niedziela, 2 marca 2014

Odgłosy domu

Fot. Marcin Oleksa


Pod moją wanną mieszka krokodyl. Jest z nami już tyle lat, że zdążyliśmy się zaprzyjaźnić i przyzwyczaić do odgłosów bulgotania, które wydaje, gdy woda z wanny ucieka do odpływu, a potem biegnie przez rury powodując wielką aktywność naszego krokodyla. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że jest to pani krokodylowa, bo mój synek po wieczornej kąpieli usłyszał małego krokodylka. Prawdopodobnie mamy więc pod wanną całą rodzinę:) 
Krokodyla wymyślił Miłosz. Dzieci boją się nieznanych i niepokojących dźwięków, szczególnie gdy przebywają same w jakimś pomieszczeniu. Aby złagodzić ten strach, oswajają przerażające dla nich odgłosy; podobnie jak my, kobiety, oswajamy przestrzeń wokół siebie. Nazywając coś nieznajomego i identyfikując to po swojemu, zarówno dzieci jak i my, dorośli; czujemy się z tym pewniej. Krokodyl pod wanną jest zdecydowanie mniej przerażający niż nieznane bulgotanie z rur, które może być wszystkim - potworem, którego podsuwa bogata wyobraźnia dziecka; skrzydlatym smokiem; złośliwym trollem czy pająkiem gigantem, który zdecydowanie nie jest przyjacielem dziecka. Ani kobiety:) Oswojony krokodyl, którego da się nazwać po imieniu sprawia, że czujemy się w jego obecności bezpiecznie, a strach zamyka wielkie oczy i zasypia. 
We własnym domu, wypełnionym pozorną ciszą, czujemy się bezpiecznie, podobnie jak mój synek w łazience, bo potrafimy nazwać każdy dźwięk, który nas otacza. Gorzej jest w obcych miejscach, z którymi zostajemy sam na sam. Pamiętam jak wiele lat temu opiekowałam się mieszkaniem mojej cioci i wujka podczas ich wakacyjnej nieobecności. Dźwięki obcego domu, który bez bliskich ludzi tuż obok, nagle stał się wrogi i niechętny do przyjęcia kogokolwiek, nie pozwalały mi zasnąć w nocy. Ciemność przerażała, bo za dużo w niej widziałam i za dużo słyszałam w odgłosach, których nie umiałam zidentyfikować. Dom, który zawsze witał mnie ciepłem bliskich osób i przyjmował z radością, nagle zaczął na mnie warczeć, jakby chciał mi uświadomić, że nie należę do tego miejsca i jestem tu intruzem. Do dziś pamiętam ten strach, który towarzyszył mi każdej nadchodzącej nocy, kiedy sen nie nadchodził, a ja zaciskałam mocno powieki udając, że mnie tam nie ma. 
Podobny strach towarzyszy nam przed każdym nowym doświadczeniem, którego nie znamy i po którym nie wiemy, czego oczekiwać. Życie nieustannie stawia przed nami wyzwania, z którymi chcąc czy nie chcąc, musimy się zmierzyć. Każda nowa i nieznana sytuacja powoduje strach, bo nie wiemy, czego się po niej spodziewać. Boimy się tego, jak to będzie i czy sobie z tym poradzimy. Czasami strach przed nowym jest tak wielki, że tracimy szanse, które podsuwa nam życie. Nie wykorzystujemy ich, bo się ich boimy. Boimy się odrzucenia; porażki; ośmieszenia. Boimy się niepowodzenia; tego, że nasz uporządkowany świat wywróci się do góry nogami, a my stracimy pewność powtarzalności i przewidywalności zdarzeń, nad którymi lubimy mieć kontrolę. A przecież nowe nie musi oznaczać złe. Poza tym mamy wolną wolę i prawo wyboru, dzięki czemu możemy podjąć wyzwanie, lub z niego zrezygnować, jeśli nie czujemy się na siłach je unieść. Jeśli nawet coś obejdziemy, bojąc się podejść do tego zbyt blisko, życie i tak nas obdaruje kolejną niespodzianką, mniej lub bardziej pożądaną, nieoczekiwaną, nową. Warto wyciągnąć po nią rękę, bo nigdy nie wiadomo co, lub kogo znajdziemy po drugiej stronie. Jeśli tylko damy się poprowadzić życiu i zawierzymy swojemu sercu i intuicji, czasami wbrew rozsądkowi, pokonując strach, który nam towarzyszy; możemy zostać obdarowani czymś niepowtarzalnym. warto więc w każdym nowym wyzwaniu i doświadczeniu dostrzec krokodyla, którego udomowimy i pamiętać, że strach przed tym, czego się boimy jest silniejszy niż sama sytuacja, która nas przeraża. Wskazówka doskonałości: "To, czego się boisz jest mocniejsze od ciebie, w przeciwnym razie nie obawiałbyś się tego. Czyń więc zawsze to, czego się boisz." 
Monika A. Oleksa  

Fot. Marcin Oleksa

4 komentarze:

  1. Odwaga nie jest brakiem odczuwania strachu, ale pokonywaniem go. Nieustannie za każdym zakrętem życia czeka nas niewiadoma. Można się bać, można czekać i... można żyć. Tak po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem sympatyczny ten Wasz krokodyl-już go polubiłam :-). W moim domu jest masa przeróżnych dziwnych odgłosów. Masz rację Moniko ,że -oswojone..teraz przypomniało mi się jak koleżanka przychodziła podlać kwiatki, kiedy byliśmy na wczasach.. wtedy powiedziała "raz- i więcej już mnie nie proś"..Ciekawe czemu :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno temu do domu moich rodziców włamał się złodziej i niestety oprócz pieniędzy i kilku innych drobiazgów, ukradł też mój spokój - od tego czasu nie czułam się zbyt bezpiecznie w dosyć dużym domku rodziców. Złodziej był na tyle perfidny, że włamał się z nocy, gdy wszyscy spaliśmy w swoich łóżkach. Na szczęście w naszym obecnym mieszkanku nie odczuwam tego strachu i mam nadzieję, że tak pozostanie. Natomiast tajemnicze odgłosy znam bardzo dobrze i w naszym mieszkaniu też mamy jakieś krasnoludki, które stukają nam w szafie, czasami przewracają ramki ze zdjęciami... :) Gorąco pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Moniko jeszcze przed północą z życzonkami śpieszę z okazji mijającego właśnie Dnia Pisarza.
    Niekończącej się liczby wydanych książek i jeszcze wiekszej liczby wiernych czytelników życzę :-)

    OdpowiedzUsuń