Miejsca, gdzie wyciągniętą ręką można dotknąć Nieba

Fot. Marcin Oleksa


Poczułam dziś zapach skoszonej trawy. I zapragnęłam zatrzymać te ostatnie chwile lata i pożegnać wakacje w miejscu, gdzie mogę odetchnąć atmosferą małego miasteczka. Uciekłam do Nałęczowa, magicznego miejsca, gdzie czas przystaje, a chwila po prostu trwa. I gdzie wyciągniętą ręką dotykam Nieba.
Z mojego Lublina do Nałęczowa to tylko pół godziny drogi samochodem. Dwadzieścia osiem kilometrów i przekraczam granicę pomiędzy tym, co powinnam, a tym, czego po prostu chcę. Nałęczów, z całą swoja sielskością i spokojem, otula mnie od pierwszego oddechu i spojrzenia. Uśmiecha się do mnie na przywitanie i obdarowuje, czym może. Latem, śpiewem ptaków i pstrokatym kolorem rabatek w parku, gdzie po stawie dumnie pływają łabędzie, a ciekawskie kaczki zaglądają spacerowiczom w oczy. Wiosną park zniewala wonią nabrzmiałych pączków i soczystością zieleni, która koi i zatrzymuje w milczącym zachwycie. A jesień, moja ukochana jesień, rzuca mi pod stopy kasztany, po które się pochylam i pozwala mi kroczyć po mieniącym się ciepłymi kolorami dywanie liści. 
Nałęczowska niedziela to czas na najlepszą latte i delicję nałęczowską w Ewelinie. Kto nigdy tam nie był, powinien tu przyjechać choć raz, bo warto. Dziś, ten ciepły wrześniowy dzień pozwolił na zatrzymanie w ogrodzie. Tutaj małe stoliki i krzesełka przycupnęły, otaczając fontannę, a maleńka sikorka z żółtym brzuszkiem ciekawie zagląda w talerzyki, zerkając z krzaka róż, na którym przysiadła. W tym miejscu czas przystanął, a ja razem z nim.   
Agnieszkę, moją bohaterkę też zauroczyło to miejsce. 
"W sobotnie popołudnie park zapraszał do przejścia w cieniu kolorowych drzew, ubranych przepięknie przez panią Jesień. Na trawnikach i alejkach leżały lśniące kasztany, dopiero co wyklute ze swoich kolczastych skorupek, a łabędzie dostojnie wyciągały swoje szyje, upominając się o bułkę i adorację. Maciej kochał to miejsce, a Agnieszka z każdą wizytą zostawiała tutaj kolejny kawałek siebie. Przysiedli na białej ławeczce tuż przy Pałacu Małachowskich. W oddali słychać było dźwięki akordeonu i walc wypływający spod palców muzyka. To była chwila, którą chciało się zatrzymać, a potem odtwarzać raz za razem, w momentach, gdy życie dokopie."
 I, podobnie jak ja, zajadała się tam nałęczowską delicją...
"Ewelina urzekła Agnieszkę już przy pierwszym spotkaniu, jeszcze w lipcu, kiedy ogród sycił oczy intensywną zielenią i żył w bzyczeniu owadów przyciąganych tu słodkim zapachem nektarowego pyłku. Przy szklanej gablocie z ciastami Agnieszka nieodmiennie czuła się jak mała dziewczynka, która z nosem przyciśniętym do szyby "je oczami". Kolorowe ciasta z puszystym kremem, galaretką i sezonowymi owocami kusiły i nie można było im się oprzeć. Nic dziwnego, że w tej stylowej kawiarence było zawsze pełno amatorów słodkich delicji."
Oba fragmenty pochodzą z zapowiadanej na październik powieści "Ciemna strona miłości". 
A ja w Nałęczowie szukam inspiracji dla słów, które we mnie drzemią. Po każdym takim spacerze wysypują się na papier i proszą o utrwalenie. Tak jak dziś. Wiem, że ten nałęczowski czas zamknę w kolejną ze swoich książek, ale dziś wieczorem podzieliłam się tym moim Nałęczowem z Wami. Skusiłam na spacer po parku? Marzenko, Nałęczów jesienią jest naprawdę niesamowity... 
Monika A. Oleksa 


Ja i mój Nałęczów

Komentarze

  1. No i znów to samo - wpadłam na chwilę a zostałam u Ciebie na dłużej i wyjść mi się stąd nie chce. Jak Ty to robisz? Czary? Zaczarowujesz swoim ciepłem Paskudo jedna a potem człowiek oczadziały chodzi, bo głowa w chmurach od wrażeń (ciacha - mniam!). Idę sobie, bo mi do roboty pora a nie do marzeń o słońcu, cieple i ciachach.
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusicielko kochana, Przyjaciółko moja, wierzę w każde Twoje słowo o magii miejsc nieodkrytych. Jeszcze nieodkrytych! Muszą poczekać, ale poprzez to staną się doskonalsze, pełniejsze. Póki co, i tak zawsze kojarzą mi się z Tobą, z Wami... Tęsknię.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak