Do serca przytul psa...

Fot. Marcin Oleksa


Witaj! Cieszę się, że znów możemy się tutaj spotkać. Masz chwilkę, żeby ze mną zostać, choć przez kilka minut? Tak miło, gdy zaglądasz... 
Dziś trochę refleksyjnie o naszych ulubieńcach. Minął właśnie rok, kiedy w naszym domu pojawił się nasz Pieszczoch. Ten rok był czasem wzajemnego poznawania się i wytyczania granic, ale również czasem zdobywania zaufania i miłości. Psie serce zdobywa się wytrwałością, a tym bardziej pokaleczone psie serce, w którym człowiek zostawił już swój niechlubny ślad. Nam zajęło dobrych parę miesięcy, aby te smutne oczy, które zostały utrwalone powyżej, nabrały blasku i aby roztańczyły się w nich iskierki radości. Dziś nasza suczka wygląda i zachowuje się jak każdy, kochany od szczenięctwa psiak, ale długo trwało, aby na nowo zaufała człowiekowi. Trafiła do nas z adopcji, uratowana przed śmiercią przez Lubelski Animals, leczona i zachęcana do życia, które w pewnym momencie jej obrzydło, przez lekarzy z przychodni weterynaryjnej Animals ( tutaj należy się wielki ukłon doktorowi Albinowi i podziękowania pani Eli, która walczyła o nią jak o kogoś bardzo, bardzo bliskiego). Wyszukała ją dla nas cudowna i oddana swojej pracy, pani doktor Marta Górna. "Byłam ostatnio u kolegi, który ją leczy- jest bezdomna, została potrącona przez samochód, miała połamaną miednicę. Po długiej rekonwalescencji wróciła do formy, pozostał już tylko lekki niedowład tylnej łapy- niestety ma trochę starte opuszki i pazury, bo ciągnie ją czasem po ziemi, ale poza tym jest sprawna, młoda i... przecudowna. I... nie sposób jej się oprzeć."  Miała rację. Pierwsze spojrzenie w te smutne oczy i byliśmy cali dla niej. Wymagała opieki, ale szybko wracała do zdrowia i sprawności. Dzisiaj, patrząc na nią trudno uwierzyć, że tyle przeszła. W zabawie w psiego berka dorównuje nawet psom myśliwskim. Jest zwinna, szybka i pełna pozytywnej energii, którą wprost emanuje. Pazury odrosły, opuszki zaleczyły się, a pokaleczone serce zostało obandażowane miłością, czułością i pieszczotami, których Pieszczoch domaga się od nas nieustannie. Nasz dom dzięki niej wypełnił się ciepłem, poranki są pełne psiej czułości, a dzięki spacerom, na które wspólnie wychodzimy, dostrzegamy zmieniające się pory roku i szczegóły, na które często nie zwraca się uwagi w biegu do pracy. My podarowaliśmy jej dom, ale ona dała nam dużo więcej - swoją bezwarunkową miłość, lojalność i przywiązanie. Jest antydepresantem, który można stosować bez ograniczeń. 
Ostatnio, pewna bardzo mądra kobieta, którą mam przyjemność często spotykać, powiedziała słowa, które zapadły mi głęboko w pamięć. "Jeśli kiedyś przyjdzie mi odejść z tego świata, będę bardzo żałowała, że nigdy nie doświadczyłam uczucia posiadania własnego zwierzaka." I dlatego zdecydowała, wraz ze swoją rodziną, że wezmą do domu kotka. Pani Małgosiu, pozdrawiam Panią bardzo serdecznie i zapewniam, że dacie sobie Państwo radę z tym puszystym czworonogiem. Macie w sobie dużo miłości, którą umiecie się dzielić. Ja będę Państwa wspierała i... mocno trzymam kciuki!
"Nie wolno niczego nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego" (Iwan Turgieniew) Wiem, że adopcja jednego psiaka lub innego zwierzaka nie zmieni losu tych, które czekają na miłość człowieka. Ale przecież, pod wieczór życia będziemy rozliczani właśnie z tej miłości. W stosunku do ludzi i do naszych braci pomniejszych. A podarowanie domu choćby jednemu z nich... to dar, który nie zostanie zapomniany. 
"Mam nadzieję, że Mała  da Państwu wiele radości" - napisała w esemesie rok temu doktor Marta. Nie pomyliła się. Nasza suczka podarowała nam radość, której doświadczył tylko ktoś, kto choć raz przytulił do serca psa... 
Monika A. Oleksa  

   
Ja i mój Pieszczoch
          

Komentarze

  1. Nasz pieszczoch to najpiękniejsza i najcudowniejsza
    suczka na świecie! Dobrze że ją mamy

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ ona jest piękna!!Koniecznie musimy się wybrać do Was Monisiu z Szymciem żeby poznać uroczą suczkę:)
    W tych jej oczkach można się zakochać:)
    Uściski dla całej rodzinki:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj można, można! Wiesz Aguś, że Wasza rodzina jest u nas zawsze mile widziana:) Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam osoby które ze swoimi pupilami chodzą po wąwozie na LSM . Psy moich bliskich są uroczę . Ja akurat zbyt często jestem poza domem i pies nie byłby z tego zadowolony . Dlatego chętnie przytulam te w rodzinie
    Halusia

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak