sobota, 25 czerwca 2016

Kruszonka na gorąco - czerwcowe spotkanie autorskie w Lublinie :)

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Biblioteka to magiczne miejsce, mające moc zaczarować każdego, kto zdecyduje się otworzyć z pozoru zwyczajne drzwi i przekroczyć próg, oddzielający zabiegany świat od krainy łagodności. Witająca przybysza cisza nie onieśmiela, a utula, pozwalając zostawić przy drzwiach to wszystko, co ze sobą przynosimy. Poukładane w równych rządkach książki wychylają się ciekawie, zaintrygowane krokami, po których rozpoznają ciężar noszonych trosk. Każda z nich chciałaby trafić w muskające w przelocie ręce czytelnika, który tym jednym, niby niepozornym gestem, daje im życie. Bo książka żyje tylko w czyichś dłoniach, przygarnięta - choćby na chwilę, na jeden lub kilka wieczorów; dopieszczona dotykiem palców przekręcających kartki; nasycona zapachem domu, do którego trafia, i zabierająca ze sobą kropelki łez czy kawy, nieopatrznie poszturchniętej. Książka, tak jak dziecko, potrzebuje przytulenia, uśmiechów i akceptacji. Bez rąk, które po nią sięgają i bez czytelnika, jest martwa. Staje się jedynie zlepkiem zadrukowanych stron, spiętych kolorową okładką. Sztywną ozdobą i porzuconym przyjacielem, który bez człowieka nawet zapłakać nie potrafi. 

Kruszonka z kruszonką :) 
Fot. Marcin Piotr Oleksa

W bibliotecznej przestrzeni unoszą się słowa. Przysiadają czasami na biurku czy okiennym parapecie, przykucają po kątach albo gonią się wzajemnie, bawiąc w chowanego. W refleksyjnej ciszy dają się usłyszeć tym, którzy ich poszukują. Nie są napuszone i nie udzielają rad nieproszone. Ale potrafią trafić do serc właśnie poprzez książki, na kartkach których odpoczywają, i w wypowiadanych zdaniach, w jakie można się wsłuchać na spotkaniach autorskich. 

Zasłuchani w magię słów... 
... zatrzymani w codziennym zabieganiu....
Zaczarowani literami... 

15 czerwca odbyło się kolejne spotkanie autorskie z "Niebem w kruszonce" w roli głównej. Moja osiedlowa biblioteka, Filia nr 28 MBP w Lublinie, po raz kolejny otworzyła dla mnie swoje gościnne drzwi, witając mnie ciepłem uśmiechów i ogromną życzliwością pani kierownik Marii Poręby oraz jej niezawodnej załogi, pani Beaty Gryki, Iwony Rogali i Magdaleny Opalki, która pomimo licznych obowiązków młodej mamy była obecna na spotkaniu, wspierając mnie swoim głosem przy prezentowaniu fragmentów "Nieba...". Liczba przybyłych Czytelników przemile zaskoczyła zarówno mnie, jak i pracowników filii, którzy byli jednak dobrze przygotowani, i miejsca starczyło dla każdego. Podobnie jak ciasta z kruszonką, domowo wypieczonego przez panią kierownik Marię Porębę, i przez autorkę "Nieba w kruszonce" :D. 

Wiele prawd wspólnie odkryliśmy tego popołudnia.. 
... wiele ścieżek razem przeszliśmy...
... wspólnie się ubogaciliśmy...
... i wspólnie coś w sobie pozostawiliśmy...

Obecne pośród nas słowa, uwolnione i głośno wypowiedziane, nabrały mocy i pozwoliły zebranym rozsmakować się w nich, dotknąć tych najwrażliwszych i zabrać ze sobą te, które najgłębiej zapadły w serca. Te same słowa z mocą opowiedziały o marzeniach i o małych tęsknotach, noszonych w sercu, z których rodzą się wielkie pragnienia, mogące stać się motorem życia, jeśli pozwolimy im się poprowadzić i nie uciszymy szeptu, z jakim do nas przemawiają. Dobre słowa prowadziły nas przez lubelskie spotkanie, wytyczając kierunki ścieżek, którymi przeszliśmy, prowadzeni przez bohaterki mojej najnowszej powieści. 
Wsłuchana w zaciekawioną obecność moich cudownych Czytelników, wśród których nie zabrakło przyjaciół, bliskich sąsiadów i znajomych, moich pracodawców i ludzi wiernych moim książkom od "Miłości w kasztanie zaklętej", starałam się odpowiedzieć na wypowiedziane i niewypowiedziane pytania, słowem chcąc podziękować za tę obecność przy mnie tego środowego popołudnia, jak i za sympatię i serdeczne przywiązanie, dzięki któremu wiem, że droga, którą wybrałam, jest tą właściwą. Dzięki takim właśnie Czytelnikom, w których roziskrzone oczy patrzyłam z prawdziwym wzruszeniem, moje książki żyją, a utrwalone w nich zdania nie są jedynie martwym zapisem stworzonej przeze mnie rzeczywistości, ale czymś więcej. Te słowa stają się przyjaciółmi, do których moi cudowni Czytelnicy wracają, o których ze mną rozmawiają, i do których motywują. 

Czy "Niebo w kruszonce" też stanie się przyjacielem? 
Odpowiedź na to pytanie znają tylko moi Czytelnicy...
... których ogromnie cenię i szanuję

Jak to możliwe, że rozpoczynając pisanie książki, nigdy nie wiem jak ona się skończy? Co to znaczy, że bohaterowie mnie prowadzą i w jaki sposób się z nimi "komunikuję"? Jak to jest z pierwszym zdaniem powieści - czy sprawia najwięcej trudności, czy wprost przeciwnie, przychodzi i chce, abym go spisała i rozwinęła? Jest najważniejsze, bo od niego, tak naprawdę wszystko się zaczyna i to ono, to pierwsze zdanie, ma moc sprawczą, oddziałując na czytelnika - albo go przyciągnie i zachęci, albo sprawi, że odłoży książkę niezainteresowany.
Na te i na wiele innych pytań odpowiedziałam na spotkaniu w Filii nr 28 MBP w Lublinie, a przybliżając Czytelnikom fragmenty swojego życia i dzieląc się sobą, miałam jednocześnie możliwość przyjrzeć się tym wszystkim doświadczeniom, które pomimo tego, że wielokrotnie trudne, doprowadziły mnie do tego miejsca, w którym znajduję się obecnie, spełniona i pełna wdzięczności Panu Bogu za wszystko, co otrzymałam. 

Jedno z wielkich, spełnionych marzeń
... a to kolejne...
... spełnione marzenie dziewczynki...
... która chciała zostać... 
... pisarką...

Czerwcowe spotkanie, ubogacone tak wielką różnorodnością przybyłych, serdecznych i otwartych ludzi, miało w sobie dodatkowy smak wisienki w kruszonce :), jaką była obecność dziennikarki Grażyny Hryniewskiej. Na relację ze spotkania dziennikarskim spojrzeniem zapraszam tutaj - KLIK

Pytania pani Grażyny były bardzo wnikliwe i ciekawe
A rozmowy z Czytelnikami po spotkaniu... 
... jak zwykle - bezcenne!

Na ręce pani Marii Poręby składam gorące podziękowania za to ciepłe, magiczne spotkanie, które w to letnie, czerwcowe popołudnie zgromadziło tylu Czytelników, z których każdy był dla mnie perełką, za którą z serca dziękuję! Dziękuję pani Beacie Gryce i pani Iwonie Rogali za kawiarniany wystrój biblioteki i jej czerwcowe ukwiecenie. Magdzie Opalce dziękuję za pomoc wokalną i serdeczną obecność!
Pozdrawiam Paulinę, która nie mogła być z nami tego popołudnia, bo zdawała swoje ekonomiczne egzaminy :) Paulinko, wiem, że na pewno się w Lublinie spotkamy, a Twoja mama godnie Cię reprezentowała, uskrzydlając mnie ciepłymi słowami, które głęboko zapisałam w sercu i pamięci! 
Agacie dziękuję za to, że chce się mną dzielić z innymi, a mojej najdroższej przyjaciółce, Agnieszce, dziękuję za obecność - teraz i przez te wszystkie lata naszej przyjaźni - nawet nie wiesz, jak ważne to dla mnie było! I jak ważna Ty jesteś w moim życiu! 
Dziękuję moim niesamowitym Czytelnikom, którzy nigdy nie zawodzą i dzięki którym moje książki są ciągle nieobecne na bibliotecznych półkach, doświadczając tej wielkiej radości dotyku niecierpliwych rąk i smakowania słów sercem pisanych. Jesteście, kochani, moim bogactwem i dajecie mi wiarę w samą siebie i moc pióra. 
Mojemu ukochanemu mężowi, Marcinowi, dziękuję za fotograficzną relację, wspieranie mnie we wszystkim i za miłość, która codziennie uśmiecha się do mnie szarymi oczami. 
Monika A. Oleksa 

Fot. Marcin Piotr Oleksa  
Serdeczność pani Marii Poręby rozgrzewa
Wierzę, że kolejne słowa rozkwitną tak, jak kwiaty
Dedykacja - moje podziękowanie dla każdego Czytelnika
Fot. Marcin Piotr Oleksa 
Pani Maria Poręba i jej załoga :)

4 komentarze:

  1. Mój pachnący nowością egzemplarz "Kruszonki" czeka na wakacyjną podróż do Bułgarii - będę czytała na plaży :) Korci mnie jak diabli, ale przeczytałam tylko Twoje podziękowania Moniko i piękny tekst na końcu o przyjaźni - i szybko schowałam do walizki, bo właśnie na wakacjach chcę wejść w kruszonkowy świat :) Cieszę się bardzo, że piękne spotkanie za Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejne udane, satysfakcjonujące, magiczne Spotkanie z Czytelnikami. Jak widać - udane i niezwykłe dla obydwu stron:) Pięknie piszesz o tych chwilach, cieszę się razem z Tobą:) Mam nadzieję, że zawitasz ze "Swoim najmłodszym dzieckiem" także na Śląsku! Już cieszę się na spotkanie:)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. w tym miejscu pragnę podziękować Ci ,Moniko za te Twoje dedykacje,które nie są takie .....ot coś trzeba napisać ,ale sądząc na swoim przykładzie w każdej z Twoich powieści .....dedykację odbieram jako taką "specjalną-dla mnie".Jak zdążyłam zaobserwować pisząc każdą...wkładasz w to ...nazwę to serce a może i duszę....Jako czytelniczka mogę powiedzieć ,że jako "odbiorca" czuję się ważna dla Ciebie....i za to dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Magiczne spotkanie (-: Oglądając takie relacje, zawsze żałuję, że nie mogłam w nim uczestniczyć (-: Ściskam serdecznie (-: R.

    OdpowiedzUsuń