Posty

Wtorkowe Spotkania Kulturalne: Olga Bończyk "Piąta rano"

Obraz
Fot. Marcin Oleksa Pewna bliska i wrażliwa na piękno życia kobieta powiedziała mi takie słowa: "Muzyka jest ukochaną córką ciszy, która wypowie to, co matka nosi w sercu." Ileż w tym prawdy... Potrzebujemy muzyki. Uwrażliwia nas. Przynosi wspomnienia i dostarcza wzruszeń. Popycha do działania, powstrzymuje od gniewu. Odgania depresję i przyjmuje naszą wściekłość, którą pomaga nam rozładować. Szepcze ustami lub palcami artystów, którzy zostali obdarowani talentem i potrafili go właściwie wykorzystać. Zaczarowuje nas. Nie sposób bez niej żyć, bo świat byłby pogrążony w szumie codziennego jazgotu. Muzyka zaciera granice między rzeczywistym i nierzeczywistym i maluje nam życie na kolorowo. Odbieramy ją tak, jak chcemy patrzeć na świat. Wsłuchujemy się w to, co ma nam do powiedzenia, zaśpiewania, zagrania i przyjmujemy te dźwięki, przytulając je do serca i nosząc w sobie.  Na najnowszą, autorską płytę Olgi Bończyk "Piąta rano", czekałam równie niecierpliwie jak ...

Ku nowemu...

Obraz
Fot. Marcin Oleksa Odrzućmy to, co różni i dzieli w człowieczych oczach odnajdźmy Nadzieję abyśmy siłę na to mieli by w nowe wnieść jej świetlaną zieleń. Rozplączmy supły poplątane konfliktem wzgardźmy, bo rujnuje z goryczy serce nią zalane oczyśćmy, niech jej nie smakuje.  Nie oceniajmy tych co życie prowadzą inne od naszego. Wskazujmy drogę im pokojem i obietnicą Narodzonego Który miłością łączy ludzi, tych, którzy drogę pogubili z tymi, co zawsze Mu wierzyli, prowadząc wszystkich ku Światłości co Słowem była na początku. Egoizm serce twe zatruwa próbując zwodzić słowa miodem blichtr życia, jakaż to ułuda gdy wokół ziębi brak człowieka.  Miłość i pokój tam zagoszczą gdzie ręce do nich wyciągnięte Niewarto szukać źdźbła w czyimś oku  tylko mieć serce uśmiechnięte.   I znowu się splotło słowo ze słowem, tak trochę na zatrzymanie przed bardzo nowym tygodniem zajęć i obowiązków, które na jakiś czas...

Literackie Czwartki: Czwartkowe obiady odc. 5

Obraz
Fot. Marcin Oleksa Mieszkanie Jadzi pachniało cynamonem, goździkami i pomarańczami. Nadal jeszcze świątecznie przystrojony pokój migotał zmieniającymi się kolorami choinkowych lampek i płomieniem świecy w bożonarodzeniowym stroiku. Stół nakryty bordowym obrusem i udekorowany świerkowymi gałązkami z połyskującymi na nich bombkami, zapraszał do celebrowania jeszcze odświętnych chwil, które miały w sobie radość spotkań i zatrzymaną w nich magię świąt. Dzisiejszy czwartkowy obiad u Jadzi był przedłużeniem świętowania radości zapisanego w sercu Bożego Narodzenia i pierwszych dni Nowego Roku, które cztery bliskie sobie kobiety chciały spędzić razem dzieląc się tym, z czym tu przyszły. Dzisiaj nie licytowały. To był szczególny czas, w którym na pierwszy plan wysuwały się postanowienia i pragnienia, które cztery kobiety chciały zrealizować w tym roku, w jaki wchodziły z nadzieją.  - Schab ze śliwką! - wykrzyknęła Bogusia, widząc na stole swoje ulubione danie, w wykonaniu Jadzi sma...

Na zakończenie i początek

Obraz
Fot. Marcin Oleksa "Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni swe oblicze nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską.  Niech zwróci na ciebie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem." Lb 6, 24-26 Myślę, że piękniejszych życzeń na każdy dzień Nowego 2014 Roku nie ma, prawda? W tych trzech wersach zawarte jest wszystko, czego potrzeba człowiekowi w naszej codziennej wędrówce. Dzielę się nimi z Tobą i życzę Ci z serca, dobrego i błogosławionego Nowego Roku :)  Staruszek rok po raz kolejny zatoczył koło. Przyniósł nam wiele, ale i wiele odebrał. W życiu każdego z nas w jakiś sposób zapisał się zdarzeniami, które pozostawiły w nas ślad. Jak wszystkie lata przed nim, Rok 2013 również przeplatał radość ze łzami; oczekiwanie ze zwątpieniem; wzloty z upadkami; niedokończone z zakończonym. Wraz z nim przez wszystkie minione 365 dni wędrowała Nadzieja, przystająca przy każdym człowieku, który jej potrzebował; Wiara, a tuż za nią Miłość, po którą człowiek w...

Dwa plus... równa się Rodzina

Obraz
Fot. Marcin Oleksa Są takie słowa, które bez względu na to w jakim języku zostałyby wypowiedziane, niosą same w sobie szczególną treść i mają duże znaczenie w życiu człowieka. Dom. Miłość. Przyjaźń. Rodzina.  Książkowe definicje tych słów są sztuczne i oziębłe, ale same w sobie słowa te mają wielką moc i jest w nich wszystko to, czego człowiek potrzebuje, zupełnie jak powietrza, bez którego nie sposób żyć.  Od wielu lat w moim domu mamy naszą własną, świąteczną tradycję - mama piecze, a chłopcy ( wszyscy trzej :D) w tym czasie ubierają choinkę. Zawsze dzień przed Wigilią. W tym roku, siedząc przy świątecznym stole z bliskimi, których twarze promieniały radością, patrzyłam na ogromną choinkę wybraną przez moich synów. Zastanowiło mnie dlaczego misie zawieszone są na drzewku tak gromadnie, zupełnie niesymetrycznie, a raczej grupami, jeden przy drugim po dwa, trzy lub cztery. Zadałam to pytanie, przerywając nim inne rozmowy toczące się przy wigilijnym stole. "Nie widzi...

Moc uzdrawiania

Obraz
Fot. Marcin Oleksa "Sfrunęli Anieli na ziemię, bielsi niż śnieg Zobaczyć jak ludzie witają, ten nowy wiek.  I zważyć czy więcej na świecie, dobra czy zła Sfrunęli, spojrzeli, struchleli Bo wszędzie mgła.  A za tą mgłą zamęt, rozpacz i trwoga I wieczne o wszystko pretensje do Pana Boga. Zgubiliśmy gdzieś nadzieję, Wróćmy po nią do Beltejem Lęk się rodzi, świat truchleje Zgubiliśmy się." Edyta Geppert " z płyty Święta z bajki", słowa: Magda Czapińska  Zgubiliśmy się. W wiecznej pogoni za niespełnieniem; za tym, aby jeszcze, aby więcej, aby to czy tamto; bo tak trzeba, należy, bo wszyscy tak robią. Zgubiliśmy się. Zgubiliśmy w tym pośpiechu samych siebie; własne, najskrytsze pragnienia i ciszę serca, które krzyczy, bo samo nie umie sobie pomóc. Zgubiliśmy się, kawałek po kawałeczku oddzierając nasze prawdziwe "ja" i przyoblekając maski, za którymi zaczęliśmy się ukrywać, udając, że są prawdziwe. A potem szaleństwo XXI wieku ta...

Drobiazgi, z których składa się życie

Obraz
Fot. Marcin Oleksa  Szary, pozbawiony liści krzak rozkładający szeroko swoje wyciągnięte w górę ramiona, a wśród nich puszysty szary wróbelek, którego nie dostrzegłabym, gdyby nie jego radosne wyśpiewywanie chwalące życie każdą nutką, przy którym przystanęłam. Zatrzymałam się i zachwyciłam drobiazgiem i prostotą, z których składa się życie. Mały wróbelek śpiewał, mój pies wsadził nos w kreci kopiec, a ja chłonęłam tę chwilę zatrzymania, doceniając to, że ją dostałam. I dostrzegłam.  Kolejny drobiazg. Rozpędzona Warszawa, która nigdy nie przystaje. Okolice Dworca Centralnego i przystanek tramwajowy pełen ludzi. Obcych, obojętnych, nieufnych. Przytulona do wiaty, nieco na uboczu, stała młoda dziewczyna, prawdopodobnie studentka. Zatrzymał mnie smutny, nieobecny wyraz jej twarzy, a potem łzy, których nie umiała powstrzymać, choć bardzo się starała. Była w tym smutku i żalu tak bardzo osamotniona, pomimo otaczających ją ludzi, którzy nerwowo spoglądali na wyświetlacz odmi...