środa, 29 sierpnia 2012

A mnie jest szkoda lata...

Fot. Marcin Oleksa



Wczoraj mój synek pokazał mi drzewo obsypane rdzawymi listkami, z wyciągniętą rączką i słowami: "Patrz, mama, jesień." Spojrzałam i oprócz rdzawych listków dostrzegłam czerwoną jarzębinę, a w powietrzu, pomimo słońca, które wciąż jeszcze uśmiecha się z wysoka, poczułam chłód. Nadchodzi jesień, ze swoją melancholią, popadywaniem i ciemnymi wieczorami. I pomimo tego, że to moja ulubiona pora roku, szkoda mi lata.
Lato to beztroska dni wypełnionych obecnością moich dzieci i bezmiar wolnego czasu, na który pracuję cały rok. To wieczory przy niespiesznej kolacji z mężem i długie rozmowy, na które zwykle nie ma czasu i siły. Lato to dni, kiedy nic nie muszę i kiedy tak po prostu, jestem. Wyhamowuję, zatrzymuję się i odpoczywam na maxa. Budzi mnie słońce, które daje energię na cały dzień, mój pies szaleje ze szczęścia na dworze, świerszcze przygrywają nastrojowo za oknem, a ja mam ocean godzin na pisanie.
Lato to ciasto z truskawkami i malinami i zatrzymane w kadrze maleńkie chwile szczęścia. Lato to morze i moje Dąbki.
Jestem monotematyczna, wiem, ale... naprawdę kocham to miejsce i trudno mi o nim milczeć. Góry też kocham, ale o górach będzie innym razem, a zresztą... Dąbki to ludzie, bliscy mi jak najbliższa rodzina. Dlatego czekam na lipiec przez dziesięć długich miesięcy, aby wrócić tam, gdzie zostawiłam część samej siebie. I wracam, każdego roku. I wdycham jod, chodzę na spacery, ale przede wszystkim - piszę. I odpoczywam. 
Lato... Szkoda, że odchodzisz. Trochę nas podopieszczasz swoim słonecznym ciepłem, obdarujesz garścią niezapomnianych wspomnień, postawisz na naszych drogach ludzi, bez których potem świat wydaje się mdły, i wymykasz się cicho, na paluszkach, prawie niepostrzeżenie. Zostawiasz po sobie obietnicę powrotu i tęsknotę za tym, co było wplecione w te beztroskie dni. Powiewne sukienki zamykam w szafie i na noc przymykam okna. I tęsknię. Za szumem morza, wzburzonego obojętnością ludzi. Za motylami, do których się zawsze uśmiecham. Za późnymi rankami i długimi wieczorami z książką przy poduszce. Tęsknię za mewami, których zabrać ze sobą nie mogę, i za zapachem morskiej bryzy na mojej skórze. Tęsknię za ciepłym uśmiechem Marysi, wesołymi iskierkami w oczach Ali i opowieściami Franciszka. Tęsknię za przegadanymi do późna nocami i wieczornymi spacerami wyludnioną plażą. 
Za kilka dni zabrzęczy szkolny dzwonek i nic już nie będzie takie samo. Kolejne lato odejdzie w przeszłość, poranki bardzo się ochłodzą, a ciemne wieczory nadejdą zbyt szybko. Wpadniemy znowu w monotonny rytm zajęć i obowiązków, bez tego szaleństwa w oczach, które przynoszą letnie miesiące. Lekkie sandałki upchniemy głęboko, a szyje otulimy szalikami. I znów będą nam marzły dłonie i tak ciężko będzie zbudzić zaspany dzień. Dlatego szkoda mi lata. I wiesz, żeby jeszcze nie wpaść w ponurą depresję, chcę dotknąć tych ostatnich letnich chwil jak najbliżej. I zapamiętać to, co wciąż mam przed oknem. Jeszcze soczyste ciemną zielenią liście i drzewa oblepione ptakami, kolorowe surfinie na balkonie i gruchające z zadowoleniem gołębie. Szczegóły warte zapisania, nie tylko na tej stronie, ale i w sercu. Moim, Twoim, ludzkim. 
Do zobaczenia lato. Wiem, że powrócisz, nigdy nie łamiesz danego słowa. I tylko... tak długo każesz na siebie czekać. Tak długo... 
Monika A. Oleksa 


Fot. Marcin Oleksa

4 komentarze:

  1. A jesień to czas, gdy można założyć seksownie opięty żakiecik i kolorowy szal, w którym latem byłoby za gorąco. I zapach suchych liści. I nareszcie rześkie powiewy wiatru po letnim skwarze. A obowiązki? A w cholerę z nimi! Zawsze są, nad morzem też. Beztroskę mamy w głowie a nie w miejscu, do którego jedziemy, skarbie :)
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też bardzo kocham jesień, ale z latem też ciężko się rozstawać:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie to napisałaś! Nic dodać, nic ująć.
    Każda pora roku ma swoje piękne strony, ale fakt: końca lata najbardziej żal...

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak sobie o lecie troszkę poczytałam dzisiaj..bo już mam dosyć zimy. W sumie nie mogę narzekać, bo ona wokół mnie jest bardzo malownicza. Dziś siałam ziarenka pomidorów i kwiatków do mini szklarenek,żeby na wiosnę były już gotowe sadzonki i tak mi się zachciało kawy na moim ukwieconym balkonie,że musiałam się troszkę ogrzać Twoim latem Moniko :-)

    OdpowiedzUsuń