Wtorkowe spotkania kulturalne: Małgorzata Karolina Piekarska "Klasa pani Czajki"

Fot. Michał Andrzej Oleksa 

Któż z nas nie pamięta szkolnych lat, wpisanych w życie każdego człowieka i utrwalonych w mniej lub bardziej drastycznych wspomnieniach? Bez względu na to, ile mamy lat, okres naszej edukacji nadal pozostaje czasem, który powraca w rozmowach, zatrzymanej wraz z uchwyconą na fotografii chwilą nostalgii, i w westchnieniu za tymi, których drogi kiedyś skrzyżowały się z naszymi, aby potem rozejść się każda w inną stronę. Niektóre ze szkolnych przyjaźni przetrwały do dziś, inne odeszły w zapomnienie, tak jak i nasza pamięć o tych, którzy starając się przekazać nam wiedzę, uczyli nas również życiowych postaw i wartości, z którymi weszliśmy w dorosłość. 
„Klasa pani Czajki” Małgorzaty Karoliny Piekarskiej przenosi nas do czasu szkolnych lat, gimnazjalnych przyjaźni, pierwszych nastoletnich miłości i zauroczeń, prostym młodzieżowym językiem opisując gimnazjalną rzeczywistość młodych ludzi, poznających smak życia. Strona po stronie towarzyszymy grupie nastolatków, zaglądając nie tylko do dziennika pani Barbary Czajki, ale również do domów bohaterów, dotykając wraz z nimi problemów, które w wieku trzynastu i czternastu lat naprawdę urastają do rangi tych, od których wali się świat młodego człowieka; i wraz z nimi przeżywamy dylematy i rozterki towarzyszące dojrzewaniu.  

Fot. Michał Andrzej Oleksa 

Małgosia zmaga się ze swoją nieśmiałością i walczy z kompleksem „okularnicy” i „tej gorszej” ze względu na sytuację materialną jej rodziców. Kamila przeżywa uczuciowe rozterki związane najpierw ze starszym od niej o dwa lata Krzyśkiem, a potem z Olkiem, przy którym nie może się zdecydować, czego tak naprawdę chce od życia. Michał pod maską arogancji i pewności siebie ukrywa wrażliwość, którą boi się eksponować z obawy przed wyśmianiem, a Kaśka przeżywa swoją samotność, chowając ją pod maską pogardliwych przycinków, złośliwych komentarzy i dorosłości, w którą weszła zbyt szybko, marnując najpiękniejsze dziewczęce lata na udawanie kobiety, a zabierając sobie prawo do bycia nastolatką. 
Klasa pani Czajki, I a, nie jest klasą łatwą ani zgraną. Młodzi ludzie odkrywają siebie, ucząc się trudnej sztuki wzajemnej współpracy i szacunku do siebie nawzajem. Przeciw wielu rzeczom się buntują, co jest przywilejem młodości; z wieloma sprawami sobie nie radzą, inne rozwiązują po swojemu, czasem w sposób zupełnie irracjonalny. Bez wątpienia jest to dla nich jednak taki czas, który ich kształtuje, pozostawiając swój ślad w nich na zawsze. Gimnazjum to taki krok ku dorosłości, do której stara się przygotować swoich podopiecznych pani Barbara Czajka. Podejmuje się tej trudnej sztuki z oddaniem, mądrze wymagając, ale zostawiając po drodze wskazówki, dzięki którym młodzi ludzie, każdy po swojemu, odnajdują życiowe powołania, wartościują codzienność i uczą się na własnych błędach, których nikt za nich nie naprawia. 

Fot. Michał Andrzej Oleksa 

Maciek, Kinga, Aleks, Ewa, i inne imiona, każde przypisane do konkretnej twarzy i osobowości, pozostają w pamięci czytelnika i w myślach, które przychodzą w czasie lektury książki i po jej przeczytaniu. Powieść Małgorzaty Karoliny Piekarskiej to fantastycznie spędzony czas z lekturą przeznaczoną nie tylko dla młodzieży, ale również dla tych, którzy szkolne lata mają już dawno za sobą. To również powieść z kategorii tych, których jakiś czas temu zabrakło w kanonie literatury młodzieżowej, bo pięknie opisaną zwyczajność wyparły wampiry, wilkołaki, upadłe anioły i powstałe demony. 
Składając wielki ukłon w stronę autorki, gratuluję prostej, a jednocześnie tak dobrej książki, docenionej przez „Wprost” poprzez umieszczenie jej na liście bestsellerów jako jedyną pozycję dla młodzieży polskiego autora. Polecam, bo warto wracać do tego, co dobre!
Monika A. Oleksa 

Fot. Michał Andrzej Oleksa 


Komentarze

  1. Po Twojej rekomendacji z pewnością sięgnę. Dziś nie ma wielu pozycji, które ukazywałyby młodzież bez ucieczki w magię lub w wirtualne światy. W dodatku przyjemna okładka. Ostatnio tak dobre wrażenie zrobiła na mnie chyba książka Agnieszki Gil "Herbata z jaśminem".

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś czytałam, ale już wyrosłam z takich lektur.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami lubię sięgnąć po takie odmładzające lektury. :) Może komuś sprezentuję ten tytuł.
    Moni, gorąco Was pozdrawiam! Ty gonisz, ja gonię. Kiedy my będziemy miały czas? Kolejny rok również zapowiada nam się bardzo gorący. Może chociaż u Ciebie będzie spokojniej?
    Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak