tylu już lat i zawsze nastraja mnie ona pozytywnie. 
Moje dzieci nasiąkały melodiami Krainy Łagodności od dzieciństwa. Pamiętam takie zdarzenie, gdy Michał (dziś szesnastoletni młody człowiek), miał trzy latka. Mieliśmy akurat gości, a że był to czas jesienny, z odtwarzacza płynął koncert dwóch świerszczy, pięknie wyśpiewany aksamitnym głosem Magdy Umer. Moje dziecko weszło do pokoju, zastygło na moment nasłuchując, i wyrecytowało: "Koncelt jesienny na dwa świersce", Magda Umel.
Przy stole zapadła cisza, a gościom, kolokwialnie mówiąc, poopadały szczęki, bo prawdę mówiąc sami nie do końca wiedzieli czego słuchają. Moje dziecko ukłoniło się słysząc zdania pełne zachwytu nad swoją elokwencją, i wybiegło z pokoju do swoich bardzo ważnych zajęć trzylatka. Dobry gust muzyczny pozostał mu do dziś, wspierany podsuwanymi mu płytami z utworami, których oboje z Marcinem kiedyś sami słuchaliśmy. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Magda Umer wprowadza mnie więc do Krainy Łagodności, w której pozostaję aż do wiosny. Obok niej swoim głosem koi niespokojne godziny mojej codzienności Edyta Geppert, której ciepła barwa zawsze kojarzy mi się z przytulnością i bezpieczeństwem. Jesienią Olga Bończyk rozpieszcza mnie kalinowymi "Listami z daleka", które przesyłam sama do siebie, delektując się tą płytą i jej delikatnością, a na deser zostawiam sobie słoneczną "Sobremesę" Anny Marii Jopek, którą jestem oczarowana. W tych wszystkich dźwiękach jesieni odkrywam magię, która ociepla chłód coraz krótszych dni i barwi mój świat czerwono-złotym pomarańczem, który nieustannie dostrzegam wokół siebie. Tymi dźwiękami odganiam również przyczajoną depresję i lęki towarzyszące życiu, poukrywane po kątach. Owijam się tą jesienną muzyką jak pledem, grzejącym mnie pomimo spadającej temperatury, i nastrajam się pogodnie w drodze do pracy, aby swoim uczniom przekazać dobrą energię i motywować do nauki pomimo mroku za oknem, zapadającym już coraz wcześniej. 

W szumie liści też jest ukryta moja jesienna muzyka... 

Do moich jesiennych dźwięków rok temu dołączył Fismoll. Łagodne gitarowe brzmienie i głos, który mnie wycisza i nastraja refleksyjnie. Przy nim odpoczywam, odprężam się i wchodzę w nowy dzień z oczekiwaniem na to, co mi przyniesie. Wiolonczela, skrzypce i pianino dodatkowo wplatają w moje dni subtelne nuty rozmarzenia, przy których zrzucam napięcie, zapominam o chronicznym braku czasu i snu i wraz z Fismollem przenoszę się tam, gdzie mi dobrze. Nad morze, bo tam po raz pierwszy usłyszałam brzmienie Fismoll. Na pustą o tej porze roku plażę, po której przespacerowałabym się z tymi, którzy są tak daleko, a tacy bliscy, i gdzie morzu oddałabym wszystkie swoje troski, przysłuchując się opowieści nadmorskiego kamyka. Magiczna płyta, mająca moc leczenia smutków, odganiająca czarne myśli i w kroplach monotonnego deszczu pozwalająca dostrzec tęczę. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Moje jesienne dźwięki są jak ciepły sweter, który lubię na siebie wkładać w chłodne dni. Ogrzewają, rozświetlają ponure popołudnia i sprawiają, że każdego dnia uśmiecham się do Jesieni, dziękując jej za wszystko, co od niej dostaję. Kieszenie mojego płaszcza są pełne kasztanów, w wazonach stoją jesienne róże lub żółte i kremowe chryzantemy, które są jak małe, kuliste, prywatne słońca, a trawnik pod moim oknem przyozdobiony jest opadłymi z drzew liśćmi, układającymi się na nim jak wzory na perskim dywanie. 
Miarowe stukanie kropel deszczu o parapet wkomponowuje się w jesienną melodię, której przysłuchuję się z uwagą, przekładając dźwięki na litery i słowa, którymi w ten coraz chłodniejszy już czas chciałabym Cię otulić i ogrzać, pokazując jesień, którą naprawdę można przyjąć bez narzekania, ciesząc się tym, co przynosi dla mnie i dla Ciebie. Barwy, kasztany i żołędzie, chwilę refleksji, konfitury ze śliwki i nowe dni, które wkłada w nasze ręce. Dni, które naprawdę są pełne obietnic, jeśli tylko zechcemy je przyjąć. 
Monika A. Oleksa   

Pan Prus też lubi jesień... 
Pozdrawiam Cię jesiennie, życząc nieustannego piękna wokół ... 


Komentarze

  1. Jesień to najbardziej kolorowa pora. Dzisiaj chcę pamiętać o tej jesieni bez kiepskiego nastroju ...tym bardziej ,że pogoda za moim oknem pozwala mi na to. Trochę tej,polskiej złotej....wysyłam Ci Moniko ,ale jednak więcej zostawię sobie.Twoje obrazki z jesienią pokazują jaka jest cudna,a pan Prus.....i od razu wspomnienie...Nałęczowa.
    Co do dźwięków jesieni to jestem pewna,że będąc obok Ciebie z wielką przyjemnością i wzruszeniem obie słuchałybyśmy....tej muzyki....Taka Kraina Łagodności- bardzo chętnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne refleksje, zdjęcia i utwory... Prus w szaliku mnie rozczulił:) Wczoraj byłam na spacerze w lesie, łapiąc Panią Jesień w momencie, w którym ubrała się w najpiękniejsze kolory:) Magdę Umer, a jeszcze bardziej Annę Marię Jopek - uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pan Prus ma bardzo twarzowy szalik, i te kolory jesieni z piękną muzyką.......

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja Ty jesienna Moniko, tak pięknie napisane, że aż na chwilę boleć przestało :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak