wtorek, 11 lipca 2017

"Spacer nad rzeką" - Premierowe Spotkania Autorskie

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Letnie wieczory sprzyjają spacerom, a letnie spacery sprzyjają rozmyślaniom. W trzy czerwcowe, późne popołudnia miałam niezwykłą przyjemność odbyć literacki spacer po kartkach mojej najnowszej powieści "Spacer nad rzeką", w towarzystwie moich wyjątkowych Czytelników w Lublinie, w Filii nr 31 oraz 28 MBP, oraz w Świerżach nad Bugiem. Wraz z przybyłymi na premierowe spotkania uczestnikami snuliśmy refleksje nad pachnącą jeszcze farbą drukarską książką, i poznawaliśmy historię jej powstania. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Pani Agnieszka Pawlak-Dziaduch, kierownik Filii nr 31 MBP w Lublinie, przy ul. Nałkowskich 104a, po raz trzeci podjęła wyzwanie zorganizowania w swojej bibliotece premiery "Spaceru nad rzeką". Każdemu, kto uczestniczył lub śledził dwie poprzednie premiery - KLIK i KLIK, krążyło po głowie pytanie: Co też takiego pani Agnieszka wymyśli tym razem? Bo był już tort z okładką książki, wymodelowany niezwykłymi rękami Doroty Michny - TORTY, były skrzypce i niezwykłe motyle, a co będzie tym razem? Ławeczka nad rzeką zaskoczyła, a wpleciony między fragmenty książki i opowieść wokal pani Justyny Prokop, nastroił wszystkich obecnych sentymentalnie, wprowadzając w nastrój zasłuchania. Pejzaż, którym zostałam obdarowana, dopełnił wyjątkowości tego wieczoru 14 czerwca, który pozostanie w pamięci dzięki nieprzemijalności utrwalonej akwarelą sztuki. Za cały trud podjęcia się niełatwego wyzwania, i za przygotowanie tak uroczego wieczoru premierowego dla "Spaceru nad rzeką", dziękuję najserdeczniej pani Agnieszce Pawlak-Dziaduch i pani Dorocie Furmaniak, z obietnicą powrotu do Filii nr 31 z kolejną książką :).

Pomimo złośliwości mikrofonu, pani Justyna świetnie sobie poradziła
Pytania pani Agnieszki zmuszały do zatrzymania się nie tylko nad książką
Moi cudowni Czytelnicy licznie odpowiedzieli na zaproszenie
Lubię słuchać fragmentów swojej książki w wykonaniu Czytelników 
Spotkaniu towarzyszyło zasłuchanie i zamyślenie skłaniające do refleksji
Filia nr 31 MBP w Lublinie
Dzięki Magdzie Sołydze książka została oddana na czas :) 
Dziewczyny, które wnoszą w moje życie dużo radości
Pejzaż utrwalony akwarelą
Takie chwile cenię najbardziej! 


Ustrojona jabłoniami i udekorowana ich owocami Filia nr 28 MBP, przy ul. Nadbystrzyckiej 85 w Lublinie, 26 czerwca przyjęła swoich czytelników pachnącą szarlotką, o którą zadbała pani kierownik Maria Poręba, oraz jej współpracownicy, pani Beata Gryka i Iwona Rogala. I podobnie jak w Filii nr 31, tak i tutaj, w mojej osiedlowej bibliotece, niezwykle bliskiej mojemu sercu, trzeba było dostawiać krzesła, bo czytelnicy dopisali odpowiadając na zaproszenie, za co serdecznie każdemu z osobna DZIĘKUJĘ! Chcąc podkreślić jak każdy z przybyłych jest dla mnie ważny, spotkanie w Filii nr 28 zakończyliśmy wspólnym tortem migdałowo-pomarańczowym, wykonanym rękami utalentowanej Ani Krupy. 

Z panią kierownik Filii nr 28, Marią Porębą

Wiele ciepłych słów padło w czasie obu tych lubelskich spotkań, i wiele wzruszających momentów wplotło się między rozmowę, którą zawsze staram się prowadzić z czytelnikami. W trakcie każdego spotkania autorskiego czas jakby się zatrzymuje, pozwalając tej chwili trwać, a ja staram się zawsze zostawić coś po sobie w tych, którzy w nim uczestniczą. 

Zasłuchani w głos Ady Stawinogi i fragment "Spaceru..."
Liczba Czytelników w Filii nr 28 przerosła nasze oczekiwania
Fot. Michał Oleksa
 Jerzy Król, Radny dzielnicy LSM, z podziękowaniami za promocję naszego osiedla




Fot. Michał Oleksa 

Jakie jest główne przesłanie "Spaceru nad rzeką"? Czy to możliwe, że wszystkie swoje książki piszę ręcznie, tym samym piórem od lat? Jak długo trwa praca nad książką i kiedy będzie kolejna? :) Dlaczego kolejny raz w mojej powieści pojawia się lekarz? I czy moja doba ma 50 godzin? Ci, którzy mnie dobrze znają wiedzą, że wykorzystuję każdą chwilę, starając się nie tracić bezczynnie żadnej z nich. Myślę, że w tym jestem podobna do jednej z głównych bohaterek "Spaceru nad rzeką", do Julii, choć Zosi na pewno też dałam wiele ze swojej duchowości i emocjonalności. Jedno łączy mnie z Zosią na pewno, obie doceniamy miłość, jaka nam się przytrafiła, i obie jednakowo zapatrzone jesteśmy w swoich mężów - ona w Pawła, a ja w Marcina. Obie jednakowo ich szanujemy i jednakowo tęsknimy, gdy ukochanych szarych oczu nie ma tuż obok, z tym że ja robię to znacznie dłużej od Zosi, bo od 21 już lat! :), i po tych latach patrzę na mojego męża z jeszcze większą miłością niż wówczas, gdy go poznałam. Patrząc zaś na bohaterki mojej najnowszej książki, które powołałam do życia swoim magicznym piórem, myślę sobie, że chciałabym w przyszłości być taką teściową, jaką jest Joanna, i stworzyć dla moich synów i ich rodzin taki dom, jakim jest Doktorówka. 
Za te dwa cudowne, ciepłe i naprawdę wyjątkowe premierowe spotkania w Lublinie, dziękuję jeszcze raz pani Agnieszce Pawlak-Dziaduch i Dorocie Furmaniak z Filii nr 31 MBP, oraz paniom Marii Porębie, Beacie Gryka i Iwonie Rogala z Filii nr 28 MBP, które wzięły na siebie ich organizację, oraz moim fantastycznym Czytelnikom, przyjaciołom, sąsiadom, pracodawcom, i cudownym ludziom, których drogi w jakiś sposób skrzyżowały się z moimi, obecnym na tych ważnych dla mnie wieczorach autorskich. 

Filia nr 28 MBP W Lublinie 
Spotkanie szczególne, z wieloma serdecznymi ludźmi...
... i z tymi bardzo bliskimi
Te chwile lubię najbardziej...
Z moją Teściową



Trzeci premierowy wieczór poświęcony "Spacerowi nad rzeką", odbył się w przepięknej, nadbużańskiej scenerii w Świerżach, niedaleko Dorohuska, które zauroczyły mnie kilka lat temu w pewien listopadowy wieczór, gdy trafiłam do biblioteki Beaty Soczyńskiej dzięki niezwykłej Marii Sawickiej, która nas połączyła i w pewien sposób do tego spotkania doprowadziła :). Moi nadbużańscy Czytelnicy i tym razem nie zawiedli. Obecni byli nie tylko mieszkańcy Świerż, ale i Dorohuska i Woli Uhruskiej. To zawsze cieszy, gdy widzi się dobrze znajome twarze, do których wraca się za każdym razem z taką samą radością, starając się pokazać tym wszystkim ludziom, choćby swoim strojem, jak bardzo ich szanuję i jak są dla mnie ważni. Twarze i imiona. Sylwia i Rafał Jankowscy, Andrzej Suchocki, Ewa Kozaczuk, Igor Korczyński, Beata i Tadzio Soczyńscy. Nie jestem w stanie wymienić wszystkich, ale każda z tych osób jest dla mnie jednakowo ważna, i każdemu z osobna pragnę podziękować za to, że przyjęli zaproszenie Beaty Soczyńskiej i chcieli się ze mną spotkać w ten burzowy wieczór, 23 czerwca, w Świerżach. Beatko, jesteś prawdziwą czarodziejką! 

Z Beatą Soczyńską w Świerżach nad Bugiem

Jeśli miałabym w kilku słowach opisać ten wieczór, powiedziałabym, że miał smak najlepszych na świecie racuchów Sylwii Jankowskiej, był pełen wzruszenia, które widoczne było zarówno na mojej twarzy, jak i w oczach przybyłych gości, i brzmiał kryształowym dźwiękiem, jak głos młodziutkiej Weroniki Koguciuk, która wyśpiewała drgnienia mojej duszy. Miałam wrażenie, że ta młodziutka, szesnastoletnia dziewczyna czyta we mnie jak w otwartej książce, bo na początek podarowała mi Annę German i jej niezwykle trudną piosenkę "Człowieczy Los", z którą doskonale sobie poradziła, a potem dostałam Annę Jantar "To, co mam", i "Ty tylko mnie poprowadź", przy której to piosence nie byłam w stanie powstrzymać łez. 
Weroniko, masz ogromny talent, walcz o niego i nie zakopuj go! Jeśli tylko w niego uwierzysz, zaprowadzi Cię daleko! Za Twój piękny, czysty głos, i za te specjalnie wybrane piosenki - z serca Ci dziękuję! 

Z Weroniką Koguciuk, młodą artystką o pięknym głosie

Fot. Marcin Piotr Oleksa




Tylko Maja miała zaszczyt przejść przez mostek i pospacerować nad rzeką :)

Bliskie mojemu sercu Świerże ( to dla mnie zaszczyt, że od roku jestem honorowym członkiem Stowarzyszenia Miłośników Świerż i Ziemi Świerżowskiej ) opuszczałam jak zawsze z niedosytem tutejszych ludzi, rozmów i spotkań. Trzy magicznie zatrzymane godziny minęły jak jedna chwila, zatrzymana jednak pamięcią serca, ze złożoną tam obietnicą stworzenia nadbużańskiej sagi, która powoli, swoim własnym rytmem narzucanym przez nowych bohaterów, rysuje się w mojej głowie. Tymczasem bohaterowie "Galerii na Złotej" opowiadają mi swoją historię, którą skrzętnie notuję, i z którą z radością powrócę do Świerż, i do moich lubelskich Filii nr 28 i 31, z którymi jestem bardzo zaprzyjaźniona i blisko związana.
Letnie wieczory sprzyjają spacerom i lekturze. Ja polecam połączenie jednego z drugim, i "Spacer nad rzeką" na letnie zatrzymanie... 
Monika A. Oleksa 


Prezent szczególnie cenny, wykonany przez Igora Korczyńskiego 


Dziewczyny przyjechały specjalnie na to spotkanie z Dorohuska
I jak nie cenić takich Czytelników! 





Ogromnie przeze mnie ceniony Igor Korczyński

Na deser słowa, które zawsze uskrzydlają, prosto z serca jednej z najwdzięczniejszych Czytelniczek, której zdanie bardzo szanuję i której jestem wdzięczna za lata nauki, również tej życiowej, mojego syna. Pani Bożenko, dziękuję za wszystko! Z serca, którym będę starała się odpłacić. 

"(...) jak dobrze było zacząć wakacje od lektury tej książki:) 
Skończyłam czytać no i oczywiście czuję żal, że to już za mną. Dobrze czułam się wśród bohaterów. Bardzo podoba mi się Zosia - niezwykle wrażliwa i szczera w swoich zachowaniach. Podziwiam Pani umiejętność kreślenia interesujących postaci drugoplanowych - Bożenki, Romy, Kingi, Luizy czy Mikołaja. Ciekawie plecie się wątek Julii - za każdym razem czytając zastanawiałam się, czego tym razem się dowiemy. Oczywiście rewelacyjna jest Joanna, ja także chciałabym stać się taką teściową:)
W Pani książkach znajduję zawsze cenne perełki - refleksje o ważnych sprawach - miłości, nadziei, przyjaźni, lubię do nich wracać.
Jest Pani wyjątkową ambasadorką Lubelszczyzny. Po przeczytaniu natychmiast ma się ochotę jechać do Kazimierza i szukać miejsc, którymi podążała Zosia...
Każde Pani spotkanie z nami - czytelnikami jest wyjątkowe i autentyczne. 
Dziękuję, że mogłam w nim uczestniczyć.
Pani Moniko, gratuluję! Jako wierna czytelniczka dziękuję za ten świat, do którego nas Pani zaprasza. Oj, dobrze było się w nim znaleźć:)
Życzę, aby w ukochanych Dąbkach udało się Pani odpocząć i nabrać sił, także tych do pisania. Oby to piękne pióro szybko zatęskniło za kolejnym zeszytem:)..." 

"Spacer..." w nurcie rzeki :) 
Z czarodziejką przyciągającą ludzi - Beatką Soczyńską 
Wydawało mi się, że jestem w stanie rozpoznać Beatę, a jednak pomyliłam je na spotkaniu :)
Z Ewunią Kozaczuk (Zosiu, bardzo Pani brakowało!) 
Fot. Marcin Piotr Oleksa 


5 komentarzy:

  1. Bardzo żałuję, że nie mogłam być z Wami w Świerżach.... Kiedyś jednak uda się :) Za każdym razem kiedy czytam relacje ze spotkań mam wrażenie, że tam byłam. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uda się na pewno! Już Beata - Czarodziejka się o to postara :) W każdej swojej relacji staram się przekazać tą najważniejszą esencję spotkania; to dobro i ciepło, które dostaję, i którym staram się dzielić, podając dalej, innym ludziom, w innych miejscach. Świerże zawsze hojnie mnie tym obdarowują, a ja zawsze z radością tam wracam.
      Pozdrawiam bardzo serdecznie, z nadzieją na "do zobaczenia!" :)
      M.

      Usuń
  2. Moniko sukienka bajeczna! Wyglądałaś zjawiskowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszukana specjalnie na premierę:) Dziękuję! Jak byłam małą dziewczynką, ubierałam się w długie i powłóczyste koszule nocne mojej babci. Nosiłam je udając, że żyję w innej epoce. I tak mi zostało :). Do współczesności też nie bardzo pasuję:).
      Przytulam Cię mocno z zapytaniem - a może tak wspólna kawa w sierpniu na lubelskiej Starówce?
      M.

      Usuń
  3. Piękne chwile a jak pięknie wyglądasz:)
    pozdrawiam serdecznie z nowego bloga ..kiedyś z Tęczowej krainy czy różowej chmurki:)

    OdpowiedzUsuń