Kobieta w lustrze - Kornelia

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Zodiakalny Rak, którego łatwo zranić i który raz sparzony, wycofuje się; jednocześnie jednak potrafi obdarować niezwykłą relacją i bliskością tych, których do siebie dopuści. "Nie ma przypadkowych spotkań i ludzie też nie stają na drodze naszego życia, ot tak." - takie słowa napisałam w swojej najnowszej powieści "Samotność ma twoje imię". Te słowa prowadzą mnie przez życie i one również są obrazem tego, co połączyło mnie z Kornelią. 
W jednym z pierwszych e-maili, które między sobą wymieniłyśmy Kornelia napisała:"... już wiem, że nasze wirtualne spotkania będą ogromną przyjemnością". Tak się stało. Znalazłyśmy w sieci swoje miejsce, w którym obie przysiadamy, aby odpocząć  choć przez chwilę od codziennego zabiegania. Czujemy się tam dobrze, tak jak dobrze czujemy się ze sobą. Dziś postawiłam przed Kornelią lustro, w którym się przejrzała, wsłuchując w swoją piękną melodię...
Zapraszam na rozmowę z Kornelią Pikulik - Czyż; mamą, żoną, blogerką: KLIK  i piękną kobietą, która zatrzymała mnie w życiowym pędzie, ubogacając sobą. 

Kornelia i jej piękna melodia, którą w niej odkryłam

Jak macierzyństwo zmienia kobietę i sposób patrzenia na świat? Czy ten, który dostrzegasz przez pryzmat Aurelki jest inny, niż przed jej narodzeniem?

Kornelia Pikulik - Czyż: Myślę, że jest to wielka zmiana. Wcześniej był mój mąż i ja, robiliśmy to na co mieliśmy ochotę. Teraz nasze życie kręci się wokół Aurelki, więc zupełnie inaczej patrzymy na świat. Dostrzegamy rzeczy, których wcześniej nie widzieliśmy. Martwimy się o nią i jej przyszłość. Myślę, że macierzyństwo dopełnia kobietę. Dzięki niemu czuje się spełniona, tak przynajmniej było w moim przypadku. 

Kiedy przyszedł w Twoim życiu moment, gdy poczułaś się kobietą spełnioną? Długo szukałaś siebie takiej, jaką jesteś obecnie?

Kornelia: Jak już wspomniałam, to macierzyństwo sprawiło, że poczułam się spełniona. Chyba od zawsze wiedziałam, że chcę być mamą i chociaż zdawałam sobie sprawę z tego, że jest to wielkie wyzwanie, to jednak nigdy się tego nie bałam. Znalezienie swojego miejsca na świecie, partnera, z którym chciałabym tworzyć rodzinę, nie było już takie łatwe. Aurelka urodziła się, gdy miałam prawie trzydzieści dwa lata, ale warto było czekać na ten dzień. Zawsze, gdy myślę o tym wydarzeniu, to mam łzy w oczach...

Ukochane kobiety w obiektywie męża i taty:) Fot. Marek Czyż


Czy kobieta-matka może sobie pozwolić na egoizm?

Kornelia: Myślę, że czasami powinnyśmy sobie pozwolić na egoizm, bo dzięki takim naszym małym szczęściom, chwilom relaksu, potem możemy z większym entuzjazmem opiekować się dzieckiem. Jednak żeby tak mogło być, to musimy mieć kogoś, kto w takiej chwili zajmie się naszą pociechą -  partner, rodzic, przyjaciel czy zaufana niania. Osoby, które za wszelką cenę chcą pokazać, że są świetnymi matkami przez całą dobę siedem dni w tygodniu, niekiedy mogą nie dać rady i wpaść w depresję. Oczywiście każda z nas jest inna i każda musi sama ocenić, co jest dla niej dobre. Znam osoby, które są w stanie podporządkować cały świat dziecku i są z tym szczęśliwe, niestety ich partnerzy nie zawsze podzielają ich zdanie. 

Jaka jest melodia Kornelii? O czym Ci przypomina i czy zawsze jesteś w stanie ją usłyszeć?

