Zmagania z poniedziałkiem

Fot. Monika A. Oleksa 

Znów zaskoczył cię poniedziałek i przyszedł za wcześnie, nie dając się nacieszyć zbyt krótkim weekendem? Ranek nie sprzyjał przebudzeniu, a ty otworzyłaś oczy z nadzieją, że to może jeszcze niedziela, i uda się skraść choćby kwadrans snu dłużej. 
Jesienna pogoda za oknem również nie zachęca do wyjścia z domu i wejścia w codzienność, szczególnie jeśli wszystko w nas się przeciwko temu najeża i kuli. Ale to przecież życie! I ten poniedziałek jest jego częścią. Częścią twojego życia, jedynego w swoim rodzaju. Ty je tworzysz, dzień po dniu. Każdy rozpoczynający się dzień, również poniedziałek, należy do ciebie, i od ciebie zależy to, jak go przeżyjesz i jak wykorzystasz. Możesz marudzić i niecierpliwie czekać do piątku, ale możesz również wyjść mu naprzeciw, otwierając się na to, co ci przyniesie i do czego chce cię zmotywować. 

Fot. Monika A. Oleksa 

Każdy poniedziałek jest początkiem historii, której autorem jesteś ty. Jak się ta opowieść potoczy i jakie będzie jej zakończenie, zależy tylko od ciebie i twojej inwencji twórczej. Nie narzekaj więc, tylko stwórz coś niepowtarzalnego. Coś, co sprawi, że będziesz z siebie dumna, i choćby to miało być coś, co tylko ty zauważysz, rozświetli twój poniedziałek i da siłę do przywitania wtorku, a potem środy z zupełnie innym nastawieniem niż dotychczas. 
Tak naprawdę wszystko jest w nas samych, a nie w świecie, którego właściwie niewiele obchodzimy. Ja, jako jednostka, tylko wtedy liczę się dla świata, jeśli działam w sposób, w jaki się tego ode mnie oczekuje; według szablonów, które jak w GPS-ie są ograniczone do podstawowych komend: Nie myśl za dużo, tylko zachowuj się tak, jak masa. Biegnij. Nie zwalniaj, bo inni cię wyprzedzą. Nie zastanawiaj się nad sensem życia, bo to ci do niczego niepotrzebne. Kopiuj zachowania i wklejaj je do swojego życia. To takie proste: kopiuj - wklej, kopiuj - wklej, aż zlejesz się z tłumem i stracisz zdolność decydowania o sobie, dasz sobą manipulować i staniesz się transparentny. Niewidoczny. 

Fot. Monika A. Oleksa 

Poniedziałek nie jest czymś złym. Ze wszystkich dni tygodnia właśnie w poniedziałek nasza praca jest najbardziej wydajna, bo wciąż mamy energię po weekendzie. Zamiast marudzić i oglądać się za siebie, wykorzystaj ją, skupiając się na tym, co pozytywne i budujące. Postaraj się, aby godziny nie mijały ci automatycznie i bez twojego w nich udziału, ale w każdej z nich zostaw coś z siebie. Swój ślad, choćby ulotny i z pozoru nietrwały. Uśmiech. Miłe słowo powiedziane komuś, albo szepnięte zupełnie bezinteresownie, szczerze. Praca, w którą dziś włożysz szczególny wysiłek albo jeszcze więcej siebie niż dotychczas. Możliwości jest wiele, wszystko zależy od ciebie. 

Fot. Monika A. Oleksa 
  
Otul się w poniedziałek ulubionymi dźwiękami, zajrzyj do książki, szukając słów, które cię rozgrzeją albo historii, która cię zaczaruje. Pomyśl o kimś, kto w jakiś sposób jest ci bliski i przywołaj wspomnieniem dobre chwile, które razem spędziliście. Daj tej osobie znak, że o niej dziś myślisz, na przekór jesieni poczuj ciepło wychodzące z głębi ciebie. Nie odgradzaj się milczącym murem od świata, ale wyjdź mu naprzeciw właśnie w poniedziałek, w dzień rozpoczynający nowy tydzień. I rozglądaj się dookoła szeroko otwartymi oczami, aby nie przeoczyć niczego, co życie dla ciebie przygotowało. Odkrywaj to, dzień po dniu, zaczynając właśnie od poniedziałku. 
Życzę Ci pięknych poniedziałków, inspirujących do poszukiwań i zaskoczeń, dzięki którym twoje życie może nabrać obłędnych kolorów, jeśli tylko odnajdziesz w sobie gotowość na ich przyjęcie.  
Monika A. Oleksa 

Fot.Monika A. Oleksa 
   

Komentarze

  1. Podzielam Twoje zdanie Moniko :). Jestem wręcz przekonana, że warto zacząć cieszyć się poniedziałkami :) (tak, wiem że to brzmi absurdalnie, ale pisze to bardzo poważnie :).
    Ślę ciepłe pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wcale nie brzmi absurdalnie, Olu :) Zaczęłam doceniać poniedziałki i cieszyć się nimi na przekór samej sobie. W pewnym momencie zauważyłam, że narzekanie do niczego budującego mnie nie prowadzi, a tylko powoduje niepotrzebny stres i napięcie. A przecież to moje życie i mój poniedziałek; to, z jakim nastawieniem go przyjmę określi jego jakość i pozwoli mi przeżyć go pięknie. I staram się, aby to było moją rutyną :D Dobrym przyzwyczajeniem.
      Pozdrawiam Cię bardzo ciepło :D
      M.

      Usuń
  2. Hehe :) przekonałaś mnie Moniko do podjęcia wyzwania. W końcu doskonale wiesz, że nie lubię poniedziałków. Zatem zmieniam nastawienie... Od tej chwili będę starała się je odczarować :) dzięki za energię, ściskam...J.P-W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justynko, warto podjąć to wyzwanie, naprawdę! U mnie zadziałało i przełożyło się na jakość świadomie przeżywanych dni. Warto docenić każdy z nich, nawet jeśli jest poniedziałkiem :) Tak naprawdę to nigdy nie wiesz, czym cię zaskoczy, a jeśli obwarujesz się murem i najeżysz przeciwko niemu, możesz nie zauważyć szans podsuwanych przez życie. Wiem, że nie lubisz poniedziałków, ale będę Cię wspierać w tym, abyś to zmieniła! Ależ tęsknię... a tę energię mam dzięki Wam. Od Was ją czerpię, i od Bałtyku...
      Ściskam Cię mocno! I trzymam kciuki za wyzwanie!
      M.

      Usuń
  3. Nie tylko poniedziałki takie są. Tak, jak każdy dzień może być uroczysty jak niedziela, tak też - każdy może być trudnym, smutnym, ciężkim poniedziałkiem. I masz rację, Droga Moniko, że można inaczej rozpoczynać - dzień, tydzień... całe życie :) bez względu na miejsce, gdzie się znajduję, mogę odnaleźć siłę, radość, moc i światło. Albo - pomagać innym w odnajdowaniu źródła. Ty jesteś w tym niedościgniona :) Podziwiam, pozdrawiam i przytulam. D.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Otwock - miasteczkiem Pana Andersena: spotkanie autorskie