Co to jest miłość...?

Fot. Michał Oleksa 

- Co to jest miłość, babciu? 
Józefa zamarła z obieranym ziemniakiem w jednej ręce, a nożem w drugiej. Duże, niebieskie i tak bardzo jeszcze szczere oczy Kuby patrzyły na nią z ufnością wierząc, że to co powie, będzie prawdą. 
- Miłość, Kubusiu, to najpiękniejszy prezent jaki człowiek dostaje, i który potem tak często i pochopnie rzuca w kąt. 
- Tak jak zabawkę, która mi się znudzi? - Chłopiec wpatrywał się w swoją opiekunkę z dużą uwagą. 
- Coś podobnego. - Józefa skinęła głową, wracając do obierania ziemniaków. - Tyle że zabawkę możesz dotknąć paluszkami i wziąć do ręki, a jak ci się znudzi możesz oddać innemu dziecku, miłość natomiast czujesz o tu - Józefa wskazała palcem na okolice klatki piersiowej. - Nie możesz jej wziąć do ręki, ale wiesz, że ona jest. 
- A skąd to wiem, babciu? Skąd wiem, że ona jest? 
- Bo ją czujesz. I jest ci z nią tak dobrze, że chciałbyś, aby zawsze w tobie mieszkała. 
Oczy Kuby zrobiły się okrągłe ze zdziwienia. 
- To znaczy, że ta miłość mieszka w ludziach? 
Józefa z powagą skinęła głową. 
- Tak, Kubusiu. Ona mieszka w tobie i we mnie. I w twoich rodzicach, i w twoim dużym bracie. 
- A w pani ze świetlicy też mieszka? 
- Myślę, że tak. - Józefa uśmiechnęła się. - Nie zawsze to widać, ale miłość próbuje znaleźć drogę do każdego serca. Ciężko ją stamtąd wyrzucić.
Kuba usiadł przy stole i podparł brodę rękami. Józefa wiedziała, że chłopiec myśli o czymś bardzo intensywnie. Znała go od urodzenia. Nie była jego babcią, choć paradoksalnie, dla niego była, zaraz po mamie, najbliższą kobietą którą kochał całym swoim dziecięcym serduszkiem. Nigdy nie traktował jej jak niani, od zawsze Józefa była w życiu Kuby "babcią", obdarowując w zamian chłopca nie tylko swoim czasem, ale i bezwarunkową miłością. Ta miłość... 
Dodawała człowiekowi sił, kiedy padał ze zmęczenia, wycierała łzy i ciepłem lepiących się rączek leczyła życiowe zadrapania. Łagodziła każdy ból i czyniła go znośnym, niemożliwe przemieniała w wykonalne, odczarowywała świat, który piękniał, gdy się pojawiała. Ta miłość uratowała Józefę dziewięć lat temu, gdy jej życie posmutniało, a ona sama była przekonana, że nic dobrego już jej w nim nie spotka. A jednak miłość ją znalazła i w niej zamieszkała. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa  


- Jeśli ona mieszka w ludziach, i jeśli jest taka dobra, to dlaczego mama cały czas jest smutna? 
"No i masz babo placek!", pomyślała Józefa, wzdychając. "Zachciało mi się dyskusji o miłości.". 
- Mama jest zmęczona, bo dużo pracuje. - Zaczęła ostrożnie wiedząc, że stąpa po grząskim gruncie. 
- Jest smutna - powtórzył Kuba. - I często płacze w nocy, kiedy myśli, że ja już śpię. Babciu, może ona, ta miłość, wyprowadziła się od mamy? A  może przestraszyła się taty? On często krzyczy... 
Józefa gwałtownie pokręciła głową. 
- Nie, Kubusiu. Ona się nigdzie nie wyprowadziła, a łzy czasami oczyszczają. Jak człowiek robi porządki w sercu i wyrzuca stamtąd złe emocje, nagromadzone żale i te wszystkie sprawy, które często zbiera nie wiadomo po co, choć dawno powinien się ich pozbyć jak za ciasnych butów czy za małych ubrań, to wymywa tę przestrzeń łzami, aby doczyścić wszystko dokładnie. Czasami łzy są dobre. Odnawiają. - Ostatnie słowo Józefa wypowiedziała dużo ciszej, jakby do samej siebie. 
- Ale oni cały czas się kłócą. Tata krzyczy i trzaska drzwiami, albo wychodzi i wraca późno, jak już leżę w łóżku. A mama tak mocno mnie wtedy przytula i mówi, że ma tylko mnie. I że tylko dlatego chce jej się żyć. 
Józefa odłożyła nożyk i nie do końca obranego ziemniaka, wytarła dłonie o fartuch i wyciągnęła je do Kuby czując, że nie powstrzyma gromadzących się w kąciku oka łez. 
- Chodź do mnie, Kubusiu, coś ci powiem. 
Chłopiec podniósł się zza stołu i podbiegł do kobiety, przytulając się do niej całym swoim ciałem. Pachniał jeszcze dziecięcym szamponem i delikatnym mydłem, i miał w sobie niewinność, którą z czasem odbierał świat. 
- Miłość to ścieg, grubą nicią na okrętkę. Zaczyna się od ukłucia igłą w serce, a potem, dzień po dniu, mniej lub bardziej wprawną ręką zszywa dwa serca bliskich sobie ludzi. Każdy wspólny dzień to jeden szew, zespalający dwoje w jedno. Sztuką życia jest, by nić łącząca kochających się ludzi nie wystrzępiła się i nie pękła, bo wtedy nawet najbardziej precyzyjny i fantazyjny ścieg puści, a dwa serca żyjące obok siebie nie będą już potrafiły się rozpoznać i oziębną wobec siebie, a to co było dla nich ważne, przestanie mieć znaczenie. Myślę, że nić łącząca mamę i tatę mogła się wystrzępić, Kubusiu, ale wierzę, że się nie przerwała i że miłość wciąż w nich mieszka, choć może troszkę o tym zapomnieli. 
- A jak im przypomnieć, babciu? 

Fot. Michał Oleksa 

Józefa pocałowała czubek głowy chłopca, odsunęła go na odległość ramion i spojrzała w poważne oczy dziecka.  
- Miłość, Kubusiu, ma taką moc, że jest w stanie pozszywać nawet to, co się popruło. Potrafi przypomnieć o sobie w najmniej oczekiwanym momencie. Zapachem, melodią, słowem lub tylko  jednym czułym gestem. Spojrzeniem wyznaje to, czego człowiek nie ma odwagi wypowiedzieć. I to nieprawda, że nie idzie w parze z rozumem. Ona jest mądra, a człowiek który ją zrozumie, dzięki niej szlachetnieje. Ale mądra miłość stawia warunki. Nie godzi się na egoizm, wykorzystywanie, zachłanność i zaborczość. Nie uznaje żądaniowości, nie toleruje kłamstwa i nigdy nikogo nie poniża. Z nikogo się nie wyśmiewa i niczego nie wypomina. Uczy szacunku wobec siebie ludzi, których połączyła. Wybacza błędy, ale nie pozwala na ich powtarzanie. Nie ogranicza niczyjej wolności, ale wymaga od człowieka odpowiedzialności. A to ludzi często przeraża, bo ludzie, Kubusiu, zawsze chcieliby wybierać najprostsze rozwiązania. A tak się w życiu nie da... - Józefa zamilkła, czując że słowa które wybrzmiały są za trudne, aby zrozumiał je dziewięciolatek. Podejrzewała, że niejeden dorosły by ich nie zrozumiał, a co dopiero dziecko. Nie chciała jednak opowiadać Kubusiowi bajek. Skoro zapytał o tę miłość, odpowiedziała mu tak jak czuła. 
- Myślisz, babciu, że ta mądra miłość jeszcze się od nas nie wyprowadziła? - Głos chłopca był smutny, a Józefie aż się serce ścisnęło z żalu, że dorośli tak dziecku świat potrafią poplamić i radość dzieciństwa odebrać swoim uporem i bezcelową próbą sił, zmierzającą jedynie do tego, by udowodnić kto ma rację. 
- Jestem pewna, Kubusiu, że ona jest w twoim serduszku, i nigdzie się stąd nie wybiera. 
- I myślisz, że starczy jej i dla mamy, i dla taty, i dla ciebie, babciu? Przecież moje serce jest małe. 
- Twoje serduszko jest wielkie, Kubusiu, a miłość bardzo dobrze się w nim czuje. Pamiętaj o tym, i nawet jak będziesz duży, nie pozwól jej się od ciebie wyprowadzić. Nigdy na to nie pozwól... 
Monika A. Oleksa 

Fot. Michał Oleksa 
     

Komentarze

  1. Trudne to są rzeczy, o których piszesz, Kochana M. A Ty, jakby na przekór, piszesz używając takich słów, które są zarezerwowane dla spraw najwyższych i najpiękniejszych. Może to nie przypadek? Skoro tyle kosztuje, to znaczy jest bardzo cenna?
    "A jednak miłość ją znalazła i w niej zamieszkała"... życzę Ci, Droga M., aby miłość, która Ciebie znalazła, miała w dowodzie wbity adres stałego zamieszkania: Serce Moniki A. Oleksa.
    D.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Otwock - miasteczkiem Pana Andersena: spotkanie autorskie