Rozmowy przy kominku... - Sabina

Fot. Marcin Piotr Oleksa 


"Piękno jest obecne, trzeba tylko chcieć je widzieć
lub przynajmniej rozmyślnie nie zamykać oczu." 
Theodor Fontane

Energetyczny koktajl i wulkan energii, a jednocześnie kobiecość, z którą nie lubi się afiszować. Kobieta z piękną melodią i nieczęsto spotykanym imieniem. Sabina. Tę samą bajkę odkryłyśmy już przy pierwszym spotkaniu. Zaczarowała mnie swoją skromnością i dobrym, czułym sercem, którym potrafi się dzielić. Chciałam posłuchać jej melodii i dlatego poprosiłam, aby usiadła przy moim trzaskającym ogniem kominku, i porozmawiała o tym co ważne w życiu kobiety. 

Fot. M.Ś. 

Czym jest książka w życiu Sabinki? Jak zaczęła się ta odwzajemniona miłość do literatury, i który autor najgłębiej zapadł w Twoje serce i pokazał fascynujący świat książkowej krainy powodując, że dziś Twoje półki uginają się pod ciężarem książek?

Sabinka: Miłość do książek…
Kiedy się zaczęła? Dawno, może nie miłość, ale pierwsza książka, z którą miałam do czynienia pojawiła się w wieku 4 lat. Pamiętam, że była to „Akademia Pana Kleksa”, której wtedy z pewnością nie przeczytałam, lecz ją przepisałam…
Uczyłam się pisać, nie chodziłam do przedszkola, więc jakieś zajęcie musiałam mieć :) 
Miłość do literatury pojawiła się wraz z książkami Moniki Szwai. Przepadłam. Do jej pierwszych książek powracam jak często tylko mogę, został sentyment. To pani Monice zawdzięczam, że pokochałam literaturę polską, do dziś głównie po taką sięgam. Mimo „wysypu” polskich autorów szukam perełek, i często znajduję pośród tandet, które niestety coraz częściej zalewają polski rynek…
Jest wiele wspaniałych nazwisk, po które z przyjemnością sięgam i czekam na kolejną powieść…

Wiele znaczących blogerów mówi o Tobie: "prekursorka blogów 
recenzenckich". Jak to się wszystko zaczęło?

Sabinka: Oj nie! Nie zgodzę się z tym absolutnie! Na pewno nie prekursorka blogów! Od tego są inne wielkie dla mnie nazwiska! Aga Tatera, Kaśka Hordyniec, Paweł Kwil, Aga Kolano, Beata Woźniak, Klaudyna Maciąg, oj mogłabym długo tak wypisywać ludzi, których szanuję i którzy są dla mnie prekursorami! 
Ja bardziej „zarażałam” i przekonywałam blogerów do Nory Roberts, i starałam się pokazywać, że dobra obyczajówka i dobry romans też ma w sobie coś wartościowego. 
Przede wszystkim jednak chciałam pokazać, że nasza rodzima literatura jest naprawdę wartościowa!
Przy okazji spotkania z Hanią Cygler, usłyszałam od niej, ze to ja ją odkryłam… miło coś takiego usłyszeć z ust znanej pisarki. Może nie do końca ja odkryłam Hanię, ale chyba faktycznie na moim blogu pojawiły się pierwsze wpisy o książkach Cygler, którą bardzo lubię i szanuję. Cieszę się, że bibliotekarka z zaprzyjaźnionej maleńkiej biblioteki podsunęła mi jej książki do przeczytania…
Pewnie takich Autorów było więcej… ale czy u mnie, czy też nie, w końcu pierwsze recenzje i odkrycia fajnych, niedocenianych i niepromowanych Autorów, gdzieś by się pojawiły… Niekoniecznie na Sabinkowym... - KLIK

Ostatniego dnia roku spotkałyśmy się w... Nałęczowie

Książki łączą, wielokrotnie tworząc trwałe przyjaźnie. Twoi 
przyjaciele z książkowej krainy?

Sabinka: Długo myślałam…
Nie, nie ma takich. Wolę sprawdzonych przyjaciół w realu. Ale książki pomagają zawrzeć  przyjaźnie:). Prawda, Monika?
Zdecydowanie wolę w książkach miejsca, do których bardzo często wracam, gdzie odpoczywam wraz z mieszkańcami choć przez chwilę, a raczej przez długość książki.

Każda z nas nosi w sobie melodię. Często nie chcemy jej usłyszeć, 
jeszcze częściej nie chcemy w nią uwierzyć. Jaka jest melodia Sabiny?

Sabinka: Do tej pory jakaś grała… potem pojawił się fałsz, dlatego trzeba było ją wyłączyć. Czy włączę kolejną? Pewnie tak, ale za jakiś czas… Wtedy może powrócimy do tego pytania…



Co robisz, gdy ktoś Cię zawiedzie? Odpuszczasz i poddajesz się, czy walczysz do końca, mimo wszystko?

Sabinka: Niestety należę do bardzo upartych osób. Rzadko odpuszczam, walczę do końca, często wchodzę lufcikiem jeśli wyrzucają mnie oknem czy drzwiami, ale jak już ktoś mocno i kolejny raz mnie przytrzaśnie… odpuszczam. 

Twoja ulubiona pora dnia to...  

Sabinka: Bardzo późny wieczór… wtedy mam ciszę i  czas dla siebie.

Ciężko być pracującą mamą w dzisiejszym świecie. Twój synek, Miłosz, jest jeszcze w takim wieku, że bardzo potrzebuje mamy. Jak dajesz sobie radę, aby to wszystko pogodzić?

Sabinka: A kto mówi, że daję radę? Często jest tak, że zawalam terminy, zapominam o czymś… 
Zwyczajne życie, które niestety pędzi do przodu, a my razem z nim. Staram się jak mogę spędzać z Młodym jak najwięcej czasu, jak najwięcej rozmawiać. 
Podejrzewam, że w wielu domach wygląda to podobnie. Podziwiam bardzo mamy, które pracują i mają dwoje, troje i więcej dzieci. Są bardziej zorganizowane i wiedzą doskonale jak ja, że musimy liczyć przede wszystkim na siebie. 



Twoje pasje to... 

Sabinka: Pasje są dla mnie moją największą miłością. Życie bez pasji byłoby nudne i monotonne. Uwielbiam ludzi z pasją.
Dla mnie najważniejsze od lat są ksiązki, haft i podróże po Polsce. Książki pozwalają uciec od rzeczywistości, haft wycisza i odpręża, a wyjazd… pozwala uciec od dnia codziennego.

Jesteś złożoną kobietą, a przy tym tak bardzo skromną. Wiele jest w 
Tobie ciepła, ale mam wrażenie, że i trochę wycofania, może braku wiary 
w siebie? Jesteś wyjątkowa, wiesz? Czy czujesz się kobietą spełnioną, 
czy też jesteś jeszcze na takim etapie życia, że chcesz coś sobie lub 
innym udowodnić?


Sabinka: Skromna… hmmm, być może. Nie lubię się wychylać. Monika! Zadajesz bardzo trudne pytania. Nie lubię mówić o sobie…
Miałaś okazję mnie poznać, więc skoro zauważyłaś takie szczegóły, będę musiała się po prostu do tego przyznać, pewnie taka jestem.
Czy spełniona? Jeszcze nie, jeszcze gonię, udowadniam…szczególnie na tym etapie mojego życia, który jest chyba najtrudniejszym w moim życiu, ale wierzę, że dam radę. Kiedyś powiem, jestem spełniona!

Życzę Ci tego z całego serca, bo naprawdę na to zasługujesz! 

Nałęczów potrafi otulić swoim spokojem i ciszą... 
To spotkanie było dla nas prawdziwym prezentem

Kiedy czujesz się szczęśliwa?

Sabinka: Na swój sposób zawsze! 
Najbardziej? Kiedy mam mojego syna i przyjaciół przy sobie. Kiedy z plecakiem zwiedzam kolejne zakątki naszej pięknej Polski, czy choćby będąc w drodze do moich przyjaciół, których zdecydowanie za rzadko widuję…

Pędzisz, czy raczej podchodzisz do życia na spokojnie?

Sabinka: Hahaha, Monika, skąd ja mam wziąć ten spokój? Kompletnie mi go brakuje, podobnie mam z czasem, wiecznie za mało!

Twoja chwila przyjemności to... gorąca kąpiel z fajną muzyką w tle…

Twoje słabości, którym nie potrafisz się oprzeć?

Sabinka: Kupowanie książek, innych rzeczy mogę nie mieć.

Co najbardziej lubisz przygotowywać ze świątecznych potraw?

Sabinka: Nie mam jakiś wybranych. Uwielbiam gotować, nigdy nie sprawiało mi to jakiegoś kłopotu. Samo przygotowanie potraw na święta jest mega przyjemne. 

Nałęczowska "Ewelina" i ciastka, którym nie można się oprzeć!

Czego przede wszystkim chciałabyś nauczyć w życiu Miłosza? Jakie wskazówki chciałabyś mu dać, aby wszedł w dorosłość jako pewny siebie, młody człowiek?

Sabinka: Wiesz co, przede wszystkim szacunku i dobra wobec innych. Cały czas powtarzam Miłoszowi, że tyle ile da od siebie, to jak będzie traktował innych, otrzyma w zamian. Dostanie od ludzi to samo. Ponoć dobro powraca…
Patrząc jednak na to co się dzieje dookoła nas, coraz więcej fałszu, zakłamania, chamstwa… sama się czasem zastanawiam, mam chwile zawahania, czy faktycznie jest jakiś sens być dobrym…potem szybko mi przechodzi i choć nie raz za dobro i pomoc oberwałam… dalej się nadstawiam. Taka jestem i tego chcę nauczyć syna, że mimo porażek i kopniaków, trzeba próbować dalej, i nadal wierzyć, a nie dołączać do innych, którzy pewne wartości mają za nic…

Sabinko, bardzo dziękuję Ci za tę rozmowę, która jeszcze bardziej zbliżyła, ale dotknęła pewnie wrażliwych nut. Tym bardziej jestem Ci wdzięczna za przyjęcie zaproszenia przed mój kominek i podzielenie się tym, co nosisz w sobie. Jesteś wyjątkową kobietą i zostań taka. Życzę Ci odnalezienia swojej melodii, która zagra pięknie wtedy, gdy będziesz na nią gotowa.  


Szukamy Gwiazdki z nieba... 
Specjalnie dla Ciebie, Sabinko:) Nałęczowskie aniołki. 

"Zostawiajmy po sobie dobre imię i trwałą pamięć wśród śmiertelnych, aby nasze życie nie przeszło nadaremnie".  Leonardo da Vinci 

Komentarze

  1. Ciekawe czy pani Monika Szwaja zdaje sobie sprawę ile „duszyczek” czytających zawdzięcza jej literatura :-) Ja też należę do tego samego „klubu” :) U mnie była to „Gosposia prawie do wszystkiego”, a potem to już poleciała lawina. Piękny nastrój Nałęczowa... rozmarzyłam się.
    Dobrze jest wieczorem przy kominku posłuchać, opowieści „dusz pokrewnych". Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. No to mogłybyśmy założyć klub miłośniczek, bo ja też uwielbiam Monikę Szwaję (-; Mam wszystko, co napisała i zdarza mi się wyciągną książkę z półki i wyrywkowo czytać po raz kolejny (-; Nora Roberts była jeszcze wcześniej, mam chyba ze 30 książek (-;
    Bardzo fajny wywiad (-; Pozdrawiam Renata

    OdpowiedzUsuń
  3. Moniczko!
    Bardzo Ci dziękuję za zaproszenie przed kominek, choć baaaardzo nie lubię się uzewnętrzniać...
    Dziękuję Ci za wspaniałe, choć krótkie sylwestrowe chwile w bajkowym Nałęczowie.
    Marcinowi serdeczne podziękowania za piękne anioły i za cierpliwość podczas wykonywania zdjęć, bo ciężko zrobić zdjęcie komuś kto wiecznie się rusza i wierci, a także jak zwykle za towarzystwo.
    Wam za to, że jesteście w moim życiu! To wiele dla mnie znaczy!
    Ściskam Was gorąco i serdecznie z nadzieją na kolejne udane spotkanie...być może teraz w Wielkopolsce!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajna i ciekawa rozmowa z osobą, którą znam z bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nałęczów i dwie wspaniałe Kobietki!! Jak żałuję, że mnie tam nie było. Sabinka jest faktycznie fantastyczną babeczką! Bardzo się cieszę, że chociaż online Ją znam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dlaczego ja zawsze po powrocie "załapuje", że jesteś z okolic? Widocznie za rzadko jeszcze jestem w okolicach Lublina! Ściskam Cię serdecznie!

      Usuń
  6. Sabinka to Sabinka. Bardzo lubię do niej zaglądać. Bardzo fajny wywiad. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyjemnie było poczytać o kobiecie z pasją:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sabinka jest tylko jedna. I dla mnie była trochę prekursorką. Jej wymianki książkowe wspominam do dziś. A i niejedną świetną autorkę odkryłam dzięki jej stronie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak