sobota, 12 grudnia 2015

Świąteczna Bajkolandia

Mikołaj i Śnieżynka

Te święta były dla mnie wielką przygodą. A wiecie dlaczego? Pewnie nie, dlatego opowiem Wam tę historię od początku... 
Nazywam się Franciszek i mieszkam w Lublinie. Jestem pasjonatem książek fantasy i ciekawych filmów, ale im jestem starszy (a mam już dziesięć lat!), coraz częściej zastanawiam się, kto i po co wymyślił szkołę...
Ale do rzeczy. Wierzę w Świętego Mikołaja, ale coś już podejrzewam... Dnia 20 grudnia rankiem, wybrałem się z tatą kupić choinkę. W naszej rodzinie to tradycja - żywe i pachnące lasem drzewko, kupowane przed samą Wigilią. Po południu wspólnie z mamą i tatą oraz moim bratem ją ubraliśmy w kolorowe bombki i iskrzące światełka. Dalszej części przygotowań nie będę w tym miejscu opowiadał, bo ta historia ma być ciekawa, a nie nudna jak opwiadanki wujka Heńka.
Gdy położyłem się do łóżka, zmęczony po całym dniu pełnym przedświątecznych wrażeń, czułem, że nie zasnę. Doskwierało mi jakieś dziwne uczucie, coś jakby radość i smutek równocześnie. Nie potrafiłem tego zrozumieć. Nagle, w ciszy nocy, usłyszałem ciche dzwoneczki za oknem. Gdy spojrzałem tam zaciekawiony, ktoś złapał mnie za ramię i... zobaczyłem tylko ciemne plamy. Wszystko zniknęło w mroku. 

Tajemniczy Gość zawsze potrafi zaskoczyć, niespostrzeżenie zostawiając prezenty pod choinką

Obudziłem się, leżąc na mokrym materacu. Tym materacem okazał się śnieg! Najprawdziwszy! Nade mną stał... Mikołaj? Również najprawdziwszy! Tak, to na pewno był on! Wszędzie rozpoznałbym jego gęstą, srebrną  brodę, nie taką jak tych podrobionych Mikołajów z centrum handlowego. 
Nic nie mówiłem. Mikołaj pomógł mi wstać, wziął mnie za rękę i zaprowadził do chaty, stojącej na pobliskim wzniesieniu. 
W środku chata wyglądała normalnie, jak proste, zwyczajne mieszkanie. Jedna rzecz tylko się wyróżniała - duży obraz, powieszony nad sofą, który przedstawiał Mikołaja i mnóstwo małych ludków ze spiczastymi uszami. 
"Pewnie elfy", pomyślałem. Mikołaj westchnął. Podszedł pod obraz i lekko go przytulił. 
- Jeszcze wczoraj wszyscy byli ze mną, a dzisiaj nie ma żadnego - powiedział św. Mikołaj, spoglądając na mnie smutno. Nie mogłem się powstrzymać i zapytałem: 
- Gdzie są wszystkie elfy? Nie tak wyobrażałem sobie Biegun Północny i Miasteczko Świętego Mikołaja. 
- Podły Nick Salefens porwał wszystkie moje elfy i uwięził je w swojej pracowni. Chce zepsuć wszystkim dzieciom święta i pozbawić je magii, dzięki której przez te kilka dni, świat staje się lepszym miejscem na ziemi. - W tym miejscu Mikołaj zamilkł i położył rękę na moim ramieniu. - Franciszku, jesteś moją jedyną nadzieją!  CDN...
Miłosz Oleksa 

Czy Franek pomoże Mikołajowi? Cd już wkrótce...
       

2 komentarze:

  1. Miłosz pisze - znaczy- niedługo Święta :) Kevin i Miłosz to już taka świąteczna tradycja :) Buziaki dla autora tego cudnego opowiadania, czekam na ciąg dalszy

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na ciąg dalszy i już się nie mogę doczekać Świąt!

    OdpowiedzUsuń