Kornelia: Lubię spokojną melodię, dosyć uporządkowaną, delikatną, romantyczną, ale chyba nie zawsze. Moje życie rzadko płynie w takim łagodnym tempie,  jest tak głównie w weekendy i podczas urlopu. Przez pozostałą część roku tempo muzyki jest znacznie szybsze, bo tyle jest rzeczy do zrobienia i doświadczenia, a doba niestety tak krótka. I co się okazuje? Mimo umiłowania spokoju, żywsza melodia też mi odpowiada, daje satysfakcję z tego co robię i co kocham robić. Lubię czuć się potrzebna. Nie ma się jednak chyba czemu dziwić, w końcu kobieta zmienną jest i dwie zupełnie odmienne melodie doskonale się uzupełniają. Każda z nich przypomina mi o pewnej części mojej natury i daje się słyszeć w odpowiednim momencie. Gdy w codziennym zabieganiu zaczyna mi brakować siły, to energiczne dźwięki nagle zwalniają, co jest znakiem, że czas naładować akumulatory. 

Fot. Marek Czyż


Książka dla Ciebie to przyjaciel, odskocznia, nałóg? Dlaczego warto czytać i zachęcać do tego innych?

Kornelia: Książki zajmują w moim życiu bardzo ważne miejsce. Nie wyobrażam sobie, żeby w naszym domu mogło ich zabraknąć. Śmieję się często, że gdy zacznie brakować w malutkim mieszkanku miejsca na moje nowe nabytki książkowe, to będzie znak, że czas najwyższy pomyśleć o przeprowadzce. Cóż, nie da się ukryć, że jestem uzależniona od czytania i to jedyny nałóg, na jaki sobie pozwalam. Kocham czytać, uciekać w ten literacki świat, wzruszać się i śmieć do łez w trakcie czytania. Ale jest to też odskocznia od problemów dnia codziennego i jednocześnie przyjaciel, na którego zawsze mogę liczyć. 
Myślę, że świat osób, które lubią czytać jest bardziej kolorowy. Czytanie to wspaniała rozrywka, ale nie tylko. Czytanie uczy, rozwija wyobraźnię i uwrażliwia. Dzięki niemu lepiej rozumiemy innych ludzi i to, co się wokoło nas dzieje. Książka to też świetne lekarstwo na nudę. Ja nie pamiętam, żebym się kiedyś nudziła. Może dlatego, że zawsze mam przy sobie jakąś lekturę?

Twoja ulubiona pora dnia to... Dlaczego?

Kornelia: Wieczór. W końcu jestem sową. Nie znoszę porannego wstawania i mam wrażeniem, że przed południem funkcjonuję na zwolnionych obrotach. Zupełnie inaczej niż wieczorem, który płynnie przechodzi w noc, szczególnie gdy zasiedzę się nad książką. Staram się, by codziennie mieć chociaż trochę czasu dla siebie, by poczytać, obejrzeć jakiś film czy poblogować. Szanse na to są zwykle właśnie wieczorem.

Czy umiesz walczyć o siebie?

Kornelia: Raczej jestem spokojną i niezbyt waleczną osobą, ale w niektórych sytuacjach potrafię pokazać pazurki. Łatwiej jest mi jednak walczyć o kogoś innego niż o siebie.

Wierzysz w marzenia? Czy te, które miałaś w dzieciństwie się spełniły?

Kornelia: Czym byłby świat bez marzeń? To coś wspaniałego i bardzo potrzebnego. Dzięki marzeniom możemy sięgać wysoko, bez strachu o porażkę. W końcu to nie plan, który wymaga określonych założeń. Marzyć możemy o czymkolwiek, ogranicza nas tylko własna wyobraźnia. Warto mieć marzenia, bo nawet te najmniej prawdopodobne niekiedy się spełniają. 
Natomiast jeśli chodzi o moje marzenia z dzieciństwa, to chyba częściowo się spełniły, bo mam wspaniała córkę i kochającego męża. Nie przypominam sobie natomiast, żebym marzyła o tym, że chciałabym być księgową... Na spełnienie niektórych marzeń jeszcze czekam, chociażby na mój mały i przytulny domek z niewielkim ogródkiem. 

Jedno ze spełnionych marzeń Kornelii :D 


W swojej najnowszej książce "Taka jestem i już!", Magdalena Zawadzka na pytanie: "Czego nauczyło mnie życie?" odpowiada, że ono nauczyło ją tego, że jest NAJWAŻNIEJSZE. Żyjąc w pośpiechu narzuconym przez współczesny świat nie dostrzegamy drobiazgów, z których składa się codzienność. Jak Ty odpowiedziałabyś na to pytanie, Kornelio? Czego nauczyło Cię życie?

Kornelia: Zdecydowanie zgadzam się z Magdaleną Zawadzką. My gonimy, ciągle gonimy, czekamy na gwiazdkę z nieba, wygraną w totka, a nie potrafimy się cieszyć codziennymi małymi szczęściami. Czyż spotkanie z przyjacielem to nie jest powód do radości? Uśmiech dziecka? Ciekawa lektura i filiżanka kawy czy herbaty? Pyszne lody? Zapach wiosny? Miły komplement od znajomego? To, że dzisiejszy obiad wyszedł przepyszny? Prezent od męża, taki zupełnie bez okazji? Zwykłe, a  jakże niezwykłe "Kocham Cię"? Śmiech aż do bólu brzucha? Mogłabym wymieniać i wymieniać, bo staram się dostrzegać te piękne chwile i się nimi cieszyć. Wam wszystkim radzę to samo.

Lubisz ciszę?

Kornelia: Tak. W ciszy najlepiej mi się myśli i odpoczywa. Może dlatego lepiej się czuję w małych miejscowościach, tu dużo łatwiej ją odnaleźć. Nie oznacza to jednak, że nie lubię muzyki, śmiechu, rozmów, czasami nawet wielkomiejskiego gwaru, ale oczywiście w odpowiednich dawkach. 

Czy zgodzisz się ze stwierdzeniem, że życie jest darem, który tak wielu ludzi po prostu nie docenia?

Kornelia: Tak, życie to wspaniały dar. Nigdy nie zapomnę chwili, gdy pierwszy raz patrzyłam na Aurelkę... Wtedy najpełniej zdałam sobie sprawę z tego, jak cenny jest to dar. Z tej perspektywy dużo łatwiej to dostrzec, bo patrząc na siebie, często o tym zapominamy. Przyzwyczajamy się do tego co mamy i przestajemy to widzieć. Zwykle dopiero cierpienie lub strata kogoś innego przypomina nam o tym, że nic nie jest nam dane raz na zawsze. 

Fot. Marek Czyż


Czego chciałabyś nauczyć swoją córeczkę i co jej przekazać?

Kornelia: Chciałabym, żeby moja córeczka umiała się cieszyć i dzielić swoją radością. By widziała świat w jasnych barwach, bo to pomaga w życiu. 

Z czym w życiu najtrudniej jest Ci sobie poradzić?

Kornelia: Chyba z własną nieśmiałością, która mnie niekiedy blokuje. Przez nią unikam jak ognia wystąpień publicznych, ale też wypowiadania się przed niewielką grupą obcych mi osób. 


Czy istnieje recepta na szczęście? Jaka jest definicja szczęścia?

Kornelia: Uniwersalnej recepty z pewnością nie ma, bo każdy z nas inaczej rozumie szczęście. Dla niektórych jest to willa z ogrodem, jacht i odrzutowiec, i dla nich receptą pewnie będzie praca, praca i jeszcze raz praca. Mi wystarczą nasze cztery ściany i szczęśliwa rodzinka. Zdrowie i praca, którą lubię. Pasje i marzenia, które wierzę, że się kiedyś spełnią. Celebrowanie małych przyjemności. Często wystarczy dobrze się rozejrzeć, by przekonać się, że ma się wiele powodów do radości i że w gruncie rzeczy jesteśmy szczęśliwymi ludźmi. Niestety Polacy wolą narzekać i to o dziwo  zazwyczaj najbardziej Ci, którzy mają najwięcej.  

Czy wierzysz w to, że ludzie nie stają na drodze naszego życia przypadkowo?

Kornelia: Tak. Każdy pojawia się po coś, żeby nas czegoś nauczyć, nawet jeśli okaże się, że będzie to trudna i bolesna lekcja. Jestem raczej bardzo pozytywnie nastawiona do ludzi, widzę ich dobre strony, i ta moja energia do mnie wraca, dlatego te spotkania są jeszcze bardziej wartościowe. Ogromnie się cieszę, że również nasze drogi, Moniko, się przecięły. To nie mógł być przypadek, to musiało być przeznaczenie! 

Też jestem tego pewna, Kornelio! Bardzo Ci dziękuję za przejrzenie się w lustrze i podzielenie swoją piękna melodią, którą nosisz w sobie, i którą pozwoliłaś mi dostrzec już dawno temu:) 
Monika A. Oleksa 

Aurelka też ma już swoją melodię:) 

Komentarze

  1. Kochane te dziecko,buziaki dla was pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko, ja Ciebie też pozdrawiam i trzymam kciuki za nowy rozdział w życiu! W chwilach gdy dopadnie Cię tęsknota, zaglądaj tutaj, zawsze Cię przytulę, chociaż wirtualnie :)
      M.

      Usuń
  2. Ten Twój cykl spotkań z wyjątkowymi kobietami, jest cudowny. Tak wiele imion, nazwisk poznaje się na rożnych blogach, czy wśród komentarzy na swoim blogu, ale one jakby niczego nam nie mówią.
    Dzięki tym spotkaniom u Ciebie już parę osób znanych tylko z imienia i nazwiska poznaję z innej strony, bardziej jako ludzi z krwi i kości:)
    Teraz dołączyła do nich Kornelia i bardzo miło mi z tego powodu. Bo teraz czytając wpisy na blogu Kornelii, czy też komentarze na swoim , będę miała w pamięci jaką cudną i ciepłą jest osobą. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kornelia zaczarowała mnie dawno temu, a cykl o melodii w kobietach coraz bardziej mi się podoba! Na każdym spotkaniu autorskim powtarzam, że fascynuje mnie dusza kobiety i emocje, z jakich jest złożona. Mam również wrażenie, że dzięki tym rozmowom te wspaniałe dziewczyny, które spotykam na drodze mojego życia mogą się niejako przejrzeć w lustrze, odnajdując w sobie to, czego w codziennym zabieganiu nie zawsze dostrzegają. A przecież każda z nas ma w sobie wyjątkowość...
      Przygotuj sobie chusteczki na Czwartkowe Obiady :D
      Ściskam Cię mocno!
      M.

      Usuń
  3. Kornelia to także moja blogowa znajoma:) Czasami wystarczy kilka wymiennych maili czy komentarzy na blogach i wiadomo, że po drugiej stronie jest świetna osóbka. Przekonałam się o tym właśnie w przypadku Kornelii:))) A powyższa rozmowa jeszcze bardziej mnie w tym utwierdza:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest tak, Moniko, gdy spotykamy tych ludzi od Józefa, nawet w internetowym gąszczu potrafimy się odnaleźć, jeśli jesteśmy z tej samej bajki:)
      Pozdrawiam cieplutko!
      M.

      Usuń
  4. Czekałam na wpis w Dniu Matki bo tak pięknie Pani pisze!! Serce się raduje! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpisu zabrakło, bo nie starczyło czasu na słowa... Oddałam go mojej Mamie i moim dzieciom, z którymi świętowałam to piękne święto:)
      Postaram się jednak, aby w takich ważnych dniach zawsze znalazły się tutaj słowa, które budują i ogrzeją.
      Pozdrawiam serdecznie!
      M.

      Usuń
  5. Rozmowa z Tobą, Moniko, to jest prawdziwe wyróżnienie. Dziękuję za poświęcony czas, a pozostałym Paniom za miłe słowa. Pamiętajcie, że też jesteście świetnymi babkami. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmowa z Tobą to prawdziwa przyjemność! A poprzez tę wirtualną wzrósł apetyt na tę prawdziwą, której już nie mogę się doczekać:)))
      Dobrze, że jesteś , Kornelio!
      Ściskam Cię mocno!
      M.

      Usuń
  6. Tyle Pani pisze i podróżuje a gdzie w tym wszystkim są Pani dzieci? Czują się pewnie samotne !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż tak, na pewno w pewnym stopniu jest to kłopotliwe i powoduje krótkotrwałą samotność, lecz zawsze jesteśmy w kontakcie, czy to telefonicznym, czy też duchowym. Za to, jeżeli Mama wraca, zawsze otacza nas niezwykłą opieką i ofiarowuje nam swoją ogromną miłość. I za to ją kochamy!

      Usuń
    2. Chyba niedokładnie przeczytała Pani moją rozmowę z Kornelią. "Czy kobieta - matka może sobie pozwolić na egoizm?". Kobieta matka nie jest niewolnikiem swoich dzieci i ma prawo do realizacji własnych pragnień, bo dzięki temu jest szczęśliwą, a nie sfrustrowaną mamą, wytykającą innym błędy pedagogiczne...
      Jednym z haseł ogólnopolskiej kampanii "STOP HEJTOWANIU", jest "Przytul hejtera" (www.przytulhejtera,pl). Przytulam więc Panią, bo jest Pani bardzo samotnym człowiekiem i szczerze współczuję...
      A Tobie, Synuś, dziękuję! I też Was kocham:D
      Mama

      Usuń
    3. Byłam, widziałam i się zachwyciłam. Życzę każdej rodzinie TEGO - co "unosi się "w rodzinie Moniki. Na to nie ma słów - do tego potrzebne otwarte oczy i otwarte serce.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak