niedziela, 30 grudnia 2012

Sylwestrowy wieczór

Fot. Marcin Oleksa

Czuła się paskudnie. Z nosa jej ciekło, głowa pękała, a gardło paliło przy każdej próbie przełknięcia. Leżała w łóżku, a przy jej poduszce kłębił się stos zużytych chusteczek. Nie tak miała spędzić tę sylwestrową noc. Wraz z grupą znajomych planowali domową posiadówkę u Beaty i Czarka, w ich dużym, wypasionym domu, który wybudowali niecały rok temu. Miała spędzić te godziny w zgiełku i hałasie, wśród ludzi - rozkrzyczanych, wybuchających śmiechem i żyjących chwilą tej ostatniej nocy w roku. Takie były plany. Ale skomplikowała je choroba. Podstępne przeziębienie, które spadło na nią nieproszone i przekazane wraz ze świątecznym uściskiem. I teraz miała dużo czasu dla siebie. Długie, monotonne godziny, które miała jej umilić jedynie telewizja. 
Po pół godzinie miała dosyć i z ulgą powitała ciszę. Za oknem ciemniało. Od czasu do czasu huknęła petarda odpalona przez zniecierpliwionego małolata, na klatce sąsiedzi gwarnie wychodzili na sylwestrową zabawę, a jej głowa szalała; skronie pulsowały bólem, który uciszyć mogła tylko tabletka. Sięgnęła po nią, wyłączyła telefon i nakryła się kołdrą, aby nie słyszeć, zapomnieć, przespać ten czas. Ale sen nie chciał nadejść tak łatwo. Zamiast niego zaczęły napływać wspomnienia. 
Tamten sylwester był inny, wilgotny i rozświetlony gwiazdami i tysiącem fajewerków, które wyleciały w niebo z dobrą nowiną o północy. Jej ręka znalazła bezpieczną przystań w ciepłej dłoni Mateusza, a oczy nigdy wcześniej nie błyszczały tak jak tamtej nocy. Oszalała ze szczęścia i uwierzyła, że tak już będzie zawsze, że to dopiero początek. Wenecja pachniała wiatrem i dymem sztucznych ogni, a Plac Św. Marka wypełniony był falującym tłumem, mówiącym wszystkimi językami świata. Ale Ewa nie czuła się w nim obco, ani anonimowo. Czuła się wyjątkowo przeglądając się w szarych, roześmianych oczach Mateusza. Ten czas należał do nich. Zostawili resztę zespołu w hotelu i nie przyłączyli się do sylwestrowego szaleństwa suto zakrapianego przywiezionym z Polski alkoholem. We dwoje wyruszyli w magiczną podróż po wąskich uliczkach Wenecji podziwianej nocą. Ten nadchodzący rok miał być podarunkiem dla Ewy. Nieśmiałość ustąpiła miejsca zachłanności i pragnieniu zachowania Mateusza już tylko dla siebie. Ciepło jego dłoni ogrzewało zziębnięte serce, a głowa Ewy znalazła swoje miejsce na jego mocnym, silnym ramieniu. Promieniała, jak ta rozświetlona, jasna noc. I zaczęła snuć plany... 
Zima tego nowego roku była mroźna i śnieżna. Dla Ewy okazała się okrutna, bo wraz z podmuchem ostrego wiatru wniosła do życia Mateusza Ją. I wtedy ciepło jego dłoni wygasło, i nie Ewy głowa szukała znajomego wgłębienia na jego ramieniu. Zrobiło się tak zimno i pusto wokół, a w stronę jej życia powoli zaczęła zmierzać samotność... 
W ciszy pustego pokoju zegar zaczął wybijać północ. Zmęczone powieki opadły, myśli się uspokoiły. Odpływając w ciepły sen, Ewa uśmiechnęła się sama do siebie. "To będzie dobry rok" - pomyślała. I zapragnęła w to uwierzyć.
Monika A. Oleksa 


Fot. Michał Oleksa

To już kolejne spotkanie z Ewą, moją bohaterką Samotności. Stali czytelnicy ją znają, Ci mili goście, którzy tutaj do mnie zawitali i których witam z ogromną serdecznością:), znajdą Ewę w postach "Samotność" i "Magia Świąt". Ewa jeszcze wróci, być może w książce... Coraz głębiej dopuszcza mnie do swojego życia, a ja idę za nią i opisuję to, co widzę. Fascynuje mnie jej historia i coraz częściej zerkam na swoje pióro. Jeśli ono mnie poprowadzi, tak jak robi to Ewa, myślę, że pójdę za tą historią. Co Wy na to? 
Dobrego sylwestrowego wieczoru, gdziekolwiek będziecie:  
     

3 komentarze:

  1. To będzie dobry rok, rok moich 50-tych urodzin. Ostatnio przeczytałam w takiej mądrej książce,że 50 urodziny to początek nowego życia. To tak jakbyśmy się rodzili na nowo,tylko ,że nie bedzie już nam potrzebny czas na naukę chodzenia, jedzenia itp.bo to juz wszystko umiemy,jesteśmy bogatsi o tyle doświadczeń.Trzeba tylko umieć z nich korzystać i zacząć wszystko z nową nadzieją i cieszyć się nowym początkiem.Mój plan sylwestrowy jest nastepujący ;maseczka z alg,potem herbatka,muzyczka w tle,kartka papieru i spisywanie noworocznych planów na "nowe życie",a potem zajrze na blog i wybiore losową drogą któryś temat i potraktuję to jako Noworoczną wskazówkę. Więc- do sylwestrowego spotkania Kochani

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepis na Smakowity Nowy 2013 Rok:

    Wziąć dwanaście miesięcy, obmyć dobrze do czysta z goryczy,chciwości, pedanterii i lęku.
    Każdy miesiąc podzielić na 30 albo 31 części tak, żeby zapasu starczyło akurat na cały rok.
    Każdy dzionek przyrządza sie oddzielnie, biorąc po jednej części pracy i dwie części wesołości i humoru.
    Dodać do tego trzy kopiaste łyżki optymizmu, łyżkę tolerancji, ziarnko ironii i szczypte taktu.
    Następnie masę tą polać obficie miłością.
    Gotowe danie ozdobić bukiecikiem uprzejmości.
    Podawać codziennie z pogodą ducha i porządną filiżanką ożywczej herbaty.
    Smacznego :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Gabrysiu, tacy ludzie jak Ty są solą tej ziemi i nadają niepowtarzalny smak życiu. Cieszę się, że mogę Cię tu gościć. Pamiętaj, że jesteś tu wyczekiwana, a Twoja wizyta nie jest dla mnie obojętna. Za przecudny przepis- pięknie dziękuję. Będę go stosować codziennie i wierzę, że ten rok będzie dobry! Uścisnę Cię teraz mocno, dobrze? Tak od serca:)

    OdpowiedzUsuń