Niejedno imię miłości - spotkanie z młodzieżą



Przygotować dobre spotkanie autorskie jest prawdziwą sztuką, przy czym zaproszony autor jest tak naprawdę tylko połową sukcesu. Reszta to wkład pracy, zaangażowanie, pomysł i otwarte serca tych, którzy są gospodarzami miejsca, w jakim spotkanie się odbywa. Kiedy w chwili spotkania patrzy się z perspektywy autora na poczynione przygotowania, stając się częścią roli wpisanej w ułożony przez kogoś scenariusz, docenia się poświęcony czas i profesjonalne podejście tych, na których zaproszenie odpowiedział. 14 lutego, w wyjątkowy dzień dedykowany miłości, spotkałam się z młodzieżą Zespołu Szkół nr 5 im. Jana Pawła II w Lublinie, opowiadając im o tym, że miłość niejedno ma imię, i przypominając, że każdy z nas bez wyjątku dostał jakiś talent, który naprawdę warto przełożyć na pasję, bo dzięki niej życie człowieka ma prawdziwy smak, niepowtarzalny i wyjątkowy. 



Wyjątkowe było również to spotkanie, dzięki niesamowitym kobietom, które przygotowały je z takim zaangażowaniem, jakiego naprawdę nieliczni są w stanie się podjąć. Moje szczególne podziękowania należą się pani Edycie Libera i pani Basi Stoch-Łukianiuk, za fantastyczny pomysł z balonami, za mądre i stawiające autorowi wysoką poprzeczkę pytania, oraz za tak wnikliwe spojrzenie na moją twórczość i wyszukanie fragmentów doskonale skomponowanych z całością. Drogie Panie, to była dla mnie ogromna przyjemność spędzić ten czas w Waszym towarzystwie, i spotkać się z młodzieżą umiejącą słuchać. 





Spotkanie zatytułowane "Niejedno imię miłości", prowadziła tak naprawdę właśnie ta miłość. Poukrywane w balonikach karteczki naprowadzały na trop, który wraz z młodzieżą odkrywaliśmy i śledziliśmy w odczytywanych i wcześniej przygotowanych  przez panią Edytę i panią Basię fragmentach. Dzięki nim straciliśmy poczucie miejsca i czasu, wędrując po wybrukowanych uliczkach Kazimierza i alejkach Nałęczowa, wspinając się po szczytach Tatr, i wyciszając na opustoszałej plaży w Dąbkach. Zatrzymaliśmy się przy wartościach takich jak przyjaźń, rodzina i partnerstwo - te wszystkie ważne dla nas sfery, w jakich szukamy wzajemności, zrozumienia i akceptacji dla nas samych, takich, jacy jesteśmy. 





Opowiadałam młodzieży o mojej miłości do pisania, i o postaciach, które rodzą się nieoczekiwanie, stając się częścią mojej codzienności na dłużej. Mówiłam o drobiazgach składających się na życie, i o tym, że dzięki nim to życie jest naprawdę piękne i prawdziwe. Do smakowania, tak jak ciasta wypiekane przez moje bohaterki, którymi pachną kartki moich książek. 
W sali czytelni przy ulicy Elsnera obecne były również marzenia. Te cichutkie i jeszcze niewypowiedziane, noszone w sobie jak nieśmiałe pragnienia, i te, po które chcemy sięgać bez względu na to, jakie przeszkody znajdziemy na drodze do ich realizacji. 
Moje wierne pióro nasiąkało klimatem młodzieżowego zasłuchania, zbierając słowa, refleksje i przemyślenia, które wyleją się na papier w odpowiednim czasie, gdy coś zagra mi w duszy, a pióro odpowie na te dźwięki oddając mi pozbierane słowa utrwalone śladem czarnego atramentu. 





"Niejedno imię miłości" utrwalone we fragmencie... 

  
Z najserdeczniejszymi pozdrowieniami
Monika A. Oleksa  


Komentarze

  1. Pięknie ! Trzeba odwagi, by spotkać się z czytelnikami i mówić do nich o codzienności, o swoich odczuciach. człowiek, gdy jest młody - biegnie w życie czasem " na oślep". Nie docenia tego, co po drodze... Ja dopiero w dorosłym życiu, zaczęłam szukać spokoju, by móc usłyszeć swoje myśli, bo w zgiełku miasta nie było to możliwe. Pozdrawiam serdecznie Moniko :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak