Serce przytulone do serca

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Człowiek nie potrafi żyć bez człowieka. Człowiek nie potrafi zdefiniować siebie bez drugiego człowieka. Człowiek został stworzony dla człowieka. 
Prawda prosta, a często zapominana w czasach, gdy człowiek wciąż człowiekowi wilkiem, a przykazanie: "Nie będziesz pożądał żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego", wydaje się niezrozumiałe i zbyt zawiłe, aby się do niego stosować. 
W świecie, który stawia na posiadanie i wypycha "ja" przed szereg, docenia się ludzi, którzy czują i myślą podobnie, pielęgnując prawdziwe wartości - te, które stały się fundamentem miłości i przyjaźni, definiowanych sercem. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Nie trzeba wiele i nie trzeba często, aby spotkanie kogoś, kto jest ci bliski, umocniło, nadało sens nadchodzącym dniom i pokolorowało te, które dostało się w prezencie. Nie trzeba wiele, aby przytulone do serca serce zabiło wdzięcznością, oddając dobro, którym zostało obdarowane. 
Nie potrzeba wielkich nakładów czasu, ani częstych rozmów, aby docenić bezinteresowną bliskość i czyjeś zatroskanie, do którego uprawnia szczera przyjaźń i miłość, w której nie ma egoizmu. Szczęśliwy ten, o kim ktoś inny, zupełnie o to nieproszony, wspomni w modlitwie i obejmie ciepłą myślą. Szczęśliwy jest człowiek, którego imię inni wypowiadają z łagodnym uśmiechem, rozjaśniając się przy tym od środka. Naprawdę nie trzeba wiele, aby przytulić serce do serca; wysiłku wymaga jedynie pielęgnacja tej relacji dobra z dobrem, czyniona jednakże z ostrożnością, aby nie zostawić przesytu, który zacznie się niezdrowo odbijać. 
Całkiem niedawno Marcin i ja dostaliśmy od życia prezent - spotkanie z morzem i z ludźmi, do których przykleiło się moje serce, fizycznie odczuwając to, że tęsknota boli. 

To nie morze jest w Dąbkach najważniejsze, ale ludzie... 
Wycieczka na przekop - kolejne wspomnienie zamknięte w sercu
To ludzie tworzą klimat miejsc, do których chcemy wracać

Wystarczyło kilka dni, aby naładować się słoneczną energią płynącą z serca do serca, i aby zaczerpnąć tej wiosennej radości na kredyt od tych, za których dziękuję Panu Bogu. Stanęli na drodze mojego życia tak cichutko i niepozornie, a pozostali w nim z całym swoim bogactwem, które w nich odnalazłam, i z którego czerpię dzięki przyjaźni, którą mnie obdarowali. Marysia i Franek. Ela i Zbyszek. Andrzej Pęcherzewski. Alicja. Ania i Stanisław - nadmorscy Górale:). Imiona, wymawiając które, rozświetlam się od środka. Ludzie bliscy jak najbliżsi. Ci, którzy uczynki miłosierdzia czynią nieświadomie - przyjmując do domu, karmiąc głodnych, pojąc spragnionych, pocieszając, umacniając, będąc. I sama nie wiem, co cieszyło bardziej - bliskość morza czy ludzi; przywitanie z Dąbkami, czy z tymi, którzy są w to miejsce nierozerwalnie wpisani. I zupełnie nieważna była długość wspólnie spędzonego czasu ani ilość słów, które padły. Najważniejsze było właśnie spotkanie i spojrzenie - długie, spokojne, zaglądające w duszę i przytulające mocniej niż uścisk. Serce przytulone do serca, tak jak przytulone do siebie pszczoły, które mieliśmy okazję popodglądać na Pasiece Przy Lesie, na którą zabrali nas Mistrzowie Pszczelarstwa, Anna i Stasio Góralowie. 


Pasieka Przy Lesie. Stąd co roku przywożę wiele słoików miodu :) 
Przerośnięte pszczółki :) 
Opowieści Stasia o pszczołach mogę słuchać godzinami!

Pomimo obaw przed zbyt bliską znajomością z pszczołami (miód uwielbiam, a dzięki Ani i Stasiowi potrafię rozróżnić ten dobry od oszukanego; pszczoły natomiast bardzo szanuję, ale wolę im się przyglądać z daleka :D), pobyt na pasiece był fantastycznym czasem, a to, czego się tam dowiedzieliśmy o życiu i zwyczajach pszczół i pszczelarzy :), jest bezcenne! Podobnie jak rozmowy i spotkania, które traktujemy jak dar. 
Zaledwie kilka dni, a tak wiele przywiozłam w sobie spokoju i równowagi, oraz radości życia, którą odnajduję właśnie tam - nad polskim Bałtykiem, w bliskości tych, przy których moje serce odpoczywa, przepełnione wdzięcznością i miłością. Moi najmilsi - Marysiu, Franku, Elu, Zbyszku, Andrzeju, Aniu, Staszku - dziękuję za to, że jesteście! I dziękuję Panu Bogu za to, że postawił Was na drodze mojego życia wiedząc, kim się dla mnie staniecie. 
Monika A. Oleksa

Serce przytulone do serca 
Wspólny czas, który przywrócił spokój i równowagę...
... a w tle morze, opowiadające swoją historię
Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Komentarze

  1. Moniś - słowo daję - nie wierzę... w to że byłaś taka odważna, Przyznaj się - pszczoły były w tym czasie na wybiegu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pszczoły były, Gabrysiu, w ulach i przy ulach, ale Stasio zapewnił mnie, że one teraz mają okres godowy i zajęte są sobą, więc z lekkim niepokojem pozwoliłam ubrać się w kombinezon i uległam namowom Stanisława i Marcina, aby zobaczyć na własne oczy żółty pyłek przynoszony na pszczelich nóżkach. Naprawdę go widziałam! Żółte kuleczki na nóżkach pracowitych pszczółek, których nie sposób przecenić. Cudowny czas... Krótko, ale bardzo intensywnie.
      Ale teraz już wiem, skąd pochodzi miodek, który jemy codziennie:)
      Buziaki!
      M.

      Usuń
  2. Pięknie napisałaś o potrzebie bliskości z innymi ludźmi.Ja też zawsze się cieszę jak dziecko, kiedy spotkam na swojej drodze dobrych, serdecznych ludzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest niesamowite, w jak zadziwiający sposób spotykamy na drodze swojego życia ludzi, którzy z pozoru wydają się zwyczajni i jesteśmy pewni, że przejdziemy obojętnie, a jednak coś sprawia, że zatrzymujemy się przy sobie, obdarowując wzajemnie czymś pięknym. Bliskość człowieka potrzebna jest człowiekowi, trzeba tylko umieć postawić granicę, bo zdarza się tak, że ludzie wykorzystują dobro i czerpią tylko dla własnej korzyści.
      Pozdrawiam Cię, Basiu, ciepło i wiosennie:)
      M.

      Usuń
  3. Też podchodzę do pszczół z dystansem. :)
    Szkoda, że nie uda nam się w tym roku spotkać w Dąbkach, ale życie jest pełne niespodzianek, więc może gdzieś indziej nasze drogi się skrzyżują.
    Dziękuję za kartkę i piękne słowa.
    Pięknie wyglądasz. Morze Ci służy, i to bez względu na porę roku. A może to to wspaniałe towarzystwo na Ciebie tak działa. :)
    Wyczekuję premiery najnowszej książki. Postaram się niebawem skrobnąć jakiegoś maila. Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny portret przyjaciół:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak