czwartek, 27 grudnia 2012

Ciepło, ciepło, coraz cieplej

Fot. Marcin Oleksa


Potrafimy być dla siebie mili i uprzejmi. Potrafimy się do siebie uśmiechać, spojrzeć sobie w oczy i przystanąć w zapędzeniu. Potrafimy wysłuchać, dotknąć czule i tak po prostu pobyć z drugim człowiekiem. Potrafimy, i to nie boli. Serdeczność i życzliwość są wpisane w ludzką naturę, tylko w codziennym pośpiechu zbyt często o tym zapominamy. Zapominamy o tym, że nie jesteśmy samowystarczalni, choć niejednokrotnie nam się tak wydaje. Zapominamy, że potrzebujemy drugiego człowieka, aby w pełni doświadczyć i dotknąć tego życia, które zostało nam podarowane. Zapominamy, że drugi człowiek potrzebuje nas. 
Przypominamy sobie w święta i od święta. I wtedy jest miło, dobrze i ciepło. 
"Gdzie są te listy,
w których ktoś napisze:
czekamy na ciebie, a przy nas łagodność, 
spokój i ogród szumiący drzewami.
Tutaj milczenie nie będzie przymusem,
ani nie będzie przymusem
rozmowa." Ewa Lipska 
Najpełniej przeżywamy czas świąt Bożego Narodzenia będąc dziećmi. W dorosłym życiu nieustannie poszukujemy tej radości dziecka i czasami te oczekiwania wobec świąt są tak duże, że te dni, gdy już nadejdą, rozczarowują nas. Bo kiedyś było inaczej, bo odkąd... to już nie to samo. Bo kiedyś babcia, dziadek, rodzina; a teraz ta garstka nas przy stole. A dziecko potrafi cieszyć się wszystkim; zwykłym drobiazgiem, obok którego my przechodzimy obojętnie. Cieszy radosne oczekiwanie na wigilijny wieczór; cieszy migocząca choinka, bo przecież pod nią pojawią się prezenty. Cieszy obecność rodziców i bliskość człowieka, którego dziecko potrzebuje. A potem, w miarę upływu lat, zmieniamy się i zmienia się nasze postrzeganie świąt. Obojętniejemy na wiele rzeczy i zamiast docenić to, co jest na wyciągnięcie ręki i tych, którzy są przy nas, wiecznie marudzimy. Bo to już nie taka atmosfera, nie taki smak, nie takie czasy. Bo nie ma śniegu, a wiadomo, białe święta mają swój urok, a tak... Bo kiedyś... 
Tym "kiedyś" będzie za kilka lat to, co jest dzisiaj, a radość, którą czerpiemy z tego podarowanego nam przez czas czasu i z bliskości kogoś, kto jest obok mnie, może sprawić, że święta Bożego Narodzenia będą trwały w nas jeszcze jutro, pojutrze i przez długi czas. Jeśli tylko pozwolimy, aby te dni i ci ludzie obok mnie rozgrzali moje zziębnięte serce i dłonie. Jeśli dopuścimy drugiego człowieka do siebie na tyle blisko, aby w czasie rozmowy spojrzeć mu w oczy i uszanujemy na tyle, że nie będziemy raz po raz zerkać na zegarek. Magia świąt zostanie, jeśli przestaniemy wiecznie narzekać: "Święta, święta i po świętach", tylko zrozumiemy, że czar świąt jest w nas. Od nas samych tylko zależy, jak długo ten czas będzie trwał, jeśli uświadomimy sobie, że Betlejem może być w nas, a Miłość, która się tam narodziła może właśnie przez nas wylać się na tych, których niejednokrotnie mijamy obojętnie. 
Monika A. Oleksa     


Fot. Marcin Oleksa

3 komentarze:

  1. Witam cieplutko. Zostałam tak ciepło zaproszona-więc jestem- z kubkiem gorącej ,pachnącej herbaty.Nie można przejść obojętnie czytając takie słowa. Nie ma innego wyjścia-trzeba się zatrzymać, pomyśleć i...pomilczeć.Chciałam się podzielić pewną refleksją. Moje życie potoczyło się różnie, ale w końcu znalazłam bezpieczną przystań i mieszkam sobie pod lasem z kochanymi facetami-mężem i ojcem.Teraz mam na wszystko czas: ksiązki,komputer, szydełko, pieczenie . gotowanie i jestem potrzebna i kochana. Wczoraj odkryłam, że istnieje takie coś jak "kreowanie wizerunku" odkryłam to przypadkiem, bo czasem sledzę co robią moi dawni znajomi,których większość sie wykruszyła. Pooglądałam zdjęcia i to co zobaczyłam -przeraziło mnie to. Do jakiego stopnia można grac?udawać kogoś kim sie nie jest...Kreowanie wizerunku ...odebrałam to jak tworzenie z siebie plastikowej lalki, która ma tylko zewnętrzną powłokę. Czyżby nasz świat zmierzał właśnie ku temu?Jak dobrze ,że są takie strony, takie słowa, tacy ludzie, którzy potrafią być -tak po prostu z drugim człowiekiem nie żałując czasu.Pomilczeć czy nawet wzruszyć się wspólnie do łez ,pozostając do głębi człowiekiem,sobą,bez maski i wykreowanego wyglądu.Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie, bardzo się cieszę ,że tutaj trafiłam i myślę ,że się tu zadomowię. Gabriela
    ps. Wczoraj do 2 w nocy czytałam "Ciemną stronę miłości" dzis dalszy ciąg

    OdpowiedzUsuń
  2. Gabrysiu, tak bardzo mi miło, że tu jesteś:) Witam Cię bardzo cieplutko i obok tego kubka gorącej herbatki stawiam talerzyk z kawałkiem ciasta. A Ciebie zapraszam serdecznie do grona ludzi, z którymi chcę przebywać z przyjemnością i bez przymusu. Drugi człowiek jest dla mnie ogromnie ważny i wydaje mi się, że żyję w taki właśnie sposób. A tego mieszkania pod lasem ogromnie Ci zazdroszczę! Chociaż jestem mieszczuchem, uwielbiam takie miejsca i kiedy tylko mogę, uciekam, aby pobyć z tym, co umyka w pośpiechu zapędzonego, miejskiego dnia. A przecież życie mamy tylko jedno... Dobrze, że jesteś:)
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie. Tu jest po prostu niesamowicie. Uczynię moje odwiedziny na blogu wieczornym obrządkiem-jak napisałam pod tematem o przyjaźni.Będzie to wieczorna herbatka wyciszająca i budująca. Już widzę jak bardzo mogę ubogacić siebie i swoich bliskich korzystając z Twoich refleksji dlatego-nie spiesząc się -powoli -będe odkrywała i smakowała niczym szarlotkę po kawałeczku cudowności, które się tu znajdują oraz "pokrewne dusze",które tu poznam. Mam nadzieję ,że moje spostrzeżenia i refleksje przyczynią sie także do budowania tej cudownej społeczności, jak się na Twoim Moniko blogu gromadzi, a i mnie bedzie miło pogawędzić sobie -bo jak to ktoś powiedział "dzielona radość to radośc podwójna , a ból dzielony to bólu połowa". Dobrych snów zyczę a ja zabieram porcję suchych jeszcze chusteczek i w końcu dzis dowiem się co z Agnieszką ...

      Usuń