Na imię masz... Kobieta

Fot. Marcin Oleksa 



Wstajesz rano z łóżka i przecierasz zmęczone snem oczy,
jeszcze w półśnie
nakładasz na siebie płaszcz codziennych trosk, 
wszystkie swoje muszę, trzeba, powinnam, wypada, 
okrywasz się nim powoli, 
bojąc się zgubić najdrobniejszą z liter, 
które ubiorą się w zdania
i opiszą twój dzień, 
zabiegany
wypełniony po brzegi
ciężki
beztroski
szary
kolorowy
samotny
zbyt krótki
czasami gorzki, 
czasami słodki do przesady, 
a na każdy z nich
dostałaś ograniczony limit czasu, 
jedno życie, 
od którego nie narosną odsetki
bez względu na to, jak wiele w nie zainwestujesz. 
Poranną kawą
odganiasz resztki zmęczenia, 
niedospania, 
szeroko otwierasz oczy
i patrzysz odważnie na świat. 
Już wiesz, 
że ten dzień musi po prostu się toczyć
jak codzień
swoim utartym rytmem, 
którego nic nie zatrzyma. 
A ty
wchodzisz w tę swoją codzienność
z bagażem trosk nazbieranych przez lata
i zaczynasz 
od nowa
od rana
od początku
wędrówkę, jaką jest twoje Życie. 
Monika A. Oleksa 

Cudowna Kobieto, ten dzień jest wyjątkowy, bo w sposób szczególny należy do Ciebie. Dla mnie każde spotkanie z Tobą jest wyjątkowe; jest takim moim prywatnym świętem. Nieważne, że jesteśmy w różnych miastach, czasami na różnych kontynentach; nieważne na jakiej ulicy właśnie się znajdujemy i o jakiej porze dnia tu zaglądamy. Najważniejsze, że się rozumiemy; że nasze życie wypełnione jest tysiącami podobnych obowiązków; że razem chcemy poszukiwać niecodzienności w zabieganej codzienności i że jesteśmy ... delikatnością, wrażliwością, harmonią, czułością, poezją w prozie życia, dobrem, miłością. Kobietą. 
Wszystkiego co najlepsze dla Ciebie - ode mnie. 

Szła ulicą zamyślona. Rozpędzone miasto wokół niej otulało ją znajomymi dźwiękami, które uspokajały. Dawno już przestała słyszeć szum samochodów, przeciągły sygnał karetki, czy rozkrzyczany tłum dookoła. Ten hałas nie przeszkadzał. Czasami męczył, ale dawał poczucie przynależności do miejsca, które było większą całością, bez względu na to, na której części mapy się znajdowało. Miała świadomość, że to jest właśnie to miejsce, które wybrała, czy które ją wybrało i miasto, którego częścią się stała.
Wiosna bardzo niepewnie stawiała swoje pierwsze kroki. W powietrzu nie czuć już było , co prawda, wilgoci zimy, ale wszystko wokół miało jeszcze na sobie szary brud roztopionego śniegu i błota. 
W tej szaroburości pochmurnego dnia, jej wzrok przyciągnął żółty kolor tulipanów. Zapragnęła odnaleźć w nich skrawek wiosny i zanieść go do domu. Przystanęła przy ulicznej kwiaciarce i kupiła dziewięć żółtych kwiatów. Dotyk wilgotnych łodyg sprawił, że poczuła potrzebę zrobienia czegoś tylko dla siebie. Chciała się porozpieszczać i spędzić ten dzień wyjątkowo. Chciała go sobie podarować jak prezent, którego już od dawna nie dostała. 
Na wąskiej ulicy, którą codziennie przechodziła ze spuszczoną głową i zgarbionymi ramionami, dostrzegła małą, przytulną kawiarenkę, wtuloną w starą kamienicę. Z bukietem radosnych tulipanów odważnie pchnęła drzwi i weszła do środka. Niewielkie stylowe wnętrze pachniała kawą i starością. Zrzuciła z siebie jeszcze zimowy płaszcz i przysiadła na krześle obleczonym złotym pokrowcem. Młoda kelnerka zjawiła się przy niej natychmiast. Powitała ją miłym uśmiechem i podała kartę menu. 
Kobieta otworzyła ją i wczytała się w wypisane pozycje z takim zainteresowaniem, jakby chciała się wszystkiego nauczyć na pamięć. Z rzędu czarnych linijek wybrała kawę z syropem cynamonowym i tort bezowy, podawany z gałką lodów waniliowych. To był jej dzień i jej czas. W tej chwili nie była mamą, która przybiegała na każde zawołanie: Mama chodź! Nie była zabieganą pszczołą robotnicą, ściągającą do swojego ula siatki z zakupami i wykonującą tysiące zabiegów, aby dom nie wyglądał na zapuszczony, a dzieci na zaniedbane. Nie była nienagannie działającym trybikiem w firmie, dla której pracowała. 
Była Kobietą. Wulkanem uczuć i morzem łez, od których życie było niejednokrotnie takie słone. Była delikatnością dotyku, kiedy ciepłą dłonią dotykała czoła dzieci lub nieogolonego policzka swojego mężczyzny. Była ukojeniem, wyciszeniem, łagodnością kończącą zabiegany i rozkrzyczany dzień swojej rodziny. Była czekaniem na zmianę, która nie chciała nadejść, a po którą bała się sięgnąć. Była lekiem na wszelkie bóle, stłuczenia, zadrapania i złe samopoczucie. Była obietnicą niezmienności, pomimo swej zmiennej natury. Była mądrością, z której czerpali ci, którzy byli wczepieni w jej życie różnymi więzami, supłami, pętelkami. Była miłością i zazdrością. Pragnieniem i zaspokojeniem. Była Kobietą. 
Na małym talerzyku zostały ostatnie okruszki bezy, które zebrała łyżeczką. Z torebki wyjęła kupioną dawno temu pomadkę. Zapominała jej używać. Dziś pociągnęła usta bordowym odcieniem kobiecości i uśmiechnęła się do swojego odbicia w małym, podręcznym lusterku. Pomimo bladości zmęczonej zimą cery, jaśniała. Po raz pierwszy od dłuższego już czasu spojrzała na siebie inaczej. Przychylniej. Bez tego wiecznego niezadowolenia z siebie. Bez wytykania sobie swoich niedoskonałości i wypatrywania niedociągnięć. Była kobietą i tak się poczuła wstając od stolika i zabierając swoje tulipany. Kobietą świadomą tego, że naprawdę jest wyjątkowa. 
Monika A. Oleksa 

Tę wyjątkowość musimy zobaczyć same w sobie. Jeśli naprawdę w nią uwierzymy, przekonamy o niej cały świat, który spojrzy na nas tak, jak chcemy, aby na nas patrzono. Bo zasługujemy na to, co najlepsze. 



Fot. Marcin Oleksa
         

  
 

Komentarze

  1. Dzięki Monika! Pierwszy jedyny i prawdziwy "Kwiat" dostałam dzisiaj od Ciebie... Wyjatkowy jest...:) dopasowany na miarę jak sukienka... Dziękuję...:) Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna, wyjątkowa Kobieto i ja Ciebie przytulam w dzisiejszym szczególnym dniu :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje Monika za pamięć i piękne życzenia :* Tęsknie za naszymi wspólnymi chwilami spędzonymi nad morzem ...:)Czekam z niecierpliwością na wakacje i nasze spotkanie :)) Ania

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieki za te slowa jestes naprawde cudowna i madra kobieta pozdrowienia z Warszawy;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję bardzo za życzenia. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja także dziękuję za śliczne życzenia Moniko kochana. Wzajemnie też składam życzenia nieustannej wiosny w sercu- co prawda spóźnione- ale ze szczerego serca :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. nieco pozniej ale dziekuje za uroczy tekst i zyczenia, zycze wszystkiego naj naj:-) i ja tez chce do takiej kawiarenki!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak