Zamknij w sobie lato

Fot. Marcin Piotr Oleksa

Wrzesień nie brzmi już tak melodyjnie jak sierpień, i nie ma w sobie ani zapachów i smaków lipca ani niecierpliwego oczekiwania czerwca, ale jest początkiem czegoś nowego, z całą nieprzewidywalnością tego nowego i zaskakującymi niespodziankami, które przynosi. Nie lubimy go w ten sam sposób w jaki nie lubi się poniedziałków, i z góry skazujemy na porażkę, uprzedzając się do początków i do jesieni. A przecież te początki tak naprawdę zależą od nas samych i od tego, jak do nich podejdziemy - czy z radosnym oczekiwaniem tego, co przyniesie nowa jesień, czy z nostalgią, która zostanie w nas wraz z tęsknotą za latem. 
Wszystko w życiu ma swój czas i wszystko dostajemy na chwilę. Ważne jest, aby tę chwilę wykorzystać jak najpełniej, nie pozwalając jej przesypać się straconymi dniami pomiędzy palcami, ale czerpiąc z podarowanego nam czasu garściami i zapamiętać bez żalu to, co w nim najpiękniejsze. Spotkanych ludzi, którzy przecież, pomimo końca lata, urlopu i wakacji, zostaną w naszym życiu jak dobry dar, który dostajemy na ten początek. Miejsc, które latem odwiedziliśmy, zostawiając w nich kawałek siebie, i do których - dzięki wspomnieniom i fotografiom, możemy wrócić, gdy chłód dokuczy. Doświadczeń, które dotknęły głębi naszego człowieczeństwa, i dzięki którym inaczej niż dotąd spojrzeliśmy na to, co do tej pory było oczywiste, albo nieosiągalne. Lato każdemu z nas podarowało tak wiele, nie pozwól więc, aby melancholia odebrała ci słoneczną radość i chęć wyjścia naprzeciw wyzwaniom, które staną przed tobą. Nie traktuj też ram, w które wchodzimy, zmieniając rytm z letniej beztroski ma jesienną obowiązkowość jako zła koniecznego czy więzienia, które odbiera ci wolność, bo ramy w naszym życiu są potrzebne. One wyznaczają nam kierunek i dają poczucie bezpieczeństwa. Nie zaciskaj ich jednak zbyt mocno i nie usztywniaj. Pozwól, aby były elastyczne, a od czasu do czasu zdobądź się na szaleństwo wyjścia poza i zaczerpnięcia głęboko zapachu lata, który gdzieś poza nimi unosi się w powietrzu i pozostanie tam bez względu na porę roku. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa

Zamknij w sobie lato i pozwól na to, aby słoneczna energia, która jeszcze jest w tobie, rozświetlała cię od środka i rzucała ten ciepły blask na każdy twój dzień, który podejmujesz. Nie wstawaj rano z nastawieniem, że będzie ciężko i że tobie wcale się nie chce pędzić do tych obowiązków, które cierpliwie przeczekały lato, tylko uśmiechnij się do poranka, bez względu na to jaki jest, i zacznij go tak, jakby tego dnia miały cię czekać tylko dobre rzeczy. Bo przecież każdy z naszych dni to taka niespodzianka podarowana od życia. Nie wiemy jak się skończy i co konkretnie przyniesie, ale to jak się zacznie zależy od nas samych. Zaczynaj więc każdy dzień ze słonecznymi promykami w sobie. Poocieplaj wrześniowe dni tym, co przyniosło ci lato. A jak dopadnie cię smutek jesieni, napisz esemesa do tych, z którymi to lato razem zaczarowaliście i którzy pozostawili w tobie tylko dobre wspomnienia. Wróć do nich i daj znać tym, którzy razem z tobą je tworzyli, że pamiętasz, jesteś, myślisz, i że bez względu na to, gdzie teraz się znajdujesz, są częścią tej jasnej strony w tobie, do której chcesz powracać. Często. Bo było ci z nimi dobrze, a ten wspólny czas, który razem spędziliście był wyjątkowy.

Fot. Marcin Piotr Oleksa 
 

Wrzesień jest dźwięczny i przyjazny. On nie ma w sobie nostalgii, a jedynie tęsknotę za czasem, który nas porozpieszczał. Ciepłem, słońcem, wolnością. I rytmem odmiennym od codzienności. Ale to właśnie ta codzienność składa się głównie na nasze życie, a wyjątkowe chwile i dni doprawiają ją jedynie swoim smakiem. I doceniamy je najbardziej właśnie dlatego, że są inne. Tak jak lato. Inne od trzech pozostałych pór roku, z których każdej mamy coś do zarzucenia. Zachowaj je w sobie. Zamknij tę dobrą energię, którą przyniosły letnie miesiące i czerp z niej właśnie wtedy, gdy nadejdzie przygnębienie i zniechęcenie. Daj się zaczarować wrześniowi, który wplątuje babie lato we włosy i uśmiecha się słońcem w powszedniości, do której powróciliśmy. Daj mu się poprowadzić, przechodząc tę granicę między latem a jesienią, bez żalu za tym co odeszło i z nadzieją na to, co nadejdzie. Wykorzystaj pogodne jeszcze polecie zbierając dobre dni, które dostajesz i dzieląc się swoim ciepłem, uśmiechem i dobrem z tymi, którzy już zmarzli od środka. Dzięki temu w twoim życiu jeszcze długo będzie ciepło i słonecznie, a chłód nie będzie miał tam dostępu, bez względu na to jaką porę roku zobaczysz za oknem. 
Pamiętaj, że koniec lata nie oznacza początku nużącej jesiennej wędrówki po codzienności, a jest jedynie etapem, który przeprowadza nas dalej, wskazując po drodze szczegóły składające się na bogactwo niecodzienności, jakie możemy odnaleźć w każdym dniu, który przychodzi wraz ze świtem. 
Monika A. Oleksa   

Fot. Marcin Piotr Oleksa


Komentarze

  1. Jak to dobrze, że tu do Ciebie jeszcze, Moniko, zajrzałam na koniec dnia :) Od rana wieje i leje, zimno. Żal lata. Zwłaszcza że dla mnie ono trwa zaledwie chwilę, najwcześniej zaczyna się w sierpniu, gdy już wypylą się wszystkie roślinki. Wtedy mogę się nim w pełni cieszyć. Więc żal tym bardziej. Ale pocieszasz. Dobrze, że zajrzałam :)))
    Dobrej nocy, Miła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Choć moje lato jest trochę dłuższe od Twojego, Wiolu, to dla mnie też trwa zaledwie chwilę, i choć żegnam go z żalem, słyszę cichy szept, że powróci, i że nadchodzi Pani Jesień, którą ze wszystkich pór roku kocham najbardziej... Wiem, jestem dziwna, ale tak już mam:)
    A tak naprawdę to wszystko jest w nas, i od naszego spojrzenia na życie i nastawienia zależy, jaką porę roku mamy za oknem. A Twoja jesień w tym roku będzie piękna!
    Dobrej nocy, Moja...:)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem wielką optymistką i zawsze pozytywnie oczekuje na zmiany, nawet pory roku :-) Każdy okres przynosi coś nowego ,zdobywamy większą wiedzę i doświadczenie..Bardzo dobry post , powinni czytać go Ci którzy maja wielką skłonność do narzekania ;-)Buziaki !

    OdpowiedzUsuń
  4. Paru osobom posłałam Twój tekst Moniś jako lekarstwo na po urlopowe spadki nastroju. Masz rację, trzeba spróbować spojrzeć na wrzesień z pozytywnej strony. Mnie upały tak zmęczyły, że z przyjemnością wyjęłam z szafy cieplejsze ubrania :) Chciałam napisać co prawda, że wrzesień już taki stonowany jest, dojrzały i bez szaleństw, a tu wieje... okropnie wieje. Widać, tak jak u ludzi, czas "starzenia"i ustatkowania, przesuwa się coraz dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A dla mnie wrzesień -Dziewczyny kojarzy się z pięknym wrzosem....i choćby już to napawa optymizmem.A jak pamiętam piękne,jesienne różnokolorowe dywany z liści i to co już zaczyna nam przynosić...jesień.Dla mnie jest o tyle bliższa, że chyba jestem w tej "pięknej jesieni życia".U mnie jest tak ,że nastrój "letni" bywa nawet w grudniu,ale oby nie tak różowo to ten "inny " bywa także i w czasie upalnego lata....Każdy ma ten swój niepowtarzalny.....Życzę nam wszystkim więcej tego lepszego ,a jak nie to chyba trzeba zaaplikować sobie "lekarstwo" o którym pisze Gabrysia...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie wrzesień to Lato chodzące pod rękę z Jesienią... Chociaż aura zdecydowanie temu przeczy... Mam nadzieję jednak, że zły humor września prędko minie...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak