niedziela, 3 marca 2013

Skorupa

Fot. Marcin Oleksa


Pochylona głowa, nos wtulony w szalik, często czapka nasunięta na same oczy. Postawa wyrażająca oświadczenie: "Niewiele oczekuję od świata, więc i świat niech nic ode mnie nie chce." Zamknięcie na świat i ludzi, ukrycie się w swojej bezpiecznej skorupce i przeczekanie tam czasami wiele lat. 
W skorupę wpełzamy w wieku lat "nastu", ale często zostajemy w niej na długie lata. Przywiązujemy się do niej i skryci w niej, wypracowujemy sobie swój własny system bezpieczeństwa. Na swoje terytorium wpuszczamy tylko tych najbardziej zaufanych. 
Małe dzieci postrzegają świat jako coś, co zaskakuje, jest pełne niespodzianek i daje się odkrywać. Dzieci nie boją się życia i wychodzą mu naprzeciw. Łatwo nawiązują kontakt z ludźmi, bo działają spontanicznie. Parę dni temu podeszła do mnie kilkuletnia dziewczynka. Przystanęła, podniosła blond główkę do góry, spojrzała na mnie przejrzyście niebieskimi oczami i po prostu się uśmiechnęła. Ja uśmiechnęłam się do niej, a ona, oglądając się jeszcze za siebie, pobiegła dalej. Zrobiła to spontanicznie. Coś ją do mnie przyciągnęło i po prostu miała ochotę się uśmiechnąć, więc zrobiła to. Ja już tak nie potrafię. Zdarza mi się działać spontanicznie, ale nie aż tak, żeby stanąć przed obcym człowiekiem, spojrzeć na niego ciekawie i po prostu się uśmiechnąć. Ale potrafię przystanąć, albo usiąść obok obcego człowieka, uśmiechnąć się może nie tak promiennie jak ta mała dziewczynka, i porozmawiać. Tego nauczyłam się od dzieci. I wciąż się uczę. 
Dla nastolatka świat jest już czymś, z czym nie do końca umie sobie poradzić. Już nie jest pełen rzeczy do odkrycia, ale pełen reguł, przeciwko którym się buntuje. Dużo w nim, dla młodego człowieka, niezrozumienia. Życie zaczyna przerażać, a nie chcąc zostać ośmieszonym, młody człowiek chowa się w skorupę, którą szczelnie się okrywa. W mojej pracy, którą zajmuję się na codzień, spotykam się zarówno z dziećmi, jak i z młodymi ludźmi. Dzieci są od początku otwarte na nowe wyzwania i chętne do współpracy. Z młodzieżą bywa już trudniej, bo dużo trudniej zdobyć ich zaufanie i przekonać, że nie jestem wrogiem, choć stoję po drugiej stronie. Postawa zamknięcia jest wciąż obecna w ich nastoletnim życiu. Schowani głęboko w sobie, młodzi ludzie niechętnie wychodzą ze swojej skorupy i trzeba czasu i cierpliwości, aby ich przekonać, że warto. 
Skorupa jest ciasna i niewygodna. Owszem, może wydawać się bezpieczna, ale tak naprawdę nie uchroni nas przed życiem i jego wyborami. Uciekając w skorupę, izolujemy się od ludzi, a tak naprawdę nie da się przeżyć życia bez kontaktu z nimi, bez względu na to, jacy są. Skorupa zawęża sposób patrzenia i postrzegania świata i naszych życiowych doświadczeń. Widzimy tylko tyle, na ile sami sobie pozwolimy wyjrzeć i koncentrujemy się wyłącznie na sobie, nie zdając sobie sprawy, że na wszystko można znaleźć jakieś rozwiązanie, jeśli tylko się dobrze rozejrzymy; i że nasze smutki nie są jeszcze takie najgorsze, bo biedy i nieszczęścia jest na tym świecie więcej niż gwiazd na niebie. A jednak ludzie z tym żyją, pomimo wszystko. 
Skorupa tłumi dźwięki, więc jeśli w końcu poczujemy się przeraźliwie samotni, nikt nie usłyszy naszego wołania w tym szczelnie zamkniętym kokonie. Dlatego nie warto w niej tkwić, bo życie ma nam naprawdę dużo do zaoferowania, jeśli się tylko na nie otworzymy. 
Monika A. Oleksa 


Fot. Monika Oleksa 
        

3 komentarze:

  1. chowanie sie do skorupy ma jakies przyczyny ... ktos sie wychylil, na cos sie odwazyl i oberwal po nosie, zostal skrytykowany lub odrzucony. Potem im dluzej w tej skorupie siedzi, to tym trudniej ja opuscic. Mysle ze kazdy z nas kiedys zostal zraniony, tylko roznie na to reagujemy. Jedna dziewczyne moze przydusic komentarz o grubych nogach i juz nigdy nie zalozy krotkiej spodnicy, mysli ze i tak jest pokraka i przestaje dbac o siebie a inna dziewczyna taki komentarz zignoruje, wcale sie nim nie przejmie, bo i wieloma rzeczami nie warto. Przez siedzenie w skorupie mozna wiele stracic.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasy Moniko są takie,że sprzyjają budowaniu wszelkiego rodzaju skorup. Obserwuję córkę moich przyjaciół 16 lat ma. Ona nie ma z kim wyjść na koncert , bo całe jej życie towarzyskie toczy się przed komputerem. Ostatnio wspominałyśmy z jej mamą jak to było , kiedy wracało sie ze szkoły, lekcje jak najszybciej się odrabiało i potem do koleżanki, albo na rower , albo na wrotki. Czasy były ciężkie -więc jak cieszyło kiedy np.rodzice koleżanki poczęstowali kolacją :-)A teraz no cóż sami wiecie ....gadu gadu skype i inne towarzysko zastępcze wynalazki, więc jak się ma młody człowiek nauczyć uśmiechać do drugiego człowieka i kiedy? Nawet jak juz znajdzie potem tę drugą połówkę to i tak każde ma swojego laptopa i dalej na nim "działa'.Takie jest moje skojarzenie z tą skorupą,ale nie narzekajmy idzie wiosna wielkimi krokami ,a to sprzyja wychylaniu się ze swoich skorupek i podziwianiu pięknego świata. Tego sobie i Wam życzę w ten przepiekny słoneczny poranek ;-) Gabrysia

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra uwaga! dokladnie tak jest ... z jednej strony internet otwiera nam swiat a z drugiej zamyka nas przed ekranami. Co innego posiedziec i pogadac 'na zywo' a zupelnie co innego wirtualnie. Teraz pogaduszki zastepuja smsy i komentarze na fb:-(

    OdpowiedzUsuń