niedziela, 7 października 2012

Sekrety damskiej torebki



Pamiętacie taką sytuację- stoicie przed zamkniętymi drzwiami i w pośpiechu próbujecie znaleźć w torebce klucze. Po drodze natrafiacie ręką na wszystkie te rzeczy, które są na tyle ważne, aby je trzymać przy sobie, ale klucze pochłonęła gdzieś przepastna przestrzeń, której kobieta potrzebuje nawet w torebce. Klucze gdzieś są, bo brzęczą, ale w żaden sposób nie możemy wyczuć metalowego chłodu pod palcami. Ja zazwyczaj w takim momencie rzucam na ziemię wszystko, co aktualnie mam w rękach (a zawsze jest tego wiele!), otwieram szeroko torebkę i próbuję zajrzeć do środka, zastanawiając się, po co mi tyle rzeczy i czy naprawdę potrzebuję trzech paczek chusteczek i dwóch pomadek w zupełnie odmiennych kolorach? 
Potrzebuję. Bo jestem kobietą, a ona, wiadomo, zmienna jest. Damska torebka potrafi tyle powiedzieć...  
Pomadka i błyszczyk, niezbędne atrybuty podkreślające kobiecość i sprawiające, że czuję się lepiej mając je pod ręką. Mała rzecz, a cieszy:). Ostatnio kupiłam sobie czerwoną pomadkę. Używam jej głównie w poniedziałek i staram się, aby był wyjątkowy. I wiesz... naprawdę mi się to udaje. Polubiłam poniedziałki. Nie kocham ich, ale je polubiłam. No więc pomadka, błyszczyk, lusterko, leki przeciwbólowe i nieodłączna komórka, bez której nie umiem już wyjść z domu. Klucze, dokumenty, niezbędnik z długopisami i mały notes, do którego wrzucam wszystkie myśli, które przychodzą mi do głowy w najmniej oczekiwanym momencie. Są tak ulotne, że jeśli ich natychmiast nie zapiszę i nie utrwalę, uciekną i nie powrócą.
Sięgam głębiej i wyciągam zapisany gdzieś w pośpiechu numer telefonu. Do kogo należy? Ach tak, spotkanie po latach i wspomnienie z podstawówki. Beztroskie lata, kiedy świat, pomimo szarości, był kolorowy i nie pędził tak bezlitośnie do przodu jak dziś. Młody człowiek miał wtedy dużo wolnego czasu i nie spędzał go bezsensownie siedząc przed telewizorem czy ekranem komputera, ale twarzą w twarz z rówieśnikami, głównie na dworze, bez względu na warunki pogodowe i porę roku. Stare, dobre czasy... Ale czy teraz będziemy potrafili je odnaleźć w swobodnej rozmowie? Po tylu latach? Więc po co trzymam ten numer telefonu? A może kiedyś się przyda...
W mojej torebce jest zawsze zdjęcie tych, którzy są dla mnie najważniejsi- mojej rodziny. Spokojne, szare oczy mojego męża patrzą na mnie z czułością w chwilach, kiedy życie mnie przerasta i sobie z nim nie radzę. Uśmiechy moich synów są ukojeniem po męczącym dniu, kiedy znowu wszystko gna i pędzi, a ja wraz z tym. Jesteśmy jak jedna dłoń, która potrzebuje wszystkich pięciu palców, aby sprawnie funkcjonować. Brak, choćby tymczasowy, jednego z nich odczuwamy dotkliwie. Potrzebujemy siebie- moi chłopcy mnie, a ja ich.
Płyn do nawilżania soczewek, paragon sklepowy, czasami jakieś listy, różaniec. Drobiazgi, które ukrywają się gdzieś w zakamarkach, przegródkach i kieszonkach. Życie kobiety w jednej torebce. I nieustanny bałagan, który tam panuje, niemożliwy do ujarzmienia. Lubimy swoje torebki, a one lubią nas i przyrastają do nas, stając się nie tylko modnym dodatkiem, ale i naszym królestwem, w którym możemy panować niepodzielnie.
 Monika A. Oleksa 


 
Ja i moja torebka:)
  
        
 

3 komentarze:

  1. Pięknie to kochana ujęłaś!! Ale to całkowita prawda hehe mój Łukasz jak czegoś szuka u mnie w torebce to traci cierpliwość i komentuje że w niej nic nie można znaleźć.... tyle przegródek schowków a papierków różnych tysiące... ehh te torebki nasze:) skarbiec:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cały mój świat zamknięty w niewielkiej przestrzeni. Ten najbardziej aktualny, dzisiejszy świat. Wszystkie jego mniejsze i większe ważności. Wszystko, co moje, czyli cała ja, prawda?
    B.
    P.s.
    Jeszcze raz dziękuję za niezwykłe spotkania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kupiłam kiedyś dwie konserwy rybne,miała być z nich sałatka.Nie miałam siatki więc wrzuciłam je do torebki.Jak się nietrudno domyślić zadomowiły się one tam na dłuższy czas ;-). Ciężkawa była trochę torebka ,no ale i przepastna -więc jakoś wpadły na dno. Po 2 tygodniach mąż czegoś tam szukał no i...:-)
    Teraz juz ma stałe hasło -jak jest głodny: nie masz czegos ciekawego do zjedzenia w torebce?
    życzę miłego-pierwszego powszedniego dnia w Nowym Roku Gabrysia

    OdpowiedzUsuń