czwartek, 18 października 2012

Magia liter

Fot. Marcin Oleksa


Pozwolicie, moi mili, że zostanę jeszcze przy nowej książce? Cieszę się nią jak dziecko upragnioną zabawką i wiem, że marzenia się spełniają. Trzeba w nie tylko mocno wierzyć i mocno pragnąć. Ja chciałam pisać jeszcze jako mała dziewczynka. O swoich książkach na półkach w księgarniach marzyłam zapisując zeszyty jako nastolatka. Dziś dotykam gładkiej okładki i czuję ogromną radość i wdzięczność za to, że mogę realizować swoją pasję i żyć marzeniami. 
"Ciemną stronę miłości" zadedykowałam wszystkim mądrym kobietom, które codziennie biorą swoje życie na ramiona i niosą je pomimo przeciwności. Ta książka jest dla każdej z Was. Dla tych wszystkich kobiet, które spotykam codziennie w swojej pracy, w sklepie, na ulicy, za kierownicą aut i na przystankach. Dla moich cudnych czytelniczek, które dzielą się swoimi refleksjami i otulają słowami, od których w styczniu robi się gorąco. To książka dla mamy, babci, córki i wnuczki. Dla teściowej i synowej. Bo to książka o nas, chociaż  problem, z jakim zmaga się Małgorzata, nie dotyczy  każdej z nas. Ale jej życie to również walka z hormonami dorastającej córki ( znamy to, prawda :)?), szef, który chciałby, aby najlepiej wcale nie wychodziła z pracy, czy małżeństwo z całą jego barwą złych i dobrych dni.
W sposób szczególny "podarowałam" tę książkę sześciu kobietom, które odcisnęły w moim życiu swój głęboki ślad i którym w taki sposób chciałam podziękować. 
Irysek to przyjaciółka ze wspólnej ławki w podstawówce. Minęło tyle lat, a ona niezmiennie jest ze mną w chwilach radości i trudności. Jej obecność w moim życiu daje siłę, a troska w oczach - przeświadczenie, że przyjaźń to obdarowywanie i że pomimo upływu lat, my wciąż jesteśmy takie same. Bo miejsca w sercu na kochanie drugiego człowieka jest wiele. Naprawdę wiele. Ostatnio, przy wakacyjnych porządkach, wygrzebałam starą, pożółkłą kartkę podarowaną mi przez Iryska. Fragment wiersza ks. Jana Twardowskiego. Drogowskaz, który mi podarowała w 1991 roku. 
"Nie płacz w liście 
nie pisz, że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś, gdy mówisz, że kochasz"
Wtedy te słowa pięknie brzmiały. Dziś są moim życiem i prowadzą mnie, a ona wciąż jest obok.
Paulina pojawiła się w mojej codzienności pięć lat temu. Weszła cichutko, z całą swoją skromnością i uśmiechem, który ogrzewa najbardziej zziębnięte serce. Pomimo jej delikatności, jest w tej kobiecie siła, która potrafi podnieść z każdego upadku. Paulina to gotowość. Gotowość na rozmowę, pomoc, wysłuchanie. To przyjaciel, który nie zawodzi. 
Dorota... Nasze drogi zeszły się na studiach. Wspólne sesje, egzaminacyjny stres i wchodzenie w dorosłość. Zwariowane studenckie imprezy i pomysły, w które teraz trudno uwierzyć. To ona była przy mnie w najważniejszym dniu w życiu - dniu mojego ślubu. Moja druhenka. Moja przyjaciółka, która bardzo starannie dba o mój rozwój intelektualny i kulturalny:) Kiedyś podsuwała mi wartościowe książki do przeczytania, dziś chodzi ze mną do teatru i oddaje mi swoją sypialnię, kiedy tylko zawitam do stolicy:)
Marzena to mądrość i wrażliwość. Tę przyjaźń przywiozłam z Dąbek. Ile to już lat? Ile przegadanych wieczorów? I ile przez ten czas się wydarzyło rzeczy dobrych i złych? Marzena to dowód na to, że odległość w przyjaźni nie jest żadną przeszkodą, Bo jeśli chcesz być blisko drugiego człowieka, to po prostu jesteś. Tak jak ona. Jest blisko, a ja to czuję. I tak naprawdę mam jej ciepłe serce na wyciągniętej dłoni. I nigdy tej dłoni nie odtrącę. 
I Marysia. Moja bratnia dusza i niesamowite ciepło, w którym tak lubię się ogrzewać. Czasami mam wrażenie, że sobie ją wymyśliłam, bo tyle w niej bezinteresownego dobra i zatroskania o drugiego człowieka. To ona pierwsza we mnie uwierzyła i ona dodawała mi skrzydeł, kiedy opadały. Marysia samą swoją obecnością wnosi radość w  życie mojej rodziny. Jest darem, który spadł mi z nieba zupełnie nieoczekiwanie, a przyjmując go, zupełnie nie wiedziałam, dokąd mnie zaprowadzi. Właśnie jej należy się moje największe podziękowanie, bo bez Marysi nie byłoby tej książki. 
I moja mama. Za Małgorzatą powtórzyłam - dziękuję. Dziękuję mamo. Za to, że jesteś. Za to, że zawsze byłaś. 
Dziękuję również pani Kasi Lajborek - Jarysz za całą opiekę, którą od początku objęła moją książkę i za sprawną współpracę, jakiej mogę tylko życzyć innym autorom. I pani Aldonie Zysk, za cenne uwagi i spostrzeżenia, które ubogaciły "Ciemną stronę miłości". I za czas, który poświęciła na przeczytanie mojej książki. 
Ta książka jest dla Ciebie. Dla kobiety, w której ukryte jest tyle piękna i tyle pragnień, po które boimy się sięgnąć. Dedykuję ją Tobie, moja najmilsza czytelniczko, z życzeniami odkrywania w szarej codzienności okruszków szczęścia i dostrzegania tego, co naprawdę ważne. 
Monika A. Oleksa 


Fot. Marcin Oleksa
                

1 komentarz:

  1. Kochana, być wymienionym w gronie Twoich przyjaciółek to wielkie szczęście i ciepło w sercu :-)
    i duma - przecież nie każdy ma Przyjaciółkę, która jest pisarką i to co raz bardziej lubianą przez Czytelników!

    OdpowiedzUsuń