niedziela, 29 stycznia 2017

Sound Café: Paweł Rosak "Who knows"

Fot. Michał Andrzej Oleksa 

Paweł Rosak oczarował mnie swoją najnowszą płytą "Who knows" od pierwszych dźwięków usłyszanego w radiu utworu "Love is a traveller". Nieznany mi dotąd muzyk i jego płyta z elementami bossanovy, poruszyła czułe struny wrażliwej duszy i otuliła rozgrzewającym ciepłem muzyki, w którą się wtopiłam cała, pozwalając jej wypełnić każdą cząsteczkę mnie swoim swingującym rytmem. 
Ta płyta uzależnia, i z każdym kolejnym przesłuchaniem otwiera we mnie coś nowego, pozostawiając pragnienie ponownego zanurzenia się w dźwiękach, które wyciszając energetyzują, a zabarwione głosem bardzo cenionej przeze mnie wokalistki jazzowej Ani Marii Jopek, dodatkowo stają się duchową ucztą dla melomana.  

Fot. Michał Andrzej Oleksa 

Paweł Rosak to muzyk, wokalista, kompozytor i producent, obywatel świata - urodzony w Warszawie, wychowany w Londynie, a obecnie mieszkający na Maladze. "Who knows" to album doskonały, będący wielowątkową historią, do której artysta zbierał materiał przez całe życie, dojrzewając do autorskiej płyty, takiej od początku do końca swojej. Paweł Rosak zaprosił do tego projektu wszystkich tych, których pracę ceni, i o których zawsze marzył, by zebrać ich na jednym krążku. To również płyta, która pozostawia w słuchaczu niedosyt i pragnienie kontynuacji tej przygody, do której zaprasza nas jej twórca. 
Wszystkie utwory składające się na płytę, począwszy od "Love is a traveller" a skończywszy na "Mysteries of the heart", zabierają słuchacza w podróż nie tylko między rytmami, które porywają, choć tak wiele w nich subtelności, ale również wgłąb siebie, stawiając wiele pytań, na które wraz z każdym przesłuchanym kawałkiem próbujemy sobie odpowiedzieć. W środku mroźnej zimy Paweł Rosak przenosi nas do miejsc, w których jest ciepło i bardzo przyjemnie, i w których nadzieja spogląda łagodnie zielonymi oczami sponad szklanki z kolorowym drinkiem, kołysząc się w rytmie bossanovy i zapraszającym gestem sugerując, aby się do niej przyłączyć. To podróż bez paszportu i bez wizy w świat, który nie stawia przed nami żadnych geograficznych granic, a językiem w jakim możemy się tam porozumiewać jest po prostu muzyka. 

Fot. Michał Andrzej Oleksa 

Album "Who knows" przesycony jest bliskością i zmysłowością, która aż elektryzuje, oraz dźwiękami, wobec których nogi i ciało nie pozostają obojętne, poddając się swingującemu kołysaniu, rytmom soulu i smooth jazzu, z elementami muzyki świata. 
Paweł Rosak zadbał o najdrobniejsze szczegóły, genialnie łącząc brzmienia vintage z nowoczesnością. Ta płyta jest esencją tego, co zagrało w duszy jego twórcy, z dodatkiem bogactwa jego doświadczeń oraz odbiciem kulturowych i muzycznych fascynacji. Obok wokalu Pawła Rosaka i Anny Marii Jopek usłyszymy tu naprawdę wielkich muzyków świata: Lulo Perez, Kubańczyk, sześciokrotny zdobywca Grammy, trębacz i multiinstrumentalista; Hugh Burns, gitara elektryczna; Gary Meek na saksofonie; nieżyjący już Oscar Castro Neves, legenda bossanovy i jazzu, wirtuoz saksofonu, który na płycie pojawił się z gitarą i pamięci którego, podobnie jak pamięci mentora artysty Bena E. Kinga została zadedykowana ta płyta; oraz wielu innych utalentowanych muzyków, których słucha się z prawdziwą przyjemnością. Marek Niedźwiedzki powiedział o niej tak: "Tylko największym artystom świata zdarza się cała dobra płyta i to raz na jakiś czas. Płyta Pawła właśnie taka jest. Długo nad nią pracował, ale warto było czekać. Dla mnie bomba!!!". 

Fot. Michał Andrzej Oleksa 

Dla mnie też! Prawie 47 minut niezwykłej przygody, która przemyka zbyt szybko, nie dając się sobą znudzić, i pozostawia obietnicę, w którą chce się uwierzyć. "Who knows" to album, który mnie oczarował, zaczarował, wypogodził i pozytywnie uzależnił, i który gorąco polecam na tęsknotę i mrok duszy, na jeszcze uśpione ciemnością poranki i coraz później ciemniejące wieczory, na te dobre i gorsze dni. Na dzień dobry i dobranoc. Na prezent dla samego siebie, bo who knows... kto wie, dokąd jej dźwięki doprowadzą... Mnie doprowadziły do kolejnej muzycznej fascynacji, wzbudzając apetyt na więcej tak dobrej muzyki. 
Monika A. Oleksa 

Fot. Michał Andrzej Oleksa 

3 komentarze:

  1. Przesłuchałam :) Zdecydowanie relaksująca muzyka.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna recenzja. Dodam tylko, ze dawno na polskim rynku muzycznym nie było tak doskonałej płyty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta muzyka uwodzi, wciaga i uzaleznia... to medytacja Chcialabym wiecej

    OdpowiedzUsuń