niedziela, 20 listopada 2016

Pochwała niedzieli

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Niedziela. Siódmy dzień tygodnia, który stał się pierwszym. Dzień wywyższony i podarowany ludziom z miłości. Dzień na odpoczynek, wyciszenie, zatrzymanie w biegu i na obdarowanie czasem tych, których na codzień zaniedbujemy. Dzień święty i wyjątkowy. Inny od pozostałych sześciu. I często niedoceniany. 
Współczesny świat zagubił gdzieś świętowanie niedzieli. XXI wiek nie celebruje już chwil, które zostały nam podarowane wraz z tym dniem. Nie umiemy odpoczywać, rozmawiać ani skupić się na tym, co ważne. Zapominamy co znaczy "dzień święty święcić", i szukamy rozrywek w centrach handlowych, przed telewizorem lub ekranem komputera. Nadrabiamy zaległości w spaniu albo w pracy, którą przynosimy do domu. I gubimy bliskość z tymi, których mamy wokół siebie, bo na codzień rozdzieleni obowiązkami, nie potrafimy spędzać czasu razem. 

Fot. Michał Andrzej Oleksa 

Niedzielna wyjątkowość została zastąpiona spowszednieniem, a niepowtarzalne godziny wysypują się jak piasek z dziurawego worka, nie pozostawiając w nas prawie niczego, co można zapamiętać, i dzięki czemu mamy siłę i energię, aby wejść w kolejny tydzień, oczekując niedzieli jak podarunku. 
Niedziela jest prezentem, w którym możemy odnaleźć zaskakujące niespodzianki, jeśli zdecydujemy się go rozwinąć do samego końca, bez niecierpliwości, ale z ciekawością, co tym razem ukryte jest w opakowaniu tak innym od sześciu pozostałych. Nie jest zwyczajnym dniem wolnym, kiedy nic nie muszę. Jest piękna, bo uświęcona pamiątką Zmartwychwstania, ale czy jest w niej czas na oddanie chwały Panu i na dziękczynienie za ten dzień, który otrzymujemy i za wszystkie łaski, których często tak po prostu nie doceniamy? Nasze życie jest darem, podobnie jak te wszystkie dni, które wplatają się w naszą codzienność i odświętność. Nic nie jest w nich przypadkowe, podobnie jak nasze istnienie na tym świecie. Jesteśmy tu po coś i dla kogoś, a niedziela daje nam czas, aby to wszystko sobie przypomnieć i odpowiednio przewartościować. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

"Jesteś dla mnie niedzielą", usłyszałam kiedyś takie słowa od mojej Babci. Te słowa zostały we mnie, podobnie jak brak, jakiego nic nie jest w stanie zastąpić, i tęsknota za tym, co bezpowrotnie odeszło. To Babcia nauczyła mnie celebrować niedzielę i dzięki niej zrozumiałam, że szkoda marnować czasu na odsypianie tygodnia i nicnierobienie, bo ten wyjątkowy dzień powtórzy się dopiero za tydzień, i nigdy nie będzie taki sam jak miniony z poprzedniego tygodnia. 
Nikt z nas nie wie, ile tych niedziel zostanie nam podarowanych, dlatego warto wykorzystać każdą z nich, dzieląc się sobą z innymi. To jest również czas na pielęgnowanie relacji małżeńskich i rodzinnych, a także przyjaźni, dzięki której nasze życie nabiera kolorów pomimo listopadowej szarości. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa  

Jaka jest Twoja niedziela? Czym jest dla Ciebie ten dzień, który jest pomostem między starym i nowym tygodniem pracy, i zapowiedzią tego, co jeszcze nieodkryte? Czy umiesz spojrzeć na niedzielę jako na coś naprawdę wyjątkowego, czy też traktujesz ją jedynie jak przystanek, marudząc, że po niej nadejdzie poniedziałek? I czy umiesz być dla kogoś niedzielą, na którą czeka się z niecierpliwą radością, doceniając każdą wspólnie spędzoną chwilę? 
Lubię niedziele. To mój ulubiony dzień tygodnia, w którym nie ma schematów, bo każda jest inna, i każda wyjątkowa. Lubię ten czas bliskości z najbliższymi, i niedzielne spotkania z przyjaciółmi, kiedy godziny splatają się leniwie ze słowami, jakimi wzajemnie siebie obdarowujemy, i zapadają w pamięci ocieplając jesienno-zimowy chłód i rozpraszają ciemną szarość. Lubię nasze rodzinne poranne niezabieganie i celebrowanie chwil przy stole, który łączy. Lubię niedzielny smak kawy i domowego ciasta ze szczyptą miłości, i jestem wdzięczna za każdego z ludzi - bliskich, najbliższych i tych, którzy pojawiają się w naszym życiu nieoczekiwanie, i zostają na dłużej, przyprawiając wyjątkowość niecodzienności cząsteczką siebie. 

Pojawili się nieoczekiwanie, i zostali, a we mnie jest wdzięczność za każdą chwilę z nimi 
   
Spójrz, niedziela uśmiecha się do Ciebie zostawiając Ci tajemnicę, do odkrycia której Cię zaprasza. Doceń każdą chwilę, którą Ci przynosi i nie pozwól, aby przedponiedziałkowe przygnębienie przesłoniło Ci radość dnia, który będąc pamiątką prawdziwego Zmartwychwstania, daje nam nadzieję i uczy, że prawdziwa głębia niedzieli to wolność, którą dostałeś przez odkupienie, a której tak zupełnie nie doceniasz, przykładając za dużą wagę do tego, co nieistotne, a często lekceważąc to, co najważniejsze. 
Monika A. Oleksa 

Fot. Marcin Piotr Oleksa  

3 komentarze:

  1. Pięknie napisałaś o niedzieli, nie sposób się z Tobą nie zgodzić, że wielu nie umie jej świętować!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypomniał mi się jeden z moich bardzo dawno napisanych wierszy...
    W bajkę może zamienić się
    jedna z wielu zwyczajnych niedziel
    Kiedy serca czułe brzmienie
    zamienia się w melodię
    miłości do Człowieka
    Kiedy w oczach iskrzy serdeczność,
    a słowa płyną z serca
    prosto do serca
    Tak niewiele,
    a szary dzień zamienia się
    w kolorową baśniową opowieść
    O ludziach, którzy potrafią,
    którym się chce,
    którzy z serdecznością
    potrafią wyciągnąć dłoń,
    uścisnąć
    I nic w zamian...
    Dobro przecież zawsze
    samo wraca
    Nie potrzebuje pustych deklaracji,
    płomiennych przemówień
    Poważnych naukowych opracowań
    - pisanych na jego temat
    Ono wraca tam - skąd wyszło
    tam gdzie jest jego dom
    Do kochającego, ciepłego serca

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie napisałaś o niedzieli. Też uważam, że to dzień inny od wszystkich i zła jestem, gdy mi "przeleci między palcami". Staram się, by ten dzień był inny, byśmy spędzali czas razem, ale nie zawsze mi to wychodzi i ... wtedy jest mi smutno i żal.
    U mnie niedziela jest też dniem pracy - niestety. Bywa tak, że pracuję w dwie lub nawet trzy niedziele w miesiącu. Wtedy to już nie jest dla mnie świąteczny dzień, tylko całkiem zwyczajny. Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń