piątek, 30 października 2015

Śląskie posiady literackie



Wrzesień jest miesiącem równie ważnym w kalendarzu jak styczeń. Podobnie jak pierwszy miesiąc roku, wrzesień jest początkiem nowego cyklu, oddzielającym lato od jesieni i zapowiadającym czas nowych wyzwań i pracy. Czas obowiązków, ale i obietnic, których dotrzymuje, gdy w nie uwierzymy. Wrzesień, pierwszy miesiąc mojej ulubionej pory roku, jesieni, rozpoczął kolejny cykl spotkań autorskich. Poezja i proza splotły się w ciepłych opowieściach, którymi wspólnie z Gabrysią Kotas, autorką tomiku "Pogodna dojrzałość",otuliłyśmy Czytelników w Katowicach, Siemianowicach Śląskich, Imielinie i Mysłowicach. Z mojej kolejnej podróży na Śląsk znowu wywiozłam moc serdecznych słów, wór ludzkiej życzliwości i dobre wspomnienia, które nazbierałam w Ławkach:)  



Po raz pierwszy w moich podróżach literackich odwiedziłam Katowice. W Miejskiej Bibliotece Publicznej, Filii nr 25, powitał nas ogrzewający i wdzięczny uśmiech pięknej kobiety o dźwięcznym imieniu Antonina. Pomimo chłodnego popołudnia, w czytelnianej sali zrobiło się przytulnie, miło i refleksyjnie, i trudno się temu dziwić, bo na spotkaniu wybrzmiały liryczne fragmenty "Samotności...", a dwie poetki, Gabrysia Kotas i Teresa Jagiełło, dopełniły ten wieczór - Gabrysia - wierszami, a pani Teresa swoją obecnością i dobrą aurą, którą emanowała. Cisza i zasłuchanie Czytelników świadczyły o tym, że to był dobry, wspólnie spędzony czas, z którego każdy wyniósł w sercu coś dla siebie, i że rozpoczynająca się jesień przyniosła wraz ze sobą energię, którą wraz z Gabrysią wymieniłyśmy się z tymi, którzy przybyli na nasze śląskie spotkania na chwile zatrzymania z prozą i poezją. 


MBP Filia 25 w Katowicach 

Kolejnym przystankiem na śląskiej trasie autorskiej były Siemianowice Śląskie (Biblioteka Miejska w Siemianowicach Śl.), w których gościłam półtora roku temu. Z serdeczności pani dyrektor, Wiesławy Szlachty, nic nie ubyło, wręcz przeciwnie, przy tym kolejnym spotkaniu było jeszcze milej i serdeczniej, a ciepło pani Ani Leszczak i jej uśmiech pełen dobrej energii i ogromnej życzliwości sprawiły, że obie z Gabrysią dałyśmy się zaczarować tą atmosferą i wciągnąć czytelników w świat zasłuchania i refleksji. Nie zabrakło również zabawnych akcentów w przeczytanym fragmencie "Czwartkowych obiadów". Specjalny odcinek został wybrany nieprzypadkowo, jestem złodziejką słów i opowieści, które często wplatam w kartki swoich książek i losy bohaterów. Obserwuję życie i uważnie słucham ludzi, a potem rodzą się z tego historie, takie jak przygoda ze szczęką, która przytrafiła się Helenie, a którą to historię usłyszałam właśnie tu, w Siemianowicach Śl., opowiedzianą przez panią Wiesię i podaną przeze mnie w nieco zmienionej formie:) 



Siemianowice Śląskie to takie miasto, które odpycha i przyciąga zarazem. Miasto łączące w sobie brzydotę i piękno poukrywane w szczegółach, które łatwo przeoczyć gdy patrzy się zbyt szybko i tylko powierzchownie. Z każdą moją wizytą Siemianowice czymś mnie zaskakują i pozostawiają niedopowiedzenia, które sprawiają, że chcę tu powrócić. To niepozorne miasto zaskoczyło mnie ludźmi, którzy w pewnym momencie mojego życia stali się mi bardzo bliscy - tutaj odnalazłam Basię, która poprzez Gabrysię stała się niemalże członkiem rodziny, przysposobioną Kuzynką :), z zawsze wyciągniętą, pomocną dłonią; tutaj również spotkałam Olę, której dziękuję za to, że jest - właśnie taka, jaka jest! Magiczne spotkanie z Olą było dla mnie ogromną niespodzianką, której się nie spodziewałam, a którą zostałam obdarowana jak gwiazdkowym prezentem, wywożąc z Siemianowic niedosyt i piękne wspomnienia. 

Ciepli i serdeczni Czytelnicy w Siemianowicach Śl. 


Pani Wiesia, Gabrysia i słoneczniki, które kocham
To miejsce pełne serdeczności, którą było czuć przez całe spotkanie

Imielin to również powroty, bardzo sentymentalne, bo tutaj zaczęłam swoje pierwsze śląskie spotkania! Cudownie było wrócić do pięknej, nowej biblioteki (Biblioteka Miejska w Imielinie) i po raz kolejny czerpać z niesamowitej energii pani Jadwigi Mikundy, która z każdym rokiem wciąż wygląda dziewczęco i nie potrafi siedzieć z założonymi rękami, tylko walczy o to imielińskie miejsce kultury, dbając o powierzonych jej czytelników i ściągając tu ciekawe osobowości na "posiady literackie przy kawie". Energia wkładana przez panią Jadwigę w organizację wydarzeń kulturalnych przyciąga, co szczególnie widać było na spotkaniu. Sposób na udane spotkanie autorskie? Pani Jadwiga nie ma gotowej recepty. W dzisiejszych czasach ludzie zamykają się w swoich domach, z Internetu i telewizora robiąc swoje okno na świat i spotkanie z kulturą. Ci, co przychodzą, aby pobyć z człowiekiem, wynoszą coś bezcennego; coś, do czego się wraca i o czym długo nie można zapomnieć. Nastrój, chwilę refleksji i zatrzymania, rozmowę pełną zainteresowania, moje "ja' z "ty" osoby, która chce mnie ubogacić, czasami dopełnić czy coś uświadomić. Imielińskie spotkanie właśnie takie było - nastrojowe, refleksyjne, bogate w ludzkie osobowości, ciekawe i zaciekawione. Więź, która łączy mnie z Czytelnikami, do których wracam, jest czymś bezcennym. Moim wiernym, imielińskim Czytelniczkom dziękuję za to nasze osobiste spotkanie, za uskrzydlające i motywujące słowa, za powroty i szczere zainteresowanie. Jesteście wspaniałe! A posiady literackie przy kawie, pani Jadwigi to pomysł warty naśladowania, bo zwykłe spotkanie staje się czymś niezwykłym, tak jak Imielin 23 września. 

Niezapomniany Imielin, w którym została część mojego serca
Literackie posiady przy kawie w Imielinie
Cudne imielińskie Czytelniczki
To nie plakat wyborczy, tylko zaproszenie na spotkanie w Imielinie:) 

Ostatnim przystankiem na Śląsku był Miejski Ośrodek Kultury w Mysłowicach. Spotkanie zupełnie inne od pozostałych, dyskusyjne, poetyckie i otwierające cykl poetyckich spotkań Gabrysi Kotas, która już zapowiedziała swój drugi tomik "Uśmiech codzienności", który trafi w ręce czytelników jeszcze przed Gwiazdką! Spotkanie w Mysłowicach przeniosło nas przez chwilę w świat przedwojennej bohemy, a głębokie rozmowy o miłości, samotności i skomplikowanym wnętrzu człowieka stały się intelektualnym wyzwaniem, któremu sprostałyśmy zarówno my, jak i zebrani słuchacze. 

Mysłowice i świat bohemy, do którego się przenieśliśmy



Dopełnieniem wszystkiego była zupa dyniowa i tradycyjne kluski śląskie - specjalność Gabrysi, i spotkanie z Rozalką, która niestety, już mnie nie poznała :( Za sycylijskie spotkanie w Silesii bardzo dziękuję Kuzynce Basi, a na ręce moich gospodarzy, Gabrysi i Bogdana, składam wielkie podziękowania za gościnę, ciepło i serce, którym się ze mną kilka lat temu podzielili, i nie upominają się o to, abym go zwróciła :D 
Z całego serca pozdrawiam też moją ukochaną bibliotekę w Lędzinach, składając obietnicę, że pojawię się u Was, kochani już z nową książką na wiosnę:) 
Monika A. Oleksa 





14 komentarzy:

  1. Zazdroszczę tylu wspaniałych podróży, też uwielbiam słoneczniki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde osobiste spotkanie z Czytelnikami ma w sobie magię... Słowa ubogacają, a możliwość słuchania i rozmowy, dają ogromną motywację do dalszej, owocnej pracy. To naprawdę coś bezcennego!
      Pozdrawiam serdecznie:)
      M.

      Usuń
  2. I ja tam bywałam i wiersze czytałam :) Tęsknimy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I gościnę dałaś i bardzo się starałaś przyjąć mnie z serdecznością, za którą można dziękować tylko życiem:) I bliską obecnością pomimo odległości...
      Ja też tęsknię, wspominając ostatnie dni...
      M.

      Usuń
  3. Piękni ludzie, piękny czas, piękne słowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) A znając energię Gabrysi, sądzę, że będziemy się mogły na podobnym spotkaniu poznać osobiście, Pani Joasiu:)
      Pozdrawiam ciepło:)
      M.

      Usuń
  4. Droga Moniko :)
    Zawsze czytam z ogromną przyjemnością Twoje wspomnienia ze spotkań autorskich. Tym razem mogłam sama doświadczyć tej atmosfery, którą roztaczasz i aury, którą otulasz Swoich słuchaczy:)

    Stworzyłyście razem z Panią Gabrielą Kotas doskonały duet. To był wspaniały wieczór, pełen wzruszeń, humoru i potężnego zastrzyku optymizmu.

    Za niezapomniane spotkanie i przemiłe słowa bardzo Ci dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, swoją obecnością podarowałaś mi najpiękniejszy prezent; a te chwile po spotkaniu były dla mnie bezcenne! Jedyne czego żałuję to biegu czasu, który upłynął zbyt szybko, pozostawiając niedosyt... Ale mam na co czekać, a to tak, jak z oczekiwaniem Gwiazdki:)
      Za to, że jesteś, taka jaka jesteś - DZIĘKUJĘ!
      Ściskam Cię mocno!
      M.

      Usuń
  5. Dziękuję za relacje było cudowne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę wybaczyć poślizg, ale nie mogę ostatnio dogonić uciekającego czasu... Dla mnie ten czas na Śląsku, podobnie jak w czasie moich poprzednich wizyt, był cudowny i niezapomniany, właśnie dzięki ludziom, których miałam okazję tam spotkać i poznać:)
      Pozdrawiam najserdeczniej:)
      M.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Czuję się prawdziwą szczęściarą, że ich mam! Właśnie takich:)
      Następnym razem zabieram Cię ze sobą:D
      CMOK!
      Mama

      Usuń
  7. od kilku lat mieszkam w Mysłowicach, ale jakos nie umiem sie z miastem zaprzyjażnić... pojęcia nie miałam, że tak fajne wydarzenia mają tu miejsce... musze uważniej śledzić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. przepraszam, że dopiero dziś, ale wcześniej miałam problem by tu napisać, mam nadzieję, że dziś sie uda.
    Chciałam bardzo serdecznie podziękować za wieczór Pani Monice i Gabrysi, to były wspaniałe razem spędzone chwile, cieszę się, że moja osoba przyczyniła się to tej magicznej aury.Ale teksty czytane przez autorki na pewno zapoczątkowały tą niesamowitą aurę.Dopełnieniem dla mnie osobiście było przeczytanie ksiązki Pani Moniki i tomiku wierszy Gabrysi, które zakupiłam ....nie słowo przeczytałam nie jest odpowiednie, ja to po prostu pochłonęłam, tyle ciepła i wrażliwości, i akcja książki od początku do końca zapierająca dech tyle łez i wzruszeń...tylko my poetki i pisarki możemy mieć w sobie, to były niezapomniane chwile jeszcze raz dziękuję i bardzo serdecznie pozdrawiam.Teresa J.

    OdpowiedzUsuń