Wiosenny spacer

Fot. Marcin Oleksa


- Nie! Nie, nie dam się odciągnąć od tego krzaka! Nie i koniec! 
- Mattie, proszę cię, nie mamy czasu. 
Ja tam mam czas. Nigdzie mi się nie spieszy, a na krzaku jest tyle wiadomości, że nie wystarczy jedynie przystanąć i już. Nie da się tak. Ludzie, no! Wiosna jest! Wiosna! Czy wy tego nie czujecie? Wszystko pachnie inaczej, intensywniej i każdy spacer jest za krótki. No i w głowie jakoś tak się kręci, szczególnie jak jakiś przystojny samiec spojrzy ci głęboko w oczy... Zew natury, nic na to nie poradzę. No dobra, ten krzak już obwąchałam; możemy iść dalej. 
- Mattie, nie ciągnij tak! Kto tu kogo wyprowadza na spacer - ja ciebie, czy ty mnie? 
Głupie pytanie. Przecież gdyby nie ja, wiecznie byście gdzieś biegali, spieszyli się dokądś, a świat oglądali jedynie zza okna, tak jak ja gdy czekam sama w domu... Ludzie. Nieustannie się gdzieś spieszą. Wszystko robią w pędzie, patrzą na zegarek i nie potrafią nawet wyjść na spacer dla samej przyjemności spacerowania. Ciężko ich zatrzymać, a jeszcze ciężej wyciszyć. I wszystko trzeba przypominać! A najczęściej to, że nie mam rąk, tylko łapy, i sama lodówki otworzyć nie potrafię. Jeszcze nie. Ale pracuję nad tym... Czasami tak sobie myślę, że powinnam mieć na łbie przyczepioną żółtą karteczkę z napisem: "Nakarm mnie!" Wtedy może częściej dostawałabym wątróbkę czy kurze serduszka, zamiast bubków, które leżą w misce. Oj, zjem i bubki, ale przecież psu też się należą jakieś przyjemności od życia, tak? Tym bardziej jak wątróbka jest w lodówce, bo o tym żeby ją dla mnie kupić pamięta mój uwielbiany pan, robiąc zakupy na targu. O kurcze, głodna się zrobiłam. Ale co z tego, jak i tak nie mogę nic wziąć z trawnika. Zaraz słyszę to paraliżujące: "Mattie, fe!" i kość staje mi w gardle. Kto to widział, żeby tyle dobrego na tych trawnikach się marnowało! Ale pani tego nie rozumie. A może sama ma na to ochotę i nie chce, żebym sprzątnęła jej sprzed nosa najlepsze kąski?

Jakby tak udało mi się dostać do lodówki...
  
- Dzień dobry! Jak się masz, Mattie?
Pan z administracji. Lubię go. Zawsze się przy nim zatrzymujemy - pani na pogawędkę, a ja na krótką pieszczotę. Znajome ścieżki, znajome zapachy, znajome psy i znajomi ludzie. Lubię tę powtarzalność. czuję się w niej bezpiecznie. Wiem, w którą stronę pójdziemy i gdzie mam skręcić w prawo, a gdzie w lewo. Wiem, że gdy pan znika w sklepie, a mnie wydaje komendę "Waruj!", to wróci po mnie i już się nie boję, że zniknie za tymi drzwiami, a one zamkną się za nim i go nie wypuszczą. Wiem, że wyjdzie z siatką, do której obowiązkowo i mało delikatnie muszę wsadzić nos, aby sprawdzić co tam jest dobrego. Wiem, że na porannym spacerze spotkam znajome pieski i będę mogła rozprostować zastałe po nocy stawy krótką zabawą, na którą jestem gotowa nieustannie. Mieszkam tu już dwa i pół roku. Ten czas wystarczył, abym zapomniała. Tu jest mój dom i rodzina, której stałam się członkiem. W tym domu mam swój fotel i swoje miski. W tym domu jest miłość, którą czuję nieustannie. W tym domu mam ludzi, do których należę i którym nie przeszkadza to, że nie mam rodowodu, ani nie jestem psem rasowym. Nie przeszkadza im moja krzywa łapa ani to, że zjadłam im pół drzwi i przez kilka pierwszych tygodni załatwiałam się w domu. No, teraz mi wstyd, ale wtedy byłam przerażona nową sytuacją i obawą, że może się nie udać i że mnie nie zechcą. pomimo tego wszystkiego, pokochali mnie i dali mi dom, który jest mój. Tak jak oni są moi, a moje puchate serce ich. Każdemu psu tego życzę. Rodziny, która uwierzy w hasło: Nie kupuj! Adoptuj!, nie zawiedzie i będzie umiała mądrze kochać, pomimo wszystko.
W imieniu Mattie - Monika A. Oleksa 

Pozycja wyjściowa: Czuwaj i bądź gotowa! Może uda się dopaść kurę...


Mattie i jej cudne puchate serce

Komentarze

  1. Jak zwykle super, a my z Miłkiem już mamy pomysł na następny post. Bądź cierpliwa :)
    Pozdrawiamy!
    M.J starszy i M.J młodszy

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ wzruszające i... takie prawdziwe:) Nasza sunia, gdyby tylko umiała mówić, zapewne powiedziałaby wiele podobnych rzeczy:) Szczególnie tych o jedzeniu :) i o bezinteresownym kochaniu.
    Piękny piesek:) Życzę słoneczka na spacerach:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak