czwartek, 20 marca 2014

Literackie Czwartki: Czwartkowe obiady odc. 14

Fot. Marcin Oleksa


W pierwszy wiosenny literacki czwartek zapraszam serdecznie na rozmowę ze mną przeprowadzoną przez Sabinkę w ciekawej formie ABC - KLIK


27 MARCA o godz. 18:00 zapraszam na spotkanie ze mną w POZNANIU, w gościnnych progach Księgarni Zysk i S-ka, ul. Wielka 10 (przy Starym Rynku)



Fot. Marcin Oleksa


Czwartkowe obiady, odc. 14 

Telefon zadzwonił zdecydowanie za wcześnie. Eulalia z trudem otworzyła zapuchnięte powieki i poszukała dłonią awanturującą się komórkę. Nie musiała patrzeć na wyświetlacz, aby wiedzieć, że po drugiej stronie usłyszy Bogusię, którą ciekawość wygnała z łóżka tak wcześnie rano. 
- Halo? - wychrypiała, zastanawiając się, dlaczego nie może wydobyć z siebie głosu, a opuchnięte gardło nie pozwala na artykułowanie słów. 
- No opowiadaj! - głos Bogusi był radosny jak trele słowika o poranku. Czy ona w ogóle potrzebowała snu? Czasami Eulalii wydawało się, że Bogusia jest jak żołnierz - zawsze gotowa i czujna, z instynktem zwiadowcy. 
- Nie rozumiem czego ode mnie żądasz - wyszeptała Eulalia, opadając na poduszkę ze słuchawką przy uchu. 
- Szczegółów żądam! - wysyczała Bogusia. - Szczegółów! Wyszłaś razem ze Strojewskim i tyle cię widziałam. Chcę wiedzieć co robiłaś od momentu wyjścia aż do teraz.
- A ty co, śledztwo prowadzisz? - wścibstwo Bogusi czasami bywało mocno irytujące. - Spałam do teraz. Spałam, a ty mnie obudziłaś!
- Sama spałaś? - Bogusia drążyła coraz głębiej i nie zamierzała odpuścić. 
- No a z kim miałam niby spać? - Eulalia powoli przytomniała, ale nadal musiała szeptać i to ją bardzo denerwowało, bo szeptem nie mogła krzyczeć. Nie mogła nawet podnieść głosu, aby dać Bogusi do zrozumienia, że jej pytania są bardzo nie na miejscu. 
- No... - Bogusi nagle zabrakło słów. - Na pewno nie sama. Z Adamem? 
- Bój się Boga, za kogo ty mnie uważasz? - oburzyła się Eulalia. 
- No, na pewno nie za dziewicę - odpowiedziała natychmiast Bogusia. 
- Chciałam cię poinformować, że mamy z Martą umowę, iż żadnych chłopów na noc sprowadzać nie będziemy i pilnujemy tego, aby się z niej wywiązywać. A poza tym w moim wieku to...
- Co w twoim wieku? - Eulalia usłyszała wyraźne rozdrażnienie w głosie przyjaciółki. - Nie mów mi tylko, że w naszym wieku serce nie może nam już zabić mocniej, bo w to nie uwierzę. I powiem ci więcej, Lalka; nie tylko serce może zabić mocniej, ale nogi nadal miękną w obecności mężczyzny, który wciąż patrzy na ciebie jak na kobietę; i mokro się robi nie powiem gdzie. I nie próbuj mi wmówić, że największe emocje, jakie mnie w tym wieku czekają to w kolejce do lekarza, bo zupełnie się z tobą nie zgadzam, słyszysz? ZUPEŁNIE! 
Eulalia westchnęła. Głowa jej pękała, a krzyki Bogusi tylko jeszcze pogarszały jej i tak nie najlepsze samopoczucie. 
- Czy możemy o tym porozmawiać kiedy indziej? - spytała rozpaczliwym szeptem. 
- Możemy - zgodziła się łaskawie Bogusia, powoli wyciszając wzburzone emocje. - Ale nie myśl sobie, że ci odpuszczę. Opowiesz mi ze szczegółami o tym, jak bardzo byłaś wczoraj niegrzeczna, bo sądząc po tym, co wyrabiałaś na parkiecie... 
Eulalia jęknęła. 
- Nie kończ już, proszę. Miej nade mną trochę litości przez wzgląd na wieloletnią przyjaźń. 
Bogusia westchnęła i z niechęcią, która Eulalia usłyszała w tym westchnieniu, rozłączyła się. 
W pokoju zapanowała błogosławiona cisza, w której słychać było przesuwające się po tarczy zegara wskazówki i ich tykanie. Eulalia zamknęła oczy, ale wiedziała, że i tak już nie zaśnie. Telefon Bogusi całkowicie ją rozbudził. Pomimo zmęczenia przetańczoną i prześpiewaną nocą, trzeźwość umysłu Eulalii rozbudziła się razem z nią. Nie umiała ukryć zdumienia, które ogarnęło ją na widok Adama Strojewskiego. Nie potrafiła tez zrobić nic, aby oprzeć się jego magnetyzującemu spojrzeniu, które przyciągało Eulalię do niego jak ćmę światło. Nie pamiętała, czy w ogóle z nim rozmawiała, ale pamiętała doskonale jego dotyk, który parzył i to, że nie wypuścił jej z objęć aż do końca ostatniej piosenki. Po skończonym balu odwiózł ją do domu i pożegnał przed samą klatką pocałunkiem w dłoń, od którego Eulalii zakręciło się w głowie. Teraz też tej głowy nie umiała uspokoić, ale szumiało w niej bynajmniej nie od pocałunków Adama Strojewskiego, ale od nadmiaru alkoholu, z którym przesadziła. Jeden kieliszek za dużo nigdy nie wychodził jej na zdrowie. Szkoda, że nie pamiętała o tym w sobotę.
Eulalia wiedziała, że przespanie całego dnia niewiele zmieni, więc chcąc czy nie chcąc, zwlekła się z łóżka z postanowieniem, że następnym razem będzie dużo mądrzejsza i świadoma tego, co robi i w czyich ramionach spędza wieczór, choćby ostatkowy.  cdn...
Monika A. Oleksa 


Fot. Marcin Oleksa

   
  

2 komentarze:

  1. Wywiad przeczytałam i nawet wzięłam udział w konkursie...bo...lubię konkursy ;-) Eulalia -jak zwykle urocza. Pozdrawiam wiosennie

    OdpowiedzUsuń
  2. Sabinkowe ABC... bardzo mi się spodobało, a na spotkaniu będę wspierać Cię duchowo :) Czekam na dalsze losy Eulalii!
    Pozdrawiam!
    M.J. starszy

    OdpowiedzUsuń