poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Żądło

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

"Na świecie jest takie mnóstwo słów, ale żadne nie jest bez znaczenia." 1Kor 14, 10

Słowo wbite jak żądło rani dotkliwiej niż wymierzony cios. Rozlewa się niczym jad po całym organizmie i zatruwa psychikę, nie pozwalając zapomnieć o bólu, który spowodowało. Rzucamy je bezmyślnie nie myśląc o konsekwencjach, jakie za sobą pociągną, albo celowo kierujemy jak broń wysokiego rażenia, z satysfakcją zacierając ręce jak komuś "dokopaliśmy". 
Rany zadane słowem goją się o wiele dłużej i trudniej niż te fizyczne. Ciało przyjmie, zapłacze i wygoi. Pozostanie blizna, ale czas złagodzi pamięć o krzywdzie. Słowo, które ugodzi, pozostaje w świadomości latami. Jest jak złośliwa komórka nowotworowa. Rozrasta się i niszczy człowieka od środka, krusząc poczucie własnej wartości, zatruwając życie i potęgując lęk, który rodzi się wraz ze słownym atakiem. Ostre i krzykliwe, upokarzające, wbite w najsłabszy punkt, piekące i jak jad, powodujące "opuchliznę" całego ciała. I opuchliznę serca. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Słowa mają moc. Potrafią uskrzydlić, wesprzeć, pocieszyć i podnieść po upadku; potrafią dodać sił, przywrócić nadzieję i umocnić, popychając do działania. Ale jest w nich także ta ciemna strona, destrukcyjna, obnażająca człowieka z godności, nie pozostawiająca nawet skrawka wiary we własne możliwości, zrodzona z ludzkiej obłudy i zepsutej natury człowieka dającego sobie prawo do oceniania innych i do zadawania słownych ciosów. 
Żadne słowo nie jest bez znaczenia. Żadne nie znika w niebycie. Zarówno dobre, jak i złe słowa krążą i unoszą się nad nami, i wcześniej czy później wracają, przyklejając się jak brud.  Te złe są niczym tłusta plama, którą trudno wywabić, i po której zawsze zostaje ślad. Te dobre rozjaśniają od środka i przemieniają zarówno tego, do kogo są skierowane, jak i osobę, która je wypowiada ze szczerości serca. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 


W naszą ludzką naturę wpisane jest żądło ze skapującym jadem. Lubimy wydawać nieprzemyślane osądy, uważając się za kogoś lepszego od innych. Tak szczerze, ilu z nas w przypływie chwili i zaskoczenia, osądziło Pawła Fajdka za porażkę, czując rozczarowanie brakiem medalu, którego od niego oczekiwano? Ilu siedzących na kanapie wykrzykiwało skierowane do niego słowa oburzenia, bo zawiódł? A ilu z nas miało w sobie tyle zrozumienia, aby w jakiś sposób zakomunikować: "Jestem z Tobą! Ty też masz prawo do porażki, bo tak jak ja, jesteś tylko człowiekiem!". 
Wypisujemy tyle bzdur na portalach społecznościowych i dorzucamy kamień tam, gdzie inni zaczynają kamieniować, a z taką trudnością przychodzi nam wydobyć z siebie bezinteresowną serdeczność i wsparcie. Umiemy świetnie "hejtować" i krytykować, ale szczerze pochwalić już nie potrafimy. Staliśmy się społeczeństwem żądaniowym, wiele oczekując, a tak mało dając od siebie. Wydaje się nam, że mamy monopol na mądrość, i że tylko nasza racja jest tą właściwą. Wytykamy szczegółowo błędy innych, samych siebie uważając za nieskazitelnych. Lubimy pouczać i "nawracać" na dobrą drogę, ale zupełnie nie potrafimy słuchać tak, aby usłyszeć i zrozumieć. Odmienność drugiego człowieka budzi w nas niezrozumienie, zaufanie często mylimy z naiwnością, a lęk przed nowym i nieznanym zazwyczaj wzbudza postawę zamknięcia. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa

Wielokrotnie w naszej codzienności wysunięte profilaktycznie żądło trafia w tych, których drogi w jakiś sposób krzyżują się z naszymi. Żądlimy, zanim pomyślimy czy naprawdę powinniśmy. Ranimy, nie myśląc o konsekwencjach, jakie pozostawia po sobie jedno słowo nasączone jadem. 
Pszczoła może użądlić tylko raz, my robimy to nieustannie. Sprawiamy ból bez zastanowienia. Niszczymy, zamiast budować, i pielęgnujemy w sobie zawiść, bo jest wygodniejsza niż współodczuwanie czy poszukiwanie zrozumienia. Dobre słowo kosztuje wysiłek, złe- uwolnione, wypada jakby tylko czekało na okazję. Rani szybko i dotkliwie, a ból zostaje na długo, czasami latami siedzi w człowieku, wracając echem wtedy, gdy zaczyna zapominać. 
Pamiętaj, że żadne słowo nie jest bez znaczenia. Każde ma moc, z którą wcześniej czy później do nas powróci. I to dobre, i to złe. 
"Często jedno dobre słowo, szepnięte komuś we właściwym czasie, potrafi zdziałać cuda" Monika A. Oleksa. 
O tym też pamiętaj. I używaj tych dobrych, budujących słów, słów mostów częściej niż żądła pamiętając, że jad zatruwa od środka przede wszystkim tego, który żądli, i że zawsze zostawia po sobie ślad. 
Monika A. Oleksa 

Fot. Marcin Piotr Oleksa  

3 komentarze:

  1. Święte słowa, słowo zawsze pozostaje w pamięci, a czasami potrafi zabić. Warto przemyśleć co się pisze i mówi...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak tak Moniko A. Oleksa - Twoje magiczne słowa, wywróciły mój świat do góry nogami „ a miało być tak spokojnie...” :) wiesz oczywiście, co mam na myśli i że zawsze będę Ci za to wdzięczna. Zapomniałam jaki tytuł miał film, o tym że pewien człowiek miał przed domem drzewo i z każdym wypowiedzianym słowem, spadał z drzewa jeden liść, Wiedział, że jak spadną wszystkie liście - umrze. Jak on potem ważył słowa, których kiedyś wyrzucał bezmyślnie miliony z siebie. Czasem sobie myślę, że każdy z nas powinien mieć takie drzewo w środku człowieka, żeby umieć czasami zamilknąć. I jeszcze jedno porównanie mi się nasuwa. Pamiętam takie zdanie z lekcji religii, bardzo dawno temu, że nożem można kroić chleb i zabić człowieka. To tak podobnie jak słowem. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, tak !!! Czasem jedno słowo potrafi zdziałać cuda. Czasem lepiej ugryźć się w język niż odezwać, bo można narobić kłopotów, a po co to komu ? Jak już się nie ma nic do powiedzenia - to lepiej przemilczeć lub po prostu uśmiechnąć się. Gdyby człowiek po wypowiedzeniu raniących słów ginął, na pewno zanim by je wypowiedział - długo by się zastanawiał. Każdy ma jednak wybór - albo warczy i kąsa, albo jest spokojny, cichy, miły. Dobrym sercem i spokojem tez można wiele zdziałać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń