czwartek, 4 czerwca 2015

Literackie Czwartki: Czwartkowe obiady, odc.34

Fot. Marcin Piotr Oleksa  

Jadzia obudziła się z uczuciem wewnętrznego spokoju i nieuchwytnego szczęścia, które zajrzało do pokoju wraz ze słonecznymi promieniami. Przeciągnęła się i cichutko, aby nie zbudzić śpiącej jeszcze Heleny, wstała i wymknęła się do łazienki, po drodze natrafiając na przyjaźnie nastawionego foksteriera, który najwyraźniej od samego rana był w nastroju do zabawy. 
- Piesku Teodorku, chętnie zatrzymałabym się przy tobie na dłużej, ale jeszcze musimy być cicho, bo jak za wcześnie obudzimy Bogusię, będzie potem przez cały dzień zrzędliwa i marudna - powiedziała Jadzia, obdarowując psa porcją pieszczot, o które się dopominał, a potem ostrożnie zeszła po schodach, znikając w łazience na dobrą chwilę. 
Kiedy wyszła, w wejściu do kuchni pojawiła się uśmiechnięta gospodyni, która przywitała Jadzię energetycznym "Dzień dobry", i wręczyła jej szklankę z napojem miodowym do wypicia przed śniadaniem. 
- Proszę pić małymi łyczkami, wtedy działa najskuteczniej. 
Jadzia posłusznie przyjęła szklankę, dygając jak mała dziewczynka. - Co prawda jestem jeszcze w koszuli nocnej, ale czy mogłabym przysiąść tu z panią w kuchni na chwilę? 
- Oczywiście, zapraszam. - Gabrysia wskazała dłonią na nakryte do śniadania miejsca przy stole. - Czy śniadanie podać pani już teraz, czy poczeka pani na koleżanki? 
- Poczekam, zjemy razem. Pewnie też już niedługo wstaną. Tak tu u państwa spokojnie i cicho...
- I o to chodzi, żeby panie odpoczęły od miejskiego gwaru i wywiozły ze sobą ten spokój z Anielskiego Siedliska. 
Jadzia westchnęła, upiła łyk miodówki i zapatrzyła się przed siebie, na okno, za którym zaczynał się nowy, pełen niespodzianek i dobrych chwil dzień.

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Eulalię powitał esemes, po przeczytaniu którego uśmiechnęła się promiennie, przeciągając rozkosznie. Ten uśmiech trafił do Bogusi, która jednak nie miała wątpliwości dla kogo był przeznaczony. 
- Przestań się tak rozanielać, bo zaczyna mnie mdlić od tej słodyczy, która unosi się w powietrzu. 
Eulalia uśmiechnęła się jeszcze promienniej i wyjrzała przez okno. 
- Świat jest taki piękny! - odpowiedziała przyjaciółce, spoglądając na Ławki z wysokości pierwszego piętra. 
- A miłość ogłupia, bez względu na to, czy masz lat dwadzieścia czy sto dwadzieścia. - Bogusia odszukała porzucone pod łóżkiem ciapy i wsunęła bose stopy w przyjemny chłód góralskich kapci. 
- Nie ogłupia, tylko sprawia, że patrzysz na życie z innej, bardziej kolorowej perspektywy i nie przejmujesz się pierdołami. 
- Do czasu, kiedy moment zauroczenia minie i nie zaczniesz się zamartwiać, czemu nie dzwoni i nie pisze, a twoja bujna wyobraźnia będzie ci podsuwać obrazy, których nie będziesz chciała oglądać, a które będą, jak natrętna mucha, powracały, drażniąc i irytując. 
- Lewą nogą wstałaś, czy co? - Eulalia wzruszyła ramionami, zastanawiając się po raz nie wiadomo już który, co tak naprawdę połączyło ją z tak różną charakterem Bogusią, i na czym polega fenomen ich wieloletniej przyjaźni. 
- Zazdrosna jestem i tyle! - Bogusia przygładziła potargane snem włosy. - Staszek takich esemesów do mnie nie pisze i w ogóle rzadko mówi o uczuciach. W zasadzie to w ogóle o nich nie mówi - ostatnie zdanie dodała już ciszej, jakby w zamyśleniu. 
- Oj, bo Stanisław jest starej daty. - Eulalia odwróciła się od okna i spojrzała na przyjaciółkę cieplej. - Bez urazy, ale Adam jest o ponad dekadę młodszy od Staszka i ze względu na aktywność zawodową musi być w temacie nowinek technologicznych. A Stanisław swoją miłość do ciebie wyraża w uprawianych na działce ekologicznych warzywach i owocach, którymi cię karmi, nie wspomnę już o kwiatach, które przynosi ci z działki co drugi dzień. 
- Sama przyznasz, że romantyczne to nie jest. - Odpowiedziała sarkastycznie Bogusia. 
- A od kiedy to ty jesteś romantyczna? 
Bogusia machnęła ręką i podniosła się z łóżka. 
- Każdy choć raz w życiu chciałby być - mruknęła. - A tak w ogóle to włóż coś na siebie, bo chyba nie zamierzasz pokazać się naszemu gospodarzowi w tej kusej koszulce?
- A, fakt! - Eulalia pochwyciła lekki szlafroczek, porzucony wczoraj wieczorem na oparciu krzesła i otuliła się nim, zakrywając wszystkie kuszące części kobiecego ciała. 
Schodząc na dół tuż za Bogusią, Eulalia pomyślała jeszcze, że to będzie dobry dzień i postanowiła cieszyć się nim jak mała dziewczynka w niej, którą całkiem niedawno w sobie odkryła. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa
   
- Powiem ci, kuzynko, że te moje letniczki coraz bardziej mnie niepokoją. - Gabriela siedziała w swoim ulubionym, anielskim pokoju, popijając popołudniową kawę i wykorzystując tę chwilę na telefoniczną rozmowę z bliską kuzynką. Cztery damy wyruszyły po obiedzie na obchód Ławek, Gabrysia mogła więc wykorzystać ten czas dla siebie i postanowiła podzielić się wrażeniami z kimś bliskim, a kimś takim była właśnie kuzynka Basia. 
- Znowu ci Bogdana do lasu wyciągnęły? - spytała wtajemniczona w wydarzenia wczorajszego dnia, Basia. 
- Nie, od Bogdana na szczęście już nic nie chcą, zachwycają się jedynie wszystkim, co zrobi - jego jajecznicą, tym jak rąbie drzewo do kominka, grzybami, jakie potrafi znaleźć w lesie, gdy inni wracają z pustymi koszami - wczoraj jadły zupę grzybową i były bardzo podejrzliwe, więc Bogdan zapewnił je, że sam te grzyby nazbierał, a na czym jak na czym, lecz na grzybach to on się zna. 
- Uwierzyły? 
- Wierzą w każde jego słowo i patrzą na niego maślanymi oczami! Widocznie zdobył już ich zaufanie w tej drodze przez mysłowickie lasy. Na mnie wciąż patrzą nieufnie i mojej jaglanki na słodko żadna dzisiaj nie chciała spróbować, a na propozycję masażu stóp to tylko jedna przystała z ochotą - umówiłyśmy się wieczorem, jak wrócą z tego spaceru. Pozostałe się wykręciły jak na razie, a jedna to tak zbladła, że aż wody musiałam jej podać. Zadała mi też dziwne pytanie o kąpiele borowinowe. 
- Może im jakieś spa obiecałaś? - dopytywała podejrzliwie kuzynka. 
- Ależ skąd! Obiecany miały tylko sielsko-anielski klimat, spokój, ciszę i refleksologię na życzenie. 
- Widocznie sobie nie życzą, daj im czas. 
- No daję, daję - mruknęła Gabrysia. - I patrzę z pobłażaniem na to, jak zachwycają się wszystkim. Ty wiesz, kuzynko, że one dzisiaj gadały z kurami? Jedna z nich szczególnie, Eulalia - ciekawe imię, prawda? 
- Nie zbaczaj z tematu. Ciekawe i ładne, ale co z tą Eulalią? 
- Najpierw dygnęła przed moimi kurami i ładnie się przedstawiła, a potem spytała, jak one mają na imię. Zaskoczyła mnie zupełnie! 
- Ty, Gabrysia, to może powinnaś je nazwać, co? 
- Chyba nie zdążę, bo letniczki same powybierały sobie kury i nadały im imiona. Mam więc w swoim kurniku Rozalkę, Marcelinę, Zdzisławę i Melanię. 
- Gabrysia, to cenę jajek powinnaś podnieść, bo teraz to tak jakbyś arystokratki w kurniku hodowała. A czy one je odróżniają? 
- Podobno tak, bo wybrały kury z cechami charakterystycznymi, ale zobaczymy jutro, jak wszystkie naraz rzucą się na jedzenie. 
- Ciekawe czy teraz kury będą ci się lepiej czy gorzej niosły? - Gabrysia wyraźnie usłyszała w głosie kuzynki rozbawienie. 
- Na pewno ci o tym doniosę. - Obiecała. 
- A Kubę już widziały? 
- Jeszcze nie. Muszę mieć przecież w zanadrzu dla nich jakieś niespodzianki. - Gabrysia upiła łyk kawy, która już nieco przestygła. 
- Dziadka jeszcze masz. Ciekawe czy je polubi? 
Gabrysia zamyśliła się. Anielskie Siedlisko zapełnione było duchami przodków, którzy otaczali opieką tutaj zamieszkujących, czasami potrafili jednak narozrabiać i tego Gabrysia się obawiała. 
- Przyjedziesz, kuzynko, na niedzielny obiad? Będzie ryba Bogdana, a potem grilla w ogródku zrobimy.
- Jestem tak ciekawa tych twoich letniczek, że przyjadę na pewno! - odpowiedziała Basia, a Gabrysia uśmiechnęła się do swoich aniołów, których figurki stały i siedziały na zawieszonych na ścianie półkach. 
"To będzie niewątpliwie ciekawy czas" - pomyślała, żegnając się z kuzynką i odkładając telefon. Dopiła kawę i podniosła się, aby przygotować wszystko na masaż dla Heleny, której stopy aż podskakiwały z radości na myśl o dopieszczeniu. cdn...
Monika A. Oleksa 


Fot. Marcin Piotr Oleksa

9 komentarzy:

  1. Ale się zaroiło w Anielskim Siedlisku :) Miło jest wypić poranną kawę w towarzystwie. Nasz "Pensjonat" nabiera coraz bardziej realnych kształtów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się, Gabrysiu, że jak się tak zaroi od ludzi w Anielskim Siedlisku, nie będę miała gdzie się zatrzymać, jak przyjadę na śląskie spotkania autorskie na jesieni:))). Zawsze jeszcze zostaje Kuzynka:)
      Pozdrawiam z przepięknych Tatr:)))
      M.

      Usuń
  2. No masz! Co te emerytki nie wymyślą? :) Z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co one jeszcze wymyślą to sam wiesz... również poczułeś ich obecność i wiesz, że są nieprzewidywalne:) A Twoje poczucie humoru uwielbiam! Szczególnie to na górskich szlakach:)))
      CMOK!
      Mama

      Usuń
  3. Dziękuję bardzo Pani za wpis! Cudownie to czytać! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie słowa dają motywację do wsłuchiwania się w nieustanne "paplanie" moich bohaterek:) Dziękuję i będę się starać, aby nie zawieść moich cudownych Czytelników.
      Pozdrawiam bardzo ciepło!
      M.

      Usuń
  4. Ten sarkastyczny opis etapów uczucia jaki zaprezentowała Bogusia, to chyba ma coś prawdy w sobie ;) szalone kobiety! ale jedna bez drugiej żyć nie może :)
    Brakowalo mi tych czwartków z Tobą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jesteś i widzę twój uśmiech:) Gdybyś zobaczyła mój, jak dostrzegłam Twój powrót! Pomimo tego, że sama je stworzyłam, uczę się od nich życiowej mądrości i coraz więcej jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować. Już nie szarpię się z życiem tak, jak kiedyś, tylko przyjmuję każdy dzień ze wszystkim ,co mi przynosi.
      Wiesz, że prawdopodobnie wybieram się na Krakowskie Targi Książki w październiku? Myślisz, że znalazłabyś czas na wspólną kawę?
      Ściskam cię mocno!
      M.

      Usuń
    2. Oczywiście, że znajdę czas! :) Moniko, być może będę w Lublinie pod koniec lipca, albo początek sierpnia. To na razie nie jest pewne, ale jakbym była i gdybyś znalazła czas na kawę gdzieś na mieście byłoby mi bardzo miło.

      Usuń