niedziela, 31 marca 2013

Świąteczny rozgardiasz

Fot. Marcin Oleksa



W kuchni było gwarno, pełno i wesoło. Cztery kobiece głosy mieszały się ze sobą, zupełnie jak zapachy wypełniające pomieszczenie. Cztery kobiety, cztery pokolenia, jedne święta, które zebrały je wszystkie w tym domu, pełnym dobrych wspomnień. W Nałęczowie. 
Agnieszka przygotowywała tartę orzechową, która miała zająć na świątecznym stole miejsce mazurka. Przepis na nią przekazała jej Teresa, która lubiła w kuchni od czasu do czasu przełamać tradycje i poeksperymentować w granicach rozsądku. 
- Wbrew pozorom, tarta jest bardzo podobna do naszego rodzimego mazurka. - Agnieszka pamiętała tak wiele szczegółów z ich wspólnego, skromnego życia. - Cała sztuka polega na tym, że mamy w niej mało ciasta, a dużo nadzienia, które ma porozpieszczać nasze podniebienie. Oto filozofia tarty - smak nadzienia ma dominować nad smakiem cienkiego ciasta.
Tęskniła za nią. Wraz z wiosną tajały jej uczucia. Wraz z zimą topniała i odpływała twarda skorupa, którą Agnieszka szczelnie otoczyła swoje serce, aby przeżyć. Złapała się na tym, że zaczęła porównywać Małgosię z Teresą. Były sobie zupełnie obce, a jednak widziała w nich podobieństwo. Obie oddawały całe siebie swojej rodzinie; obie widziały w niej największą wartość. Nawet ich dotyk na jej policzku był taki sam - ciepły i przepełniony miłością. Jej matki. Tak o nich myślała. Miała dwie matki i, podobnie jak Dina ze Starego Testamentu, córka Lei i Jakuba, kochała je, choć nie umiała się powstrzymać przed ich porównywaniem. 
W gwarnym i rozradowanym towarzystwie ciasto robiło się samo i śmiało można było powiedzieć, że było dziełem wielu rąk, tak jak ona była córką dwóch matek. 
Agnieszka zagniotła ciasto i wykleiła nią blaszkę. Zawsze robiły z Teresą tę tartę w prostokątnej blaszanej formie, tak, aby jak najbardziej przypominała polskiego mazurka. Sylwia nakłuła ciasto widelcem i wysypała na nie białe ziarna fasolki, aby je obciążyć i zapobiec wybrzuszeniu ciasta w trakcie pieczenia. Marek wykonał typową męską pracę, czyli zmielił przez maszynkę orzechy potrzebne do nadzienia. Magda przyniosła ze spiżarki miód, którym obdarowali ją wdzięczni pacjenci, i z lekarską dokładnością odmierzyła potrzebną ilość. A Małgorzata doprawiła wszystko ciepłym uśmiechem i spojrzeniem, z którego wyjrzała miłość. 
Tylko Maciej nie wtrącał się do królestwa, w którym rządziły kobiety. Stał z boku, z nieodłącznym Bostonem przy nodze i spokojem, który wygładził jego twarz.Wszystkich, których kochał, miał na wyciągnięcie ręki. Był, najzwyczajniej w świecie, szczęśliwy. 
Monika A. Oleksa 


Fot. Marcin Oleksa  

"Moc Odkupienia jest nieskończenie wyższa niż całe zło w człowieku i w świecie." J.P.II 
Kochani, życzę każdemu z Was, aby ta radość, płynąca z pustego grobu, wypełniła nasze serca nadzieją i miłością i abyśmy umieli przenieść ją w naszą codzienność. Radosnego Alleluja!        

3 komentarze:

  1. "ALLELUJA BIJĄ DZWONY,ALLELUJA ECHO GŁOSI CHRYSTUS BOWIEM ZMARTWYCHWSTAŁY W TWOJE ZYCIE POKÓJ WNOSI"
    Pokoju , radości, wiosny w sercu i nieustającego trwania w Twojej dobroci i miłości do ludzi -Moniko. Tego życze Tobie Moniczko w drugi dzień najradośniejszych Świąt . Gabrysia

    OdpowiedzUsuń
  2. Gabrysiu, dziękuję za Twoje cieplutkie słowa i radosne życzenia. Od razu zrobiło się wokół mnie wiosenniej:) Dobrze, że jesteś!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękując za Twoje odwiedziny na moim blogu i życzenia, ślę je także Tobie i tym, którzy tu do Ciebie zawitają - niech owocuje w życiu każdego z nas to, co otrzymaliśmy w te niezwykłe dni, które powoli już za nami. Oby nigdy nie skończyła się w naszych sercach radość, obyśmy nieustannie nieśli innym miłość i pokój :)
    Basia Smal

    OdpowiedzUsuń