Kobieta z Kobietą - rozmowy intymne

Fot. Marcin Piotr Oleksa

Kobieta. Delikatna. Czuła. Wrażliwa. Silna, choć patrząc na nią, mężczyzna ma ochotę opiekować się nią przez całe życie. Wulkan uczuć, o których lubię z nimi rozmawiać. Z kobietami, które mają tak bogate wnętrze, że same siebie odkrywają latami, dojrzewając tak jak Paula, którą spotkałam na drodze swojego życia nieprzypadkowo. Nauczyciel akademicki, żona, mama trzech córeczek. Kobieta, z którą każde spotkanie jest dla mnie odkryciem bogactwa, jakie nosi sobie i melodii, którą się ze mną podzieliła.

Patrząc z perspektywy czasu na swoje życie, co jest największą wartością w Twoim życiu jako kobiety?

Paulina: Dla mnie największą wartością są relacje jakie udało mi się stworzyć w mojej rodzinie, najpierw z moim mężem, potem z córkami (9, 7, 4 lata). Jestem szczęśliwa, że po kilkunastu latach małżeństwa, wciąż za sobą tęsknimy, szanujemy się i pragniemy. Nasze córki patrzą na nas i naśladują w zabawach. To daje mi nadzieję, że będą chciały stworzyć szczęśliwe rodziny, że znajdą mężczyzn podobnych do ojca jakiego mają. Kocham i jestem kochana - to jest mój skarb. Dbam o niego na co dzień. Jest to moim życiowym priorytetem.

Kiedy przyszedł ten moment, gdy poczułaś się kobietą spełnioną? Długo szukałaś siebie takiej, jaką jesteś obecnie?

Paulina: Myślę, że tych momentów było kilka, każdy oznaczał jakiś przełom w moim życiu: nawrócenie, ślub, urodzenie każdego dziecka, obrona doktoratu... Wszystko to w jakiś sposób naznaczało moją kobiecość. Czuję się kobietą spełnioną. A to co osiągnęłam było wypełnieniem pomysłu na życie jaki powoli ujawniał się w mojej głowie.

Czy wciąż za czymś pędzisz, czy możesz powiedzieć, że odnalazłaś spokój, który wypełnił Twoje serce?

Paulina: Nie pędzę, to na pewno, natomiast mam zadania do wykonania jako żona i matka, jako nauczyciel akademicki. Staram się we wszystkim zachować spokój, bo uważam, że jest on fundamentalny w moim życiu. Ten spokój nakazuje mi dbać najpierw o siebie, o mojego ducha i ciało, potem o rodzinę, a ponieważ dzieci mam jeszcze małe, praca jest na końcu. Ta hierarchia wartości sprawia, że cieszę się każdym dniem, że wszystko mi się układa w uporządkowaną całość.

Czy nie sądzisz, że my, kobiety, często gubimy się na drodze życia, będąc dla innych, a tak często zapominając o sobie samych i naszych pragnieniach, wciąż odsuwanych na "potem"?

Paulina: Jak wspomniałam, jako kobieta, żona i matka, dbam najpierw o siebie. Regularnie biegam (2-3 razy w tygodniu), dobrze się odżywiam, piję dużo wody, systematycznie odwiedzam kosmetyczkę i fryzjera. Jeśli trzeba, zatrudniam panią do sprzątania. Spotykam się z kobietami, które budują mnie swoją postawą i którym i ja mogę coś dać. Wychodzę z założenia, że zadbana matka oznacza zadbany dom w sensie dosłownym i w przenośni. Zadbana kobieta to taka, która dla dobra siebie i rodziny jest w stanie poddać się psychoterapii. Ja mam za sobą cztery lata regularnych spotkań z psychologiem o tym jak być lepszą żoną i matką. Zadbana kobieta to taka, która ma kierownika duchowego. Ja takiego mam. Długo szukałam, ale się udało... 
Chcę być uporządkowana wewnętrznie, bo mój mąż i dzieci tego potrzebują. Codziennie rano wstaję pierwsza, żeby w spokoju zadbać najpierw o siebie, potem o rodzinę. Lubię nasze poranki, wspólne śniadania i pocałunki, życzenia miłego dnia. Dbam o to, by nie było rano stresu przed wyjściem do przedszkola/szkoły/pracy. Nie zawsze się to udaje, bo życie stawia nas czasem przed trudnymi sytuacjami, jednak robię wszystko by panować nad sobą, by dawać uśmiech, być wsparciem. Pragnę, by członkowie naszej rodziny powracali z chęcią do naszego domu. 
Słucham także mojego ciała. Kiedy jestem zmęczona, dbam o odpoczynek. Kiedy przychodzą na mnie trudne, kobiece dni, nie wymagam od siebie zbyt wiele. Szanuję siebie, ponieważ jest to fundamentalne dla relacji, za które czuję się odpowiedzialna w mojej rodzinie. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa


Jaka jest melodia Pauliny?

Paulina: Moją melodią jest uwielbienie Pana.

Za czym tęsknisz?

Paulina: Za mężem... Jestem żoną męża, który dużo pracuje, często wyjeżdża, do tego jest zapalonym biegaczem, maratończykiem... Tęsknię za nim, ponieważ mało go mam przy sobie. Dlatego o każdą chwilę spędzoną razem dbam jakby miała być ostatnią w naszym życiu. 

Z czym w życiu najtrudniej jest Ci sobie poradzić?

Paulina: Pracuję nad moimi lękami. Ta praca jest dla mnie fundamentalna. Muszę przyznać, że przynosi efekty.

Chciałabym...

Paulina: ... mieć taką wiarę i wolność, żebym absolutnie niczego się w życiu nie bała.

Nie lubię, gdy...

Paulina: ... moje działanie nie przynosi oczekiwanego skutku. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Jesteś mamą trójki dzieci, czynną zawodowo. Jak godzić życie zawodowe z rodzinnym tak, aby żadne z nich nie ucierpiało?

Paulina: Jeśli to możliwe, trzeba wybierać najpierw życie rodzinne. Dzieci są zbyt małe, żeby sobie poradzić same. Dzieci muszą być dziećmi, mama ma im zapewnić bezpieczeństwo. Ja moim powtarzam: jesteście ważniejsze od mojej pracy. Wiem, że pracuję mniej zawodowo niż koleżanki singielki. Trudno. Jednak są momenty, kiedy pracy nie mogę odpuścić, kiedy muszę wyjechać lub pracować po południu. Wtedy mogę liczyć na zrozumienie dzieci. Liczę też na wsparcie męża (o ile jest), rodziców (w tym wypadku staram się, by to było w ostateczności). Ogólnie rzecz ujmując uważam, że kobietę-matkę należy wspierać. Ja już od moich córek wymagam konkretnych prac domowych i pomocy w kuchni. Jestem z nimi, pomagam jak trzeba. To etap wymagający ode mnie wiele cierpliwości, jednak jest on niezbędny, żeby nauczyć dzieci samodzielności. A  satysfakcja jest duża i dla nich, i dla mnie.

Najmilszy moment dnia to...

Paulina: ... powiedziałabym nie dnia, a nocy, kiedy mój mąż wtula się we mnie.

W dzisiejszym świecie, kiedy tak wiele przychodzi łatwo i ludzie oczekują prostych i szybkich rozwiązań, trudno jest utrzymać związek. Nie masz wrażenia, że małżeństwa rozpadają się zbyt pochopnie, bo ludzie nie potrafią uszanować miłości, która nie zawsze jest łatwa i piękna, i nie potrafią walczyć o siebie?

Paulina: Każdy związek jest narażony na rozpad. To jest wliczone w koszty. Mieliśmy bardzo trudne momenty zagrażające małżeństwu. Jednak zwyciężyła wola i odpowiedzialność. Każdy z nas ślubował osobno miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Każdy odpowiada za przysięgę osobno. My bardzo poważnie do tych spraw podchodzimy. Nie chcemy już kryzysu. Nie chcemy stracić skarbu, który razem zbudowaliśmy. To jest nasze królestwo. Ja się czuję autentyczną królową. Jeśli pojawia się ktoś zagrażający z zewnątrz, rozmawiamy o tym ze sobą, wyciszamy relację, to pomaga. Mówimy sobie o wszystkim. Walczymy o prawdę w naszym małżeństwie, nawet taką która rani do głębi. Ufamy sobie, a jeśli mamy z tym problem, też o tym mówimy. Mam poczucie jedności z moim mężem. My już tyle o sobie wiemy, a mimo to kochamy się. To jest cud. To jest dowód na istnienie Boga w naszym związku, na Jego przebaczenie i wzór do naśladowania. 

Ile lat jesteście ze sobą - Ty i Twój mąż? Co pomaga Wam w trudnych chwilach, których nie brakuje w żadnym związku?

Paulina: W tym roku mija 19 lat naszego związku, 14 lat małżeństwa. Jako nastolatka bałam się otworzyć na niego, ponieważ wcześniej przeżyłam zawód miłosny, byłam wykorzystana przez innego chłopaka. Mój mąż był bardzo delikatny, cierpliwy, ale konsekwentny. Ja wiedziałam, że jeśli zgodzę się na ten związek, wiele zaryzykuję, ponieważ taka jestem. Na 100%. Dlatego zanim złapałam go za rękę, zanim po raz pierwszy się pocałowaliśmy, odmówiliśmy razem wiele różańców. Traktowaliśmy siebie z wielkim szacunkiem. Na tych różańcach oparliśmy nasze życie. Były duże naciski, żeby nas poróżnić. Były szantaże emocjonalne. Jednak wytrwaliśmy, bo jeśli człowiek czegoś pragnie, razem się modli z ukochaną osobą, na to nie ma mocnych. Bóg błogosławi.
W małżeństwie natomiast zadbaliśmy o to, żeby być we wspólnocie dla małżeństw - Spotkaniach Małżeńskich. Wiele tam otrzymaliśmy..., staliśmy się również animatorami. Z perspektywy lat, mogę powiedzieć, że pomaga wiara, modlitwa, ale również praca nad sobą, przebaczenie i zaufanie. Dbamy o wspólne spędzanie czasu. To są działania, które chronią nasz związek.

Moje pasje to...

Paulina: ... ja sama, mój samorozwój duchowo-psycho-fizyczny, moi bliscy. Kocham też śpiewać, ale tylko na chwałę Pana.

Kobieta kobiecie... jedna podstawi nogę i wbije nóż w plecy, a druga powierzy swoje najskrytsze tajemnice. Jaka jest Twoja relacja z kobietami?

Paulina: Nie zadaję się z kobietami, które podstawiają nogę. O najskrytszych tajemnicach wie tylko mój mąż. Bardzo lubię swoje koleżanki, jednak nie rozmawiam z nimi o wszystkim. Lubię mówić kobietom o moim szczęściu, motywować do walki o marzenia, pokazywać na czym polega moje codzienne dbanie o siebie i rodzinę.

Czy jesteś w stanie dobrze życzyć tym, którzy Cię skrzywdzili?

Paulina: Tak. Modlę się za te osoby. 

Czy potrafisz cieszyć się tym, co masz, czy wciąż czegoś Ci brakuje?

Paulina: Tak, cieszę się. A jeśli chcę czegoś więcej, zawsze mówię o tym mojemu mężowi. On mnie tak kocha, że spełnia wszystkie moje marzenia. 

Czego chciałabyś nauczyć swoje córki i co im przekazać?

Paulina: Chciałabym nauczyć je wiary w siebie, zaradności i poczucia, że mogą wszystko w życiu osiągnąć. Chcę, by miały wewnętrzną pewność, że są piękne, mądre i inteligentne. Staram się im to powtarzać, chwalić za osiągnięcia. Chcę dać im wiarę, że marzenia się spełniają, trzeba tylko bardzo tego chcieć i mieć plan jak to osiągnąć.

Bardzo Ci dziękuję, Paula, za rozmowę i za te wszystkie refleksje i przemyślenia, którymi się ze mną podzieliłaś. Każde spotkanie z Tobą jest dla mnie cenne, a tym szczególnym, głębokim, chciałam się podzielić z każdą kobietą, która tutaj zajrzy i być może, odnajdzie w tej rozmowie choć fragment siebie i tego, co nosi w sobie. Każda z nas jest inna, każda na swój sposób wyjątkowa, ale wszystkie jesteśmy dziełem tego samego Stwórcy, który wyposażył nas w piękno niewidoczne dla lustra. O tym pięknie opowiada melodia każdej z nas, którą lubię odkrywać... 
Monika A. Oleksa 

Fot. Marcin Piotr Oleksa

    







Komentarze

  1. Przeczytałam rozmowę trzy razy i za każdym razem odkrywam coś nowego. Chyba sobie ją wydrukuję. Jakże piękna postawa względem rodziny i względem samej siebie. Aż chciałoby się troszkę podkraść Ci Moniś - Paulinę :) na jakiś czas... Naprawdę masz talent do odkrywania kobiecych melodii. A może by tak książka? W której zamieściłabyś całą symfonię? :)
    Pozdrawiam obie Panie bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Te same pytania ma Pani w wywiadach do innych ludzi! Nie jest Pani jak widać w nich wsłuchana . Przykre na człowieka z duszą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet gdyby tak było drogi Anonimie, to całe szczęście że "inni ludzie" nie odpowiadają tak samo na zadane przez Monikę pytania, bo wtedy to dopiero byłoby nudno. Jak przystało na "człowieka z duszą" Monika szanownemu Anonimowi nie odpowie, bo szkoda Jej cennego czasu. Przykre tak na prawdę to jest to, że "te same" to mamy wszyscy usta i serca, a z niektórych płynie miód, a z niektórych toksyczny jad.
      Miłych wakacji :)

      Usuń
  3. Znam Paulę osobiście, czasami biegamy razem, bywa, że wzajemnie się pocieszamy w trudniejszych chwilach, jednak najczęściej rozmawiamy o dzieciach (nasze córki Ewy się przyjaźnią), pracach, małżeństwach. Rozmowy z Paula są długie, emocjonalne i zawsze bardzo pozytywne. Paula jest świetną kobietą! Do jej obrazu, jaki się rysuje po przeczytaniu wywiadu, należy dodać, że Paula jest osobą niezwykle pogodną! Ma cudowny, zaraźliwy śmiech!
    Paulinko pozdrawiam Cię serdecznie, po raz kolejny mnie zaskoczyłaś! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak