Oswoić poniedziałek

"Tracimy tyle czasu na rzeczy pilne, że nie starcza nam go na rzeczy ważne." 

 

Łabunie. Fot. Marcin Oleksa

Jak zacząć kolejny tydzień bez tej nostalgicznej tęsknoty za weekendem, który znów przeleciał tak szybko, że nie zdążyliśmy się nawet rozleniwić  i nacieszyć godzinami bez pracy i pośpiechu? I jak powitać poniedziałkowy poranek miłym uśmiechem od serca, kiedy telefon wygrywa melodię właśnie wtedy, gdy my najchętniej przewrócilibyśmy się na drugi bok i wtulili w ciepłą jeszcze od snu poduszkę? Myślę, że dobrze znacie to narastające napięcie, kiedy ciemnym rankiem trzeba dobudzić nie najmilsze wtedy dzieci ( a przecież mówiłam ci wczoraj, żebyś położył się wcześniej, prawda?), w łazience wszystko leci nam z rąk, bo znowu zabrakło tego kwadransa i nie ma czasu na spokojne śniadanie, które przecież jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia. Do tego pogoda taka nijaka, i w zasadzie to nie wiadomo co na siebie dziś włożyć, bo może padać, a może też się rozpogodzić, a w ogóle to już powinnam wychodzić, bo jeszcze chwila, a korki ( jak zwykle największe w poniedziałek, bo chyba każdemu brakuje wtedy tego kwadransa!) zatrzymają mnie w połowie drogi do pracy, a spóźnić się od razu w poniedziałek..., Znacie to? Tak myślałam. 
Pośpiech. Towarzyszy mi, odkąd zostałam mamą. A ściślej - pracującą mamą. I nic nie mogę na to poradzić, po prostu jest i koniec. Pomimo tego, że od wielu już lat nie noszę zegarka, żyję z "zegarkiem w ręku". Czasami czuję się jak rozpędzone Intercity, które o wyznaczonej godzinie powinno znaleźć się na konkretnej stacji. Każde spóźnienie pociąga za sobą lawinę zdarzeń, więc staram się zdążyć ze wszystkim. Wyhamowuję dopiero w wakacje. Na dobre i na dłużej. Wtedy nabieram sił i energii do kolejnej podróży w codzienność. a kiedy już w nią wejdę, staram się oswoić poniedziałki, bo one wszystko zaczynają. 
 Nie wymyślę żadnego powodu na pochwałę bladego, poniedziałkowego świtu, bo jesienią i zimą ptaki jeszcze śpią jak ja muszę już wstać, ale wyciągnę dłoń, na której zebrałam te dobre rzeczy, którymi możemy oswoić poniedziałek. Ten pierwszy poranek tygodnia przynosi nam bezcenne godziny czasu, który został nam podarowany. Od nas tylko zależy, co z nim zrobimy i jak go wykorzystamy. Możemy marudzić, że znowu ta codzienność i rutyna, która już bokiem nam wychodzi, przygnębia i podcina skrzydła, ale możemy też inaczej. Jeśli całą energię, którą tracimy na narzekanie i oglądanie się na niedzielę, która skończyła się zbyt szybko, wykorzystamy na ciekawość, co przyniesie ten dzień, kogo dziś spotkam, z kim wymienię życzliwe słowo, kto się do mnie uśmiechnie i komu ja prześlę spojrzenie radosnych oczu, bo optymizm nie przychodzi z zewnątrz, tylko wychodzi z nas samych, poniedziałek wcale nie będzie taki zły. Porozpieszczaj siebie, zabierz do pracy ulubioną filiżankę i wypij w niej kawę, taką, jaką lubisz. W pracy, ale bez pośpiechu. Może ze mną? Właśnie tutaj, gdzie choć przez chwilę chcę przystanąć i zatrzymać czas, który goni. Nie gódź się na bylejakość i rozdeptanie tego dnia, który przecież może być jednym z najpiękniejszych w Twoim życiu, bo nigdy nie wiesz, co się wydarzy. pod warunkiem, że będziesz chciała to zauważyć i wyjść temu naprzeciw. Zacznij ten nowy tydzień działaniem, ono zawsze popycha do przodu i przynosi zadowolenie, że czas nie przecieka nam przez palce. Nie musisz od razu przenosić gór, każda z nas jest inna i każda ma inną codzienność. To może być cokolwiek- odkładana od dawna wizyta w urzędzie, którą wcześniej czy później i tak będziesz musiała odbyć; posprzątanie kuchennej szafki, do której starasz się nie zaglądać, bo jest wyrzutem sumienia, a Tobie się po prostu nie chce jej ruszyć, bo tyle innych spraw na głowie; wizyta u fryzjera lub kosmetyczki ( kiedy ostatni raz zrobiłaś coś tylko dla siebie?); nauczenie się siedmiu nowych słówek z języka obcego ( jak dziś uda się siedem, to znaczy, że jest duża szansa, że jutro spróbujesz kolejne siedem:D); telefon do przyjaciółki i umówienie się z nią na pogaduszki, które zawsze koją. Drobna rzecz, ale da nam moc do uniesienia kolejnych dni, bo jeśli to nam się udało dziś zrobić, to i ze wszystkim innym damy radę. Nie od razu, ale krok po kroczku, zaczynając od poniedziałku, który się do nas uśmiecha. A w drodze do domu, zrób sobie przyjemność i kup dla siebie coś małego, drobiazg, który rozświetli ten dzień i spowoduje, że spuścisz z siebie napięcie i spojrzysz na swoje odbicie w lustrze z radością w oczach. Kwiaty? A dlaczego nie? Przecież nie musimy ich dostawać wyłącznie od mężczyzn. Bukiet jesiennych astrów wniesie kolor złotej jesieni do naszego domu. Nowa szminka? Tusz do rzęs? Ja wstąpię po książkę. jestem od nich uzależniona, a każda nowa dostarcza mi taką samą przyjemność jak wizyta w ciepłym domu przyjaciółki. 
"Życie to conto, rachunek. To nieokreślona liczba cennych dni, z których człowiek może podjąć jednorazowo tylko jeden." Tak napisała Marlena de Blasi w swojej książce "Tysiąc dni w Wenecji". Podpisuję się pod jej słowami. Więcej nie dostaniemy, tylko jeden. Codziennie. I od nas tylko zależy, co z nim zrobimy i jak go wykorzystamy. 
Ja zacznę od oswojenia poniedziałku. Uda się, jeśli tego bardzo będę chciała. A Ty? Napisz mi o swoim poniedziałku. Udało Ci się spojrzeć na niego inaczej? 
Monika A. Oleksa    


Fot. Marcin Oleksa

 

Komentarze

  1. Myślę, że z patrzeniem na poniedziałek i na wszystko inne jest tak: albo szklanka jest do połowy pusta albo do połowy pełna. Zamiast czekać aż życie nas będzie rozpieszczać wyjdźmy mu na spotkanie i... pokochajmy je, cieszmy się nim bez względu na to czy mamy akurat luz czy nawał pracy, bo inaczej na czekaniu aż będzie lepiej upłynie nam cały darowany nam tu na ziemi czas.
    B.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo piękne są zdjęcia na tym blogu .
    Halusia

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedny pan kurier,przyjechał pomimo "szklanki" na drogach i przywiózł mi zapas herbatek na caaałą zimę:-)Więc zapraszam na poniedziałkową herbatkę o nazwie Królewna Śnieżka-jak się nazywa-tak też smakuje z miodem... Zimowa poniedziałkowa herbatka przy której wspaniale jest usiąść i poczuć bliskość drugiej osoby.Cieszę się z tego,że mam prąd bo w okolicy robi się coraz ciemniej. Drzewa łamią się pod ciężarem zlodowaciałego śniegu -więc może będzie romantyczny wieczór przy świecach -taki nieplanowany na dobry początek tygodnia. Życzę dobrego tygodnia

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak