wtorek, 16 maja 2017

Śląskie serce jak poducha

Źródło: Biblioteka Lędziny

Świat się nie zatrzymał, a życie toczy się dalej. Wiem, że teraz Mama będzie obecna na każdym moim spotkaniu... zawsze... A moim wiernym Czytelnikom winna jestem relację ze spotkań autorskich na Śląsku... 

Źródło: Biblioteka w Chełmie Śląskim
Po raz kolejny Śląsk udowodnił mi, że ma naprawdę wielkie serce, do którego nie tylko można się przytulić, ale również takie, które pamięta i któryś już raz przyjmuje mnie z tak otwartymi ramionami, że to wzrusza. Miejsca i ludzie. To oni właśnie, ci ludzie, tworzą niepowtarzalny klimat, którym te miejsca przesiąkają, i właśnie dla tych ludzi chce się tam wracać ponownie, odkrywając za każdym razem coś nowego. Chełm Śląski, Bieruń, Lędziny, i tym razem Mysłowice Kosztowy. Cztery przystanki na mojej wiosennej trasie autorskiej po Śląsku, który pomimo wyczuwalnego w powietrzu smogu, jaśnieje serdecznością jego mieszkańców. 

Gościnna Biblioteka w Chełmie Śląskim

28 marca spotkałam się z Czytelnikami Gminnej Biblioteki Publicznej w Chełmie Śląskim, gdzie nowa pani dyrektor, Anna Kocur, chętnie zaprasza kulturę i sztukę do swojej biblioteki, starając się pokazać poprzez spotkania z pisarzami, poetami i ciekawymi ludźmi Śląska, że biblioteka to nie tylko miejsce, gdzie wypożycza się książki, ale przede wszystkim to przestrzeń spotkania człowieka z człowiekiem. Wychodząc temu naprzeciw, wspierana pomocą bardzo energetycznych współpracowników ( w tym miejscu pragnę podziękować pani Barbarze Wanot-Cyron i Monice Kupczak), pani Anna podejmuje wiele nowych inicjatyw, dzięki którym gminna biblioteka rozkwita wraz z wiosną, i myślę, że nie przekwitnie ani jesienią, ani nawet zimą, bo za dużo w tym miejscu energii, aby pozwolić jej "zwiędnąć" :). 

Pani Anna Kocur, dyrektor GBP w Chełmie Śląskim

Bardzo kameralne spotkanie w Chełmie Śląskim wprowadziło mnie w nastrój wyciszenia, z jakim weszłam już w kolejne spotkania w pozostałych bibliotekach. To było dobre, refleksyjne wyciszenie, potrzebne zarówno mnie samej, bym mogła się zatrzymać w codziennym zabieganiu, jak i gościom biblioteki, by mogli spojrzeć wgłąb siebie, dotykając najczulszych strun swojego wnętrza. Pani Aniu, serdecznie dziękuję za to zaproszenie i możliwość spotkania w Chełmie Śląskim, do którego wrócę z ogromną przyjemnością!

Źródło: GBP w Chełmie Śląskie 
Źródło: GBP w Chełmie Śląskim
Źródło: GBP w Chełmie Śląskim



Do Bierunia i do Lędzin nie trzeba mnie zapraszać, bowiem przyjeżdżam tam z tak wielką radością, jakbym wracała do kogoś bliskiego. I nic dziwnego, bo takich mam w tych miasteczkach Czytelników! Słowa jakimi mnie obdarowują w czasie moich tam pobytów, szczere i naprawdę przeze mnie doceniane, staram się zwracać w moich książkach. Sama zostając ubogacona poprzez spotkania , które unoszą moje skrzydła wysoko, oddaję i przekazuję to ciepło i serdeczność dalej, dzieląc się na kartkach moich powieści ludzką różnorodnością, z której mam okazję czerpać, wnikliwie obserwując, uważnie słuchając i zapamiętując - gesty, słowa, wydarzenia i szczerość, z jaką jestem w tych miejscach przyjmowana. Biblioteczna przestrzeń staje się czymś więcej niż jedynie miejscem wypełnionym książkami, a z pozoru zwyczajne spotkanie autora z czytelnikami zmienia się w rozmowę, w czasie której obie strony są jednakowo ważne i wzajemnie się uzupełniają. Nie byłoby pisarza bez czytelnika. Wiem o tym, i naprawdę jestem wdzięczna tym wszystkim ludziom, którzy sięgają po moje książki, pisane wyłącznie z potrzeby serca i pasji silniejszej niż cokolwiek innego. 

Źródło: MBP w Bieruniu

Bieruń przytulił mnie swoją serdeczną atmosferą sprawiając, że spotkanie w MBP, jakie odbyłam 29 marca, było dłuższą chwilą wyciszenia, docenioną również przez obecnego na spotkaniu radnego. Serce mi rosło, gdy mówiąc, widziałam przed sobą tak wiele roziskrzonych oczu i zamyślonych twarzy Czytelników, zatrzymanych nad słowami jakie padały. Ten wczesny wieczór miał w sobie prawdziwą magię. To był taki pochwycony i zatrzymany czas, który zarówno mnie, jak i moim słuchaczom podarował coś bezcennego. I myślę, że patron Bierunia, św. Walenty, miał w tym swój udział :). Bez wątpienia swój udział w przygotowaniu spotkania miały również cudowne kobiety, którym z całego serca dziękuję za to bieruńskie otulenie mnie tak ogromną serdecznością, z której do dziś czerpię i czerpać będę jeszcze długo. Na ręce pani Małgosi Janoty składam podziękowanie za trud podjęty w zorganizowaniu spotkania i za całe ciepło, które czuło się w tej przytulnej czytelnianej sali. Mam nadzieję, że choć w części będę mogła to "oddać" przy następnym spotkaniu!

Źródło: MBP w Bieruniu





Lędziny, pomimo załamania pogody, przywitały mnie wiosennie i z taką temperaturą, od której naprawdę zrobiło się gorąco. Lędziny to nie tylko miejsce najbliższe mi na Śląsku, ale to przede wszystkim ogromna energia ludzi, którą zarażają. Wracam tam jak do przyjaciół i sama jestem tam tak traktowana. I za każdym razem zaskakiwana czymś nowym, z każdą kolejną wizytą poznając bardziej  to miasteczko i wychodząc poza próg biblioteki, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia i pierwszego tam spotkania autorskiego. 
Tym razem zasmakowałam w kuchni "Bohemy", przytulnej restauracji, znajdującej się przy rynku, do której zaprosiła mnie prowadząca lędzińskie spotkanie Agnieszka Kucharewicz. Trudno powiedzieć, co smakowało bardziej - delikatna ryba z szafranowym ryżem czy rozmowa z Agnieszką :). 

Źródło: Biblioteka w Lędzinach
Agnieszka poprowadziła również moje spotkanie 30 marca, zmuszając mnie poprzez wymagające pytania do głębszych przemyśleń i odpowiedzi, które niekiedy mnie samą zaskakiwały. Podobnie jak zaskoczyły niektóre z pytań Czytelników, inne niż zawsze i tak ciekawe, że sama musiałam się dłużej zastanowić i zajrzeć w swoją duszę. "Kim byłaby Monika Oleksa, gdyby nie została pisarką?". "Skąd biorą się w taki sposób kreślone portrety psychologiczne bohaterów?". "Jak znaleźć w sobie tyle cierpliwości, ile Małgosia miała do Sylwii?". I w jaki sposób życie wplata się w kartki książki. 

Agnieszka Kucharewicz i ja - obie zasłuchane w pytania Czytelników
Długo jeszcze po skończonym spotkaniu autorskim nie opuściłam przytulnego wnętrza lędzińskiej biblioteki. To był czas dla moich cudownych Czytelników. Czas na intymne rozmowy, wypicie herbaty, wyciszenie emocji i podziękowanie tym, którzy włożyli swoją pracę i energię, z zaangażowaniem przygotowując to spotkanie. Agnieszce Kucharewicz i Teresie Jagodzie dziękuję za piękny wiosenny wystrój biblioteki, i za zadbanie o najdrobniejsze szczegóły, choćby o to, aby biblioteka pachniała świeżym drożdżowym ciastem z kruszonką, które podano do kawy. Agnieszko, dziękuję za tak dużo dobrej energii, którą emanujesz, za ciekawe poprowadzenie tego lędzińskiego spotkania, za zebranie tylu Czytelników i za propozycję przyjęcia mnie do swojego domu. Takich rzeczy się nie zapomina! 
Pani dyrektor MBP w Lędzinach, Joannie Wicik, dziękuję za to, że drzwi tej biblioteki są dla mnie zawsze szeroko otwarte! 

Moi cudowni lędzińscy Czytelnicy 


Chwile, które cenię najbardziej!
Agnieszka była bardzo dobrze przygotowana do spotkania


Mysłowice Kosztowy, podobnie jak Chełm Śląski, odwiedziłam po raz pierwszy. Pomimo tego, że to było spotkanie z zupełnie nowymi czytelnikami, którzy dopiero poznawali mnie i moje książki, prowadzącej to spotkanie Gabrysi Kotas udało się przybliżyć moją twórczość w taki sposób, że wciągnęłyśmy słuchające nas panie w ciekawą rozmowę o kobietach i ich wrażliwości, skłoniłyśmy do refleksji i podzieliłyśmy się kawałkiem siebie, przeplatając prozę wierszami. 
To było bardzo miłe, piątkowe popołudnie, któremu towarzyszyła piękna, wiosenna pogoda, zupełnie jakby zaciekawione promyki słońca chciały zajrzeć w okna biblioteki, chcąc się dowiedzieć, co też takiego zebrało tam ludzi. 

Biblioteka w Mysłowicach Kosztowach 

Wyjeżdżałam ze Śląska naładowana tak dobrą, pozytywną energią, że jeszcze dziś uśmiecham się, wspominając te dni i te spotkania. Śląskie serce przytuliło mnie poprzez ludzi, kolejny raz obdarowując ciepłem i serdecznością, oraz życzliwością, którą wraz z cudownymi wspomnieniami wkładam do mojej magicznej szkatułki niezapomnienia. 
Gabrysi i Bogdanowi Kotas dziękuję za gościnę i za zaopiekowanie się mną w czasie mojego pobytu na Śląsku. Bernadce Hibszer dziękuję za wspólną kawę i za zaproszenie mnie do prowansalskiego pokoiku na poddaszu, w którym nie sposób się nie zakochać, mając tak romantyczną naturę jak moja:). Oli Urbańczyk - KLIK dziękuję za ubogacającą - jak zwykle!, rozmowę i za czas, który dla mnie znalazła, a Basi Adamek z serca dziękuję za WSZYSTKO!, a szczególnie za długie rozmowy do późnej nocy, oraz ten spokój i wyciszenie, jakie w sobie przywiozłam, i dzięki którym udało mi się skończyć w terminie moją najnowszą książkę bez napięcia, tylko z wiarą, że mi się uda! :) Basiu - dziękuję! 
Śląskie serce jak poducha. Przytulam się do niego z obietnicą powrotu...
Monika A. Oleksa 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz