Just share it!

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Have you ever wondered that any single act we do - no matter good or bad; doesn't remain unnoticeable, but it always comes back? And we never know when and where from it will arrive. 
Some days ago, while walking the dog, I met my neighbour. We exchanged warm greetings and smiles; I stopped for a while and so did she. We talked about life and its more or less important bits. Nice meeting of the people who want to give some warmth to each other. In this short moment, the world smiled at us with its beautiful late summer we experience, and I felt that I must share this warmth and friendliness with others. And everything due to one single smile of my neighbour. 
A Smile, a nice word, friendliness; something which we get disinterestedly from another man - we shouldn't keep it for ourselves, but we ought to give it to others. Just share it!

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

I'm a dreamer, I know, but just think how beautiful the world could be if only, during one day, the smile and nice words would go from one man to another; even to a total stranger passed by in the street, met at the shop or the one standing next to you on a bus, train or underground. How difficult it is for us to share something good, but how easily we lose our temper and share evil, violence and aggression. Let's imagine what we do, if our boss or a colleague gets on our nerves? We are furious with them, but we shout at somebody else. Usually at somebody who is weaker than us or someone who is close to us. Because it's easier. I hurt this person and he or she gives it further, and hurts someone else. It's a chain. If there is no-one to relieve anger on, we kick the dog or we are rude to our neighbour. 
We are afraid of the word "good deed", because it's old-fashioned and often mistaken for naivety. And we don't want to be naive, so we just don't do anything, although very often we have possibility to do it. 
I remember two situations, which happened to me a couple of months ago. I was driving to work. The morning was quite cold and at a bus stop in the suburbs there was a woman standing alone. I stopped and offered her a lift. She refused and looked at me suspiciously. Her eyes were as cold as that day as she shook her head and answered: "No, thank you." I understood her, in a way. She didn't trust me and had no idea that I simply wanted to help. And I didn't expect anything for it. Two weeks after that incident I got my chance. The same route, similar busy morning and another middle-aged woman. She was standing in front of a group of people, waiting impatiently for a bus. She looked as if she was in a hurry and she seemed to beg for a miracle. I stopped my car nad suggested giving her a lift. "I can't believe that you stopped!"', she said, looking at me with a bright smile on her face. "I've been waiting for so long and I'm in a hurry." She was heading for Children's Hospice. I don't know why, I didn't ask. I was going in the same direction, so I could just help. And I was glad to do it. When she was getting out of the car, she had tears in her eyes. She looked at me, thanked gratefully and said: "God sent you." Yes, He sent me to show that everyone can be an angel. 
"God bless you.", she whispered and left, waving to me. I smiled and thought that He will bless me. He always does. In another way and in another situation He will send His Angel to help me when I need it.
So, what are you waiting for? Just go and share good things with others!
Monika A. Oleksa  

I'm sharing my smile with you :D 


Komentarze

  1. Piękna historia. A to takie proste jest. Wystarczy zauważyć drugiego człowieka.
    I ja wysyłam uśmiech do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uśmiech, Ulu :D I za serdeczność, którą od Ciebie dostaję. To takie ważne w tym zwariowanym świecie mieć wokół siebie ludzi, dla których podobne rzeczy są ważne i przy których można czasami po prostu odpocząć.
      Wysyłam na Pomorze dużo ciepłych myśli i najserdeczniej Cię pozdrawiam :)
      M.

      Usuń
  2. Historia piękna. Pobudza do refleksji. Pozdrawiam 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrzeba nam tych refleksji w zapędzonej rzeczywistości. Biegnąc przez życie ludzie zapominają, że w pośpiechu gubi się szczęście, bo ono przychodzi w drobiazgach codzienności, a przecież ci, przy których się zatrzymujemy, też mogą nas obdarować, lecz często sobie zupełnie nie zdajemy z tego sprawy.
      Pani Sylwio, pozdrawiam bardzo ciepło :) A walc z "Trędowatej" - piękny! Choć dla mnie na pierwszym miejscu jest ten z "Nocy i dni"!
      M.

      Usuń
  3. Piękne!!! Głęboko wierzę, że Bóg zsyła nam na drogę życia wielu cichych, często niepozornych ANIOŁÓW w ludzkiej skórze. Najczęściej dzieje się to wtedy, gdy jesteśmy już u kresu sił i wytrzymałości, a tylko jeden krok dzieli nas od zwątpienia i poddania się. Wielokrotnie doświadczyłam tej prawdy we własnym życiu! Aby to dostrzec, trzeba tylko patrzeć głębiej i co dnia walczyć o zachowanie tej wrażliwości, która na to pozwala. "Dobrze patrzy się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". Przy okazji dziękuję Ci Moniko za możliwość obcowania z językiem angielskim, od którego już mocno odeszłam, ale uczyłam się go przez wiele lat: pod malucha aż po wiek studencki. Większość tekstu zrozumiałam bez użycia słownika, co mnie mile zaskoczyło! DZIĘKUJĘ I POZDRAWIAM NAJSERDECZNIEJ!
    Marysia Bisztyga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, Marysiu, wierzę, że te ciche Anioły stają na drodze naszego życia w postaci mijanych, często obojętnie, ludzi. Wierzę też w zadziwiającą moc przyciągania dusz, bo jak inaczej nazwać to, co się między nami zadziało? Podobnie jak Ty, wielokrotnie doświadczyłam pomocy i wsparcia od tych "posłanych", w sytuacjach, które wydawały się bez wyjścia i w zwątpieniu, które ogarniało nie tylko mnie, ale i moich najbliższych. Jest też dużo prawdy w tym, że dostajemy w życiu takich ludzi, na jakich zasługujemy.
      A z angielskim, Marysiu, będziesz mogła poobcować regularnie, bo raz w tygodniu będę zamieszczała taki wpis, łącząc moje obie pasje w jednym miejscu :)
      Ściskam Cię mocno, i dziękuję za pomoc i wszystkie informacje, oraz za to trzymanie ręki na pulsie :D
      M.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak