niedziela, 29 grudnia 2013

Dwa plus... równa się Rodzina

Fot. Marcin Oleksa


Są takie słowa, które bez względu na to w jakim języku zostałyby wypowiedziane, niosą same w sobie szczególną treść i mają duże znaczenie w życiu człowieka. Dom. Miłość. Przyjaźń. Rodzina. 
Książkowe definicje tych słów są sztuczne i oziębłe, ale same w sobie słowa te mają wielką moc i jest w nich wszystko to, czego człowiek potrzebuje, zupełnie jak powietrza, bez którego nie sposób żyć. 
Od wielu lat w moim domu mamy naszą własną, świąteczną tradycję - mama piecze, a chłopcy ( wszyscy trzej :D) w tym czasie ubierają choinkę. Zawsze dzień przed Wigilią. W tym roku, siedząc przy świątecznym stole z bliskimi, których twarze promieniały radością, patrzyłam na ogromną choinkę wybraną przez moich synów. Zastanowiło mnie dlaczego misie zawieszone są na drzewku tak gromadnie, zupełnie niesymetrycznie, a raczej grupami, jeden przy drugim po dwa, trzy lub cztery. Zadałam to pytanie, przerywając nim inne rozmowy toczące się przy wigilijnym stole. "Nie widzisz? - odpowiedział mój mąż z miną znawcy. -  Przecież one wiszą rodzinami." 
Przyjrzałam się dokładniej i dostrzegłam to. Ich bliskość i potrzebę bycia razem. Mój młodszy synek, odpowiedzialny za rozmieszczenie misiowej rodzinki na drzewku doszedł do wniosku, że misie nie mogą wisieć samotnie, bo będzie im smutno. I postanowił zawiesić je w rodzinach. Mama, Tata, Misio.

Szczęśliwa misiowa rodzinka:) 


I kolejna... :)


Rodzina. Można mówić, że najlepiej z nią tylko na zdjęciu, ale tak naprawdę to właśnie w niej uczymy się być tym, kim jesteśmy w dorosłym życiu. Możemy się sprzeczać, spierać i mieć odmienne zdanie na wiele tematów, również tych dla nas istotnych; ale wyrastając w rodzinie mamy tę pewność, że choćby walił się świat, ona zawsze będzie moim wsparciem i stanie za mną murem, choćby wszyscy inni się odwrócili. 
W naszym domu, w największym pokoju, w którym najbardziej lubimy przebywać jest duży, dębowy i bardzo solidny stół. Przy tym stole jemy rodzinne posiłki; przy nim rozstrzygamy ważne dla nas sprawy; przy nim dialogujemy, dając każdemu prawo wypowiedzenia się; wspólnie podejmujemy decyzje i wspólnie świętujemy. Ten stół to serce naszego domu. Do niego zapraszamy naszych gości i przy nim zbieramy całą rodzinę, celebrując ważne dla nas dni. Żadne inne miejsce nie połączy ludzi mieszkających w jednym domu tak bardzo jak stół, przy którym można usiąść nawet z kubkiem herbaty; zatrzymać się, spojrzeć na człowieka, który jest mi bliski i poczuć, że to moja rodzina. Bez względu na to jaka jest, ale rodzina. I chociaż niejednokrotnie powiedzieliśmy sobie przykre słowa, albo skrzywdziliśmy się mniej lub bardziej świadomie; niejednokrotnie zawiedliśmy się, oczekując nie tego co otrzymaliśmy, nie takich słów, jakie usłyszeliśmy i nie takiego zachowania, jakiego byliśmy świadkiem; ale pomimo wszystko łączy nas jeden dom. Łączą nas rodzice lub dzieci; łączy bliskość, choćby ta fizyczna, w której dorastamy i dojrzewamy i łączy uczucie, które nie tak łatwo z siebie wyrzucić. 
Rodzina. Obok Miłości, coś najcenniejszego, co otrzymaliśmy. Ktoś, kto wie co powiem, zanim się odezwę. Ktoś, kto przytuli, gdy będę tego potrzebować. Ktoś, kto usłyszawszy zdanie: "Mam problem. Pomóż mi.", nie odwróci się i nie odejdzie bez słowa, tylko zostanie ze mną i pomoże przez to przejść. 
Rodzina to miejsce, w którym uczę się być człowiekiem. Miejsce, gdzie dojrzewam do miłości, akceptacji, zrozumienia, poznania i często wybaczenia. Rodzina to miejsce, gdzie dzieci uczą się różnic między Mamą a Tatą i uczą się te różnice szanować. To w rodzinie uczymy się pokory wobec starości, obserwując jak ci, którzy nas wychowywali, tracą siły i sami potrzebują oparcia i pomocy. I to tutaj uświadamiamy sobie, że człowiek nie został stworzony do samotności, ale potrzebuje bliskich sobie ludzi, aby z nimi dzielić to wszystko, co codzienność nakłada na ramiona. 
Rodzina to "znoszenie jedni drugich i wybaczanie sobie nawzajem", jak pięknie o tym napisał św. Paweł w Liście do Kolosan. Rodzina to "miłość, która jest spoiwem doskonałości". To bliskość, która się rodzi z przebywania razem. To wzruszenie, które nas ogarnia, gdy patrzymy na twarze tych, których dostaliśmy w darze. 
Nie można przecenić wartości rodziny. Każdy z nas jej potrzebuje. Rodzina była i jest najważniejsza; a doceniamy ją najbardziej wtedy, gdy cichutko i niepostrzeżenie, bez szumu i zapowiedzi odchodzą ci, którzy byli jej integralną częścią i których obecność tak często przyjmujemy jako coś oczywistego. 
Doceńmy więc każdą chwilę, którą możemy spędzić z tymi, którzy są obok nas i tworzą naszą codzienność, i bądźmy wdzięczni za Rodzinę, którą dostaliśmy i z której tak wiele czerpiemy, czasami zupełnie tego nie zauważając. 
Mojej cudownej Rodzinie - za wszystko - DZIĘKUJĘ! 
Monika A. Oleksa 

Babcia, nierozerwalna część mojej rodziny i Epoka w moim życiu


Moja Teściowa i jej siostra bliźniaczka; moja ukochana Ciocia, która 18 lat temu najserdeczniej przyjęła mnie w nowej rodzinie


Mikołajowa rodzinka:)

11 komentarzy:

  1. Ja też dziękuję :-)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rodzina to dla mnie: ciepło, bezpieczeństwo, miłość, radość...
    Można by wymieniać jeszcze dużo. Dziękuję Tobie i tacie za to, że jesteście!
    Pozdrawiam! M. junior starszy

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj Moniko- tyle miłości i ciepła w Twojej Rodzinie,że wzruszyć się-to mało. Pozdrawiam wszystkich i każdego z osobna. Przy Twoim domowym Ognisku można się grzać bez końca ;-)Właśnie pożegnałam gości,którzy spędzili z nami cudowne rodzinne popołudnie, przy dużym stole. Teraz kiedy już nie mam swoich Rodziców obok siebie, każdy wujek i ciocia są dla mnie bardzo ważni, bo są częścią rodziny, z której się wywodzę.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu kochana, dziękuję za Twoje ciepłe słowa. Słowo za słowo...Dobrze, że tyle tych dobrych potrafimy w sobie odnaleźć. Wiesz, lubię tak przysiąść przy Tobie, posłuchać i poczuć, że są na świecie pokrewne dusze i ludzie z tej samej bajki. Dobrze, że jesteś.
      M.

      Usuń
  4. Faktycznie zrozumiałe to wieszanie misiów! :) Rodzinkami :)
    Moja córcia też gromadnie wszystko wieszała, ale jeszcze za mała by wymyślić takie wyjaśnienie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyśmy tylko bardziej uważnie obserwowali nasze dzieci, o ile bogatsi w życiową mądrość byśmy byli... Pozdrawiam Ewelinko Ciebie i Twoją córeczkę :)
      M.

      Usuń
  5. Ja też mam teraz swoje 2 + 2. I to trochę dzięki Wam. Dziękuję za pomoc, przyjęcie na święta kiedyś samotnika oraz zawsze dobre słowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że myślałam też o Was pisząc ten artykuł? Każdy potrzebuje rodziny, a Wasza jest FANTASTYCZNA! Wspominaliśmy ostatnio tamtą Wigilię:) Mile zapisała się w naszej pamięci, ale bardzo się cieszę, że możesz teraz celebrować te chwile wśród bliskich. Pozdrawiam całe 2+2 najserdeczniej :D
      I liczę na spotkanie. Wspólne. Rodzinne:)
      M.

      Usuń
  6. To zależy jak ktoś rozumie słowo rodzina i czy dorósł do tego..., niektórym wydaje się tylko, że dorośli...Poza tym w tych czasach to już infantylne i przestarzałe modele.Tworzenie zwykłego modelu rodziny to nie sztuka, to normalna rzecz. Świat w jakim żyjemy zmusza nas do zmian, powoduje, że zatraca się tradycja świąt, rodziny. Powstaje nowy model i nowe spojrzenie. Dogonić świat i umieć się podporządkować, żyć w takich realiach jakie mamy, to jest sukces...niestety większość nie wytrzymuje z powodu wielu pokus, niedojrzałości i braku odpowiedzialności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ktoś pozbawiony radości posiadania rodziny mógł napisać takie bzdury. Dzięki normalnym rodzinom i miłości w nich panującej jest jeszcze normalnie, co jest wielką sztuką. Tworzenie nowych modeli to tylko namiastka. A tradycja utrzymuje się w prawdziwych rodzinach. Tu nikt nie musi doganiać świata a tylko pielęgnuje radość jaką daje posiadanie dzieci. Widok rosnących pociech to najlepsza rzecz jaka może się przydarzyć kochającym rodzicom. I tylko osoba, do której nikt nie powie "Mamo" może mi zazdrościć. Prawda?

      Usuń