Smog

Fot. Michał Andrzej Oleksa

Zawisł w powietrzu, oddzielając niebo od ziemi. Zlepek brudów tego świata, złączonych ze sobą, wciskający się drobinkami pyłu do naszego organizmu i oblepiający wszystko ciemną warstwą zabójczej masy. Kompozycja nieczystości, aktywowana pod wpływem arktycznego, mroźnego i suchego  powietrza, bezwietrznych dni i nasilonej aktywności człowieka. Przeszkadza cieszyć się pięknem świata pokrytego szadzią, uniemożliwia długie spacery, zagraża zdrowiu i życiu. Komplikuje. Przeraża, a na pewno niepokoi. I nie da się zlekceważyć, bo jest wszechobecny. 
Wymyka się spod kontroli, ale jesteśmy świadomi jego obecności. W przeciwieństwie do smogu, który oblepia naszą duszę. 
Niewidoczny dla oczu i często długo nie dający sygnałów, przyczajony jak rak, rozwija się i nabiera objętości, jednocześnie pozbawiając nas siły do życia i całkowicie odbierając jego radość. Namnaża się latami, kumulując zdarzenia, wyolbrzymiając problemy, podsuwając przed oczy czarne wizje i podszeptując usłużnie rzeczy, w które wsłuchujemy się z lękiem. Uaktywnia się w chwilach, gdy jesteśmy obnażeni bezsilnością, zagubieni w rzeczywistości, która zaczyna nas przerastać, utytłani życiem i nieoczekiwanymi wydarzeniami, spychając nas z drogi, która wydawała się stabilna i bezpieczna. 


Fot. Michał Andrzej Oleksa

Nie można się uodpornić na smog, prędzej czy później odbije się  on na naszym zdrowiu i psychice. O ile jednak z tym zewnętrznym możemy coś zrobić, choćby przez minimalizowanie ryzyka jego wchłaniania, o tyle ten wewnętrzny, kiedy już zacznie się osadzać, wnika tak głęboko w duszę, wrażliwość i psychikę, że w pewnym momencie, gdy zaczyna brakować nam tchu i powietrza, godzimy się z tym myśląc, że tak po prostu musi być. Przestajemy filtrować zrzucany na nas brud, przestajemy pragnąć zmian, bo i tak już w nie nie wierzymy, i zapominamy, że jeszcze kiedyś nam się coś chciało, i coś cieszyło bardziej, a coś mniej, ale cieszyło, przynosząc radość. A teraz jest tylko obojętność. Bo to wszystko i tak nie ma sensu. Bo i tak nie dam rady, i tak sam niczego nie zmienię, nawet w sobie. Bo zabrakło mi wiary, sensu, motywacji, energii. I życia w życiu.

Fot. Michał Andrzej Oleksa

Smog. Szara chmura ściągająca w dół. W dół i w dół. Czasami zadajesz sobie pytanie ile ich jeszcze będzie. Tych dołów. Tych obić, posiniaczeń i ran, które nawet zaleczone, nigdy nie zagoją się tak do końca. Ile jeszcze dasz radę udźwignąć, i z ilu jeszcze dasz radę wyjść w miarę cało, z ilu się podnieść i pozbierać?  I czy ten kolejny, w który wpadniesz, bo nie masz już nadziei, że w jakikolwiek sposób uda ci się go ominąć, czy on nie będzie tym ostatnim? Tym, po którym będzie już tylko ciemność i cisza. Bo teraz tej ciszy w tobie nie ma. Teraz, pomimo tego, że zatykasz uszy, wszystko w tobie krzyczy, a najgłośniej ty sam(a), choć tego już nie słyszysz.


Fot. Michał Andrzej Oleksa

Chronić siebie. Sztuka, do której dojrzewamy latami i doświadczeniami. Filtr minimalizujący wchłanianie duchowego smogu, niemożliwy do nabycia w żadnym sklepie, nawet tym internetowym. Chronić siebie poprzez stawianie granic, nawet samemu sobie. Chronić siebie poprzez umiejętność mówienia: NIE! To trudne, ale możliwe do wypracowania i w pewnym momencie życia po prostu niezbędne, nie tylko dla własnego dobra, ale i dla dobra naszych najbliższych. Bo oni też są w grupie ryzyka. Wewnętrznym smogiem można się zarazić. Można go, nawet nieświadomie, przekazywać tym, którzy dzielą z nami codzienność. Zło łatwo się rozprzestrzenia, podobnie jak depresja, bezsilność, zwątpienie, lęk. Dużo trudniej zarazić radością. Bo aby ją dostrzec, potrzeba wysiłku, a smog tego nie potrzebuje. Tworzy się samoczynnie, z naszym mniej lub bardziej świadomym przyzwoleniem.

Fot. Michał Andrzej Oleksa

Chronić siebie to również przejąć kontrolę nad własnym życiem, i nie pozwolić na to, aby inni decydowali za mnie, narzucając mi swoją słabość czy swoją pewność. Każdy z nas dostał jedno życie. Przed każdym pojawiają się możliwości na jego miarę. Jeśli ktoś inny wymaga od ciebie, abyś zajął się rozwiązywaniem jego problemów, bo sam nie ma na to ochoty, naucz się najpierw zrobić trzy kroki w tył, a dopiero potem jeden w przód. Dzięki tej drodze, nieco dłuższej niż zazwyczaj, być może zrozumiesz, że ktoś cię wykorzystuje, karmiąc się twoją energią, nadużywając twojej wrażliwości, spychając na ciebie odpowiedzialność za swoje błędy. I być może przyjdzie ci do głowy, że to co robisz, tak naprawdę nie jest dobre, bo niszczy ciebie.


Fot. Michał Andrzej Oleksa

Chroń siebie. Filtruj informacje narzucane ci z zewnątrz, szukaj pomocy, jeśli życie stało się ciężarem, przewartościuj relacje i wyjdź naprzeciw tym, które budują, a zerwij węzeł tych, które niczego twórczego nie wnoszą w twoje życie. Nie gódź się na bezwolność i narzucanie ci tego, przeciw czemu wszystko w tobie się buntuje, nie daj się wykorzystywać i szukaj wokół siebie ludzi, przy których poczujesz, że rozkwitasz po długim okresie hibernacji. Takich, którzy emanują prostą radością życia, cieszą się  z drobiazgów, nie stoją w miejscu, ale i nie biegną na oślep wraz z masą, aby mieć, posiadać, zdobyć.
Chroń siebie, bo jeśli ty sam(a) nie zatroszczysz się o swoje własne życie, nikt inny tego za ciebie nie zrobi...
Monika A. Oleksa  

Fot. Michał Andrzej Oleksa

Komentarze

  1. https://www.youtube.com/channel/UCnvSM6dT0TxvU2AigOuBtLg

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonałe! Nie przyszłoby mi do głowy, aby smogowi przypisać tyle funkcji i powiązać refleksyjnym szaliczkiem.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dużo ostatnio mówi się o smogu, poczułam go "duszą" i spisałam te refleksje, które w tej duszy się narodziły.
      Pozdrawiam serdecznie :)
      M.

      Usuń
  3. W filtrowaniu to chyba doszłam do perfekcji ( przynajmniej taką mam nadzieję) i zdaje się, że uodparniam się na "smog " w jego różnych odmianach. O smogu w taki sposób to tylko Ty Moniś potrafisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej późno niż później włączyć to filtrowanie, bo bez niego po prostu przychodzi pewna granica wytrzymałości, i wtedy wszystko w człowieku pęka. Dobrze, jeśli w chwili takiego pęknięcia mamy przy sobie człowieka, który poda dłoń i pomoże wyjść na dobre z tego najgłębszego dołu, coś o tym wiesz, Gabrysiu :).
      Uodparniaj się na wszelkie odmiany smogu, kochana. Mam tylko nadzieję, że w marcu mocno się przejaśni na Śląsku :D.
      Ściskam mocno!
      M.

      Usuń
  4. Bardzo mądre słowa. U mnie filtrowanie czasem zawodzi ;) ale zamiast doła łapię stan wkurzenia i po prostu wszystko wykrzykuję na głos ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też z filtrowaniem bywa różnie;) Zazwyczaj się staram, ale czasami po prostu potrzebuję rozbić z hukiem talerz (albo i dwa)... Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby naprawdę chronić siebie, i aby moje życie było naprawdę moim, i aby inni umieli to uszanować.
      Pozdrawiam ciepło!
      M.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak