Czas poszukiwania

Fot. Monika Anna Oleksa 

Chłonę morze, potrzebując nieustannej z nim bliskości, by wylewać z siebie słowa utrwalane piórem. Codziennie odwiedzam kormorany, siadam na chłodnym już piasku naprzeciwko nich i patrzę, na morze i niebo, dwa bezkresy, silnie oddziałujące na człowieka. Dopiero stając wobec nich człowiek zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo jest mizerny. I jak słaby. 
Morze uczy mnie pokory. Wobec życia i natury stworzonej dla człowieka i przez człowieka deformowanej. Morze odpowiada na wszystkie moje tęsknoty, komunikując się ze mną poprzez swój szum, wyciszony lub wzburzony, pełen ekspresji. Ten dialog z morzem sprawia, że wracam do swojej codzienności lżejsza, wypełniona spokojem i z poczuciem, że w czasie tej naszej rozmowy, ja i Bałtyk, zostałam wysłuchana, i że to, co przyniosłam w sobie i ze sobą nie było czymś obojętnym, ale zostało przyjęte, nadmiar odebrany, a moje życie przewartościowane. 

Fot. Monika Anna Oleksa 

Mój czas spędzany z morzem to czas dojrzewania i coraz głębszego poznawania siebie, odkrywania w sobie przestrzeni, o których istnieniu nie wiedziałam. To moje wzrastanie i wrastanie w miejsce, w którym odnajduję pełnię szczęścia. Mogę go dotknąć i poczuć. Otulić się nim jak zwiewną apaszką i zatrzymać przy sobie jak zamknięty w dłoni kamyk, który czymś do mnie przemówił i w jakiś sposób przekonał, by się po niego schylić. 

Fot. Monika Anna Oleksa 

Wrześniowe Dąbki to mój czas poszukiwania. Nie tylko słów, ale i samej siebie. To dni nasycania się morzem i bliskością ludzi, bez których nie byłoby mnie takiej, jaka jestem. 
Zamykam w sobie obrazy i chłonę to wszystko, czego tutaj doświadczam. Zapamiętuję dotyk wilgotnych słonych kropel na twarzy, i szczypiące smaganie piaskiem po odsłoniętych łydkach. Zanurzam stopy w wodzie, która wcale nie jest zimna, a potem długo stoję na brzegu, obserwując ptaki, moich mniejszych skrzydlatych braci, spokoju których staram się nie zakłócać. Jestem częścią świata, do którego i one należą. I pomimo tego, że nie potrafię latać, czuję, że moje skrzydła są uniesione wysoko, i że jestem wolna, ale nie wolnością bez granic, tylko tą, w której jest zaufanie i posłuszeństwo z miłości wobec Stwórcy, w dziele którego wszystko było dobre. 

Nasi mniejsi skrzydlaci bracia
Fot. Monika Anna Oleksa 

W bliskości morza poszukuję drogi, na której zostawię swój ślad. Trwały i dobry. W podjętej wędrówce zmieniam się poprzez doświadczenia, którymi życie uczy mnie żyć, i dzięki ludziom blisko mnie obecnym. Uczę się definiować siebie i rozwiązywać skomplikowane równania z niewiadomą. Wyciągam wnioski z codziennych lekcji i wykorzystuję każdą chwilę podarowanego mi czasu tak, by żyć pełnią, i by niczego nie żałować, gdy będzie już za późno. Jestem na tym świecie po coś i dla kogoś. Wciąż się uczę. I wciąż poszukuję, przystając w zachwycie przy wschodach i zachodach słońca, i tych wszystkich doskonałych szczegółach, które odnajduję w zwyczajnym, a jednak tak wyjątkowym życiu. 

Fot. Monika Anna Oleksa 

Morze daje mi wszystko, czego potrzebuję. Mruga do mnie porozumiewawczo iskrzącymi się w pomarszczonej i pofalowanej tafli diamencikami słonecznych promieni. Zaczepia rozbawioną falą i pozwala mi być widzem pełnego ekspresji spektaklu, na który bez znudzenia patrzę godzinami, z zastygniętym na uśmiechniętych ustach zachwytem i wdzięcznością za to, że mogę tego doświadczać. Być właśnie tu i wchłaniać w siebie to wrześniowe morze, jego szum, falowanie, ujawnianie i zakrywanie, i by poprzez słowa przekazać ten spokój, który jest we mnie dzięki tym chwilom bliskości z morzem mającym moc kojenia. Jak słowa, których poszukuję. 
Monika A. Oleksa 

Fot. Monika Anna Oleksa 

Komentarze

  1. Ja jestem zwolenniczką gór, ale morze też ma swój urok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś nie potrafiłam żyć bez Tatr, zresztą wciąż są głęboko we mnie wpisane i powracamy tam rodzinnie, doceniając ich piękno i ucząc się od nich pokory. Czas na morze zaczął się wraz z urodzeniem naszego młodszego syna. Wydawało mi się wtedy, że nie będę potrafiła zamienić gór na morze, aktywność na pozorną bierność. A jednak pokochałam Bałtyk miłością odwzajemnioną, bo tak naprawdę to ludzie tworzą miejsca, do których chcemy wracać, a mój Bałtyk to nie tylko miejsce, ale i ci, z którymi życie nabiera pełnego smaku.
      Pozdrawiam serdecznie :)
      M.

      Usuń
  2. Również zachwycam się morzem. Niestety w tym roku byłam chora przez cały wyjazd, ale co sobie posiedziałam na plaży to moje. Obserwuję kochana! :)
    x, mój blog

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak