wtorek, 21 października 2014

Śląskie spotkania autorskie

"Nie ma przypadkowych spotkań i ludzie też nie stają na drodze naszego życia, ot tak. Każdy człowiek zostaje nam dany po coś, aby czymś nas ubogacić, dopełnić, coś pokazać lub uświadomić." 
"Samotność ma twoje imię" Monika A. Oleksa

W przytulnym pokoju Gabrysi... 
Po raz kolejny Śląsk, podobnie jak wiosną, zapisał się w moim sercu swoją serdecznością i ogromem ciepłych słów, którymi zostałam tutaj przyjęta. 
Moją śląską trasę autorską, promującą najnowszą książkę "Samotność ma twoje imię", rozpoczęły Lędziny i Miejska Biblioteka Publiczna, pod skrzydłami pani dyrektor Joanny Wicik i niestety nieobecnej wśród z nas z powodów zdrowotnych, pani Agnieszki Kucharewicz. O piękny wystrój sali, gdzie miałam przyjemność spotkać się z wiernymi Czytelnikami, zadbała pani Teresa Jagoda, której jeszcze raz, z tego miejsca, serdecznie dziękuję!
Urokliwy budynek Biblioteki mieści się przy niedawno odrestaurowanym placu farnym, który zachwyca. Aż chce się tutaj zatrzymać i pobyć choć przez chwilę. Lędzianie są niezwykłymi ludźmi, o czym po raz kolejny miałam okazję się przekonać. Nasz wspólny literacki wieczór, ocieplony migoczącymi płomieniami tańczącymi w ręcznie wykonanych, delikatnych świecznikach (dzieło Gabrysi Kotas :D), upłynął w magicznej atmosferze bliskości i poczuciu, że jesteśmy sobie nawzajem potrzebni, i że każdy z nas czerpie z tego spotkania i wyniesie w sercu to, co dla niego najlepsze. 


Przepiękny, niedawno odrestaurowany plac w centrum Lędzin 
Moja pani manager, Gabrysia Kotas:) 

Budynek Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lędzinach

Lędzianie pokochali nie tylko Ewę z jej samotnością, ale i moje Eulalie, które przyjęli równie serdecznie jak mnie!
Biblioteka w Lędzinach jest szczególnym miejscem na mapie moich autorskich spotkań i podróży. Miejscem magicznym, w którym łzy po spotkaniu splatają się z uśmiechami; i gdzie nawiązuje się rozmowa, w której Czytelnik jest równie ważny, jak Autor. Lubię tu wracać, bo wśród Lędzian czuję się jak wśród przyjaciół. 
Dziękuję wszystkim, którzy chcieli spędzić ze mną ten wtorkowy wieczór, a w szczególności pani dyrektor Joannie Wicik za zaproszenie i urokliwe przygotowanie spotkania, które głęboko zapisałam w swoim sercu. Pani Gertrudzie dziękuję za łzy, których się nie wstydziła, a które dla mnie były tak cenne jak diamenty; pani Irenie za jedyny w swoim rodzaju egzemplarz "Samotności...", oznaczony pomarańczowymi karteczkami, które jak drogowskazy prowadzą do cytatów nasuwających refleksję; a pani Hani za serdeczność, którą otoczyła mnie przed i po spotkaniu. Thank you for your warmth and the smile that brights me up:D 

Pani dyrektor MBP w Lędzinach, Joanna Wicik
Chwile, które lubię najbardziej :)
Najserdeczniejsza pani dyrektor, jaką kiedykolwiek spotkałam:) 
Grupowe zdjęcie, pomysł pana Mirosława Leszczyka

Pan Mirek to piękna i dobra dusza Lędzin

Drogie Lędziny, zostawiłam u Was kawałek mojego serca, ale nie wrócę po niego. Wrócę, aby dalej się nim dzielić!

Lędziny, w których zostawiłam swoje serce:) 

Kolejnym miejscem na mojej śląskiej trasie autorskiej były Tychy. Pokazały mi się w słonecznych promieniach odbijających się od tafli Jeziora Paproceńskiego, i przywitały mnie kolorowymi, zadbanymi blokami i serdecznymi uśmiechami pań z Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tychach. Szczególnie urzekła mnie pani Marysia Bisztyga, która swoim ciepłym uśmiechem i chwilą rozmowy przed spotkaniem, ociepliła atmosferę dużej Czytelni Naukowej i sprawiła, że poczułam się tam oczekiwanym gościem. 

Moje książki doskonale czują się w towarzystwie Gabrysinych misiaków:) 
Tablica informacyjna:) 

W oczekiwaniu na spotkanie...

Cudowna Marysia Bisztyga, której ciepło rozgrzewa, jak miły szal, jakim chcemy się otulać

Tyskie spotkanie było spotkaniem interaktywnym, licznie przybyli Czytelnicy włączali się aktywnie w rozmowę, która prowadziła nas ciekawymi ścieżkami po współczesnej literaturze, i stawiała przede mną wyzwania :) Dwie godziny upłynęły nie wiadomo kiedy, pozostawiając po sobie lekki niedosyt; co moim zdaniem jest lepsze od przesytu, bo do tyskiej biblioteki zamierzam jeszcze powrócić :) 
Moje bordowe pióro, spisujące słowa, które potem wplatam w kartki moich powieści, zostało tu szczególnie docenione, a opisani przeze mnie bohaterowie skłonili do pytań, odpowiedzi i przemyśleń. 
     
                             

Chciałabym podziękować pani Elżbiecie Pytel za umożliwienie mi tego spotkania, oraz pani dyrektor MBP w Tychach, Dorocie Łukasiewicz-Zagale za zaproszenie i piękne słowa podziękowania, które dostałam od Biblioteki. Dziękuję również pani Irenie Śliwie, kierownikowi Czytelni Centralnej, za ciepło i serdeczność, którymi wraz z Marysią Bisztygą, powitała mnie i towarzyszącą mi Gabrysię Kotas. 
Ciepłe początki rozgrzały atmosferą, dzięki której spotkanie miało swoją magię, zaklętą nie tylko w kasztanach i pięknej jesieni za oknem.

Spotkanie w Tyskiej Bibliotece Publicznej

To wielkie wyzwanie, aby żadna dedykacja się nie powtarzała!

Zupełnie nowym doświadczeniem w moich spotkaniach autorskich był wykład, który wygłosiłam na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, w Górnośląskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej w Mysłowicach, na temat uniwersalnej prawdy o miłości i życiowych wyborach. Gromkie brawa moich słuchaczy mogły wskazywać na to, że spotkanie im się podobało, albo tak bardzo się cieszyli, że skończyłam mówić:) Nieskromnie pozostanę jednak przy wersji pierwszej:D

Duża sala wykładowa robiła wrażenie!

Zupełnie nowe doświadczenie w moim życiu... 




Ostatnim spotkaniem kończącym moją trasę autorską na Śląsku, były Mysłowice i cudowna, pełna ciepła i przytulności Miejska Biblioteka, pod troskliwym kierownictwem pani Teresy Kameli, której pragnę złożyć moje najserdeczniejsze podziękowania za tak miłe przyjęcie i zaopiekowanie się mną od pierwszej chwili, gdy tylko przekroczyłam próg biblioteki. O nastrojowy wystrój sali zadbały panie Anie ( w tym pani Ania Urban, kierownik oddziału dla dzieci i młodzieży, która od pierwszej chwili urzekła mnie swoim uśmiechem i ciepłem głosu), którym bardzo gorąco dziękuję za włożone w to spotkanie serce i dopięcie wszystkiego w taki sposób, że aż nie chciało się z tej czytelnianej sali wychodzić, tak było tam miło i serdecznie wśród pań, które przybyły. Mysłowickie spotkanie miało w sobie rodzinność Lędzin. Serdeczna rozmowa splatała się między Autorem a Czytelnikami; były emocje i zasłuchanie; wywiązała się również bardzo ciekawa dyskusja dotycząca Piotra i Marty, bohaterów "Miłości w kasztanie zaklętej", którzy wciąż są bliscy moim cudownym Czytelnikom. Przy okazji czytania fragmentu najnowszej książki "Samotność ma twoje imię", moja Przyjaciółka, Gabrysia Kotas stwierdziła, że każda z nas, kobiet, ma swojego Tolibowskiego, o którym zapomnieć nie potrafi, i którego wyidealizowany obraz nosi gdzieś, zapisany na dnie serca, często lekceważąc to, co jest tuż na wyciągnięcie ręki. W tę rozmowę, która została sprowokowana Tolibowskim z "Nocy i dni", wszedł mężczyzna, z którym dzielę życie, i którego przedstawiłam jako: "mojego Tolibowskiego, za którego miałam szczęście wyjść za mąż" :), co wywołało uśmiechy na twarzach pań i jeszcze bardziej ociepliło atmosferę spotkania, z którego naprawdę nie chciało się wychodzić. 

Serdeczne powitanie przez panią Teresę Kamelę, kierownik MBP w Mysłowicach

Temu spotkaniu towarzyszyło zasłuchanie...


Pani Ania Urban, która oczarowała mnie od pierwszej chwili spotkania
Autorskie ręce, które potrafią również dorosłym zmieniać pampersy... i pracy się nie boją
Najprzyjemniejsze chwile każdego spotkania:)

Gabrysia i dwie panie Anie były wielkim wsparciem w czasie spotkania w Mysłowicach

Kochane Mysłowice - z serca dziękuję! Powrócę do Miejskiej Biblioteki Publicznej z ogromną radością i naprawdę będę tęsknić za Śląskiem, który po raz kolejny pokazał, jak OGROMNE MA SERCE! 
Gabrysi Kotas, mojej Przyjaciółce, dziękuję za umówienie śląskich spotkań i bardzo profesjonalne dopracowanie szczegółów. 
Gabrysiu... Ty wiesz, co jest w moim sercu i ile w nim wdzięczności za wszystko, czym mnie obdarowujesz. Dziękuję! 


A na najbliższe spotkania autorskie zapraszam w LUBLINIE: 
23 PAŻDZIERNIK, czwartek godz. 17.00 - POŻEGNANIE Z AFRYKĄ, ul. Złota 3 na Starym Mieście

28 PAŹDZIERNIK, wtorek godz.15.00 - Miejska Biblioteka Publiczna, Filia nr 28 w Lublinie, ul. Nadbystrzycka 85
Zapraszam na magiczne chwile zatrzymania ze mną i moimi książkami:) 
Monika A. Oleksa     

            

23 komentarze:

  1. Cieszy mnie ogromnie, że spędziła Pani wspaniałe chwile na Śląsku, a przede wszystkim w moim rodzinnym mieście :) . Niestety nie mogłam pojawić się na spotkaniu, czego bardzo żałuję... :((( Może uda nam się spotkać podczas kolejnego spotkania w tych rejonach. :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to spotkanie, droga N. ! :) Śląsk mnie zaczarował, a konkretnie to ludzie, których tam spotkałam i poodwiedzałam. Wrócę na wiosnę, więc myślę, że ta pora roku będzie sprzyjać spotkaniom, prawda?
      Pozdrawiam bardzo serdecznie!
      M.

      Usuń
    2. Wiosna to dla mnie najpiękniejsza i najcudowniejsza pora roku. :)
      Mam wielką nadzieję, że uda nam się wtedy spotkać. :)

      Usuń
  2. Uwielbiam ten blog, słowo daję! Tak tu ciepło w ten deszczowy poranek:)
    Piękne spotkania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana My, jak ja bym chciała usiąść z Tobą i wypić razem kawę! W filiżance, ze słodką pokusą:) Wierzę, że wszystko przed nami:)
      U nas poranek zaskoczył słonecznymi promykami, ale teraz zachmurzyło się i zmierza ku gorszemu... Pomimo tego jednak, wciąż ogrzewam się ciepłem, którym obdarowano mnie na Śląsku i przekazuję go dalej w mocnym uścisku!
      M.

      Usuń
  3. Cieszę się, że Śląsk pozostawił tak ciepłe wrażenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Olu, nieodmiennie ogromnie mnie cieszy Pani wizyta tutaj:) Ja zaglądam nieśmiało, nie zawsze zostawiając ślad, ale bardzo ciepło o Pani myślę, i zbieram się do prywatnego e-maila, bo jestem Pani osobą zafascynowana:)
      Pozdrawiam bardzo ciepło:)
      M.

      Usuń
  4. Z wielką przyjemnością poczytałam o Twoich spotkaniach na Śląsku...Moniko.Wiem ,że Gabrysia jako "gospodyni" na Śląsku zadbała o to aby Twój pobyt był właśnie taki jak był-ciepły,pełen dobrej energii dzięki ludziom.....A ja jeszcze raz bardzo dziękuję za dedykacje- potwierdzam ,że każda z trzech książek Twoich,które mam opatrzona jest innymi słowami.....przy tym takimi ,ze cieplutko robi się ....w okolicach....serca...DZIĘKUJĘ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, cieszę się, że książki trafiły już w Twoje ręce:) Pisanie tych dedykacji dla Ciebie sprawiło mi ogromną radość! Zapewniam, że do pomocy zatrudniłam serce, które podpowiadało mi odpowiednie słowa...
      Przekazuję Ci to ciepło, które przywiozłam ze Śląska, bo wierzę, że im więcej dajemy, tym więcej do nas wraca, a dobro dzielone, rozrasta się do ogromnych rozmiarów, i to jest budujące.
      Pozdrawiam jesiennie i bardzo serdecznie:)
      M.

      Usuń
  5. Dziękuję Moniczko za te piękne chwile i za to, że mogłam je przeżyć jeszcze raz. Dziękuję za prezentację Eulalii i ich wnuków :-) Biblioteka Lędzińska to mój drugi dom, a pozostałe miejsca na pewno powrócę z przyjemnością. Dziękuję za ten intensywny tydzień i za Twoje serce, które z nami pozostało, bo to czujemy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja kochana Gabrysiu... myślę że nie potrzeba słów, bo Ty wiesz wszystko... Tak dobrze, że jesteś w moim życiu! Za wszystko, jeszcze raz - DZIĘKUJĘ!
      M.

      Usuń
  6. Jeszcze nie było pani w Szczecinie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczecin, hmm... Przeciwległy kraniec Polski, ale nigdy tam jeszcze nie byłam:-) Nie ukrywam, że będę miała na względzie...
      Pozdrawiam Szczecin serdecznie!

      Usuń
  7. Byle do listopada!!!!
    Zobaczysz jaka Wielkopolska jest piękna!
    Doczekać juz za tobą się nie mogę!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zanim przyjedziesz MUSZĘ kupić i przeczytać Twoje najnowsze dzieło!!!! Ponoć GENIALNE!

      Usuń
    2. Ja też bardzo się cieszę na te nasze spotkania, Sabinko! I na inną wersję Wielkopolski niż ta, którą zapamiętałam po moim jednorazowym pobycie... :-)
      Ściskam Cię mocno!
      M.

      Usuń
  8. A kiedy przyjedziesz do Kielc? Hm? :)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kielce... Ostatnio, jadąc na Śląsk, tam właśnie miałam zmianę lokomotywy i kierunku jazdy:) Nie jest tak daleko od mojego Lublina, więc... wszystko przed nami:-)
      Pozdrawiam bardzo cieplutko, Maretko!
      M.

      Usuń
  9. Zazdroszczę tych pięknych spotkań, ale nie wiem, czy bardziej Tobie, czy Twoim wiernym fanom. :) Można gdzieś znaleźć kalendarz Twoich spotkań autorskich? Gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kornelio, pracuję nad kalendarzem i będzie w tym tygodniu na blogu, w oddzielnej zakładce. Przepraszam Cię za milczenie, ale ostatnio nie wyrabiam! Obiecuję jednak, że napiszę! Recenzja piękna, dziękuję!
    Ściskam Was mocno, całą trójkę:)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się ani trochę nie gniewam. Rozumiem, że ciężko wygrać z czasem. Cierpliwie czekam i ściskam Cię bardzo mocno od całej naszej trójki. :)

      Usuń