Wtorkowe spotkania kulturalne: Parnaz Foroutan "Dziewczyna z ogrodu"

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Wyobraź sobie, że za twoim oknem nie ma dziś pozimia ani przedwiośnia, najwilgotniejszej i najbrzydszej z pór roku, która oferuje jedynie brunatność i ogołocenie. Wyobraź sobie, że zerkając przez okienną szybę, widzisz ogród w pełnym rozkwicie. Zapach rosnących w nim wiciokrzewów i jaśminów przyprawia o zawrót głowy, figowiec ugina się pod ciężarem owoców, gałęzie nabrzmiałej i brzemiennej jabłoni niemal dotykają ziemi, a drzewko pomarańczowe rodzi przez cały rok. Ziemię okrywają pnącza mięty i obsypane kwiatami nasturcje, a w dużych glinianych donicach wschodzi geranium. Rośnie tam również drzewo granatu i róże. Ogród, na który patrzysz, pełen jest kwitnących róż: żółtych, różowych, o luźnych liściach, o płatkach w czerwono-białe paseczki, o ostrym zapachu i bezzapachowe, na długich gałęziach i niskich. Ten ogród należy do pewnej kobiety. Nazywa się Mahbube Malakuti. Jej imię oznacza "najukochańsza", a nazwisko "przez niebiosa". 
To właśnie ona, dziewczyna z ogrodu, a dziś już starsza kobieta, prowadzi nas przez historię żydowskich kobiet, mieszkających w Iranie w drugiej połowie XX, pokazując ich świat, w którym wszystko ma swój czas i swoje miejsce, i w którym od lat utrwalone reguły porządkują skomplikowany wzór ludzkich zachowań i podporządkowane im uczucia. 
Mahbube kocha swój ogród, ale w głębi serca czuje, że to miejsce nie należy do niej, tak jak i ona nie należy do niego. 

"To nie dom. To miejsce, które wymazuje całą pamięć o przeszłości."

A jednak ta przeszłość wraca do niej, napływając falami i przynosząc ze sobą twarze. Rachel i Chorszid. Dwie młode dziewczyny, poślubione dwóm braciom Malakuti, szwagierki i w pewnym sensie przyjaciółki, choć Rachel nie lubi opowiadać o przeszłości i wielokrotnie pytana przez młodziutką Mahbube: "Jak umarła moja matka?", odpowiada krótko: "Umarła z żalu." 
Mahbube nie pamięta twarzy matki, za to bardzo wyraźnie przypomina sobie Rachel, jej surowość i szorstkość, pod którą ukryta była wielka tragedia młodej dziewczyny, a potem już dojrzałej kobiety. 

"A co było źródłem tego żalu?"
"Skąd mam to wiedzieć? Dlaczego mnie o to pytasz?"
"Bo ty tam przecież byłaś."
"Czy myślisz, że mogłam wtedy cokolwiek zrobić? Miałam akurat taki sam wybór, jak ona..."

Powracająca we wspomnieniach Mahbube Rachel, pokazuje nam historię dwóch braci - Aszera, jej małżonka, i Ibrahima; Żydów mieszkających w Kermanszahu, w Iranie; dwóch wykształconych i zamożnych mężczyzn, których najważniejszym życiowym powołaniem było pozostawić po sobie syna. Młoda żona Ibrahima, Chorszid, oczekuje dziecka, dając całej rodzinie nadzieję na potomka, który przejmie owoce i plony pracy swojego ojca. Brzemienna Chorszid jest radością nie tylko dla Ibrahima, który w jej stanie odczytuje Bożą łaskę i błogosławieństwo, ale i dla teściowej Zolechy, która z ogromną mądrością samotnie wychowywała swoich synów po śmierci męża. Wśród tej radości oczekiwania na narodziny dziecka Chorszid i Ibrahima, jest również nadzieja Aszera i zazdrość Rachel, która pomimo upływu trzech lat od poślubienia starszego z braci Malakuti, wciąż nie może zajść w ciążę. 

"Panie, daj mi dziecko - szeptała w stronę ciemnej wody. - Proszę, daj mi dziecko. Syna, Panie. Tylko syna, tak żeby mąż był ze mnie zadowolony. Tak, żebym zawsze miała miejsce w jego domu. Błagam, Panie, ja muszę mieć dziecko!" 

Za wysokim murem pięknego domu, z ogrodem dużo piękniejszym niż ten, który widzi przez okno Mahbube, obok radości i nadziei zamieszkał niepokój, żal, a potem rozgoryczenie. Zmieniające się pory roku nie przynoszą Rachel nic, z wyjątkiem upokorzenia, kiedy zniecierpliwiony brakiem dziecka Aszer, bierze sobie drugą żonę, starszą od Rachel Kokab; kobietę z własną tragedią, która ma stać się spełnionym pragnieniem, początkiem i końcem, dopełniającym zamierzony przez Aszera plan i zaspokojeniem jego wieloletniej namiętności, o której wie tylko on sam. 

"Samotność to uczucie, którego można dotknąć. To obecność nieobecności." 

Kilka dni przed swoim ślubem z Rachel, Aszer zobaczył kobietę. Była to młoda żona jego kuzyna, Kokab. Patrząc na stojącą w fontannie, przyłapaną w chwili samotności kobietę, Aszer nie może się poruszyć. Od tej jednej chwili wie, że oddałby wszystko - bogactwo, przyszłość swojego potomstwa, cześć własnego nazwiska  - za możliwość posiadania tej kobiety, której nie wolno mu było tknąć. Od tego momentu Kokab stała się niezaspokojonym pragnieniem, pozbawiając Rachel już na starcie miłości męża, i spychając ją do jednej funkcji - przyszłej matki upragnionego przez Aszera dziecka. 

"Jutro wieczorem w moich ramionach znajdzie się nagie ciało Rachel... ale nie tamtej, przez którą drżę, której spojrzenie skradło mi duszę..." 

Nie odzyskał tej duszy nawet wówczas, gdy sprowadził do domu Kokab. Przybyła pod koniec zimy, zwiastując nadejście nowego. Mówiono, że kiedy się pojawiła, Aszer Malakuti jakby na nowo zbudził się do życia. Coś się w nim otworzyło, zmienił się. 
A Rachel? Odsunięta przez męża, upokorzona, zraniona i pozbawiona jego zainteresowania, pusta jak wydrążony owoc i zagrożona utratą swojej pozycji w jedynym domu, poza którym nie miała już żadnego innego. Co musiała przeżywać ta zraniona i zdradzona przez najbliższych dziewczyna, która całą winę za pojawienie się Kokab wzięła na siebie, wyrzucając sobie sprawiony mężowi zawód i bezdzietność, która - według reguł tamtejszego prawa, stawiała ją na najniższej pozycji. Czuła się bezwartościowa, pusta, naznaczona. Nie było w niej nic oprócz żalu do Boga i świata; nic oprócz zazdrości, gdy patrzyła na szczęśliwą Chorszid, kołyszącą swojego synka w ramionach i nucącą mu cichutko; oraz pustki, której nikt nie był w stanie zapełnić. 

"Mamy tylko tyle czasu na żal, na ile sobie możemy pozwolić."

Żal trawiący Rachel niszczy ją samą i wszystkich dookoła. Pomimo młodego wieku, gorzknieje, czując się staruszką, której już nic nie pozostało, oprócz rozpamiętywania. 

"Czas to balsam na bolące serce." 

Ten czas nie jest w stanie uleczyć Rachel. Zbyt wiele w niej złych emocji, zbyt wiele nienawiści, którą kieruje nawet w stronę jedynego sprzymierzeńca - Chorszid, nie będąc w stanie znieść szczęścia młodej matki. 

"Jeśli tam jesteś, jeżeli mnie słyszysz... - mówiła to ochrypłym szeptem, raczej rozkazując, niż błagając. - Zapewnij mi syna. Mówią, że Ty czynisz cuda. Proszę Cię tylko o jedno. Tylko o to jedno w życiu Cię poproszę!". 

"Bóg nie odbiera niczego, jeśli nie daje czegoś w zamian.". Bóg spełnił pragnienie serca Rachel i dał jej syna. Uczynił ją matką i kobietą, która zasłużyła na szacunek męża, będąc dla niego mądrością i podporą do starości. 
Co się stało z Kokab? Dlaczego śmierć Chorszid okryto taką tajemnicą przed jej córką, Mahbube, i nikt nie chciał o tym rozmawiać? Czym była micwa, akt współczucia i dobry uczynek, który wpłynął na życie obu braci Malakuti? 
Parnaz Forountan w swojej książce "Dziewczyna z ogrodu", odsłania przed nami wszystkie niedopowiedziane tajemnice, doskonale opisując codzienne życie w Iranie na początku drugiej połowy ubiegłego wieku. Czytelnik z wypiekami na twarzy przekręca kartki powieści, od której naprawdę ciężko się oderwać, choć książka wymaga chwil zatrzymania i przemyśleń, do których skłania. Emocje obecne na zapisanych stronach stają się tak wyraźne, że pomimo spokojnego przekazu rodzinnej historii, narasta w nas napięcie, niezgoda i pytania, na które trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Ostatnie zdania pozostawiają niedosyt, i jeszcze długo nie dają o sobie zapomnieć sprawiając, że historia Rachel staje się  bliska, pomimo odmienności kulturowej i różnicy czasowej. 
Czytając "Dziewczynę z ogrodu" czułam podobny klimat, jak w czasie lektury "Czerwonego namiotu" - KLIK - ZAJRZYJ, zafascynowana zarówno słowem, jak i treścią mądrej opowieści opartej na faktach, którą bardzo gorąco polecam szczególnie kobietom, zapewniając, że ta książka nie rozczaruje, lecz ubogaci." 
Monika A. Oleksa 

Za możliwość przeczytania książki i za namówienie mnie na jej lekturę dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu


Fot. Marcin Piotr Oleksa 


  

Komentarze

  1. Pięknie zachęciłaś do sięgnięcia po tę lekturę!

    OdpowiedzUsuń
  2. chciałabym dostać od pani jakąś książkę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam! Kiedy najbliższe i gdzie spotkania autorskie z Panią? Pozdrawiam! Magda

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobry odbiorca potrafi pokazać książkę innego autora w taki sposób, że aż chce się ją zjeść :) Udało Ci się!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak