sobota, 12 kwietnia 2014

Pustynia

Fot. Marcin Oleksa


Wielokrotnie doświadczamy jej w swoim życiu. Bywa tak, że sami jej poszukujemy, ale najczęściej doprowadza nas do niej życie. Dobrze znajoma droga, którą dotąd kroczyliśmy niespodziewanie skręca, a my widzimy wokół siebie tylko bezkres suchego piachu, bez żadnej oazy na horyzoncie, która mogłaby stać się celem naszej wędrówki. Pustynia przeraża, bo jej ogrom nas przerasta. Wychodzi poza granice rzeczywistości, którą potrafimy sobie wyobrazić. Jest obca, a każdy dzień, który na niej spędzamy przynosi coraz więcej wątpliwości. Potrzebujemy jej jednak. Pustynia pozwala nam na odizolowanie. Nie uciekniemy od przygniatających spraw codzienności, które i tak nas na niej dogonią, ale będziemy w stanie spojrzeć na nie inaczej. Poprzez ciszę pustyni, w której usłyszymy dużo więcej niż codzienny zgiełk ludzkiego zabiegania. 
Wyjście na pustynię potrzebne jest człowiekowi najbardziej w okresie oczekiwania i przechodzenia człowieka ze starego do nowego. Wyciszenie pustyni i nasz post, który codziennie na niej podejmujemy, stawiają nam nasze życie w zupełnie innym świetle. Dostrzegamy szczegóły, które zazwyczaj lekceważymy. Doceniamy drobiazgi, którymi obdarowuje nas życie. Wyostrzamy zmysły, które zaczynają inaczej odbierać świat i wszystko to, co on przynosi. 
Na pustyni mamy szansę dotrzeć do samego siebie i zajrzeć głęboko w nasze serce. Tam, na pustyni, ono niczego przed nami nie ukryje. I tam nie będziemy mieć wymówki, aby go nie słuchać... 
Droga przez pustynię nie jest łatwa. Wcześniej czy później zaczyna brakować wygodnych przyzwyczajeń, przyjaznych udogodnień, wymówek, w które po jakimś czasie sami zaczynamy wierzyć. Na pustyni dostajemy czas, którego w codziennym pędzie przez życie nam brakuje. Nadmiar tego czasu irytuje, ale daje nam możliwość przewartościowania wszystkiego, co dotąd było ważne. Pustynia może pomóc nam zrozumieć dokąd zmierza nasze życie i uświadomić, że nie zawsze jest to dobry kierunek, bo życie bez wyrzeczeń nie pozwoli nam dotrzeć do doskonałości i nie zahartuje nas. Złamiemy się przy pierwszej porażce i niepowodzeniu. Pustynia może pomóc nam wytrwać i, pomimo trudności jakich na niej doświadczamy, może doprowadzić nas do miejsca w nas samych, o którego istnieniu nie mieliśmy dotąd pojęcia. Potrzebujemy pustyni szczególnie w tym czasie wyciszenia i oczekiwania na Nadzieję, która zawsze przychodzi wraz z ciszą pustego grobu. Potrzebujemy, aby usłyszeć tę ciszę w sobie i odnaleźć w niej odpowiedź na pytania, które od zawsze tkwiły gdzieś głęboko w nas i na które dotąd nie byliśmy w stanie odpowiedzieć, ani w nie uwierzyć. Tylko na pustyni własnego życia człowiek tak naprawdę jest w stanie odkryć całą istotę swojego człowieczeństwa i zrozumieć, dlaczego został na ten świat powołany. 
Pamiętajmy o tym szczególnie w nadchodzącym tygodniu, kiedy "posiadać" zaczyna znaczyć dla ludzi więcej niż zrozumieć i uwierzyć. 
Monika A. Oleksa 

Fot. Marcin Oleksa
 

2 komentarze:

  1. Ale zobacz - pustynia to nie pustka. Wokół są inni. Towarzyszą czasem cichutko i nieostentacyjnie jak powiew wiatru przesiewający piasek na pustyni, ale... są.
    Tak, to prawda - doświadczenie pustyni nie jest łatwe, ale się zdarza. A skoro jest, to jest. Żeby z niej wyjść, trzeba najpierw ją przejść. Innej drogi nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wróciłam właśnie z Warszawy Moniko-teraz dopiero wiem co to znaczy zabieganie. Ja już zapomniałam, jak ludzie potrafią biegać tłumem z jednego końca na drugi koniec miasta?...czy czego...wiedzą chociaż? Moja kochana pustynia -cicha , spokojna ,...po raz kolejny doceniłam -to co mam:-)
    Chociaż może to bardziej jest oaza, bo tak myślę ,że ci "biegający" przedzierają się przez pustynię -szukając oazy ..żeby tylko zdążyli...
    Może trochę pogmatwałam,ale jeszcze huczy mi w głowie silnik autobusu ;-)) Pozdrawiam Moniczko

    OdpowiedzUsuń