Świąteczna bajkolandia - część druga

Fot. Marcin Piotr Oleksa
    Mikołaj znalazł mi wolny pokój i powiedział, że chce zostać chwilę sam. Pokój był obszerny, z renesansowymi meblami uwydatniającymi jego piękno. Na półkach stały przytulanki i samochodziki, a na ścianie tykał kolorowy zegar. Święty Mikołaj wrócił po kwadransie i zaproponował byśmy poszli do jego pracowni zabawek. Po drodze nie spotkaliśmy nikogo, tylko pustkę i samotność.
   Pracownią okazał się duży, czerwony budynek ozdobiony światełkami dookoła. Weszliśmy przez szare drzwi. Troszkę skrzypnęło, i po chwili ukazało nam się miliony mechanizmów, toreb i przepięknych zabawek dla dzieci płci obojga. 
- Przepięknie tutaj! - wyznałem. Mikołaj nie odpowiedział. Podszedł do maszyny z numerem 2 i wcisnął pewien guzik. Maszyna zaczęła działać!
- To twoje zadanie - rzekł spokojnym głosem - Musisz pod nieobecność elfów pakować prezenty.
- To bardzo łatwe Mikołaju! Tylko pakujesz prezent i już!
- Nie powiedziałbym. Co więcej mówić... zaczynaj!
- Co?! Ju... ale... - nie dokończyłem, bo Święty Mikołaj już zniknął za drzwiami pracowni. Zacząłem więc pakować. Okazało się, że to wcale nie jest takie proste, jak mi się początkowo wydawało. Spociłem się niemało przy tej robocie, aż w końcu odpuściłem. Poczekałem z 5 minut i zacząłem dalszą pracę. Wkrótce Mikołaj wrócił z worem pełnym prezentów.
- No! Mam nowy ładunek, więc może będziesz się sprężał? Święta już tuż tuż!
- Ale Mikołaju... to jest za trudne. Użyj swoje magii i wszystko będzie zrobione w mig!  
- O nie, Franciszku! Tak nie mogę zrobić. Do tego właśnie są moje elfy. Gdybym wszystko robił mocą, straciłbym siły, a magia Bożego Narodzenia straciłaby radość i harmonię.
- Rozumiem - odparłem z żalem i znowu rozpocząłem pakowanie prezentów w ładne torebki i siatki z wizerunkami reniferów, Mikołaja i Śnieżynek. Dalsza część to same nudy, więc opowiem co się stało po tym. Otóż Święty Mikołaj przedstawił mi swoje renifery.
- Oto Bzyczel, Gwiazda, Choinka, Kometa, Alfa, Beta, Fala i mały Rudolf. Prawda, że wyglądają słodko? 
Potem pobawiłem się w chowanego z reniferami, które trochę nauczyły mnie swojego języka. Było świetnie dopóki... Mikołaj nie powiedział żebym poszedł z nim wkładać do wora prezenty. Robiliśmy to trochę za długo (może z przemęczenia?), dlatego Mikołaj zawołał mnie na odpoczynek do mojego tymczasowego pokoiku. Dzień na Biegunie Północnym trwa o wiele godzin dłużej niż w Polsce. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa
  
   W moim pokoiku było bardzo mało rzeczy do robienia. Moją uwagę przyciągnęła tajemna szafa, postawiona na końcu pomieszczenia. Wyjrzałem przez okno. Mikołaj właśnie napajał renifera, więc miałem czas. Podszedłem do szafy. Lekko pociągnąłem za klamkę i ujrzałem... listy. Listy do Świętego Mikołaja! Ustawione były alfabetycznie, więc poszukałem litery "F". Ale... coś było nie tak. Co chwilę znikały pojedyncze listy, jakby ktoś lub coś je zabierało.
- Muszę powiedzieć o tym Mikołajowi! I to szybko!
Lecz Mikołaj był tuż obok.
- Dzieje się już tak od tygodnia. Bez elfów dzieciaki na całym świcie przestają wierzyć. 
- To bardzo smutne Mikołaju! Ja nigdy nie przestanę wierzyć! Obiecuję!
- Właśnie to mnie niepokoi...
Dalszą część rozmowy przerwał nam donośny głos reniferów. Szybko tam pobiegliśmy. Renifer "Gwiazda" pokazał Mikołajowi holograficzny obraz pewnej opuszczonej fabryki. Na dole obrazu widniał adres: Nowy Jork, Brooklin. Obraz holograficzny zniknął, a Mikołaj rzekł:
- Już czas ich uratować. Kometa! Zawołaj wszystkich do sań! 
Potem zerknął na mnie i zdecydował, byśmy wzięli większe sanie. Tak też się stało. Wyruszyliśmy w nocy, kiedy rzadko ktoś wygląda za okno. Prawdę mówiąc to... ja nigdy nie byłem za granicą, a aż do Nowego Jorku?! Trochę daleko... Lecieliśmy pod chmurami. Zobaczyłem między innymi Empire State Building, wytwórnię komiksów Marvela, Zoo, Statuę Wolności i inne cudowne miejsca Ameryki. W końcu dotarliśmy na Brooklin. Ujrzałem tam ogromny, stary, wymalowany graffiti budynek. Czytałem w "Księdze pięknych miast" o Manhattanie. Była tam też wzmianka o Brooklinie. Ale nikt nie wspomniał, jak wielkie zło się tam czai i ile krzywdy może zrobić światu i wszystkim dzieciom.
Cdn. 
Miłosz Oleksa  

Czy dzieci dostaną prezenty na czas?

Komentarze

  1. Akcja taka, że oderwać się nie można :) Ale się dzieje u tego Mikołaja, a myślałam że on jest takim spokojnym staruszkiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie mogę się doczekać rozwiązania historii Franciszka i Mikołaja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowych, Wesołych Świąt, spełnienia marzeń, samych sukcesów i realizacji celów oraz wszystkiego najlepszego Nowym Roku.:-)

    Pozdrawiam,
    www.kosmetykiani.pl

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak