czwartek, 10 września 2015

Deszczowe popołudnie

Fot. Marcin Piotr Oleksa

Na kuchennym parapecie przysiadł gołąb. Znudzony i zmoknięty, skulił się w samym rogu, przymykając leniwie czarne oczka. Mała, szara kulka siedząca na parapecie jak kupka nieszczęścia.
Duże krople deszczu spadały na spragnioną ziemię, tworząc na chodnikach i ulicach prywatne morza i oceany, niedocenione przez nikogo. Ludzie omijali je ostrożnie, przemykając w pośpiechu pod rozłożonymi parasolami, a przejeżdżające samochody rozpryskiwały zanieczyszczone brudem świata kałuże, zostawiając na przechodniach brunatne krople. Świat przywdział szarą szatę zwyczajności, a deszcz swoją miarową melodią usypiał i rozleniwiał. Irytował, skłaniając do narzekań. 
Melancholia usiadła obok gołębia i podparła lekko zasmuconą twarz na ramionach, którymi obejmowała podciągnięte kolana. Powietrze pachniało zapowiedzią jesieni, a dzięki wilgotnym kroplom wysuszona przez letnie upały trawa nabierała koloru, który cieszył oczy. W przejrzystych kroplach odbijało się  zielone melancholijne spojrzenie, a zapatrzeni w nie ludzie przemykający między kałużami, zamyślali się nad życiem, które spowalniało. Deszczowe godziny płynęły leniwie, jedna za drugą, wkomponowane w rytmiczną kaskadę spadającej mokrej zasłony, za którą schował się świat, nakrywając się deszczową peleryną. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Ożywczy deszcz oczyszczał. Był zapowiedzią nowego, zwiastunem Jesieni, która powoli przyzwyczajała już do swojej obecności, schładzając poranki i wieczory, skracając dzień i strząsając z drzew podeschnięte i spalone letnim słońcem liście. Melancholia westchnęła i zajrzała w okno, za którym usiadła. 
Szarość pochmurnego dnia rozpraszało światło, a chłód został wyparty przez przyjemne ciepło, w którym chciało się pozostać. Na dworze było szaro, za oknem kolorowo, zupełnie jakby lato zatrzymało się tutaj na dłużej. Melancholia też chciała tu pozostać. Przytulność. To słowo przyszło jej do głowy, gdy wpatrywała się w toczące się za oknem życie. Zwyczajne. Normalne. I jednocześnie tak ciepłe, że przyciągało. Docenił to pies, leżący na kuchennej podłodze z nadzieją, że coś - mniej lub bardziej przypadkowo, spadnie ze stołu, do którego nie miał dostępu. 
Melancholia zapragnęła dotknąć miękkiej psiej sierści i poczuć ciepło zwierzęcia. Wilgoć na dworze sprawiła, że przemarzła, więc pożegnała gołębia i przez uchylone okno wemknęła się do środka. Pies podniósł czujnie łeb i przyjrzał się Melancholii, oceniając czy pozwolić jej tu zostać, czy warknąć ostrzegawczo. Podeszła do niego ostrożnie i położyła dłoń na aksamitnym łbie, a potem dotknęła tego miejsca za uchem, które sprawia pieszczotę. Pies westchnął, zamruczał i położył pysk na wyciągniętych przednich łapach. Melancholia uśmiechnęła się i usiadła obok niego. Było jej dobrze. Czuła spokój po wiecznym pośpiechu, który nieustannie ludzi dokądś gonił. Odpoczywała w atmosferze tego domu, obserwując kobietę, która z zamyślonym wyrazem twarzy zmywała naczynia. Monotonny szum wody lecącej z kranu zlewał się z kapiącym dźwiękiem za oknem. Ręce kobiety wykonywały dobrze znaną czynność, ale jej myśli krążyły gdzieś daleko, a delikatny i lekko melancholijny uśmiech na twarzy świadczył o tym, że były to dobre myśli. Tak jak to popołudnie. Dobre, pomimo deszczu i chłodu zwiastującego nadejście jesieni. Spokojne i wyciszone, jak ta kobieta, która dobrymi myślami zatrzymała w sobie mgnienie lata. 
Melancholia podniosła się i przechodząc obok kobiety, delikatnie pocałowała ją w policzek. A potem wyszła, zostawiając kobietę z rozmarzonymi oczami, za zasłoną z mgły, za którą było oczekiwanie i pogodzenie z tym, co przyniosą dni. 
Monika A. Oleksa 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 
      

3 komentarze:

  1. To prawda... Melancholia wygląda (lub może się skojarzyć) jak szary przemoczony gołąb. Bardzo lubię Twoje metaforyczne porównania:) A niestety przyjdzie nam niedługo mierzyć się z melancholią... Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie! Czekam na czwartki z Eulalią! Pozdrawiam! Magda

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach ta melancholia....do mnie też na herbatę często wpada :)

    OdpowiedzUsuń